Skocz do zawartości


Zdjęcie

5 stów za współsprawstwo po "wyprzedzeniu" na skrzyżowaniu


4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Tomasz2016

Tomasz2016

    Nowy użytkownik

  • Członkowie
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 16 luty 2016 - 01:00

Witam wszystkich,

W dniu dzisiejszym Policja zrobiła mnie w wała:). Dostałem mandat z par. 86 ust. 1- 500 +6 pkt jak to określili Panowie za wyprzedzanie na skrzyżowaniu [włączającego się z podporządkowanej:-)].

Przebieg zdarzenia:

Duże miasto wojewódzkie, teren zabudowany, standardowe ograniczenie do 50 km/h. Jechałem lewym pasem dwupasmowej drogi jednokierunkowej z pierwszeństwem przejazdu, wyprzedzając na skrzyżowaniu dwa auta skręcające (sygnalizujące zamiar skrętu w prawo) z prawego pasa w drogę podporządkowaną. Moja prędkość ok. 30- 40 km/h (mam tylko delikatnie pęknięty zderzak bez wgnieceń, bez uszkodzenia nadkola, lamp, maski, jakiś przemieszczeń pod maską itp.), bo naprawdę miałem przeczucie, co się zaraz wydarzy. Z drogi podporządkowanej (przecznica ze znakiem A-7) przez skrzyżowanie zamierzał przejechać współsprawca, który widząc, że poza dwoma wyżej opisanymi skręcającymi w prawo "nic" z lewej mu nie jedzie włączył się do ruchu. I bęc- dostał w lewe przednie koło prawą częścią mojego zderzaka. Zjechaliśmy na pobocze. Po opuszczeniu samochodu chciałem pisać oświadczenie, więc dla porządku spokojnie i rzeczowo zapytałem sprawcę- jak mi się wydawało- czy ma wątpliwości, kto jest sprawcą kolizji.

Odpowiedział, że mnie nie widział, że pojawiłem się znikąd i jego zdaniem jechałem ponad 70 km/h.

Pomyślałem, że taki osobnik wykręci się potem z oświadczenia i będę musiał mu sprawę założyć, więc wezwałem Policję. Okazało się, ze Pan jest- nikogo nie obrażając- emerytem, bo zreflektował się i zaczął pomstować, że nie będzie miał jak z emerytury zapłacić mandatu. Czekaliśmy na świeżym powietrzu o temp. ok 3 st. C koło 45 min. Przyjechali dwaj mili Panowie funkcjonariusze. Posłuchali o przebiegu wydarzeń, a ja świadomie wytłumaczyłem, dlaczego musiałem ich fatygować. Sprawca- przepraszam współsprawca- zaprzeczał, że twierdził, że oceniał moją prędkość na 70 km/h i przyznał się do winy. Panowie sprawdzili trzeźwość, wzięli papiery i poszli pisać.

Po ok. kwadransie wrócili i orzekli o wpółsprawstwie, które wycenili sprawiedliwie proponując mandaty 500 zł i 6 pkt. - obaj staliśmy się sprawcami kolizji. W obu przypadkach wina była dla nich oczywista- w przypadku drugiego współsprawcy niezastosowanie się do znaku A-7- ustąp pierwszeństwa. W moim przypadku było to wykroczenie polegające na zabronionym wyprzedzaniu na skrzyżowaniu. Zgłupiałem, bo w ogóle nie byłem na to przygotowany:-)- nie miałem czasu na telefon do przyjaciela, czy odświeżenie sobie treści ustawy PORD i łyknąłem te brednie przyjmując mandat. Zachowałem jednak odrobinę rozsądku;-), bo tą trasą jeżdżę niemal codziennie w te i z powrotem z dziećmi do szkoły pytając, jak powinienem się prawidłowo w wyżej opisanej sytuacji zachować. Otóż zdaniem obu Panów (mówił tylko jeden), żeby nie popełnić ponownie tego samego wykroczenia w przypadku wyprzedzania lewym pasem skręcających w prawo z prawego pasa powinienem się nawet zatrzymać na skrzyżowaniu, żeby ich nie wyprzedzić stwarzając zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Mało intuicyjne, ale w sumie logiczne, bo gdybym się zastosował do tej rady uniknęlibyśmy całego zdarzenia i Panowie nie musieliby się fatygować. Jak już pisałem swoją ekspertyzę Panowie wycenili na 2x 500 zł.

Jutro idę do WRD KMP z wnioskiem o udostępnienie ich protokołu z miejsca zdarzenia oraz prośbą o szczegóły wyceny otrzymanego mandatu, bo jak teraz już sprawdziłem samo "wyprzedzanie na skrzyżowaniu ustawodawca wycenił tylko na 300 zł.

Prawdopodobnie stałem się więc sprawcą kolizji drogowej- spowodowałem zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego za 6 pkt. Mam nadzieję, że Panowie opisali stan faktyczny, co będzie skuteczną podstawą do odwołania się od przyjętego mandatu, bo kiedy sprawę ponownie przemyślałem po lekturze PORD utwierdziło mnie w pierwotnym przekonaniu, że nie popełniłem żadnego wykroczenia. 

No i spotkam się z Panami ponownie, tym razem mądrzejszy, niestety w sądzie.

 

Będę wdzięczny za wszelkie rady jak z tego współsprawstwa (ubezpieczenie) i mandatu (koszty) najlepiej wybrnąć.



#2 Guest_alicja

Guest_alicja
  • Goście

Napisano 16 luty 2016 - 08:31

ja miałam bardzo podobny przypadek, też chciałam w taki sposób uniknąć kolizji i zapłaciłam mandat,konsultowałam tą sprawę z policjantami z innego posterunku, wszyscy byli zgodni, że byłam winna.

A czy między lewym i prawym pasem na rondzie nie ma ciągłej linii? jeżeli jest, to nie miałeś prawa zmieniać pasa.

 



#3 Guest_Tomasz2016

Guest_Tomasz2016
  • Goście

Napisano 16 luty 2016 - 12:47

ja miałam bardzo podobny przypadek, też chciałam w taki sposób uniknąć kolizji i zapłaciłam mandat,konsultowałam tą sprawę z policjantami z innego posterunku, wszyscy byli zgodni, że byłam winna.

A czy między lewym i prawym pasem na rondzie nie ma ciągłej linii? jeżeli jest, to nie miałeś prawa zmieniać pasa.

 

Nie byłem na rondzie. Jechałem dwupasmową drogą jednokierunkową. Lewym pasem tej dwupasmówki przez skrzyżowanie. Nie zmieniałem pasa ruchu. Pasy ruchu nie były w tym miejscu rozdzielone linią ciągłą. Nie ma zakazu wyprzedzania. Sprawca włączał się z podporządkowanej (znak A-7), miał widok zasłonięty samochodami skręcającymi w prawo w drogę podorządkowaną z mojej prawej strony. Wjechał na skrzyżowanie, przejechał prawy pas mojej dwupasmówki i dopiero wtedy zza skręcającego samochodu wyjechał mi pod koła.



#4 malinaa

malinaa

    Użytkownik

  • Członkowie
  • PipPip
  • 20 postów

Napisano 22 luty 2016 - 19:03

Dziwna sytuacja, szczerze mówiąc nie bardzo widzę tutaj Twoją winę. No ale z policjantami raczej nie wygrasz.



#5 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 26 luty 2017 - 10:23

W tym przypadku ten Pan już włączył się do ruchu i zmieniał pas z prawego na lewy nie upewniając się czy lewy pas jest wolny. Inaczej mówiąc, przy włączaniu się do ruchu mógł obrać dowolny pas, pod warunkiem, że ten pas jest wolny. Ty jesteś niewinny. W razie wątpliwości można odmówić przyjęcia mandatu, a gdy jednak uznamy swoją winę można przyjąć w ciągu 24h mandat na komisariacie, bez konsekwencji sądowych.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych