Skocz do zawartości


Częstotliwość kontaktów ojca z dzieckiem.


27 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 24 luty 2010 - 23:48

Mam pytanie:

Jak częste kontakty mają ustalone z dziećmi Wasi byli mężowie? No i Wy ojcowie jak często się z dziećmi spotykacie?

Moja córka spotyka się z ojcem co drugi weekend od piątku do niedzieli wieczora. Każdą środę popołudniu, miesiąc wakacji, tydzień ferii, święta naprzemiennie, dzień dziecka i urodziny po południu.
On uważa, że należy je zwiększyć....
Dodam, że zabiera małą do siebie a ja średnio wyobrażam sobie, żeby każdego popołudnia po powrocie z przedszkola musiała wędrować do niego. Mała jest po prostu zmęczona...

#2 Guest_-praw-dembusiowa

Guest_-praw-dembusiowa
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 01:04

Kolejna nadgorliwa matka. Widzenie z ojcem to taki wielki wysiłek? Nie rozumiem tego. Mój syn po szkole w piątek a kończy o 16:15 jest odwożony do ojca i nie ma problemu, też jest zmęczony ale zadowolony bo jedzie do taty. Ja nie widzę problemu.

#3 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 01:08

A moja córka ma 4 latka. I jak wraca z przedszkola to bywa czasami tak zmęczona, że zasypia przed 19 tą.

Dodam, że wstaje o 5.30. Twój syn też?
I nie ma poobiedniego leżakowania w przedszkolu.

#4 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 01:19

Jeszcze jedno. Córka też jedzie do niego w piątek po południu. Czy ja w tym widzę problem?
Zdaje mi się, że pytałam o coś innego. O częstotliwość kontaktów.

#5 Guest_-praw-leonila

Guest_-praw-leonila
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 01:37

Pierwsza sobota miesiąca od 10 do 17.
Od 6 lat się nie pojawił... ale na sprawach alimentacyjnych krzyczy, że przychodzi, a nas nie ma.
Nigdy nie było sprawy o egzekucję kontaktów... zaś sąd pisze w uzasadnieniach wyroku, iż ma wiedzę z urzędu iż utrudniam kontakty.

Pozostało mi tylko, wniesc sprawę o zmianę kontaktów by je ograniczyc skoro nie przychodzi... może dziecku (na RODK) uwierzą, że nie przychodzi ...

#6 Guest_-praw-pprzemo

Guest_-praw-pprzemo
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 02:14

Oj fasada jak na takie dziecko/corke 4 letnia to cos nie tak brak jej ruchu........zamien sie podrzuce ci moich urzedujacych od 6 do 22-23 ,zmeczonych i spiacych tylko jak maja lekcje robic

ps: od kiedy to na sprawach alimentacyjnych biora pod uwage czestotliwosc odwiedzin u dzieci.?? jakas nowosc.?

#7 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 08:32

Pprzemo, pewnie jak będzie musiała zacząć lekcje odrabiać to też będzie tylko wtedy zmęczona

Co do alimentów, to mój były to skąpiec i wierz mi, też jemu się wydaje, że jak zgłosi więcej kontaktów to automatycznie alimentów nie dam rady podwyższyć bo przecież DUŻO czasu dziecko u niego spędza. Przelicza to w ten sposób, że jak jest u niego po południu to herbatę u niego przecież wypije i kromke chleba też zje. Koszty dziecka u mnie więc od razu lecą w dół.

#8 Guest_-praw-yakikris

Guest_-praw-yakikris
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 10:45

CYTAT(fasada123 @ 24.02.2010, 22:48) Jak częste kontakty mają ustalone z dziećmi Wasi byli mężowie? No i Wy ojcowie jak często się z dziećmi spotykacie?

Ten fragment najlepiej obrazuje jaki jest przyjęty ogólnie model. Są tu jednak też, ojcowie (nieliczni) sprawujący opiekę i "udzielający" kontaktów matkom

W moim przypadku mam ustalone ugodą podpisaną 1,5 roku temu kontakty w sposub następujący:
1 i 3 tydz. = piatek-niedziela syn (4,5 roku) u mnie
2 i 4 tydz. = piątek wieczór syn spędza u mnie

Od podpisania ugody zgodziła się na dwa weekendy i kilka (moze 6?) kilkugodzinnych (1-2h) kontaktów w jej obecności. W sumie około 40-krotne nieprzestrzeganie ugody przez ostatnie 1,5 roku.
Stan:
Miejsce pobytu zabezpieczone przy matce.
Sprawa o ograniczenie moich kontaktów do 8 h miesięcznie wkrótce...
Sprawa o egzekucję ww. ugody dot. kontaktów za 2 mies.

Nie moge z nim rysować, chodzić na spacery, bawić się, uczyć go czy nawet po prostu obejrzeć z nim bajki i położyć spać i nie wiem czy jest rozrabiakiem... wiem że był.

PS. Dlatego jestem tak negatywnie nastawiony do ograniczania kontaktów drugiemu rodzicowi, bo wiem jakie to sku...

#9 Guest_-praw-timi_i_aga

Guest_-praw-timi_i_aga
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 11:22

Pierwsze kontakty zasądzone gdy syn miał niecałe 3 lata i wyglądały tak: pon. i środy od 16.30-18.30 u dziecka, soboty od 10-18 u ojca.
Pół roku temu zmienione (syn ma 4 lata) na co drugą sobotę od 11-14 u dziecka. Zmienione ze względu na agresję ojca.
Tatuś pojawia się średnio co 3-4 miesiące bo mieszka za granicą. Po godzinie zabawy ma dość i każe małemu bawić się ze mną.

Fakt ograniczanie kontaktów dziecka z rodzicem jest takie jak napisał mój przedmówca, ale raczej w przypadku gdy i dziecko i drugi rodzic tych kontaktów chce. Gdyby moje dziecko chciało nawet codziennie z ojcem choć godzinę spędzać nie byłoby problemu. Ale jak na razie ani jeden ani drugi nie palą się do tego. Szkoda, ale na silę uszczęśliwiać nikogo nie będę.

#10 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 12:11

Vakikris, dlaczego masz mieć ograniczone kontakty?

Ja nie mam nic przeciwko temu aby córka spotykała się z ojcem. Często idę mu na rękę przekładając wizyty i zamieniając dni.
Nigdy nie odmówiłam spotkania i nie mam zamiaru ich zmniejszać. Uważam, że te które są pozwalają racjonalnie zająć się dzieckiem i żyć normalnie po rozwodzie. Szczerze jednak powiem, że nie chciałabym każdego dnia mieć tych widzeń córki z ojcem. Też musimy żyć swoim życiem. Poza tym, nigdzie byśmy nie wyjechały a najbliższą rodzinę ja mam 100 km stąd więc na godzinke trudno do nich wyskoczyć.
No i z racji tego jak bardzo czepialski jest mój były i roszczeniowy (z dziurki w rajstopie dziecka zrobi wykład na kilkanaście maili, przekłucie uszu to urosło na miarę sądu....) nie chciałabym żyć czując codziennie jego oddech na plecach.

Myślę, że te kontakty nie są takie małe z dzieckiem. Na pewno mniejsze niż w pełnej rodzinie ale po rozwodzie nigdy nie będzie tak jak przed.

#11 Guest_-praw-yakikris

Guest_-praw-yakikris
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 12:37

Zgadzam się z tym, że wraz z rozwodem jeden z rodziców straci bardziej, ale najbardziej straci dziecko, bo straci część kontaktów zarówno z jednym, jak i z drugim rodzicem.

Dlaczego mają mi być ograniczone kontakty? Bo taka jest wola mojej byłej. Argumentuje tym (oczywiście bez żadnych dowodów), że obawia się mnie i dlatego proponuje kontakty w swojej obecności.

A w rzeczywistości nie może przeżyć moja była, że nawet jak syn mnie nie widzi miesiącami, to jak mnie zobaczy szaleje z radości i nie zrażają go do mnie jej gadki, że będę go bił, zamkne w więzieniu czy że nie chce go widywać. Ma do mnie ogromne zaufanie, choć ma dopiero 4,5 roku. Jestem z tego tak dumny... że nigdy się nie poddam.

#12 Guest_-praw-timi_i_aga

Guest_-praw-timi_i_aga
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 12:42

Jej a cóż to za matka która takie rzeczy dziecku opowiada? Ja ze swojej strony życze powodzenia:)

A co do autorki, oczywiście, że cięzko by było gdyby tak codziennie były miał siedzieć u nas w domu.
Moim zdaniem w tym przypadku nie ma sensu zwiększać tych kontaktów, przecież są wg mnie idealne.

Jakoś dziwnie to czasami bywa, że w małżeństwie jakoś tak nie specjalnie zależy na relacjach z dzieckiem a po rozwodzie ludzie walczą ze sobą jakby mieli co najmniej w totka wygrać. Żałosne, że tak urażona duma czasami wyżej stawiana jest niż uczucia dziecka.

#13 Guest_-praw-pprzemo

Guest_-praw-pprzemo
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 15:07

fasada z tymi alimentami to przesadzilas;) bo sad bierze pod uwage kontakty placacego alimenty ale tylko jak ten rodzic bierze udzial w wychowaniu dziecka tzn: odrabia z nim lekcje ,chodzi do szkoly do lekarza itp....a nie same to ze dziecko sie widzi z ojcem bo to interes tatusia a udzial w wychowaniu to juz pomoc dzieciom/dziecku i mamie dziecka.

#14 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 15:26

Pprzemo ale co masz na myśli pisząc, że przesadziłam? Że jak dziecko zje kromkę i wypije herbatę to koszta lecą w dół?

Jeżeli o to chodzi to nic a nic. Takie jest podejście mojego eks. Kiedy córka przeszla z mleka w proszku na zwykłe też usłyszałam, że właśnie koszty MI się zmniejszyły.

A co do wkładu w trud. Mój eks widzenia z dzieckiem ma tylko na zabawę. Kiedyś musieliśmy w dniu jego widzenia jechac do lekarza. Nie dość, że widzial się z dzieckiem 4 godziny zamiast dwóch, był potem w Macdonaldzie to powiedział, że muszę mu ten czas oddać bo nie spędził go z dzieckiem tak jak by chciał... czyli na zabawie? Bo swój prywatny czas z dzieckiem chce tak spedzać. Jego słowa.

Czasami dosłownie żal.

#15 Guest_-praw-leonila

Guest_-praw-leonila
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 16:30

CYTAT(pprzemo @ 25.02.2010, 14:07) fasada z tymi alimentami to przesadzilas;) bo sad bierze pod uwage kontakty placacego alimenty ale tylko jak ten rodzic bierze udzial w wychowaniu dziecka tzn: odrabia z nim lekcje ,chodzi do szkoly do lekarza itp....a nie same to ze dziecko sie widzi z ojcem bo to interes tatusia a udzial w wychowaniu to juz pomoc dzieciom/dziecku i mamie dziecka.
Nieprawda - sąd to człowiek - wszystko zależy od widzimisię człowieka.
Sąd na przykład, mimo, że nigdy nie odbyło się postępowanie egzekucyjne w sprawie kontaktów, ani żadna interwencja policji itp. pisze w uzasadnieniu wyroku, że ma wiedzę z urzędu o utrudnianiu kontaktów.
Mało tego, mimo, że kontakty zostały przyznane raz w miesiącu i na nie nie przychodzi... to okazuje się, że ma no wpływ na wymiar alimentów, a człowiekowi (znaczy się sądowi) wystarczyło zdanie tatusia, że chętnie zabrałby dziecko do kina, albo kupił mu prezent - przy czym sąd nie zauważył, że na tatusiu wiszą 3 wyroki za niealimentację, i mimo to alimentów nie płaci ...

#16 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 23:15

Ma widzenia raz w miesiącu i się na nie nie stawia? Mi się to w głowie nie mieści....
Może dlatego, że ja trafiłam na inny skrajny przypadek. To też nie jest piękne.

A jeszcze jedno mi sie nasunęło. Odnośnie podwyżki alimentów. Ponieważ nie mam żadnej rodziny tu gdzie mieszkam jestem zmuszona czasami wziąć opiekunkę, gdy dziecko się rozchoruje nagle. Osoba, która zajmowała się wcześniej córką i z którą jest bardzo zżyta mała. Oczywiście musze jej coś zapłacić wtedy. Mój były sugerował, że to zbyteczne bo on przecież czasami może wziąć wolne i przyjść pozajmować się dzieckiem pod moją nieobecność kiedy będę w pracy. Ma to na celu zmniejszenie wydatków i niższych alimentów. Tylko ja nie widzę opcji jego przebywania w moim domu pod moją nieobecność. Po tym jak w podziale majątku dostałam podłoge i okno w pokoju dziecka (między innymi) czuję głeboką niechęć do tego, żeby przybywał w moim domu sam pod moją nieobecność. Zresztą to jakiś absurd dla mnie. Czy on może coś takiego w sądzie zaproponować przy podwyżce alimentów? W jednym z maili sugerował taką opcję.

Jakoś sobie wyobrazić nie moge takiego rozwiązania.

#17 Guest_-praw-dukeaecc

Guest_-praw-dukeaecc
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 23:38

Ja mam dzieci trzy razy w tygodniu od 15 do 18-tej i uważam że to za mało dlatego walczę w sądzie o nocowanie dzieci u mnie. Nie wiem jak to się ma do wysokości alimentów ale jeśli dziecko jest chore to nie powinno być problemu aby ojciec w tym czasie nim się zajmował. Wcale nie trzeba jego przesiadywania w domu matki bo przecież może dzieciaka zabrać do siebie.
Pozdrawiam
duke

#18 Guest_-praw-fasada123

Guest_-praw-fasada123
  • Goście

Napisano 25 luty 2010 - 23:40

Duke a jak weekendy?

#19 Guest_pytajaca

Guest_pytajaca
  • Goście

Napisano 28 grudzień 2012 - 15:55

witam, chcialabym sie dowiedziec w jaki formalny sposob moge poinformowac ojca dziecka ze w danym dniu dziecko w domu bedzie nie obecne i widzenie nie odbedzie sie. dodam ze widzenia odbywaja sie 3 razy w tyg po 2 godziny u mnie w domu(poniedzialek,sroda, sobota). Przeciez sa sytuacje w ktorych moze sie zdarzyc tak ze wyjade gdzies z dzieckiem, a informując go np. telefonicznie slysze ze go to nic nie interesuje bo on ma papier i musimy siedziec w tym czasie w domu a jak mnie nie ma to od razu policja i awantury pod domem. dopiero raz od ponad roku nie bylo mnie z dzieciem w domu w czasie kiedy miala odbyc sie wizyta i zakonczylo sie to wlasnie przyjazdem policji, co robic w takich sytuacjach?

#20 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 27 maj 2015 - 03:11

Pprzemo ale co masz na myśli pisząc, że przesadziłam? Że jak dziecko zje kromkę i wypije herbatę to koszta lecą w dół?
Jeżeli o to chodzi to nic a nic. Takie jest podejście mojego eks. Kiedy córka przeszla z mleka w proszku na zwykłe też usłyszałam, że właśnie koszty MI się zmniejszyły.
A co do wkładu w trud. Mój eks widzenia z dzieckiem ma tylko na zabawę. Kiedyś musieliśmy w dniu jego widzenia jechac do lekarza. Nie dość, że widzial się z dzieckiem 4 godziny zamiast dwóch, był potem w Macdonaldzie to powiedział, że muszę mu ten czas oddać bo nie spędził go z dzieckiem tak jak by chciał... czyli na zabawie? Bo swój prywatny czas z dzieckiem chce tak spedzać. Jego słowa.
Czasami dosłownie żal.

Może chciał w ten sposób choć odrobiny więcej czasu z dzieciątkiem?



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych