Skocz do zawartości


Zdjęcie

Wynagrodzenia nauczycieli 2016/2017


wróć do serwisu Sektor Publiczny 14 odpowiedzi w tym temacie

#1 Admin Samorząd

Admin Samorząd

    Zaawansowany użytkownik

  • Administratorzy forów
  • 32541 postów

Napisano 04 kwiecień 2016 - 06:28

Od 1 września 2016 r. stawki minimalnego wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli nie wzrosną. Tak wynika z projektu rozporządzenia płacowego Ministerstwa Edukacji Narodowej. Nie zmienią się również kwoty średnich wynagrodzeń.

Powrót do artykułu: Wynagrodzenia nauczycieli 2016/2017

#2 Guest_Sekretarz szkoły

Guest_Sekretarz szkoły
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2016 - 06:28

A pracownicy szkół administracja i obsługa bez podwyżek są już od 2008r. Są to przeważnie pracownicy z 20, 30 i 40 letnim stażem którzy zarabiają brutto 1850 zł. WSTYD

#3 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 04 grudzień 2016 - 09:25

Od stycznia 2017r. pensja minimalna będzie wynosić 2000zł. Teraz wynosi 1850zł. Proszę spojrzeć na tabelę z zaszeregowaniem nauczycieli. Niektórzy zarabiają mniej niż sprzątaczka w szkole.

#4 Guest_Magdalena

Guest_Magdalena
  • Goście

Napisano 22 grudzień 2016 - 14:03

Jak rozumieć "przygotowanie pedagogiczne" chodzi o doświadczenie??

#5 Guest_płacowa

Guest_płacowa
  • Goście

Napisano 29 grudzień 2016 - 13:08

U mnie w szkole nie ma nauczycieli z niższych tabelek. Tylko z pierwszej, więc młodzi nauczyciele mają większe wynagrodzenie niż sprzątaczka z 20 letnim stażem.

#6 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 02 styczeń 2017 - 12:17

sprztaczka w szkole ma podstawe 1850 i sie nazapiernicza

#7 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 04 styczeń 2017 - 14:23

Przygotowanie pedagogiczne to dodatkowe kwalifikacje, np studia podyplomowe

#8 Guest_Jerzol

Guest_Jerzol
  • Goście

Napisano 04 styczeń 2017 - 19:38

W Anglii dzieci uczą się w szkole i nie noszą tych ciężkich worków na plecach. Czy z tego powodu są głupsi od Nas ? Jestem dziadkiem dwójki wnuków pomagam im w lekcjach a dokładniej uczę i wykonuję pracę za pseudo nauczycieli. Dla przykładu dzisiaj dziecko na lekcji matematyki narysowało dwie figury równoległoboku a do domu zadane trzy strony z podręcznika i dwie z ćwiczeń !!!

Czy ktoś odpowie ile może pracować dziecko ? Ja uważam, że 7 godzin w szkole i drugie tyle w domu to katorżnicza praca. Ile może dźwigać dziecko ? Ważyłem tornister wyszło 10,2 kg plus niejednokrotnie pakunki z materiałami na zajęcia, nakrętki, puszki, makulatura...

Nauczyciel za nadgodziny chce pieniędzy a co ma dziecko za 14 godzin pracy ? Co z rodziną, z czasem wolnym, czasem na inne zajęcia typu sport, basen. Tylko pomarzyć, sobota, niedziela przy książkach tego kiedyś nie było i nikt nie był głupszy z tego powodu. Czy minister i nauczyciele czują się niedouczeni że takie mają podejście i zawyżone wymagania ? Wy siedzicie przed telewizorem, relaksujecie się a dzieci i ich rodziny tyrają za Was, przez Was ....



#9 Guest_Darol

Guest_Darol
  • Goście

Napisano 04 styczeń 2017 - 22:37

Jerzol, jeśli RZECZYWIŚCIE, obiektywnie, dziecko było niewiele nauczone podczas lekcji i niewiele robiło (tylko czy na pewno wiesz, że nie było jakiejś nauki, tłumaczenia, które zostawiły ślad w głowie a nie w zeszycie?), a później miało wiele zadane do domu, to nie dziwię się, że Cię tzw. "nerw bierze". Sam też bardzo sobie ceniłem, gdy moje dziecko było NA LEKCJACH dość intensywnie i Z POMYSŁEM uczone, a na szczęście trafiało głównie na dobrych nauczycieli (niestety nie zawsze).

Jednak odnośnie relaksowania się nauczycieli przed telewizorem, to "powiem Ci" i wszystkim innym, że ogół ludzi nie ma wyobrażenia, jak ciężko pracują nauczyciele, a przynajmniej ci uczący klasy 1-3 w podstawówce. Jestem mężem takiej właśnie nauczycielki od 28 lat. Pewnie pomyślisz, że w takim razie jestem nieobiektywny. Popytaj jednak wśród znajomych, nauczycielskich rodzin a przekonasz się, że piszę prawdę. Moja żona po około 6 godzinach (tak, około sześciu a nie, jak się często słyszy, czterech. Dziś była w szkole od 11.15 do 16.30, wczoraj od 8.40 do 15.20) spędzanych w szkole wraca do domu i zaczyna się: sprawdzanie dyktand, zeszytów, kartkówek i ćwiczeń. Przygotowywanie materiałów na następne dni - różnych kart pracy, zagadek, rozsypanek i innych bajerów, żeby lekcje były ciekawe. Wpisywanie danych do dziennika internetowego. Codziennie. W tych dniach, w których ta praca w domu zajmuje jej mniej niż 4 godziny, jestem zdziwiony. NIE ISTNIEJĄ takie dni, w których nie pracowałaby po pracy w domu. Nie istnieją też takie weekendy. Mimo, że pomagam w domu i to sporo - nie wiesz, ile chyba setek imprez, wycieczek rowerowych itp. ominęło mnie/nas, bo było do zrobienia to czy tamto "szkolne". Czerwiec (zamykanie roku szkolnego, dokumentacja) to w ogóle 3 tygodnie obozu karnego. Znam bardzo dużo osób w ich środowisku pracy i wiem, że prawie każdy z nich, nawet jak ciężko pracuje, to może w pracy zjeść choćby kanapkę i wypić kawę/herbatę. A ja się wkurzam, bo moja żona przynosi z pracy nie dojedzoną kanapkę (albo nie napoczętą), chce jej się jeść i pić, gdyż na lekcjach pracuje się bądź co bądź bez chwili przerwy a na przerwach między lekcjami dyżuruje się w korytarzach, słucha krzyków ponad tysiąca uczniów i tłumaczy, dlaczego nie można kopać kolegi lub rzucać owocami. Uwierz mi, jestem za stary żeby zmyślać i pisać bzdury. Z racji fachu mojej żony znam dużo nauczycielek i one mają podobny "zasuw". A, szkolenia bhp i przede wszystkim pełno szkoleń zawodowych, różne specjalizacyjne itp. - oczywiście po lekcjach albo w weekend. Przecież w nominalnych godzinach pracy trzeba uczyć dzieci.

Ostatni wątek. Szanuję każdego, kto porządnie pracuje, więc panie sprzątaczki też. Życzę im dobrych zarobków. Ale rozróżnijmy taką rzecz: prawie każdy nauczyciel umiałby efektywnie zastąpić sprzątaczkę a chyba nie każda sprzątaczka efektywnie zastąpiłaby nauczyciela. Zazwyczaj jest tak, że sprząta osoba, która nie ukończyła różnych studiów i szkoleń specjalistycznych. Stąd też chyba nie powinno się tak wprost porównywać płac nauczycieli i sprzątaczek.

Ale się rozpisałem.

Pozdrawiam.



#10 Guest_Jerzol

Guest_Jerzol
  • Goście

Napisano 05 styczeń 2017 - 19:59

Wiedziałem, uderz w stół a .... Ale na temat, proszę czytać ze zrozumieniem treści.

 

Pozdrawiam



#11 Guest_Staszek

Guest_Staszek
  • Goście

Napisano 02 luty 2017 - 09:28

@ Jerzol nie wiem o jakich pseudo nauczycielach mówisz, ale może źle trafiłeś. Nauczyciel powinien mieć powołanie i lubić swoją pracę wtedy dzieci wynoszą z lekcji o wiele więcej i nie mają tak wiele zadane.

@ Darol zgadzam się z Tobą, moja żona również jest nauczycielem aczkolwiek języka obcego na o wiele późniejszym etapie edukacyjnym. Szkoła jest codziennie i nie ma od niej odpoczynku, jedynie lipiec jest takim momentem. Codziennie min 3-4h pracy w domu, drukowanie z własnych środków materiałów, testów etc. W szkole też może drukować... 150 kartek miesięcznie... Ogólnie podziwiam jej determinację, gdyż ja dawno bym już to zostawił. Do tego wszystkiego dochodzą typowe problemy personalne i środowiskowe...rodzice, nauczyciele, uczniowie... To nie jest łatwy chleb.

#12 Guest_andrzej199

Guest_andrzej199
  • Goście

Napisano 19 marzec 2017 - 13:02

Jezu jak słysze ze nauczyciel powinien mieć powołanie to mnie aż skręca , ludzie przecież to nie ksiądz . po drugie nauczyciel to najgorzej opłacany zawód po studiach wyższych

#13 Guest_Kaśka

Guest_Kaśka
  • Goście

Napisano 24 kwiecień 2017 - 14:30

Czy nauczyciel bez tytułu zawodowego magistra albo licencjata może po reformie nadal nauczać?

#14 Guest_stelka

Guest_stelka
  • Goście

Napisano 20 czerwiec 2017 - 13:24

No to Pan andrzej199 bardzo się myli bo doradca rolny z 30-to letnim stażem, studiami podyplomowymi (x2) zarabia mniej niż nauczyciel stażysta przy 40 godzinnym wymiarze godzin. I proszę nie mówić o dodatkowych zajęciach nauczyciela bo nauczycielem tez byłam swego czasu

#15 Guest_Grażyna

Guest_Grażyna
  • Goście

Napisano 26 czerwiec 2017 - 10:32

Jerzol, jeśli RZECZYWIŚCIE, obiektywnie, dziecko było niewiele nauczone podczas lekcji i niewiele robiło (tylko czy na pewno wiesz, że nie było jakiejś nauki, tłumaczenia, które zostawiły ślad w głowie a nie w zeszycie?), a później miało wiele zadane do domu, to nie dziwię się, że Cię tzw. "nerw bierze". Sam też bardzo sobie ceniłem, gdy moje dziecko było NA LEKCJACH dość intensywnie i Z POMYSŁEM uczone, a na szczęście trafiało głównie na dobrych nauczycieli (niestety nie zawsze).

Jednak odnośnie relaksowania się nauczycieli przed telewizorem, to "powiem Ci" i wszystkim innym, że ogół ludzi nie ma wyobrażenia, jak ciężko pracują nauczyciele, a przynajmniej ci uczący klasy 1-3 w podstawówce. Jestem mężem takiej właśnie nauczycielki od 28 lat. Pewnie pomyślisz, że w takim razie jestem nieobiektywny. Popytaj jednak wśród znajomych, nauczycielskich rodzin a przekonasz się, że piszę prawdę. Moja żona po około 6 godzinach (tak, około sześciu a nie, jak się często słyszy, czterech. Dziś była w szkole od 11.15 do 16.30, wczoraj od 8.40 do 15.20) spędzanych w szkole wraca do domu i zaczyna się: sprawdzanie dyktand, zeszytów, kartkówek i ćwiczeń. Przygotowywanie materiałów na następne dni - różnych kart pracy, zagadek, rozsypanek i innych bajerów, żeby lekcje były ciekawe. Wpisywanie danych do dziennika internetowego. Codziennie. W tych dniach, w których ta praca w domu zajmuje jej mniej niż 4 godziny, jestem zdziwiony. NIE ISTNIEJĄ takie dni, w których nie pracowałaby po pracy w domu. Nie istnieją też takie weekendy. Mimo, że pomagam w domu i to sporo - nie wiesz, ile chyba setek imprez, wycieczek rowerowych itp. ominęło mnie/nas, bo było do zrobienia to czy tamto "szkolne". Czerwiec (zamykanie roku szkolnego, dokumentacja) to w ogóle 3 tygodnie obozu karnego. Znam bardzo dużo osób w ich środowisku pracy i wiem, że prawie każdy z nich, nawet jak ciężko pracuje, to może w pracy zjeść choćby kanapkę i wypić kawę/herbatę. A ja się wkurzam, bo moja żona przynosi z pracy nie dojedzoną kanapkę (albo nie napoczętą), chce jej się jeść i pić, gdyż na lekcjach pracuje się bądź co bądź bez chwili przerwy a na przerwach między lekcjami dyżuruje się w korytarzach, słucha krzyków ponad tysiąca uczniów i tłumaczy, dlaczego nie można kopać kolegi lub rzucać owocami. Uwierz mi, jestem za stary żeby zmyślać i pisać bzdury. Z racji fachu mojej żony znam dużo nauczycielek i one mają podobny "zasuw". A, szkolenia bhp i przede wszystkim pełno szkoleń zawodowych, różne specjalizacyjne itp. - oczywiście po lekcjach albo w weekend. Przecież w nominalnych godzinach pracy trzeba uczyć dzieci.

Ostatni wątek. Szanuję każdego, kto porządnie pracuje, więc panie sprzątaczki też. Życzę im dobrych zarobków. Ale rozróżnijmy taką rzecz: prawie każdy nauczyciel umiałby efektywnie zastąpić sprzątaczkę a chyba nie każda sprzątaczka efektywnie zastąpiłaby nauczyciela. Zazwyczaj jest tak, że sprząta osoba, która nie ukończyła różnych studiów i szkoleń specjalistycznych. Stąd też chyba nie powinno się tak wprost porównywać płac nauczycieli i sprzątaczek.

Ale się rozpisałem.

Pozdrawiam.

Mam mieszane uczucia, czy naprawdę sprawdzian, kartkówka  są dobrą forma sprawdzenia wiedzy ucznia? czy może powinniśmy spojrzeć się na to od drugiej strony sprawdzian, kartkówka to sprawdzenie jak nauczyciel wykonał swoją pracę. Po drugie pracuje w oświacie od nastu lat i wśród 600 nauczycieli to po 10 latach pracy naprawdę dobrze i z zaangażowaniem pracuje 10% nauczycieli. Gdyby księgowa, osoba naliczająca płacę miała takie wyniki w pracy jak nauczyciele przy nauczaniu to kiepsko to widzę. Znam nauczycieli, którzy cenią też czas dzieci i potrafią tak zorganizować nauczanie,że dziecko wraca ze szkoły i nie musi spędzać po godzinie na przedmiot by odrobić pracę domową ( i tu uwaga rodzic nie jest uczniem by musiał z dziećmi popołudniami ślęczeć nad książkami), wystarczy 15 minut na przypomnienie tematu z poprzedniej lekcji i uczeń jest przygotowany do dnia następnego. Poza tym drogie grono pedagogiczne czy jak wy chodziliście do szkoły ( lat temu 20-30) to aby przerobić materiał to po lekcjach braliście korepetycje z 4-5 przedmiotów soboty, niedziele nad książkami i czujny rodzic zaniedbujący  dom, pozbawiony czasu na relaks po pracy, ślęczący godzinami nad zadaniem, pracą domową dziecka nie ma czasu na budowanie relacji rodzinnych i rozwijaniu pasji w dziecku bo musi sprostać wymaganiom " autorskich programów edukacyjnych". Kolejna kwestia to zarobki - naliczam od lat dla nauczycieli wynagrodzenie i jeszcze analizuje je pod względem "średniego wynagrodzenia nauczycieli w podziale na stopnie awansu zawodowego" to jest chore by KN gwarantowała uzyskanie wynagrodzenie na poziomie 100- 184 % zasadniczego wynagrodzenia (nie wdając się w szczegóły) bo jak nie to musi być wypłacony jednorazowy dodatek uzupełniający. jestem za tym aby każdy kto pracuje uczciwie miał zagwarantowane godziwe wynagrodzenie - ale za pracę efektywną a nie z mocy ustawy dodatki bo nie ma nadgodzin. Proszę nie płaczcie że krzywda się wam dzieje, bo tak nie jest- nikt nikogo nie zmusza do tej pracy. A z drugiej strony nie znam innej grupy zawodowej tak rozhisteryzowanej, roszczeniowej i posiadającej osobne rozpoznanie w medycynie ; " nauczyciel". Prywatnie znam wielu nauczycieli i nie zmienia to mojego zdania o ogóle bo wyjątki się zdarzają,że nauczyciel jest zaangażowany, ma autorytet wśród uczniów (to jest trudne ale nie niemożliwe), tylko że nauczyciel roszczeniowy, narzekający to większość a powinno być odwrotnie. Nadal czuje ogromny podziw i szacunek do moich nauczycieli, których jest coraz mniej wśród nas i zawszę będę o nich mówiła z ogromnym podziwem za naukę w trudnych czasach lat 70 i 80 XX w.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych