Skocz do zawartości


Zdjęcie

Stwierdzenie nieważności małżeństwa – jak rozpocząć?


6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Admin Prawo

Admin Prawo

    Zaawansowany użytkownik

  • Administratorzy forów
  • 671214 postów

Napisano 05 czerwiec 2014 - 14:30

Trybunał kościelny nie może rozpoznać żadnej sprawy, jeżeli nie zostanie przedstawiona prośba przez tego, kto ma prawo zaskarżyć małżeństwo. Jak rozpocząć proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Powrót do artykułu: Stwierdzenie nieważności małżeństwa – jak rozpocząć?

#2 Guest_Jadomski

Guest_Jadomski
  • Goście

Napisano 08 czerwiec 2014 - 06:12

Z całą pewnością należy mieć dobrego adwokata, specjalizującego się w prawie kanonicznym. Samodzielnie raczej nie ma szans na stwierdzenie niewazności, bo przy tym jest masa roboty i kruczków prawnych. Sam swego czasu namęczyłem się jak głupi i dopiero po skorzystaniu z usług Pana Michała Poczmańskiego, który w prawie kanonicznym nie ma sobie równych, dostałem to co chciałem, czyli właśnie stwierdzenie nieważności.



#3 Guest_Malwa

Guest_Malwa
  • Goście

Napisano 16 czerwiec 2014 - 12:39

Byłam kiedyś w podobnej sytuacji i pomogła mi wtedy prawnik warszawa Adwokat Ostrowska www.kancelaria-ostrowska.pl . Polecam i sama służe radą.



#4 Guest_bumcik

Guest_bumcik
  • Goście

Napisano 27 sierpień 2014 - 20:08

Zgadzam się z "Gość_Jadomski" - skorzystaj z pomocy profesjonalisty. Ja ze swojej strony mogę polecić Ci Przemysława Sokołowskiego. Cenię tego adwokata - wymienionych powyżej dwóch  - nie znam. Pozdrowienia !!!



#5 Joanna78

Joanna78

    Nowy użytkownik

  • Członkowie
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 30 wrzesień 2016 - 21:18

Pani prawnik napisała, iż "zaleca się często, aby strona rozpoczynająca starania o stwierdzenie nieważności swojego małżeństwa była, albo po rozwodzie cywilnym, albo przynajmniej w trakcie." Jest to stwierdzenie bardzo bolesne dla mnie, gdyż jedność mojego małżeństwa została poważnie narażona właśnie przez doradcę - księdza, który nie wysłuchał dwóch stron, tylko doradził współmałżonkowi rozwód i oddanie sprawy do sądu kościelnego.

 

Czy rozwód cywilny nie powinien być ostatecznością - po stwierdzeniu nieważności węzła małżeńskiego? Przecież małżonkowie ślubowali przed Bogiem, że zrobią wszystko, by utrzymać trwałość Miłości. Jeżeli małżonkowie są złączeni ważnym węzłem sakramentalnym (a tego z góry nie można przekreślać!!!), gdy jedno  z nich walczy o małżeństwo, całym sercem oddane Miłości, to radzenie rozwodu jest czymś okrutnym i wbrew temu, że Kościół ma wspierać małżonków w ich trudnym powołaniu! Ile przy tym bólu przeżywa współmałżonek i dzieci, tego nie da się opowiedzieć.

 

Oczekiwałabym, by troska Kościoła kierowała się tak, by wspomagać małżeństwa - i dlatego uważam, że jeśli trudności w małżeństwie nie da się rozwiązać np. przez poradnictwo, to w ostateczności sąd kościelny winien rozsądzić, czy przyczyną trudności nie jest jakiś "defekt" istniejący u jednej ze stron. Bo być może, że trudność jest przejściowa, do usunięcia, wyolbrzymiona, a tylko jedna ze stron przeżywa kryzys.

 

Takiej postawy oczekiwałabym w Roku Miłosierdzia od duszpasterzy Kościoła i także od prawników, doradców, itp.

 

Polecam świetne myśli O. Bashabory nt. małżeństwa:

 

Joanna



#6 Joanna78

Joanna78

    Nowy użytkownik

  • Członkowie
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 30 wrzesień 2016 - 21:29

Pisze Pani prawnik, iż "zaleca się często, aby strona rozpoczynająca starania o stwierdzenie nieważności swojego małżeństwa była, albo po rozwodzie cywilnym, albo przynajmniej w trakcie." Jest to stwierdzenie bardzo bolesne dla mnie, gdyż jedność mojego małżeństwa została poważnie narażona właśnie przez doradcę - księdza, który nie wysłuchał dwóch stron, tylko doradził współmałżonkowi rozwód i oddanie sprawy do sądu kościelnego.

Czy rozwód cywilny nie powinien być ostatecznością - po stwierdzeniu nieważności węzła małżeńskiego? Przecież małżonkowie ślubowali przed Bogiem, że zrobią wszystko, by utrzymać trwałość Miłości. Jeżeli małżonkowie są złączeni ważnym węzłem sakramentalnym (a tego z góry nie można przekreślać!!!), gdy jedno  z nich walczy o małżeństwo, całym sercem oddane Miłości, to radzenie rozwodu jest czymś okrutnym i wbrew temu, że Kościół ma wspierać małżonków w ich trudnym powołaniu! Ile przy tym bólu przeżywa współmałżonek i dzieci, tego nie da się opowiedzieć.

Oczekiwałabym, by troska Kościoła kierowała się tak, by wspomagać małżeństwa - i dlatego uważam, że jeśli trudności w małżeństwie nie da się rozwiązać np. przez poradnictwo, to w ostateczności sąd kościelny winien rozsądzić, czy przyczyną trudności nie jest jakiś "defekt" istniejący u jednej ze stron. Bo być może, że trudność jest przejściowa, do usunięcia, wyolbrzymiona, a tylko jedna ze stron przeżywa kryzys.

 

Takiej postawy oczekiwałabym w Roku Miłosierdzia od duszpasterzy Kościoła i także od prawników, doradców, itp.

Polecam świetne myśli O. Bashabory nt. małżeństwa – można znaleźć na Youtube:

 

KS. JOHN BASHOBORA - O CIERPLIWOŚCI

 

Polecam!

 

Joanna

 



#7 Guest_Marek_Anonim

Guest_Marek_Anonim
  • Goście

Napisano 10 sierpień 2018 - 08:19

Niestety nie zawsze jest tak, że ślub równa się sielance i szczęśliwemu życiu. Moja żona zataiła przede mną (przez 3 lata przed ślubem) swoje uzależnienie od hazardu, a tym samym długi. Tłumaczenia nie pomagały, a nałóg się pogłębiał. Rozwód cywilny rozwiązał moje problemy związane z kwestią finansową, ale nie mogłem spać spokojnie. Pan Michał Pełka z Poradni Salomon pomógł mi natomiast w procesie o unieważnienie małżeństwa, i dopiero wtedy odetchnąłem z ulgą.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych