Skocz do zawartości


hałasujące dziecko sąsiadów


35 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_-praw-chauchat

Guest_-praw-chauchat
  • Goście

Napisano 11 czerwiec 2008 - 17:25

Generalnie są to sprawy cywilne - a więc do załatwienia w drodze powództwa cywilnego. Natomiast proszę spojrzeć do części karnej naszego forum - była tam intensywna dyskusja, czy o zakłócaniu w myśl art. 51 kw możemy mówić również w razie hałasu emitowanego w dzień.

Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,

podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

#2 Guest_-praw-chauchat

Guest_-praw-chauchat
  • Goście

Napisano 11 czerwiec 2008 - 18:14

Dziękuję za szybką odpowiedź i mam następne pytanie: jeśli nie jest to sprawa dla policji, to do kogo mamy się zwrócić?

pozdrawiam!

#3 Guest_Łukasz Nysztal

Guest_Łukasz Nysztal
  • Goście

Napisano 11 czerwiec 2008 - 17:31

1. Ewentualnie można powoływać się na przepisy o niedozwolonych immisjach - art. 144 kc:

Art. 144. Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

2. Nie jest to sprawa dla policji.

#4 Guest_-praw-chauchat

Guest_-praw-chauchat
  • Goście

Napisano 11 czerwiec 2008 - 17:25

Witam,
od pół roku mieszkam z mężem w nowym bloku wielorodzinnym. Mamy nad sobą sąsiadów z dzieckiem w wieku ok 3-4 lat. Dziecko rzadko wychodzi na dwór, a ponieważ jest zdrowe i pełne energii, to biega nieustannie po mieszkaniu lub skacze ze jakiegoś stołeczka na podłogę. U sąsiadów nie ma wykładzin, ani dywanów, a układ mieszkania - długi korytarz - sprzyja tupaniu. Dziecko często jest też prowokowane do biegania przez rodziców. Najgorsze bywają wieczorne 'seanse tupania', gdy tata malca wraca do domu. Wtedy u nas wszystko wpada w wibracje, a łomot jest nie do wytrzymania. Powoduje to, że żyjemy w stałym napięciu i stresie.

Dwa razy odwiedzaliśmy już sąsiadów z prośbą o zachowanie spokoju, tłumacząc im, że hałas, który generują, jest dla nas trudny do zniesienia - niestety bez efektu.

Mam w związku z tym pytania:

1. Czy prócz perswazji i rozmów z sąsiadami mamy do dyspozycji jakieś środki prawne?
2. Czy możemy wzywać policję? - niestety nigdy nie wiemy, czy tupanie potrwa minutę, czy dwie godziny, zanim dziecko się zmęczy.
3. Co jeśli innym sąsiadom hałas nie przeszkadza? - zakładam, że tak jest, bo przecież tylko my mieszkamy pod hałasującym dzieckiem
Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki!

#5 Guest_-praw-chauchat

Guest_-praw-chauchat
  • Goście

Napisano 12 czerwiec 2008 - 17:46

Dziękuję za odpowiedź. Wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna. W zasadzie, jeśli dobrze Panią zrozumiałam, to w praktyce nie ma co liczyć, że ktoś pochyli się nad naszym prawem do odpoczynku we własnym domu. Dobrze, że oboje z mężem wciąż nie tracimy wiary w ludzi i dalej mamy nadzieję, że uda się przekonać sąsiadów do zrewidowania niektórych przyzwyczajeń Bardzo pouczająca historia.

#6 Guest_-praw-regina

Guest_-praw-regina
  • Goście

Napisano 12 czerwiec 2008 - 08:46

Sami nie możecie złożyć wniosku o ukaranie. Można usilnie domagać się w straży miejskiej lub policji interwencji - ale szanse, że coś zrobią znikome. Dziecko samo odpowiedzialności nie ponosi, a trudno winić rodziców za naturę dziecka.

#7 Guest_-praw-chauchat

Guest_-praw-chauchat
  • Goście

Napisano 12 czerwiec 2008 - 00:16

Zatem, jak powinniśmy dalej postępować, jeśli perswazja nie pomoże?
1. Złożyć wniosek do Sądu Grodzkiego o ukaranie, czy informować wcześniej np. Straż Miejską?
2. W jaki sposób możemy udowodnić, że hałas jest nadmierny?
3. Czy może Pan podać, jakie są orientacyjne koszty takiego postępowania?
pozdrawiam

#8 Guest_roro

Guest_roro
  • Goście

Napisano 22 marzec 2013 - 15:26

proszę zgłaszać na straż miejską, mają obowiązek interweniować
i prosze nie słuchac historii o naturze dzieci, rodzice sa odpowiedzialni za wychowanie dziecka i opieke
straz moze wniesc oskarzenie publiczne a panie chęć bycia oskarżycielem posiłkowym

#9 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 22 marzec 2013 - 21:18

Dziękuję za odpowiedź. Wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna. W zasadzie, jeśli dobrze Panią zrozumiałam, to w praktyce nie ma co liczyć, że ktoś pochyli się nad naszym prawem do odpoczynku we własnym domu. Dobrze, że oboje z mężem wciąż nie tracimy wiary w ludzi i dalej mamy nadzieję, że uda się przekonać sąsiadów do zrewidowania niektórych przyzwyczajeń Bardzo pouczająca historia.

Już na ten temat się wypowiadałam,ale jeszcze raz się powtórzę.W blokach wielorodzinnych brak jest dobrej izolacji ścian i podłóg,dlatego takie zachowanie dziecka staje się dla sąsiadów uciążliwe.W tym przypadku trudno o to winić rodziców,ponieważ oni też mają prawo,żeby małe dziecko mogło swobodnie poruszać się po swoim mieszkaniu,a nie wszystkie dzieci są takie,że tam gdzie się je posadzi tam siedzą,ponieważ zachowanie dziecka zależy też od jego temperamentu.
Sama wychowałam 3 własnych dzieci i od kilku lat pomagam córce w wychowaniu 4 wnucząt,dlatego wiem że nawet jak bardzo się pilnuje dzieci nie da się uniknąć takich sytuacji,ponieważ każde dziecko jest inne.
Dobrze rozumiem,że każdy ma prawo czuć się komfortowo we własnym domu,ale niestety należy pamiętać o tym,że nie da się porównać życia w domu jednorodzinnym do życia w blokach wielorodzinnych,czy kamienicach.
Mam nadzieję,ze Pani to zrozumie i proszę uzbroić się w cierpliwość,ponieważ im dziecko jest starsze tym więcej zrozumie i na pewno jego zachowanie się zmieni.

#10 Guest_maria

Guest_maria
  • Goście

Napisano 14 grudzień 2013 - 20:15

U mnie to samo mieszkam w kamienicy na IIIp .jakiś cwaniaczek po niskich kosztach wybudował 2 mieszkania na strychu /bez wyciszen między stropami/ i zaczęło się najpierw rok wymiana ogromnego dachu,potem kolejne 1.5 roku budowa mieszkań i wprowadziły się dwie rodziny.Urządzanie pukanie,stukanie składanie mebli i innych.Nie dość,że zalali mi pokój aż sufit spadł bo nieprawidłowo zatwierdzona łazienka to dzieci biegają,rzucają piłką, ciągle coś spada,jakieś przesuwania i stukają.Zachowują się tak jakby byli sami bez opieki a w mieszkaniu poniżej nikogo nie było.Mówię do zdziwionej matki,że niech coś zrobi "bo co za duzo to i świnia nie chce" że już nerwowo nie wytrzymuję a to trwa ponad 2 lata i niech z tym dzieckiem wyjdzie na dwór a nie trzyma je całymi dniami w domu i niech dziecku kupi kapcie a nie w butach biega.Ona się pyta 10 letniej letniej córki czy dziecko puka? A sama siedzi w odległym pokoju na TV. Masakra. Jak tylko ktoś może to niech nie zgadza się na budowę mieszkań na strychu.

#11 Guest_Taraban

Guest_Taraban
  • Goście

Napisano 23 grudzień 2014 - 13:19

Zachodzi też pytanie, czy wychowują dziecko, czy małpę. U mnie sytuacja wygląda tak, że orangutan biega, piszczy i wrzeszczy. Wiem że podobno nie ma obowiązku posyłać dziecka do przedszkola, ale jakoś w takim razie rodzic, a raczej ta królewna powinna wziąć sprawy w swoje ręce, chłop niewolnik zasuwa w robocie i musi tyrać na nią i na dziecko, wszystko wskazuje na to że dziecko potrzebne było do warunków programu "rodzina na swoim" więc wychowanie jest byle jakie, zresztą ona zachowuje się tak jakby jednak żałowała że musi zajmować się tym dzieckiem wogóle, modne też jest pojęcie takie jak bezstresowe wychowanie, czyli skończy się to tym że dziecko wchodzi na głowę kiedy chce i ile razy chce.

#12 Guest_karola

Guest_karola
  • Goście

Napisano 28 grudzień 2014 - 22:34

Mam dwójkę dzieci w wieku 2 lata i pięć lat. Niestety z racji tego, że są to dosyć temperamentni chłopcy, biegają po mieszkaniu i czasami płaczą. Starszy już wie, że nie należy biegać i robi to bardzo rzadko, natomiast młodszy z racji swojego wieku nie jest w stanie zrozumieć. Sąsiadka z dołu często interweniuje w tej sprawie i nawet ją rozumiem bo sąsiedzi, którzy mieszkają nad nami są również hałaśliwi i często budzą moje dzieci. Próbowałam wielu sposobów żeby powstrzymać moje dzieci od biegania: kupiłam miękkie kapcie, straszyłam panią sąsiadką, od godziny 6 do 9 staram się młodszego nosić na rękach, żeby można bylo w wolne dni spokojnie się wyspać, również bawię się z dziećmi, wychodzę na dwór itd. Niestety nie jestem w stanie ich powstrzymać. Często na forach skarżą się sąsiedzi ale proszę powiedzieć co ma zrobić matka dwójki tak żywych chłopców: bić, przywiązać do kaloryfera, może zamknąć w klatce na środku pokoju. Wtedy na pewno będzie dobry powód żeby zabrać dzieci prosto do domu dziecka.

Niech taki sąsiad chociaż raz postawi się na moim miejscu.

 



#13 teśka

teśka

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 271 postów

Napisano 29 grudzień 2014 - 00:31

Już na ten temat się wypowiadałam,ale jeszcze raz się powtórzę.W blokach wielorodzinnych brak jest dobrej izolacji ścian i podłóg,dlatego takie zachowanie dziecka staje się dla sąsiadów uciążliwe.W tym przypadku trudno o to winić rodziców,ponieważ oni też mają prawo,żeby małe dziecko mogło swobodnie poruszać się po swoim mieszkaniu,a nie wszystkie dzieci są takie,że tam gdzie się je posadzi tam siedzą,ponieważ zachowanie dziecka zależy też od jego temperamentu.
Sama wychowałam 3 własnych dzieci i od kilku lat pomagam córce w wychowaniu 4 wnucząt,dlatego wiem że nawet jak bardzo się pilnuje dzieci nie da się uniknąć takich sytuacji,ponieważ każde dziecko jest inne.
Dobrze rozumiem,że każdy ma prawo czuć się komfortowo we własnym domu,ale niestety należy pamiętać o tym,że nie da się porównać życia w domu jednorodzinnym do życia w blokach wielorodzinnych,czy kamienicach.
Mam nadzieję,ze Pani to zrozumie i proszę uzbroić się w cierpliwość,ponieważ im dziecko jest starsze tym więcej zrozumie i na pewno jego zachowanie się zmieni.

Wypowiadałam się na ten temat w tej zacytowanej wypowiedzi,ale jeszcze odniosę się do pozostałych wypowiedzi

Pani Mario niestety takie są uroki zamieszkania w blokach spółdzielczych ,czy komunalnych i nie można w ten sposób podchodzić do życia jak w Pani opisanej wypowiedzi,ponieważ obecnie mieszkań w całej Polsce brakuje,dlatego każdy stara się wykorzystać to co się daje min też  strych.

Powinna Pani również wiedzieć,że  każdy lokator zanim się wprowadzi do mieszkania wykonuje w nim remont,czyli "Urządzanie pukanie,stukanie składanie mebli"który na pewno jest uciążliwy dla sąsiadów i tego nie da się uniknąć w żaden sposób.

Odnośnie zaś Pani sąsiadki,która wychowuje 10-letnią córkę chciałabym wiedzieć skąd Pani wie,ze ona zachowuje się w ten sposób jak Pani napisała w tej swojej wypowiedzi:

."Ona się pyta 10 letniej letniej córki czy dziecko puka? A sama siedzi w odległym pokoju na TV. "

Mam córkę,która pracuje i wychowuje dzieci i wiem,ze jest ona czasem tak padnięta od nadmiaru obowiązków,ze nawet podczas oglądania TV zasypia.

Tak więc proszę chociaż trochę zrozumieć matki tych dzieci,które właśnie muszą wychowywać dzieci i pracować,ponieważ wtedy brakuje im czasu nie tylko dla siebie i własne przyjemności np. na pogawędki u koleżanki,ale i dla  dzieci np. na wyjście z dziećmi na spacer.

 

Gościu Taraban sama ubolewam,ze doczekałam się właśnie   takich czasów,że 

"chłop niewolnik zasuwa w robocie i musi tyrać"

 i często ,gęsto brakuje mu tych pieniędzy ,aby przeżyć do końca miesiąca nie mówiąc już o tym,ze brakuje też tego czasu dla waszych żon i dzieci.

Niestety nie można też mówić,ze obecnie  

"modne też jest pojęcie takie jak bezstresowe wychowanie,"

ponieważ wiem,że :pośpiech stres,obawa  o utratę pracy itp dominują w tym świecie.

Być może takie bezstresowe wychowanie w wielu rodzinach jest,ale myślę,ze tylko w takich,gdzie żony nie muszą pracować i swój czas poświęcić dzieciom

 

Karola ja Ciebie dobrze rozumiem jako matka i zarazem Babcia,lecz i Ty pamiętaj,ze ile jest ludzi ,tyle jest różnych charakterów,dlatego w życiu sprawdza się to przysłowie:

"jeszcze się taki nie urodził,co by każdemu dogodził"
bo sama dobrze wiesz,że chociaż Jezus był człowiekiem również z niego się śmiali,szydzili.

Tak więc czasy się zmieniają,ale nie ludzie i ich charaktery i nie sposób takie "żywiołowe" dzieci jak sama pisałaś

"przywiązać do kaloryfera, może zamknąć w klatce"bo to dopiero jest nieludzkie i nie humanitarne.



#14 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 27 styczeń 2015 - 10:13

No i co zrobić? Mieszkamy pod 2 dzieci od 2 lat. W chwili obecnej edno 5 drugie 2 lata. Od kiedy sie wprowadziliśmy starsze urządzało sobie tory wyścigowe po mieszkaniu czy to o 7 czy o 23. Nie przeszkadzało, bo przeciez to tylko dziecko, nie przeszkadzało również że rodzice urządzali imprezy (czasami potrafili właczyć muzyke o 2 w nocy). Nie przeszkadzało że często w nocy leciały cięzkie meble czy (prawdopodobnie) szklane butelki po podłodze. Zaczeło przeszkadzać gdy pojawiło się dziecko, które w chwili obecnej ma problemy z nocnym zasypianiem i co puknięcie budzi sie z płaczem. Nie chodzi o spanie w dzień (śpi niestety po 15 minut) chodzi o godziny późno wieczorne i cięzkie piłki, trzaskanie szafkami i bieganie na pietach, piski i krzyki. Sąsiadka upominana patukrotnie o 21:30 22:00 stwierdza że przecież dziecko ma tylko 2 latka, a ja pytam gdzie powinien być taki 2latek o 22? Bycie matką to nie tylko podawanie posiłków czy kompanie, to równiez wychowywanie a nie chowanie. Nie sztuką jest (choć to bardzo wygodne) usiąść o 22 przed TV i odczekanie aż dziecko się wybiega i padnie a drugiego dnia będzie spało do 10. Można kupić wykładzinę, założyc kapcie, grubsze skarpety, schowac cięzkie klocki czy piłki, pobawić sie wspólnie, poczytać książeczkę, wyciszyć przed spaniem. Kosztem ich zabawy moje w wieku paru miesięcy ma mieć nocne lęki? 2latek jest już na tyle duży żeby zrozumieć że na dole mieszkają ludzie i malutkie dziecko (to już raczej są myślące dzieci). Kochane mamy odrobina przyzwoitości w życiu sąsiedzkim. Nie tylko Ci pod Wami muszą zrozumieć że mieszkają w bloku!!!!!!!!



#15 Guest_Ona

Guest_Ona
  • Goście

Napisano 09 styczeń 2016 - 13:30

No i co zrobić? Mieszkamy pod 2 dzieci od 2 lat. W chwili obecnej edno 5 drugie 2 lata. Od kiedy sie wprowadziliśmy starsze urządzało sobie tory wyścigowe po mieszkaniu czy to o 7 czy o 23. Nie przeszkadzało, bo przeciez to tylko dziecko, nie przeszkadzało również że rodzice urządzali imprezy (czasami potrafili właczyć muzyke o 2 w nocy). Nie przeszkadzało że często w nocy leciały cięzkie meble czy (prawdopodobnie) szklane butelki po podłodze. Zaczeło przeszkadzać gdy pojawiło się dziecko, które w chwili obecnej ma problemy z nocnym zasypianiem i co puknięcie budzi sie z płaczem. Nie chodzi o spanie w dzień (śpi niestety po 15 minut) chodzi o godziny późno wieczorne i cięzkie piłki, trzaskanie szafkami i bieganie na pietach, piski i krzyki. Sąsiadka upominana patukrotnie o 21:30 22:00 stwierdza że przecież dziecko ma tylko 2 latka, a ja pytam gdzie powinien być taki 2latek o 22? Bycie matką to nie tylko podawanie posiłków czy kompanie, to równiez wychowywanie a nie chowanie. Nie sztuką jest (choć to bardzo wygodne) usiąść o 22 przed TV i odczekanie aż dziecko się wybiega i padnie a drugiego dnia będzie spało do 10. Można kupić wykładzinę, założyc kapcie, grubsze skarpety, schowac cięzkie klocki czy piłki, pobawić sie wspólnie, poczytać książeczkę, wyciszyć przed spaniem. Kosztem ich zabawy moje w wieku paru miesięcy ma mieć nocne lęki? 2latek jest już na tyle duży żeby zrozumieć że na dole mieszkają ludzie i malutkie dziecko (to już raczej są myślące dzieci). Kochane mamy odrobina przyzwoitości w życiu sąsiedzkim. Nie tylko Ci pod Wami muszą zrozumieć że mieszkają w bloku!!!!!!!!

 

U mnie to samo mieszkamy z mężem w starym bloku, gdzie za przeproszeniem słychać nawet pierdnięcie, jak sąsiad z góry idzie do WC. Nad nami jakieś 2-3 miesiące temu wprowadziło się młode małżeństwo z rocznym dzieckiem. 

Wszystko było pięknie i fajnie dopóki dziecko nie zaczęło "grasować".... a niestety sąsiedzi nie posiadają żadnej wykładziny czy też dywanu (co myślę, że wyciszyło by hałasy w sporym stopniu). 
Pierw było to notoryczne jeżdżenie w chodziku i obijanie o wszystkie możliwe meble - ok dziecko uczy się chodzić, nie zwracaliśmy uwagi..... 
Później zaczęło usypianie w kołysce i notoryczny przy tym odgłos bardzo skrzypiących płoz i dźwięk typu "łup, łup"..... 

Na tą chwilę kiedy dziecko już chodzi i generalnie samo zasypia (chyba ze zmęczenia bo w godzinach mniej więcej 22-23).... zaczęło się wczesno-ranne i późno-wieczorne (ale nie tylko bo w dzień również) walenie drewnianymi klockami, plastikowym pudełkiem i plastikowymi kręglami w podłogę (wiem czy bo sąsiad się przyznał czym dziecko się bawi) - co doprowadza mnie i męża do szału.
Po 5 razach zwrócenia sąsiadom uwagi, że jest to męczące, bardzo frustrujące i nie daje nam żadnego komfortu odpoczynku we własnym domu po ciężkim dniu pracy.... no cóż sąsiedzi nie robią z tym, tak naprawdę nic prócz paru razy zwrócenia dziecku uwagi "nie wolno tak"; "nie rusz"; "bądź cicho"... 

No należy w takim przypadku zrobić i gdzie się zgłosić? 
Nie jest dla mnie wymówką to, że sąsiedzi mają małe dziecko i "dziecku wolno wszystko"  - owszem dziecko jest małe i wielu rzeczy nie rozumie, ale ma dorosłych w pełni odpowiedzialnych (przynajmniej tak powinno być) rodziców...... 
Rozumiem też to, że są u siebie ( właściwie to nie do końca bo wynajmują mieszkanie) - ale ja również jestem u siebie ( i tu akurat jestem dużo bardziej u siebie niż oni, bo mam mieszkanie wykupione na własność)...... więc dlaczego mam zgadzać się na takie zachowanie??? 
 



#16 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 10 styczeń 2016 - 10:05

U mnie to samo mieszkamy z mężem w starym bloku, gdzie za przeproszeniem słychać nawet pierdnięcie, jak sąsiad z góry idzie do WC. Nad nami jakieś 2-3 miesiące temu wprowadziło się młode małżeństwo z rocznym dzieckiem. 

Wszystko było pięknie i fajnie dopóki dziecko nie zaczęło "grasować".... a niestety sąsiedzi nie posiadają żadnej wykładziny czy też dywanu (co myślę, że wyciszyło by hałasy w sporym stopniu). 
Pierw było to notoryczne jeżdżenie w chodziku i obijanie o wszystkie możliwe meble - ok dziecko uczy się chodzić, nie zwracaliśmy uwagi..... 
Później zaczęło usypianie w kołysce i notoryczny przy tym odgłos bardzo skrzypiących płoz i dźwięk typu "łup, łup"..... 

Na tą chwilę kiedy dziecko już chodzi i generalnie samo zasypia (chyba ze zmęczenia bo w godzinach mniej więcej 22-23).... zaczęło się wczesno-ranne i późno-wieczorne (ale nie tylko bo w dzień również) walenie drewnianymi klockami, plastikowym pudełkiem i plastikowymi kręglami w podłogę (wiem czy bo sąsiad się przyznał czym dziecko się bawi) - co doprowadza mnie i męża do szału.
Po 5 razach zwrócenia sąsiadom uwagi, że jest to męczące, bardzo frustrujące i nie daje nam żadnego komfortu odpoczynku we własnym domu po ciężkim dniu pracy.... no cóż sąsiedzi nie robią z tym, tak naprawdę nic prócz paru razy zwrócenia dziecku uwagi "nie wolno tak"; "nie rusz"; "bądź cicho"... 

No należy w takim przypadku zrobić i gdzie się zgłosić? 
Nie jest dla mnie wymówką to, że sąsiedzi mają małe dziecko i "dziecku wolno wszystko"  - owszem dziecko jest małe i wielu rzeczy nie rozumie, ale ma dorosłych w pełni odpowiedzialnych (przynajmniej tak powinno być) rodziców...... 
Rozumiem też to, że są u siebie ( właściwie to nie do końca bo wynajmują mieszkanie) - ale ja również jestem u siebie ( i tu akurat jestem dużo bardziej u siebie niż oni, bo mam mieszkanie wykupione na własność)...... więc dlaczego mam zgadzać się na takie zachowanie??? 
 

Masz rację, nie zgadzaj się na takie zachowanie. Wezwij policję, niech zaaresztują dziecko, a najlepiej wraz z nim rodziców. Gdybyś to Ty miała takie malutkie dziecko, jak wytłumaczyłabyś mu, że nie należy hałasować, bo piętro niżej mieszkają sąsiedzi, którym to przeszkadza? Myślisz, że tak małe dziecko coś z tego zrozumie? Przecież to dla niego abstrakcja, a rodzice nie przywiążą dziecka do nogi od stołu.



#17 Guest_Misza

Guest_Misza
  • Goście

Napisano 29 październik 2016 - 20:11

Mieszkalam.w.roznych blokowiskach. Przez 10 lat wynaowqlam.mieszkania w stolic. W koncu wrocilam z.mezem do.rodzinnego.miasta do.mieszkania rodzicow. Rodzice przeniesli sie do babci a nam.zostawili swoje mieszkanie. Mama uprwdzala ze sasiedzi mieszkajacy na gorze sa uciazliwi i.halasuja.Stwierdzilam ze kazdemu.moze cos spasc itd. Sasiedzi maja dwoje dzieci i sie zaczelo.... rano 6.30 sadiadka odkurza tlulac sie przy tej czynnosci niemilosiernie przesowajac meble i nie wiem co.tam.jeszcze. Pozniej zaczely sypac sie klocki.na panele dla mnie.to byl.szok. w ciagu dnia caly czas jakies walenie.po.scianach kaloryferqvh szurajace krzesla. Zaczelam chodzic do psychiatry boe nerwowo nie daje rady. Niechetnie wracam do mieszkania . Zawsze po.pracy boli mnie brzuch na sama mysl wkroczenia do drzacego mieszkania. Mam depresje. Sasiadka oczywiscie wychodzi z zalozenia ze dzieci nie.przywiaze i moge sobie.pojsc do administracji. Sama nie wiem co robic a zyc tak na.dluzsza.mete sie nie da. Niby to tylko albo.az dzieci...

#18 ZosiaA

ZosiaA

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 15923 postów
  • LokalizacjaWarszawa rządowa/państwowa jednostka budżetowa

Napisano 29 październik 2016 - 20:26

Jak się ma tak wrażliwą naturę, że przeszkadzają odgłosy życia,to chyba należy pomyśleć o odizolowaniu się w jakiejś głuszy. Zbudować dom, ogrodzić, pozamykać drzwi i okna (żeby szum wiatru nie docierał) i nie wychodzić bo na zewnątrz może ptaki świergolą :)

#19 Guest_Soffi

Guest_Soffi
  • Goście

Napisano 11 listopad 2016 - 23:20

Masz rację, nie zgadzaj się na takie zachowanie. Wezwij policję, niech zaaresztują dziecko, a najlepiej wraz z nim rodziców. Gdybyś to Ty miała takie malutkie dziecko, jak wytłumaczyłabyś mu, że nie należy hałasować, bo piętro niżej mieszkają sąsiedzi, którym to przeszkadza? Myślisz, że tak małe dziecko coś z tego zrozumie? Przecież to dla niego abstrakcja, a rodzice nie przywiążą dziecka do nogi od stołu.

To co pan czy pani powyżej wypisuje "zaaresztują dziecko" to drwina z poważnych zarzutów - bo dzieci się nie hoduje tylko wychowuje - ja mam taki sam przypadek, że dzieciaki 6 lat 12 i 13 jeżdżą deskorolką nad głową - obojętnie jaka to pora czy rano 7.oo czy też 20,oo, 21,23.....ale robię z tym porządek - bo z dzieci -  nie róbcie już  świętych krów - bo jak dorosną to jako rodziców jeszcze was przywiążą do kaloryfera - no niestety też mam prawo do odpoczynku w swoim mieszkaniu - i tylecool.png



#20 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 12 listopad 2016 - 10:28

To co pan czy pani powyżej wypisuje "zaaresztują dziecko" to drwina z poważnych zarzutów - bo dzieci się nie hoduje tylko wychowuje - ja mam taki sam przypadek, że dzieciaki 6 lat 12 i 13 jeżdżą deskorolką nad głową - obojętnie jaka to pora czy rano 7.oo czy też 20,oo, 21,23.....ale robię z tym porządek - bo z dzieci -  nie róbcie już  świętych krów - bo jak dorosną to jako rodziców jeszcze was przywiążą do kaloryfera - no niestety też mam prawo do odpoczynku w swoim mieszkaniu - i tylecool.png

Napisz Soffi w jaki sposób robisz z tym porządek, inni chętnie przeczytają.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Najnowsze tematy