Skocz do zawartości


odwołanie od zasądzonej winy

kolizja mandat wina odwołanie

2 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_Wioletta

Guest_Wioletta
  • Goście

Napisano 07 luty 2016 - 13:05

Dzień dobry,

 

może ktoś z Państwa odwiedzających ten portal zechciałby mi doradzić w sprawie moich wątpliwości odnośnie kolizji, w której uznano mnie za sprawcę wypadku. Mam bowiem cały czas przeświadczenie, że nie jestem winna, a przynajmniej jedynie winna tej kolizji.

Oto opis zgodny z pamiętanymi przeze mnie faktami:

Wypadek miał miejsce dwa tygodnie temu w Warszawie na skrzyżowaniu ze światłami Wawelska-Grójecka. Wjechałam z ulicy Wawelskiej na skrzyżowanie chcąc kontynuować jazdę prosto w Kopińską. Samochody skręcające z Kopińskiej w lewo w Grójecką raptem zajechały mi drogę. Zaskoczyło mnie to, więc się zatrzymałam. Jeden z następnych samochodów mnie przepuścił, więc ruszyłam, by kontynuować jazdę. Wtedy uderzył we mnie z dużym impetem samochód, który wyjechał mając już zielone światła środkowym pasem z prawej z Grójeckiej. Samochody z innych pasów mnie nie tknęły - nie wiem, czy zatrzymały się, czy mnie objechały.
Uderzenie było na tyle silne, ze mój samochód zatoczył koło  wylądował na słupie przy Kopińskiej. Kiedy wysiadłam w szoku z auta kobieta z samochodu, który we mnie uderzył zarzuciła mi, ze zajechałam jej drogę. Wezwałam policję. Ponieważ założono mi kołnierz i czułam się słabo pierwsza zeznawała osoba, która we mnie uderzyła. Później ja przedstawiłam moją, wyżej opisaną wersję wydarzeń. Policjanci stwierdzili, że to ja wyjechałam tej Pani. Powołałam się na przepis, że zjeżdżający z ronda ma pierwszeństwo i poprosiłam o skorzystanie z zapisu kamer. Po powrocie policja oznajmiła mi: niech będzie sprawiedliwie - Pani jest winna - czyli ja. Bo Pani wjechała na końcówce zielonego światła i jechała Pani niezdecydowana, dlatego te skręcające samochody zajechały Pani drogę. A tamta Pani ponieważ ruszyła na zielonym świetle miała prawo jechać. Kiedy odpowiedziałam, ze ja tez wjechałam na skrzyżowanie na zielonym świetle tylko zamiast uderzyć w samochody, które mi zajechały drogę zatrzymałam się, bo zgodnie z przepisami należy na skrzyżowaniu zachować ostrożność - wręczyli mi mandat i pożegnali się.

Mandat zapłaciłam, wypadek odchorowałam, ale wciąż mam poczucie niesprawiedliwego rozstrzygnięcia tej sprawy. 

Może ktoś z Państwa jest w stanie mi służyć rzeczową poradą, czy faktycznie jest podstawa, by uznać mnie za winną lub jedyną winną tego wypadku? A jeśli ja mam trochę racji to co jeszcze mogę w swojej sprawę zrobić zważywszy na to, ze nie pamiętałam będąc tuż po wypadku, że można odmówić przyjęcia mandatu i wzięłam go oraz zapłaciłam?

 

z góry dziękuję za wszystkie porady

 



#2 Guest_j23

Guest_j23
  • Goście

Napisano 07 luty 2016 - 14:41

Ale jakiej rady oczekujesz? Że na podstawie Twojego opisu ktoś Ci powie, że nie jesteś winna ? My tu ani sytuacji nie widzieliśmy ani nagrania monitoringu. Przyjęłaś mandat, znaczy potwierdziłaś przyznanie się do winy. Nawet jeśli nie jesteś jedyną winną kolizji to czego byś chciała? Podziału winy czy co?

 



#3 malinaa

malinaa

    Użytkownik

  • Członkowie
  • PipPip
  • 20 postów

Napisano 22 luty 2016 - 19:07

Moim zdaniem jest podstawa do tego, żeby uznać Cię winną. Postaw się na miejscu tamtej kobiety, miałabyś pretensje do siebie czy do niej?





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: kolizja, mandat, wina, odwołanie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych