Skocz do zawartości

Kategorie

Forum

Służebność i osoba chora psychicznie


2 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_annka72

Guest_annka72
  • Goście

Napisano 11 wrzesień 2010 - 11:26

Witam serdecznie.

Zwracam się z prośbą o pomoc-radę,gdyż nie wiem już, kto może mi
coś
doradzić,jestem bezsilna. Być może nie w tym, co trzeba piszę dziale-
proszę o wyrozumiałość,ale nie orientuję się w sprawach sądowych.

Jestem mężatką od 1993 roku.Już po ślubie(nie pamiętam w jakim roku)
teściowa przepisała na męża i mnie oraz na brata męża działkę po
swojej matce. Działka została podzielona na 2 części,na naszej i
szwagra części były stare,murowane budynki mieszkalne i gospodarcze po
babce. Teściowa ustanowiła służebność na naszej działce 50m2-jako
ogród i w pokoju w budynku mieszkalnym. Po pewnym czasie postanowiliśmy
się pobudować,mieliśmy już 1 dziecko-córkę. Mąż pobudował garaż,
a później po kilku latach stanął dom.Nasze stosunki z teściami były
dobre.
Kiedy się wprowadziliśmy do nowego domu teściowa zaczęła mnie
oskarżać o
romans z teściem,zaczęły się awantury,wyzwiska. Kiedy okazało się,że
jestem w ciąży, oskarżała mnie,że to dziecko teścia!! Niewiele
brakowało, a wzięlibyśmy z mężem rozwód,ale odseparowaliśmy się od
niej i staraliśmy się żyć normalnie. Dziecka przez bardzo długi czas
nie uznawała jako wnuka,to był bękart,a ja k.... Po pewnym czasie
doszliśmy jakoś do porozumienia,ale z teściem nie mogłam
rozmawiać,kiedy ona była pobliżu,kiedy jej nie było też nie mogłam-bo
było wszystko podejrzane. Mąż postanowił założyć firmę z
materiałami budowlanymi, na wydzierżawionej części od szwagra był
skład,a na naszej części-tam gdzie teściowa ma służebność- był
sklep/biuro-teściowa wyraziła na to zgodę,gdyż nie korzystała z tego
pokoju- mieszka oddzielnie w swoim mieszkaniu w bloku. Różnie było przez
kilka
lat-teściowa ciągle miała jakieś do mnie zastrzeżenia,ale starałam
sie jakoś jej unikać.
Później teściowa przeszła na emeryturę i
zaczęła się gehenna. Zaczęła mnie oskarżać o kradzieże z jej ogrodu
warzywnego(ten ogród ma na części szwagra,a na naszej części korzysta
w
sumie z jakiś 100m2 i rosną tam iglaki,jest skalniak
itp.)Od 4 lat żyję w ciągłym stresie,nerwach,nagle wszystko zaczęło
jej ginąć i kwiaty i warzywa,ciągle coś jest połamane,albo gałązka
na drzewie,albo kwiatek jakiś leży od wiatru,albo jabłka spadły z
drzewa-ja je pozrywałam,kret zrobi
dziurę-to ja coś wykopałam,kiedy pies zrobi dołek to także
ja,podmieniłam kosiarkę,ukradłam z kuchni w części szwagra stare
widelce,talerze....pozakładała zamki prawie
wszędzie.Mogłoby to wydawać się śmieszne,ale po jakimś czasie robi
się nieprzyjemne, przykre, a potem ma się dość takiego życia.
Te wulgarne awantury zawsze ciężko odchorowuję- od 16 lat mam
migreny,ale ostatnie lata to są ciężkie migreny połączone z wymiotami,
a ja mam 3 dzieci,które potrzebują mojej uwagi i opieki,nie mogę leżeć
chora,a najmłodszym zajmują się starsze dzieci. Poza tym nie pracuję i
pomagam dla męża w firmie lub jego zastępuję,kiedy wyjeżdża,więc
migreny są szczególnie uciążliwe.Leczenie nie daje efektów- żadne
leki nie działają.
Najgorsza jest wiosna i jesień, wszczyna takie potworne awantury,jest
wulgarna,nie panuje nad tym co mówi i co robi,wtedy nawet nie dba o
siebie,kiedy wpada w furię ma pianę na ustach, ma tyle siły,że
powyrywała i poniszczyła mi rośliny-iglaki dosyć duże,które ledwo
później dałam rady przenieść,żeby posadzić-niestety nie przyjęły
sie-przez kilka lat zniszczyła mi -za to,że ja jej "kradnę"- rośliny na
ok.400 zł. Jakoś to przebolałam,ale ciągle wymyśla coś nowego,żeby
uprzykrzać życie, wygania mnie,że dom jest jej,że działka jest jej,
mąż ma wziąć ze mną rozwód,ciągle powtarza,że mam wyp... z jej
domu, że mnie zniszczy. Powiedziałam,ze w sądzie będę dochodzić
sprawiedliwości-więc ona powiedziała,że jak podam ją do sądu,to ona
mojego męża a jej syna wyp... z biura i drugiej działki.Ręce mam
związane, nic nie mogę zrobić nie szkodząc nam jeszcze bardziej.
2 lata temu urodziłam 3 dziecko, ciąża to było pasmo awantur,wyzwisk,
niewiele brakowało a uderzyłaby mnie,ale powiedziałam jej ,ze jestem w
ciąży i jeśli coś mi zrobi,to tego tak nie zostawię. Po tygodniu
okazało sie ,że ja ją pobiłam....pokazywałam ludziom jakieś siniaki
na brzuchu.Dziwne ,że na policję nie poszła, ciągle chodzi z dyktafonem
próbując coś nagrać,ale ja nie daję sie wciągać w te
prowokacje,czasami mnie poniesie i powiem parę słów,oczywiście, bo też
już jestem nerwowa,cała ta sytuacja mnie przerasta. Teść i szwagier nie
widzą problemu,mówią ustąp, ja i tak ciągle schodzę jej z
drogi,siedzę w domu zamknięta, ile można tak żyć?

Mąż często wyjeżdża- jestem wtedy sama z dziećmi,muszę być w
sklepie i to wtedy
najczęściej atakuje,wyzywa, dobija się do domu, straszy że zrobi
wszystko,żeby mnie wypier...Bardzo często kiedy męża nie ma,a wiem że
teściowa chodzi wściekła,kiedy nachodzi ją "faza"- proszę znajome
osoby,żeby ze mną pobyły
przez 2-3 godz. kiedy ona widzi że ktoś u mnie jest nie zaczepia.
Zaczęłam też dzwonić na policję,bo sie boję,że w furii może coś
zrobić mi i dzieciom,bo w takich chwilach nie wie chyba co robi,to nie
jest ta sama osoba co kilka lat wcześniej. Efekt jest taki,że nie policja
nie chce sie wtrącać,a jak przyjadą dostaję upomnienie,żebym nie
kradła!!!Ona
zgłasza,że tylko zabiera swoje rośliny,które wcześniej jej
ukradłam...
Szukałam pomocy u prawnika,ale załamałam się ,bo okazuje się,że nic
nie mogę zrobić-gdybym miała świadka,że ona mnie nęka,znęca się
nade mną-to
coś by się dało zrobić,ale sąsiedzi,mimo że jesteśmy w bardzo
dobrych stosunkach i wielokrotnie słyszeli jak na "mojej" działce wyzywa
i awanturuje się- nie pomogą mi-nie chcą
się wtrącać,boją sie jej... Gdyby jeszcze teściowa pobiłaby mnie,ale
tak
porządnie,to wtedy wzięliby ją na leczenie,tylko skąd ja mam
wiedzieć,że mnie wtedy nie zabije....

Odkąd teściowa jest na emeryturze przychodzi po 10 razy dziennie,żeby
mnie złapać,jak kradnę.Są 2 bramy na tych działkach-wchodzi raz
jedną,raz drugą...albo siedzi w krzakach i obserwuje... bardzo często
jestem z dzieckiem w domu zamknięta,nie wychodzę na spacer,żeby nie
spotkać jej,chyba że wiem,że jest z tyłu na podwórku w swoim
ogrodzie,to po prostu uciekam,żeby mnie nie zobaczyła. Mam dość takiego
życia, jestem nerwowa,nie wiem co znowu wymyśli, najgorsze jest to,że
dzieci to wszystko widzą...nie chcę ,żeby i to trzecie dziecko
wychowywało się w takiej nerwowej atmosferze-co te dzieci wyniosą z
domu,jak to na nich wpłynie.Najmłodszy i tak jest dzieckiem
trudnym,nerwowym,bo całą ciążę miałam nerwową i przez kilka
pierwszych miesięcy brałam leki na powstrzymanie skurczy,gdyż groziło
mi poronienie.
Czy można jakoś ją powstrzymać,żeby nie burzyła naszego spokoju?
Mieszkam w małej miejscowości, teściowa tak mnie oczerniła, opowiada
niestworzone historie ludziom,że kilkakrotnie byłam zaczepiana i
znieważona. Moja opinia jest zszargana, ludzie-którzy mnie nie znają
postrzegają mnie jako awanturnicę,złodziejkę... Poza tym rzutuje też
to wszystko na męża pracę- teściowa jest niemiła dla klientów,ludzie
sie jej boją,coraz więcej osób nie chce robić u nas zakupów.Mąż
podjął
decyzję,żeby pobudować skład w innym miejscu ,ale są pewnie problemy i
zamiast zacząć w kwietniu 2010 r zacznie budowę w następnym roku. To
są ogromne koszty, chcę sie stąd wynieść,bo już nie można tak żyć
dłużej.
Dla mnie dobrym rozwiązaniem byłoby,aby wchodziła przynajmniej tą
drugą bramą i nie nachodziła mnie.Kiedy wchodziła na podwórko przez
moją część,kiedy byłam na dworze z dzieckiem zawsze kilka
wyzwisk,gróźb padało,musiałam uciekać do domu.. Niech sobie korzysta z
tych 100 m2,ale niech sie trzyma ode mnie z daleka. Nie mogę ciągle
siedzieć zamknięta w domu,dziecko coraz większe i jak ładna
pogoda-ciężko zatrzymać je w domu. Zimą mam spokój,ale od wiosny do
jesieni jej obsesja na moim punkcie i na punkcie kradzieży w jej ogrodzie
nie daje nam żyć w spokoju.Jestem pewna,że nic jej nie ginie,tylko tak
mnie nienawidzi że jestem jedyną osobą,którą lubi dręczyć za
wszystko.
Czy jest możliwe wyjście z tej sytuacji?
Jeszcze mam pytanie- czy ona może zabrać nam działkę i dom? Nawet
naszego domu nie możemy sprzedać i kupić/pobudować coś innego,bo ze
służebnością nikt tego nie kupi....Kredytu nie możemy wziaźć na cokolwiek,bo teściowa musi wyrazić zgodę,a nie wyraża od lat...

Przepraszam,jeśli za bardzo się rozpisałam i komuś trudno przebrnąć przez mój list,ale po wczorajszej awanturze postanowiłam coś zacząć robić,nawet jeśli poniosę duże konsekwencje tego czynu.

Anna

#2 Guest_annka72

Guest_annka72
  • Goście

Napisano 13 wrzesień 2010 - 10:40

Witam ponownie.

Nikt chyba nie potrafi mi pomóc... Rozumiem,że nie mam jednak rozsądnego i zgodnie z prawem wyjścia z tej sytuacji,że nasze prawo pozwala na niszczenie życia innych ludzi,a jednostki agresywne i chore mogą działać bez obaw?

Anna

#3 Guest_Klaudia

Guest_Klaudia
  • Goście

Napisano 19 kwiecień 2021 - 17:00

Minęło tyle lat. Czy możesz napisać jak się sprawa zakończyła. Mam podobna sytuację.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Najnowsze tematy