Skocz do zawartości


Jak rozwiązać umowę o dożywocie - ze strony zobowiązanego.


6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_cynober@interia.eu

Guest_cynober@interia.eu
  • Goście

Napisano 04 grudzień 2010 - 23:42

Witam serdecznie i BARDZO proszę o pomoc! Od dłuższego czasu szukam informacji, jak rozwiązać umowę o dożywocie - znajduję tylko informacje, że krzywdzony dożywotnik może wnieść sprawę do sądu.
Ale co w sytuacji, kiedy sytuacja staje się nieznośna dla zobowiązanego?

Jestem w dość dziwnej sytuacji, a mianowicie osobą, która przekazała mi mieszkanie, jest mój ojciec, pozostający z moją matką w nieformalnym związku. Z powodu trudnego charakteru mamy postanowił od niej odejść, a mnie za życia zabezpieczyć finansowo.
Jako, że umowa z dożywociem związana była z niższym podatkiem, postanowił przekazać mi mieszkanie pod warunkiem opieki nad mamą, co i tak zrobiłabym w miarę możliwości.
Wydawało się to dobrym pomysłem.

Niestety moje stosunki z mamą pogorszyły się.
Trudno powiedzieć, czym jest to spowodowane, może moją większą pewnością siebie, może mniejszą potulnością, może żalem mamy uważającej, że mieszkanie należy się jej...
Ja zawsze traktowałam je jako wspólną własność, ja też opłacałam wspólne rachunki (mam niewysoką pensję, mama jest na emeryturze). Zawsze było dla mnie jasne, że ojciec dał je NAM.

Niestety, jak wspomniałam, mama jest osobą konfliktową.

#2 Guest_cynober@interia.eu

Guest_cynober@interia.eu
  • Goście

Napisano 05 grudzień 2010 - 00:00

Zawsze starałam się być dobrą córką, jednak mama od kiedy pamiętam, jest wiecznie niezadowolona. Codziennie wypomina mi, że się nią nie opiekuję, że "w ogóle jej nie pomagam", "w ogóle z nią nie rozmawiam" i nie może na mnie liczyć.
Szantażuje mnie podaniem o alimenty za złą opiekę, nieustannie wypomina, że namawiałam ją na przeprowadzkę z zimnego zadłużonego wynajmowanego mieszkania, gdzie nie płaciła czynszu do ciepłego i wyremontowanego własnościowego.
Jest osobą sprawną, chodzącą, całe dni spędza na oglądaniu telewizji i odwiedzaniu znajomych.
Kiedyś pracowałam 10,11h dziennie w sąsiedniej miejscowości. Wychodziłam z domu o 6:20, a wracałam o 19-21, po drodze robiąc zakupy. Po powrocie do domu nie mogłam nawet spokojnie przygotować i zjeść posiłku - w progu czekała na mnie mama, spragniona rozmowy i rozrywki po samotnym dniu, do której nie docierało, że jestem głodna, zmęczona i że nie mam ochoty wysłuchiwać przez 30 minut kazania o moim złym zachowaniu teraz bądź w przeszłości zamiast obiadu, który oczywiście musiałam sobie sama przygotować.

Mama nie gotuje, robi zakupy tylko dla siebie, czasem sprząta (na przemian ze mną, choć twierdzi, że ja tego w ogóle nie robię).

Ma mi za złe, że nie poświęcam jej "w ogóle" czasu, "że mogłaby umrzeć, a ja bym tego nie zauważyła", że kilka razy w miesiącu odwiedzają mnie znajomi (zachowują się cicho i nie nocują), że ja wychodzę... Rozmawiam z nią godzinami, a ona twierdzi, że wcale. Obraża się, że proszę ją, by pukała przed wejściem do mojego pokoju "bo w normalnym domu się tego nie praktykuje".

Mam partnera - nie mieszka ze mną, ponieważ nie mam ochoty wychodzić za mąż, a mama nie dopuszcza do siebie myśli o mieszkaniu z "obcym facetem". Mąż córki to członek rodziny, mężczyzna, z którym jest od 5 lat to "obcy facet".

Partnerowi ostatnio zepsuła się pralka, zaproponowałam, że chętnie zrobię mu pranie.
Mama oczywiście zrobiła mi awanturę, pytając "jak długo będzie u Ciebie prał? rok?", sugerując też, że proszek kosztuje, a pralka się niszczy i trzeba płacić za prąd (oczywiście za wszystko płacę ja, a mój partner już wieszał mamie karnisze, naprawiał telefon i składał kilka szaf i komplet wypoczynkowy - moja mama uważa, że taka pomoc należy się jej z racji, że spał u mnie kiedyś przez 5 nocy, zanim znalazł mieszkanie).

