Skocz do zawartości


Zdjęcie

Czas trwania procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego


18 odpowiedzi w tym temacie

#1 Admin Prawo

Admin Prawo

    Zaawansowany użytkownik

  • Administratorzy forów
  • 670988 postów

Napisano 11 maj 2012 - 13:36



Komentarz do artykułu: Czas trwania procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego

#2 Guest_Ania

Guest_Ania
  • Goście

Napisano 11 maj 2012 - 13:36

Aby otrzymać unieważnienie ślubu kościelnego należy wykazać, że nie wiedziało się o ważnych sprawach dotyczących współmałżonka np. choroba psychiczna. Bez dowodu na to, że się o czymś takim nie wiedziało... sprawa jest trudna do wygrania.

#3 Guest_Ania

Guest_Ania
  • Goście

Napisano 11 maj 2012 - 13:38

oczywiście nie wiedziało się przed zawarciem małżeństwa

#4 Guest_Arletta Bolesta

Guest_Arletta Bolesta
  • Goście

Napisano 12 maj 2012 - 08:29

Witam,
tytuły są zróżnicowane, klarownym przykładem jest podstępne wprowadzenie w błąd celem wyłudzenia zgody małżeńskiej - w tym przypadku strona nie posiada jednak wiedzy odnośnie materii podstępu.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny

#5 Guest_zniecierpliwiony

Guest_zniecierpliwiony
  • Goście

Napisano 12 maj 2012 - 15:32

Witam,
tytuły są zróżnicowane, klarownym przykładem jest podstępne wprowadzenie w błąd celem wyłudzenia zgody małżeńskiej - w tym przypadku strona nie posiada jednak wiedzy odnośnie materii podstępu.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny


Problem jak zwykle tkwi w szczególe . W tym przypadku , udowodnienia ,wiedzy i odpowiedzialności osób oceniających dowód. A także osób bezpośrednio zainteresowanych.Ich osobowości.
Pana Boga nie da się oszukać. Niektórzy mają jednak inną motywację ....oczekując czy też występując o stwierdzenie nieważności zawartego ślubu kościelnego.

#6 Guest_slaba

Guest_slaba
  • Goście

Napisano 15 listopad 2012 - 18:42

Witam!Czy do rozwodu koscielnego zalicza sie zdrada przed slubna,ktora ujawnila sie pare dni po slubie?

#7 Guest_Arletta Bolesta

Guest_Arletta Bolesta
  • Goście

Napisano 16 listopad 2012 - 07:33

Witam,
zdrada przedślubna może być rozpatrywana w kontekście niezdolności natury psychicznej, wykluczenia wierności, ale każdy z tych tytułów obwarowany jest warunkami.

Polecam sięgnięcie do mojego art. poruszającego ten temat!

Pozdrawiam!

#8 Guest_barbara

Guest_barbara
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2014 - 12:31

Pragnę uprzejmie zapytać, czy ma sens oraz szansę powodzenia wystąpienie o unieważnienie małżeństwa zawartego w 1974 roku, w sytuacji, gdy w 1985 roku w dobie bardzo restrykcyjnego podejścia do sprawy Trybunał nie orzekł unieważnienia tego małżeństwa stojąc na stanowisku, iż małżeństwo zostało skonsumowane, bo jest dziecko. Nie brał pod uwagę bandyckich działań strony przeciwnej oraz faktu, że ja jako matka byłam zmuszona uciekać z tym maleństwem w obliczu zagrożenia życia dziecka i mojego.Świadkowie tych zajść nie żyją , dokumenty zniszczone z chwilą, gdy syn ukończył 18 lat. Są to stare dzieje sprzed 34 lat, a ja ciągle cierpię z tego powodu, że nie mogę zawrzeć ślubu kościelnego z człowiekiem, którego kocham /wdowcem/,pomimo, że jesteśmy ludźmi w wieku bardzo dojrzałym /66 lat i 64 lata/ i planujemy małżeństwo. Będę wdzięczna za podpowiedź w tym trudnym temacie. Pozdrawiam.

#9 Guest_Arletta Bolesta

Guest_Arletta Bolesta
  • Goście

Napisano 16 styczeń 2014 - 08:51

Witam,
od wyroku negatywnego przysługuje apelacja, to czy zakończy się ona pozytywnie w Pani przypadku nie można w ten sposób orzekać, bowiem też nie wiadomo czy proces przebiegał z właściwej przyczyny, być może należałoby zacząć sprawę od początku.
Pozdrawiam
dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny
a.bolesta@op.pl

#10 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 17 styczeń 2014 - 07:30

Pragnę uprzejmie zapytać, czy ma sens oraz szansę powodzenia wystąpienie o unieważnienie małżeństwa zawartego w 1974 roku, w sytuacji, gdy w 1985 roku w dobie bardzo restrykcyjnego podejścia do sprawy Trybunał nie orzekł unieważnienia tego małżeństwa stojąc na stanowisku, iż małżeństwo zostało skonsumowane, bo jest dziecko. Nie brał pod uwagę bandyckich działań strony przeciwnej oraz faktu, że ja jako matka byłam zmuszona uciekać z tym maleństwem w obliczu zagrożenia życia dziecka i mojego.Świadkowie tych zajść nie żyją , dokumenty zniszczone z chwilą, gdy syn ukończył 18 lat. Są to stare dzieje sprzed 34 lat, a ja ciągle cierpię z tego powodu, że nie mogę zawrzeć ślubu kościelnego z człowiekiem, którego kocham /wdowcem/,pomimo, że jesteśmy ludźmi w wieku bardzo dojrzałym /66 lat i 64 lata/ i planujemy małżeństwo. Będę wdzięczna za podpowiedź w tym trudnym temacie. Pozdrawiam.

Pytanie jest tylko,czy ten pani małżonek tak samo się zachowywał jeszcze przed ślubem?
Ponieważ wiele młodych kobiet wiąże się z takim mężczyzną mimo ,że dobrze wie jakim on jest człowiekiem,a powodów jest można orzec tysiąc:np bo się zmieni jak się ożeni itp.
Dlatego właśnie dopiero później zaczynają się problemy np.jak przychodzi na świat dziecko w takiej rodzinie
Należy rozróżnić rozwód cywilny od stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego,a w opisanej wypowiedzi niestety fakty przemawiają za tym,ze Trybunał wydał właściwie orzeczenie.
Powinna pani wiedzieć i przez całe życie być świadoma tego faktu,że sakrament małżeństwa,to nierozerwalny związek,a po to są właśnie śluby cywilne,ze w takich sytuacjach można otrzymać rozwód.
Może użyję tutaj też takiego porównania z pisma /św Mat.6:24/
"Nikt nie może dwom panom służyć.Bo albo jednego nienawidził będzie, a drugiego będzie miłował, albo z jednym będzie trzymał,a drugim wzgardzi.Nie możecie służyć Bogu i Mamonie."
Chociaż mamoną określa się pieniądze,to celowo użyłam tego porównania,ponieważ to samo można powiedzieć odnośnie żądzy zaspokojenia potrzeb cielesnych,które w tym przypadku są ważniejsze niż potrzeby duchowe,czyli życie zgodnie z tym co zostało objawione i zapisane"Co więc Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela"/Mat.19.6/

#11 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 17 styczeń 2014 - 07:43

Powinna pani wiedzieć i przez całe życie być świadoma tego faktu,że sakrament małżeństwa,to nierozerwalny związek,a po to są właśnie śluby cywilne,ze w takich sytuacjach można otrzymać rozwód.

Chciałam tą wypowiedź poprawić,ponieważ chciałam przekazać inny jej sens i nie chcę,żeby była źle odebrana.
Powinna pani wiedzieć i przez całe życie być świadoma tego faktu,że sakrament małżeństwa,to nierozerwalny związek,a tylko po zawarciu ślubu cywilnego w takich sytuacjach można otrzymać rozwód

#12 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 17 styczeń 2014 - 16:49

" ja ciągle cierpię z tego powodu, że nie mogę zawrzeć ślubu kościelnego z człowiekiem, którego kocham /wdowcem/,pomimo, że jesteśmy ludźmi w wieku bardzo dojrzałym /66 lat i 64 lata/ i planujemy małżeństwo. Będę wdzięczna za podpowiedź w tym trudnym temacie. Pozdrawiam.

Tak naprawdę pani chyba nie rozumie pojęcia ślubu Kościelnego i czym się on różni od ślubu cywilnego.
Otóż po zawarciu ślubu cywilnego przeważnie rozwody udzielane na wniosek strony się uzyskuje,natomiast w przypadku ślubu kościelnego jest już inaczej,ponieważ jest to związek nierozerwalny i trwa aż do śmierci jednego z małżonków.
Podczas zawierania ślubu kościelnego małżonkowie składają sobie nawzajem przysięgę"że Cię nie opuszczę aż do śmierci.Tak mi dopomóż,Panie Boże Wszechmogący w trójcy jedyny i wszyscy święci"
Ta przysięga nie jest traktowana na równi z przysięgą podczas zawierania ślubu cywilnego,ponieważ małżonkowie składając ją proszą o łaskę samego Boga w wytrwaniu w tym związku .
Wobec tego jeżeli Pani mąż żyje również po stwierdzeniu nieważności takiego związku będzie Pani składać taka samą przysięgę drugiemu mężowi,a taką sytuację możemy porównać do bigami,czyli zgodnie ze znaczeniem tego słowa "zawarcie małżeństwa przez osoby, z których przynajmniej jedna znajdowała się w ważnym związku małżeńskim" co jest również niezgodne z przepisami prawa cywilnego.
Tak więc współczuję Pani,ze w ten sposób ułożyło się Pani życie jednak niestety Bóg każdemu człowiekowi po to daje rozum i wolną wolę,aby w życiu sam dokonywał wyboru:czy żyć zgodnie z wolą Boża i przestrzegać jego praw,czy dążyć do zaspokojenia swoich potrzeb życiowych i cielesnych.
Nie jestem zwolenniczką udzielania takich rozwodów,czyli stwierdzenia nieważności małżeństwa,ponieważ mimo,ze mąż mnie opuścił do obecnej chwili jestem sama i z nikim się nie związałam,a podobnie jak Pani i każda kobieta miałam i mam pokusę,aby ułożyć sobie życie na nowo.
Jednak zawsze ufałam Bogu i wiem,ze kiedy wszyscy mnie opuścili i w nikim nie miałam wsparcia tylko modlitwa pomagała i pomaga mi wyjść z opresji.
Dlatego też uważam,ze kochać,to jest wielki dar od Boga i powinna pani darzyć tym uczuciem nie tylko obecnego partnera,czy innych członków rodziny,ale nawet takie osoby,które się od Pani odwróciły,czy Panią skrzywdziły.
Jednak niestety moim zdaniem nie powinna pani otrzymać takie orzeczenie stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego i ponownie zawrzeć ślub kościelny.

#13 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 31 styczeń 2014 - 19:57

Witam mam do pani pytanie mojemu bylemu po 5 latach po rozwodzie zachciało się kościelnego rozwodu a ja nie mam ochoty przechodzić ponownie gehenny i to tyle lat to podobno trfa czy mi coś grozi jak nie będę jezdzic na rozprawy? proszę o odpowiedz dziękuję i pozdrawiam

#14 Guest_użytkowinik

Guest_użytkowinik
  • Goście

Napisano 31 styczeń 2014 - 20:53

Witam mam do pani pytanie mojemu bylemu po 5 latach po rozwodzie zachciało się kościelnego rozwodu a ja nie mam ochoty przechodzić ponownie gehenny i to tyle lat to podobno trfa czy mi coś grozi jak nie będę jezdzic na rozprawy? proszę o odpowiedz dziękuję i pozdrawiam

Nie popieram stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego,ale wiem,ze są one przeprowadzane.
Nie interesowałam się też dotąd tym problemem jak przebiega taki proces,ale w Kodeksie Prawa Kanonicznego jest taki zapis:
Kan. 1153 - § 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.
Czytając ten KPK dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo mało wiedziałam i wiem na temat tej religii i przykro mi to powiedzieć,ale kodeks ten nie całkowicie zgodny jest z Biblią i wiem już dlaczego następuje stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego i ponownie zawierane są takie związki.
Tak więc już więcej w tej sprawie nie będę się wypowiadać,ponieważ chociaż wierzę w Boga Ojca,Syna i Ducha Św,to wyrażając moją opinię na temat mojej wiary mogę tylko sobie zaszkodzić,a już wielokrotnie przekonałam się,ze nie mam nic do powiedzenia,ponieważ wszyscy się ze mnie śmieją , szydzą i nikt nie liczy się z moim zdaniem.
Nie chcę też,żeby z tego powodu przy użyciu siły związano mnie i wywieziono do Szpitala Psychiatrycznego,bo sama na pewno wtedy się nie obronię.
Teresa Domagała nazwisko rodowe Skalska

#15 Guest_Arletta Bolesta

Guest_Arletta Bolesta
  • Goście

Napisano 01 luty 2014 - 08:45

Witam,
podałam Pani inne forum, na którym mogę udzielić odpowiedzi:
http://www.senior.pl/porady/

Natomiast jest tak, iż Strona Pozwana może nie wziąć udziału w procesie, Sąd ogłasza Ją w dekrecie nieobecną, jednakże proces będzie przebiegał bez Niej. Czy są tegoż konsekwencje - to warto dopytać się samemu w Sądzie, gdyż ja sama spotkałam się z różnorodną pratyką.

Pozdrawiam
dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny
a.bolesta@op.pl

#16 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 01 luty 2014 - 17:54

Pragnę uprzejmie zapytać, czy ma sens oraz szansę powodzenia wystąpienie o unieważnienie małżeństwa zawartego w 1974 roku, w sytuacji, gdy w 1985 roku w dobie bardzo restrykcyjnego podejścia do sprawy Trybunał nie orzekł unieważnienia tego małżeństwa stojąc na stanowisku, iż małżeństwo zostało skonsumowane, bo jest dziecko. Nie brał pod uwagę bandyckich działań strony przeciwnej oraz faktu, że ja jako matka byłam zmuszona uciekać z tym maleństwem w obliczu zagrożenia życia dziecka i mojego.Świadkowie tych zajść nie żyją , dokumenty zniszczone z chwilą, gdy syn ukończył 18 lat. Są to stare dzieje sprzed 34 lat, a ja ciągle cierpię z tego powodu, że nie mogę zawrzeć ślubu kościelnego z człowiekiem, którego kocham /wdowcem/,pomimo, że jesteśmy ludźmi w wieku bardzo dojrzałym /66 lat i 64 lata/ i planujemy małżeństwo. Będę wdzięczna za podpowiedź w tym trudnym temacie. Pozdrawiam.

Wypowiem się jeszcze raz w tym temacie,ale moja opinia będzie inna od poprzedniej tylko dlatego,ze zapoznałam się z kodeksem prawa kanonicznego.
Chociaż sama jestem matka,bo wychowałam 3 dzieci,to jednak nigdy nie myślałam o nowym związku po rozwodzie z mężem,ponieważ czytałam i czytam pismo święte i w nim się w moim życiu kieruję
Niestety kościół jednak udziela stwierdzenia nieważności małżeństwa,dlatego też wiem,ze wiele osób w różnym wieku takie orzeczenia otrzymują.
Czytając tu na forum różne tematy,wiem też,ze takie procesy o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego niewiele się różną od rozwodów cywilnych,dlatego byłam zawsze temu przeciwna.
Jednak nigdy nie miałam nic do powiedzenia w własnej sprawie jak również odnośnie ustanowienia nowych przepisów cywilnych,czy kościelnych tak też wiem,że jak sobie Pani weźmie adwokata kościelnego np.Panią Arletę,to na pewno Pani ten proces wygra.
Cóż ludzie sądzą,że mają prawo być szczęśliwi z Bogiem,czy też bez Boga i to jest ich wola,a nie mnie ich osądzać za to,ponieważ każdy człowiek sądzony będzie osobiście.
Być może wychodzi Pani z dobrego założenia,ze po co cierpieć z tego powodu skoro ten nierozerwalny związek można unieważnić i to jest Pani wola postąpić zgodnie z własnym sumieniem.
Jednak proszę zauważyć,ze w Piśmie Świętym Jezus nie popiera rozwodów o czym świadczą te słowa/Mk.10,2-9/.
Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.
Odpowiadając zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?»
«Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie.
Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę:
dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę
i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem
. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.
Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!»

Ludzie różnie pojmują te słowa i różnie je interpretują podobnie jak prawnicy te same przepisy prawa,dlatego też ten kto naprawdę wierzy w Boga powinien przestrzegać jego praw i nie mylić prawa cywilnego od praw Bożych.
Właśnie dlatego,ze ludzie inaczej interpretują Pismo Św. z tego powodu jest takie rozbicie na rożne wyznania.
Tak więc decyzja należy tylko i wyłącznie do Pani,bo osobiście za swoje czyny będzie Pani sądzona.
Ja chociaż nikomu nic nie uczyniłam,to jednak uważana jestem za wroga i mimo,ze chciałabym coś w moim życiu zmienić to nie mogę,ponieważ za mnie decydują inni ,chociaż nie jestem pozbawiona praw.

Teresa Domagała nazwisko rodowe Skalska

#17 Guest_Apaniatka

Guest_Apaniatka
  • Goście

Napisano 08 czerwiec 2014 - 12:12

Wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania. Na początek trzeba przeczytać tę książkę, która jest lekturą obowiązkową przed rozpoczęciem złożenia wniosków: http://www.empik.com...,ebooki-i-mp3-p

Potem dobrze jest też skonsultować się z prawnikiem. Potem rusza cała machina. To niełatwe. Ale możliwe. Chcę dać nadzieję wszystkim, którzy myślą, że nie dadzą rady. Uwierzcie - może się udać!



#18 Guest_zyga

Guest_zyga
  • Goście

Napisano 09 czerwiec 2014 - 07:36

dziwne, już od wczoraj pod różnymi pseudo poleca pan siebie?smile.png a może zacznie pan sam pisać artykuły na tym forum a nie polecać swoją książkę, aby ją kupić? cywilnej odwago życzę do polecania swojej osoby, a na początku wysiłku w udowodnieniu że się jest godmym polecenia!



#19 Guest_guest

Guest_guest
  • Goście

Napisano 24 listopad 2017 - 03:02

W jakim celu uporczywie się Pani wypowiada nie majac pojęcia o kazusie tej kobiety? Po pierwsze Pani wypowiedź jest przejawem pychy - uważa Pani, ze wie, co powinien ktoś uczynić nie majac danych nt.sprawy, a jedynie skąpe, podane informacje, czyli sądzi Pani tę kobietę. Proszę sobie wyobrazić, że na ulicy leży Gazeta Wyborcza. Nie czytam tego typu tytułów jako praktykujaca katolicka, jednak schylam się aby podnieść gazetę, żeby wyrzucić ja do najbliższego smietnika. Nagle natykam się na sąsiadkę z mojej wspólnoty parafialnej, która z oburzeniem odnotowuje fakt, ktory wysnula z zaobserwowania magazynu w mojej ręce - ona karmi się antychrzescijanskimi treściami! Może skrycie popiera aborcję, czy feminizm, a chodzi ze mną do kościoła! Takich przykładów można by w zyciu mnozyc.

Drugi istotny punkt to fakt, że proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest procesem Kościoła Katolickiego przez jego instytucje prowadzonym. Czy nie słyszała Pani o istocie posłuszeństwa Kościołowi? Czy uważa Pani, ze wie lepiej niż sam Kosciol, że ustanowiona przezen instytucja jest czymś zlym? Kolejny objaw pychy i spora ignorancja wypowiadanie się na tematy o których nie ma się pojęcia. Proszę może poczytać wypowiedzi JPII (jeśli to dla Pani autorytet) na temat stwierdzenia nieważności małżeństwa.

I trzecie, czy uważa Pani na logikę, że malzenstwo zawarte choćby z mężczyzną który okazuje się być psychopatą, a czego nie widać po twarzy jest w ogóle malzenstwem zawartym ważnie skoro mąż ma taką "wade" która uniemożliwia życie z nim i normalne funkcjonowanie małżeństwa. Jeśli ktoś przedstawia w skardze powodów ej prawdziwe dowody i postępuje uczciwie i zgodnie ze swoja najlepsza wiedza i sumieniem, to dlaczego podważa Pani rozstrzyganie takiej sprawy przez legalnie ustanowiona przez Kosciol na podstawie zatwierdzonych przezen procedur instytucje, w której skład wchodzą na dodatek duchowni katoliccy na coś przeciw Bogu? Jedyna sytuacja która może być tu niewłaściwa jest celowe składanie falszywych inormacji po to aby uzyskac pożądany wynik. Jest to wowczas jednak sprawa między taka osoba a Panem Bogiem a nie żaden dowód na niewlasciwosc istnienia samych procesow. Moznacza tez przecież kłamać u spowiedzi. Czy należy wobec tego zlikwidować spowiedź?

Kolejny punkt to słowa samego Pana Jezusa, że są ludzie niezdolni do malzenstwa, a wchodząc w małżeństwo z taką osobą dlaczego człowiek ma być skazany na wierność jej do końca życia skoro małżeństwa nigdy nie było bo nie mogło zaistnieć a sąd kościelny jedynie na podstawie rzetelnego badania sprawy potwierdzi ten fakt i stwierdzi ze w jego świetle nigdy do malzenstwa nie doszła i osoba nie zawierając wobec tego małżeństwa waznie jest wolna do zawarcia innego malzenstwa.

Ostatnim istotnym tu elementem są słowa Pana Jezusa ze cokolwiek zostanie rozwiazane na ziemi będzie rozwiazane w niebie, Kosciol otrzymał bowiem (w osobie św. Piotra) taka władze od samego Pana Jezusa. Niczym się ta wladza nie różni w sytuacji stwierdzenia ze czyjeś małżeństwo zostale nieważnie zawarta i ta osoba jest wolna od sytuacji gdy również kapłan zadecyduje ze penitentowi może udzielić rozgrzeszenia w spowiedzi i odsyła taka osobe wolna od grzechu. Chyba ze uwaza Pani ze to Pani, a nie Kościół któremu takiej władzy udzielił Jezus powinna decydować komu należy się uwolnienie od grzechu? Tym bardziej ze nikt tu nie mówi o rozwiązywaniu małżeństwa ale o zdecydowaniu ze nigdy do niego ważnie nie doszło. Choćby osoba byla pijana gdy je zawierała, wobec czego byla nieświadoma co robi. Nawet do popełnienia grzechu ciężkiego niezbedna jest taka swiadomosc, a gdy jej brak, grzechu (malzenstwa) nie ma.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych