Skocz do zawartości


wolf

Rejestracja: 19 sie 2019
Poza forum Ostatnio: sie 20 2019 15:45
-----

Moje posty

W temacie: Trudny temat rozwód

20 sierpień 2019 - 08:51

Guest_Szczery --> Dzięki za komentarz. Jesteś już po rozwodzie?

Wiem że 40-tka na karku to nie wyrok śmierci ;) Mam znajomych, nawet w sumie w rodzinie którzy są po rozwodach tych mniej skomplikowanych i tych bardziej, nie którzy już znaleźli swoje drugie prawdziwe połówki i mówią że rozwód był ostatecznym krokiem ale nie żałują decyzji. Drudzy już kilka lat po rozwodach i dalej są samotni i do tej pory twierdza że to był bardzo zły krok w ich życiu. Nie wiem ... jestem rozdarty .... Wczoraj moja małżonka przyszła wieczorem do mnie, przytuliła się, dała buziaka i mówi że to że nic do ciebie nie czuję nie znaczy że nie mogę dać ci buziaka. Przytuliła się ... chwilę pogadaliśmy... a na końcu mówi do mnie czy ogarnąłem już papiery rozwodowe dla niej. Nie ogarniam tej sytuacji. Rozmawiałem z przyjacielem i doszliśmy do wniosku ze ona po prostu chce być teraz miła żeby rozwód był bez orzekania winy tak jak ona tego chce. Tak ....  tylko że ona jest chorowita, non stop po szpitalach lata ( ja z nią kiedy tylko mogę), nie pracuje i podejrzewam że ktoś jej dobrze doradził bo jeżeli będzie bez jej winy to będzie mogła się starać o alimenty na siebie. Co raz bardziej mam przeczucie że zaczyna dobrze kombinować.


W temacie: Trudny temat rozwód

19 sierpień 2019 - 15:41

Mówiłem żeby się opamiętała bo to miało być dla naszych dzieci ale nie chciała mnie słuchać. Powiedziała ze złoto jest jej i ona będzie robiła z tym co chce. Spotkałem się z ta kumpelą i pytałem się czy to prawda i czy ona tez opłaciła już lot. Okazało się że to prawda. Ale naszą rozmowę usłyszała jej matka i jak zorientowała się ze to nie Monachium tylko Maroko zrobiła jej awanturę. Poczytaliśmy trochę o miejscowości w której miały mieć hotel no i okazało się ze to nie zbyt przyjemna okolica. Mafia narkotykowa, skorumpowana policja. Kumpela zrezygnowała. Gdy się o tym moja żona dowiedziała zrobiła mi znowu awanturę i zażądała rozwodu. Oznajmiła mi że wyjeżdża na kilka dni do swojej rodziny. Najmłodsza córka pojechała z nią a najstarsza i przysposobiona córka zostały ze mną. Opowiedziały mi wtedy że widzą co się dzieje, że nie chcą być z nią. Opowiadały mi jak to zona się chwaliła wszystkim że piszą do niej muzułmanie, pokazywała ich zdjęcia swoim koleżankom, a na pytania co z mężem zawsze odpowiadała ze ja ją tak kocham że nigdy nie odejdę. Wróciła po tygodniu od rodziny. Wczoraj. Oczywiście nie do naszego wspólnego łózka tylko do salonu. Dzisiaj z rana przyszła do mnie zapytała się czy chce z nią porozmawiać. Odpowiedziałem że zawsze chciałem z nią porozmawiać. Powiedziała mi wtedy ze wie jak bardzo mnie raniła, że popełniła wiele błędów i ze pewnie będzie tego żałować ale chce rozwodu, żeby nie widzieć jak ja się męczę. Ale chce rozwodu za porozumieniem stron, żebym nie wyciągał żadnych brudów rodzinnych. Ona wie ze ja mam zdjęcia porobione jej rozmów z nimi, zapisane jej zdjęcia, jej wideo czaty w których mówi jak bardzo ich kocha, jak nie nawiedzi męża, jak bardzo tęskni za nimi, prawie że wszystko do momentu w którym obiecałem jej że nie będę jej sprawdzał Wie że mogę to wykorzystać w sądzie przy orzekaniu winy. Poprosiła abym pomógł jej wypełnić wniosek rozwodowy. Zapytałem się jak ona to widzi dalej. Powiedziała że będziemy mieszkać razem, dla dobra naszych dzieci, będziemy jak do tej pory razem opłacać rachunki, hipotekę. Powiedziała mi że na dzień dzisiejszy jej miłość do mnie się wypaliła i nic do mnie nie czuje. Ale nie wie czy za rok, może za dwa nie będzie chciała wrócić do mnie. Zapytałem się czy wierzy w to że ja będę na nią tak długo czekał to powiedziała że pewnie nie i ze wtedy stwierdzi że zrobiła najgłupsza rzecz w swoim życiu.

Proszę o pomoc bo nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony znajomi mówią kopnij ją w d….  inni mówią przebacz i próbujcie się zejść znowu, macie piękną historię waszego życia. Nie wiem … może jakaś terapia małżeńska, tylko że ona nie chce iść.

 

Wiem trochę to długie a i tak pewnie nie opisałem z połowy tych jej „kolegów”, ale chciałem chociaż w jakiś sposób pokazać, udowodnić że mimo wszystko ja ją kocham. Nie wiem czy to kończyć, czy zostać i się męczyć. Mam 40 lat, jestem facetem w sile wieku, nie chcę szukać na siłę nowej partnerki, nie chcę komuś wchodzić w butach do życia. Zdaje sobie sprawę że „oni” zrobili jej niezłą sieczkę w głowie, pranie mózgu, ale z drugiej strony chciałbym aby wróciła do mnie moja dawna mądra żona.

 

Nie wiem czy mam się zgodzić na rozwód bez orzekania winy, czy jednak wywlec wszystkie brudy z naszego życia i w jakiś sposób się zabezpieczyć co pewnie spowodowało by że rozprawa będzie się ciągła i ciągła. Jedni mówią zamknij drzwi za sobą otwórz nowe, inni mówią spróbuj jeszcze powalczyć.

 

Zrozpaczony, 


W temacie: Trudny temat rozwód

19 sierpień 2019 - 15:41

To powiedziałem jej że przecież już nie pisze z nikim. Na co kumpela powiedziała że moja żona przychodzi do niej do zakładu i siedzi i pisze z jakimiś muzułmanami, robi wideo czaty, pozuje, robi sobie zdjęcia. Nie mogłem uwierzyć, ale rzeczywiście żona jakby dłużej przebywała u koleżanek, czy też dłużej siedziała w samochodzie przed blokiem. Gdy się zapytałem czy nadal czatuje z kimkolwiek oczywiście zaprzeczała patrząc mi prosto w twarz. Ważna rzecz, w pewnym momencie zauważyłem wpływ 700 zł na nasze wspólne konto i potem je szybko wypłaciła. Pytałem się co to za pieniądze, to coś tam ściemniła ze za jakąś fakturę zaległą. Az któregoś wieczora, po dziesiątej wizycie w toalecie mojej żony zauważyłem ją jak chowała jakiś inny telefon do torebki.  Gdy już spała sprawdziłem…. Okazało się że od dłuższego czasu „romansuje” z dwoma mężczyznami, Turkiem i Egipcjaninem. Oczywiście słowa kocham, i co oni nie będą robić i w jakich pozycjach jak się spotkają były codziennie. Turkowi wysłała 700 zł a temu drugiemu jakąś paczkę z telefonem i jakimiś rzeczami w środku. To już wiedziałem gdzie podziały się pieniądze. Powiedziałem jej że wiem o tych dwóch. Wiem o pieniądzach, o przesyłce. Zaczęła znowu mnie przepraszać, płakać, mówić ze nic dla niej nie znaczą. Są biedni, poprosili o pomoc to im wysłała. Pytałem się skąd miała te pieniądze to powiedziała ze sprzedała złoto po swojej zmarłej matce i że to są jej pieniądze i może z nimi zrobić co chce. Długo rozmawialiśmy, zszokowała mnie. Poprosiłem ją o to aby zaczęła walczyć o naszą rodzinę, o nasze małżeństwo, o nas. Zaproponowałem jej spotkanie z psychologiem rodzinnym, że pójdziemy, porozmawiamy, dogadamy się, na co ona stwierdziła ze szkoda jej czasu i kasy na coś takiego. Zablokowałem jej tamten drugi numer, napisałem do tych dwóch że moja żona miała wypadek i więcej do nich nie napisze. Tak żeśmy razem z żoną wymyślili. Jeden to mi płakał na czacie chyba ze dwa tygodnie tak był rozkochany. Znów jakiś czas spokój. Ale zauważyłem że na FB zaczęła dodawać znajomych z Afryki. Znów po jakimś czasie podejrzałem pchany ciekawością czy jednak jej obietnice w stosunku do mnie są prawdziwe. A tam na messengerze nagie zdjęcia, nagie filmiki jej i jego i oczywiście zapewnienia o wielkiej miłości. Napisałem do niego wysyłając mu jedno z jego nagich zdjęć że jak nie przestanie to wyśle jego wszystkie nagie zdjęcia jego znajomym i rodzinie z FB. Wystraszył się, prosił aby nie wysyłać. Przestali pisać. Ale zona zaczęła znowu pisać z innymi na Instagramie, na WhatsAppie, na Tik toku… dosłownie wszędzie gdzie się dało. Ja już przestałem to po prostu kontrolować. Pozakładała fałszywe profile, nowe e-maile, specjalnie wykupiła nowe karty GSM….  Codziennie mieliśmy z tego powodu awantury, że się wpierdzielam w jej życie, że nie szanuje jej prywatności, że jej nie ufam ( jak można ufać po tylu pustych obietnicach), że ona potrzebuje czasu. Obiecałem jej że nie będę już jej sprawdzał i że chcę ufać, dam jej czas. Ze ją kocham ,ale również że jeżeli nie przestanie to się rozejdziemy. Powiem szczerze, miałem już takie potwory w głowie, chciałem się wyprowadzać, nawet chciałem się zabić, ale zawsze gdzieś przed oczami widziałem moje dzieci i to mnie trzymało przy życiu. Nie spałem, nie jadłem, w pracy też chodziłem rozkojarzony …. Jednym słowem z męskiego, fajnego faceta zaczął się robić wrak. Przestaliśmy ze sobą sypiać, ona wyprowadziła się z sypialni do łózka w salonie i non stop na telefonie, niby oglądała i słuchała piosenki na YT ale jak podchodziłem to widziałem jak kasowała wiadomości. Nie chciałem już jej sprawdzać, nie miałem na to siły i chęci ale po którymś dodanym „ciapatym” na FB, wydrukowałem podanie o rozwód i jej podałem. Podarła go z płaczem. Wtedy skasowała wszystkich swoich znajomych z Afryki twierdząc że nie są jej potrzebni do szczęścia. Wyjechałem w delegację służbowa na kilka dni. W pewnym momencie wyrzuciła mnie z FB ze znajomych. A dodała kolegę z Maroka. Hakima. Pytam się co to znaczy to powiedziała żeby mnie nie denerwować to mnie usunęła ze znajomych. A gdy zapytałem się o Hakima to stwierdziła że tylko piszą i nic więcej. Wyjechaliśmy na tydzień na urlop. Myślałem że potrzebujemy tego oboje. Wróciliśmy po tygodniu z urlopu w lipcu. Zona mi zakomunikowała ze chce jechać na wycieczkę i ze musi odpocząć, wszystko przemyśleć i co ja na to. Powiedziałem że nie zabronię jej, chciałbym naprawić to co zostało zepsute i chciałbym znowu móc jej ufać. Po kilku dniach powiedziała że jedzie za miesiąc z naszą wspólną koleżanką. I czy jej pomogę zabukować bilety na lot samolotem. Pytam się gdzie na co ona mi że do Maroko. Mówię jej że to są duże koszty i dlaczego akurat tam. No bo tak. Powiedziałem jej że akurat do krajów muzułmańskich jej nie pomogę w tym temacie. Kilka dni później od niechcenia wszedłem na profil tego Hakima i patrzę ze on jest z Maroko nie całe 100 km od miejscowości do której moja żona chce lecieć. Zapytałem jej  co to ma znaczyć, to mi zrobiła awanturę ze znów się wpierdzialam w jej życie. Widziałem wydrukowane potwierdzenia zakupów biletów na 2000 tys. prawie. Zapytałem się skąd miała takie pieniądze powiedziała ze zostało jej sporo jeszcze pieniędzy ze sprzedaży złota swojej zmarłej matki.