#3 Guest_cynober@interia.eu

Guest_cynober@interia.eu
  • Goście

Napisano 05 grudzień 2010 - 00:16

Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chyba nie potrafię streścić całej sytuacji tak, by w jasny sposób pokazać, że mama jest dla mnie osobą toksyczną i mieszkanie z nią jest męką.

Nie jestem dzieckiem, mam już 31 lat. Uważam, że moja mama traktuje mnie w bardzo niemiły sposób. Przebywanie z nią pod jednym dachem to męka - ciągłe złośliwości, pretensje, niemożliwość spotykania się ze znajomymi, rozliczanie z czasu wolnego, z podejmowanych decyzji.

W normalnej sytuacji wyprowadziłabym się i zerwała z nią stosunki, ale jestem związana tą nieszczęsną umową dożywocia.
Nie stać mnie, by wyprowadzić się i utrzymywać dwa domy, a nawet dom z mamą i wynajmowany pokój. Wynająć z kolei mojego pokoju w mieszkaniu własnościowym nie mogę, gdyż nie wątpię, że mama skutecznie "uprzyjemni" każdemu pobyt.
Nie wiem, co w takiej sytuacji mogłabym zrobić.
Szczerze mówiąc, wolałabym tego mieszkania nigdy nie dostać i nie posiadać, niż dzielić je z mamą.

Od wielu miesięcy szukam porad dla osoby w mojej sytuacji - jednak nic sensownego nie mogę znaleźć.

Wydaje mi się, że jedyne drogi w mojej sytuacji, to:
1 ojciec odwołuje darowiznę pod pozorem zbiednienia - obawiam się, że nie przejdzie, dodatkowo nigdzie nie znalazłam podobnej sytuacji, rzecz można trójstronnej - czy któreś z nas mimo wszystko nie będzie zmuszone do dożywotniej opieki nad matką?
2 ojciec odwołuje darowiznę pod pozorem złej opieki... powinno być: nad sobą, ale dożywotnikiem jest mama :-( która owszem, nieustannie twierdzi, że nie wywiązuję się należycie ze swej opieki, ale wątpię, by powtórzyła to przed sądem
3 alimenty dla mamy - wątpię, by było mnie na nie stać
4 sprzedaż mieszkania z dożywotnikiem za 25% ceny rynkowej (czy to prawda, że dożywotnik nie ma możliwości głosu i że obowiązki przechodzą na kupującego?) - wątpię, by ktoś się zgodził
5 podarowanie mieszkania obcej osobie w zamian za opiekę nad mamą

Oczywiście, jak chyba każdy, w nie najlepszej w dodatku sytuacji finansowej, nie jestem specjalnie chętna do oddania mieszkania za darmo, ale obawiam się, że w trosce o spokój ducha i o moje zdrowie psychiczne, będę musiała to uczynić. Ewentualnie czy 6 mogę je podarować mamie wzamian za zrzeczenie się wszelkich roszczeń do mnie?

Proszę o radę, jest mi naprawdę ciężko.
pozdrawiam

cynober@interia.eu

#4 Guest_cynober@interia.eu

Guest_cynober@interia.eu
  • Goście

Napisano 05 grudzień 2010 - 00:20

Serdecznie przepraszam, powinnam moje pytanie umieścić w innym dziale, mianowicie dotyczy ono darowizny. Uprzejmie proszę o wybaczenie błędu i przeniesienie w odpowiednie miejsce...

#5 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 06 grudzień 2010 - 08:56

No to czy to w końcu jest darowizna (np. z ustanowieniem służebności zamieszkania), czy umowa dożywocia (w zamian za przeniesienie własności nabywca zobowiązał się zapewnić osobie bliskiej zbywcy dożywotnie utrzymanie)?
Powinno być to w akcie notarialnym wyraźnie napisane.

#6 Guest_estera

Guest_estera
  • Goście

Napisano 13 luty 2019 - 12:29

Na pewno w tej kwestii warto skorzystać z pomocy notariusz Cejrowskiej. Obsługa na najwyższym poziomie. Duża skuteczność.



#7 Guest_ewwa

Guest_ewwa
  • Goście

Napisano 17 luty 2019 - 11:28

No  w tej kwestii to najlepiej się jednak skontaktować z doświadczonym notariuszem, bo samemu i tak nic się nie zrobi... Mogę polecić Notariusz Cejrowską z Tczewa. 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych