Skocz do zawartości


Jak wysłać na leczenie narkomana?


237 odpowiedzi w tym temacie

#21 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 29 styczeń 2015 - 21:15

Czy na tym forum jest ktoś kto był we wspólnocie Cenacolo (pomagającej wyjść narkomanom,alkoholikom,hazardzistom)? Słyszałam wiele pochlebnych opinii.Jaka jest Wasza opinia?Tam nie ma psychologów,a jednak chwalą,że ludzie wychodzą z nałogu?Czy faktycznie można wyleczyć narkomana bez terapii,czy lepiej szukać ośrodków z terapeutami? 

Nie ma psychologów, to kto leczy - jeden narkoman drugiego?



#22 Guest_Dorota

Guest_Dorota
  • Goście

Napisano 14 luty 2015 - 23:52

Witam.Mam na imie Dorota i tez mam syna uzaleznionego od srodków psychoaktywnych i żadne próby leczenia ani prosby ani grożby nie pomogły nawet spanie na klatce schodowej też nie a on ma dopiero 22 lata.Jak ktos wie co robic to prosze o info na emaila d.gudas@interia.pl



#23 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 15 luty 2015 - 11:29

Witam.Mam na imie Dorota i tez mam syna uzaleznionego od srodków psychoaktywnych i żadne próby leczenia ani prosby ani grożby nie pomogły nawet spanie na klatce schodowej też nie a on ma dopiero 22 lata.Jak ktos wie co robic to prosze o info na emaila d.gudas@interia.pl

Jeśli próby leczenia, prośby i groźby nie pomogły, to jedynie możesz liczyć na cud. Osoby w tym wieku nie zmusi się sądownie do leczenia, a poza tym, leczenie pod przymusem, to nie leczenie, nie da żadnych rezultatów. Prawda jest taka, że to sam narkoman musi zrozumieć swój problem i wyrazić chęć leczenia i powrotu do normalnego życia.



#24 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 15 luty 2015 - 19:51

Alkoholika można zmusić do leczenia,a też przecież nie wszyscy chcą.Więc czemu z narkomanami jest inaczej.



#25 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 15 luty 2015 - 20:16

Alkoholika można zmusić do leczenia,a też przecież nie wszyscy chcą.Więc czemu z narkomanami jest inaczej.

A znasz jakiegoś alkoholika, którzy wyleczył się pod przymusem?



#26 teśka

teśka

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 271 postów

Napisano 15 luty 2015 - 20:39

 

A znasz jakiegoś alkoholika, którzy wyleczył się pod przymusem?

Ja znam,ponieważ rozmawiałam z taką osobą i ona osobiście przyznała mi się,że

teraz po latach dopiero zrozumiała swoje złe postępowanie podczas trwania nałogu.

Osoba ta oświadczyła mi również,ze systematycznie uczęszcza na spotkania AA i taka terapia dużo w jej życiu zmieniła.

To prawda,ze każda osoba uzależniona musi mieć silną wolę,aby z nałogu wyjść na dobre i jest wiele osób którym to się udało.

Uważam też,ze w  takich chwilach,kiedy osoba ta sama chce się leczyć ważne jest wsparcie i zrozumienie innych osób,bo jak tego zabraknie osoba ta szybko znów wróci do nałogu.

 



#27 Guest_Młoda9

Guest_Młoda9
  • Goście

Napisano 18 luty 2015 - 12:11

Mam pytanie . Mam 17 lat i jestem uzależniona od amfetaminy. Jestem z patologicznej rodziny, ale zdaję sobie z tego sprawę, że jestem narkomanką. Nie mam ograniczeń potrafię chodzić przez cały tydzień do szkoły a w piatek się zaczyna maraton. W ciagu jednej nocy potrafię wciągnąć 5 gram na 2 osoby. Jestem dość spostrzegawcza więc umiem określić czy to nałóg. Plakac mi się chce z tego powodu, że nikt mi nie chce pomóc. Mama alkoholiczka twierdzi, że to wszystko wymyślam choć widzi że przychodzę naćpana do domu. Boje się jednak iść na leczenie bo nie wiem co pomyślą o mnie ludzie . Proszę o odpowiedź.

#28 Guest_Aga

Guest_Aga
  • Goście

Napisano 09 marzec 2015 - 15:59

Mam pytanie . Mam 17 lat i jestem uzależniona od amfetaminy. Jestem z patologicznej rodziny, ale zdaję sobie z tego sprawę, że jestem narkomanką. Nie mam ograniczeń potrafię chodzić przez cały tydzień do szkoły a w piatek się zaczyna maraton. W ciagu jednej nocy potrafię wciągnąć 5 gram na 2 osoby. Jestem dość spostrzegawcza więc umiem określić czy to nałóg. Plakac mi się chce z tego powodu, że nikt mi nie chce pomóc. Mama alkoholiczka twierdzi, że to wszystko wymyślam choć widzi że przychodzę naćpana do domu. Boje się jednak iść na leczenie bo nie wiem co pomyślą o mnie ludzie . Proszę o odpowiedź.

Młoda zgłos się do najbliższego Twojemu miejscu zamieszkania MONARU,oni Cie pokieruja.Jest mnóstwo ośrodków na terenie całej Polski podlegających NFZ-owi,czyli bezpłatne.Wpiszą Ciebie na kolejke i podejmiesz terapie.Zrob to poki nie jest za pozno.Sa tam ludzie w Twoim wieku.



#29 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 09 marzec 2015 - 16:22

Mój syn ma 21 lat .Od 6 lat bierze,najpier miękkie a od 4 lat amfe i dopalacze.Dowiedziałam się dwa lata temu. W sierpniu ubiegłego roku  wyjechał na leczenie do osrodka.Odwiedziłam go po dwoch miesiacach i to byl moj bład.Wsiadł mi do auta bo twierdził ,ze jest juz zdrowy.Po długiej dyskusji,w zwiazku z tym ze jest pełnoletni i nie mogli go na siłe tam trzymac, musiałam go zabrac.

Obiecał,że bedzie ok a  w dniu powrotu do domu,do chorego towarzystwa ,nacpał sie..

Brał coraz wiecej.Nieprzespane w domu noce,agresja, mój płacz,jego nocne zjawy i budzenie mnie,kłótnie niemożność podjęcia pracy,brak motywacji do działania. Dwa miesiace temu ,podjał decyzje,ze musi sie leczyc i chce wrocic do osrodka.Sam dzwonił, co kilka dni z zapytaniem czy juz sie zwolniło miejsce.Tak mu zalezało.Krzyczał,płakał,śmiał sie -na zmiane.Zaczał sie tez modlić(jestesmy katolicka rodzina ,syn jednak od kilku lat nie przejawiał inicjatywy pojednania z Bogiem)Tydzien temu weszłam do pokoju i zobaczyłam go kleczacego z rekoma złozonymi i w kółko klepiacego Pod Twoja Obrone. Na drugi dzien dostałam telefon,ze jest wolne miejsce i syn moze przyjechac. Załuje,ze go sama nie odwiozłam ,choc nie wiem czy to cos by dało. Pojechał sam.Dojechał na miejsce i byłam szczesliwa bo to juz duzo znaczyło.Obiecał mi ze odbedzie cała terapie.To było w piatek.Dzis w poniedziałek zadzwonił do mnie wychowawca z osrodka ,twierdzac ze syn wbrew regułom przyjechał nacpany i podarowali mu dwa dni ale nie idzie sie z nim dogadac teraz i chca go wyrzucic.Serce mi mało nie pękło. Dali mi go do telefonu ,płakał,krzyczał,ze nie da tam rady ,że sie nie dostosuje,zebym go zabrała.Powiedziałam stanowczo NIE. Syn jest wymeldowany,załatwiłam sobie to rok temu.Wie ,ze nie musze go wpuscic do domu.Krzyczał do słuchawki,ze zgadza sie zeby go w kitel zamkneli ,że woli isc do psychiatryka. Dogadałam sie z wychowawca,i  jutro musi sie spotkac z lekarzem psychiatra i jesli beda miejsca w szpitalu tam gdzie przebywa,wezma go na detoks na 2 tygodnie a pozniej byc moze bedzie mogl wrocic do osrodka.Jesli nie bedzie miejsc-Boje sie nawet myslec! Syn jest 550 km od domu.Nie moge po niego jechac ,mam jeszcze dwoch synow.Ma  kase to jakos pewnie wroci.Ale co z tego? Wiem,ze nawet jesli bedzie miał to skierowanie do szpitala ,bedac juz tutaj w swojej miejscowosci,wsrod kolegow cpunow,nie pojedzie do szpitala. Przepadnie miejsce tak długo oczekiwane. Wszystkie jego obietnice,okaza sie bez pokrycia,choc naprawde widziałam jak sie meczył i jak bardzo mu zalezy zeby wyjsc z nałogu.Jutro maja zadzwonic z osrodka co dalej.Nie bede spała tej nocy.Boje sie.Nie wiem jak ratowac moje dziecko.Maz za granica,sama jestem w tym bagnie.Zaniedbałam sie,nie chce mi sie nic robic jak zle sie zaczyna dziac z synem.Skupiam sie tylko wtedy na nim.Brak mi energii.Czuje sie tak,jakbym i ja była uzalezniona.



#30 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 17 marzec 2015 - 15:35

Nasz syn też jest uzależniony. Był na odwyku "przymusowym", zgłosiliśmy sami sprawę do sądu o umieszczenie syna  na odwyk. Syn ma uzależnienie skrzyżowane dopalacze , eneretyki, amfa do noska. Po wyjściu były dwa miesiące radości a później się zaczęło od nowa plus alkohol. Najgorsze jest to , że widać jak się stacza, pretensje o umieszczenie w ośrodku. Nie zalezy mu na rodzinie , opinii na niczym oprócz kolegów od picia czy brania. Jest jeszcze nieletni ale to kwestia 2 miesięcy.Najgorsze dla rodziców jest to, że chcieli całym sercem wychować normalne dziecko, nastolatka. Nie wiem dlaczego tak się stało i sama nie wiem czy jest dla niego szansa. Podobno nadzieję trzeba mieć - ja już ją chyba straciłam. Naszych Panów i Panie na stanowiskach rządowych odpowiadających za ustawę o dopalaczach wsadziłabym sama do więzienia za to, że pozwalają mafii niszczyć i staczać się młodym ludziom w tak zastraszającym tempie. Policja nic nie robi - bo nie ma przepisów tak odpowiadają panowie z tutejszej komendy. To jest porażka dla państwa a dla rodzin takich jak nasza tragedia nad tragediami.



#31 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 17 marzec 2015 - 20:22

Nasz syn też jest uzależniony. Był na odwyku "przymusowym", zgłosiliśmy sami sprawę do sądu o umieszczenie syna  na odwyk. Syn ma uzależnienie skrzyżowane dopalacze , eneretyki, amfa do noska. Po wyjściu były dwa miesiące radości a później się zaczęło od nowa plus alkohol. Najgorsze jest to , że widać jak się stacza, pretensje o umieszczenie w ośrodku. Nie zalezy mu na rodzinie , opinii na niczym oprócz kolegów od picia czy brania. Jest jeszcze nieletni ale to kwestia 2 miesięcy.Najgorsze dla rodziców jest to, że chcieli całym sercem wychować normalne dziecko, nastolatka. Nie wiem dlaczego tak się stało i sama nie wiem czy jest dla niego szansa. Podobno nadzieję trzeba mieć - ja już ją chyba straciłam. Naszych Panów i Panie na stanowiskach rządowych odpowiadających za ustawę o dopalaczach wsadziłabym sama do więzienia za to, że pozwalają mafii niszczyć i staczać się młodym ludziom w tak zastraszającym tempie. Policja nic nie robi - bo nie ma przepisów tak odpowiadają panowie z tutejszej komendy. To jest porażka dla państwa a dla rodzin takich jak nasza tragedia nad tragediami.

Wszyscy wokół winni - policja, rząd, mafia, tylko rodzice nie mają sobie nic do zarzucenia. Normalka. Jeśli chcecie kogoś rozliczyć, to zacznijcie od siebie.



#32 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 17 marzec 2015 - 22:29

Siebie rodzice rozliczają w momencie kiedy zauważą że jest problem z dzieckiem. Zadają sobie pytanie co źle zrobili i co się nie powiodło w procesie wychowania. W przypadku naszej rodziny mamy dwójkę dzieci. Tak samo wychowywanych i kochanych. Nie będę się nikomu tłumaczyć przez co przeszliśmy z mężem i resztą rodziny. Nikomu nie życzę bólu, łez i bezsilności.



#33 Guest_HANA

Guest_HANA
  • Goście

Napisano 18 marzec 2015 - 21:51

Witam! Czy znajdziemy w Rządzie jakiegoś posła,który zająłby  się sprawą narkomanii i zmienił prawo aby bez ceregieli oddać osby uzależnione na przymusowe leczenie? Może ktoś umiałby sformułować list do władz a reszta osób współuzależnionych podpisałaby się pod ta petycją? Co Wy na to?

Mam  22letniego syna, którego kocham nad życie ale nie mam już sił aby walczyć z jego nałogiem. Dobija się dopalaczami i czym tam jeszcze.Błagałam, prosiłam aby się leczył i nic.. Stracił nie jedną już pracę, dziewczynę,która świata poza nim nie widziała i przebaczała, ale ile razy można? Syn płakał, przepraszał i na nic, historia bez końca się powtarzała. Znalazł się na oddziałe psychiatrycznym, bo trząsł się jak galareta a twarz nabrala dziwacznych kształtów jak po paraliżu. Podano mu kilka kroplówek i chcieli wypisac do domu, bo lekarz nie stwierdził choroby psychicznej, dał tylko za moja prośbą skierowanie do ośrodka na leczenie od narkotyków ale z góry powiedział, że syn musi sie zgodzić na takie leczenia. I co to dało? syn sie nie zgodził i na nowo ćpa. Jest coraz gorzej a mi serce pęka, że nie mogę mu pomóc



#34 Guest_Jula

Guest_Jula
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2015 - 14:26

Widzi Pani-jak różni są ludzie.Też borykam się z tym problemem.Mam syna z tzw.podwójną diagnozą.Wydaje mi się,że sprawdziłam już wszelkie formy pomocy dla niego-i nic!

Życzę powodzenia wszystkim,którym ciężko...którym serce pęka patrząc jak ich dzieci się staczają.

Jeśli ktokolwiek zechciałby podzielić się swoimi uwagami,doświadczeniem-proszę się odezwać:iwona38@onet.eu 

Pozdrawiam serdecznie i życzę siły w  tym wszystkim.

Nie traćmy nadziei i wiary!

Niestety, ludzie potrafią być podli. Ktos kogo nie dotyczy ten problem nie zrozumie jak trudno pomóc dziecku uzależnionemu od narkotyków. Najłatwiej napisać "kto wychowywał'. Większosć z nas chciała wychować swoje dzieci na mądrych i odpowiedzialnych ludzi! Niestety są różne sytuacje w życiu i problemy. Ja, jak pani powyżej tez się rozwodziłam, też musiałam dużo pracować by utrzymać mieszkanie, siebie i dwójke dzieci. i nie oznacza to wcale, że zaniedbywałam je. Poswięcałam czasu tyle ile tylko mogłam. Nie wystarczyło.......;-( Dzis mój syn ma 20 lat i się stacza. Przechodzę przez piekło, jest agresywny i nieobliczalny. Nie jestem silna na tyle, by wyrzucić go z domu (jak większosć mi radzi) a leczyć też się nie chce. Powoli tracę nadzieję i wiarę :-( Miałam męża alkoholika, mam syna narkomana. Koszmar. Wiem, że w naszym przypadku sytuacja w domu przyczyniła się do sięgnięcia przez syna po narkotyki (ojciec alkoholik, awantury, wyzwiska, potem rozwód, trudna sytuacja). Jednak nie usprawiedliwiam go, wiele osób pochodzi z naprawdę patologicznych rodzin i wyrastają na odpowiedzialnych ludzi. Wielu natomiast stacza się nie mając ku temu powodu, gdzie rodzina jest zgodna, poukładana, kochająca, stabilna finansowo, rodzice wręcz nadopiekuńczy, a jednak młody człowiek sięga po narkotyki. Każdy przypadek jest inny, nie można uogólniać, krytykować. Nie życzę tej pani, by kiedys musiała borykać się z takim problemem. Jeżeli ma dzieci i udało jej się proces wychowania przejsć bezproblemowo to gratuluję, jeżeli wszystko przed nią to życzę powodzenia. Pani wypowiedź swiadczy tylko o braku empatii i zrozumienia. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałosci ;-)



#35 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2015 - 19:29

... Nie jestem silna na tyle, by wyrzucić go z domu (jak większosć mi radzi) a leczyć też się nie chce...

I tu leży problem. Jeśli stworzysz mu w domu cieplarniane warunki, to nigdy nie opamięta się. Każdy nałogowiec najpierw musi sięgnąć dna, żeby odbić się od niego. Bądź stanowcza i konsekwentna, to tylko dla jego dobra. Jeśli będziesz żałować syna i współczuć mu, nigdy nie wyrwie się z nałogu.



#36 Guest_Marek

Guest_Marek
  • Goście

Napisano 22 kwiecień 2015 - 18:01

Niestety, ludzie potrafią być podli. Ktos kogo nie dotyczy ten problem nie zrozumie jak trudno pomóc dziecku uzależnionemu od narkotyków. Najłatwiej napisać "kto wychowywał'. Większosć z nas chciała wychować swoje dzieci na mądrych i odpowiedzialnych ludzi! Niestety są różne sytuacje w życiu i problemy. Ja, jak pani powyżej tez się rozwodziłam, też musiałam dużo pracować by utrzymać mieszkanie, siebie i dwójke dzieci. i nie oznacza to wcale, że zaniedbywałam je. Poswięcałam czasu tyle ile tylko mogłam. Nie wystarczyło.......;-( Dzis mój syn ma 20 lat i się stacza. Przechodzę przez piekło, jest agresywny i nieobliczalny. Nie jestem silna na tyle, by wyrzucić go z domu (jak większosć mi radzi) a leczyć też się nie chce. Powoli tracę nadzieję i wiarę :-( Miałam męża alkoholika, mam syna narkomana. Koszmar. Wiem, że w naszym przypadku sytuacja w domu przyczyniła się do sięgnięcia przez syna po narkotyki (ojciec alkoholik, awantury, wyzwiska, potem rozwód, trudna sytuacja). Jednak nie usprawiedliwiam go, wiele osób pochodzi z naprawdę patologicznych rodzin i wyrastają na odpowiedzialnych ludzi. Wielu natomiast stacza się nie mając ku temu powodu, gdzie rodzina jest zgodna, poukładana, kochająca, stabilna finansowo, rodzice wręcz nadopiekuńczy, a jednak młody człowiek sięga po narkotyki. Każdy przypadek jest inny, nie można uogólniać, krytykować. Nie życzę tej pani, by kiedys musiała borykać się z takim problemem. Jeżeli ma dzieci i udało jej się proces wychowania przejsć bezproblemowo to gratuluję, jeżeli wszystko przed nią to życzę powodzenia. Pani wypowiedź swiadczy tylko o braku empatii i zrozumienia. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałosci ;-)

Jestem na podobnym etapie życia (jako rodzic). Radzę poszukać w pobliżu ośrodka MONAR albo "Powró z U" i wziąć udział w spotkaniach grup wsparcia rodziców (rodzin). Można się dowiedzieć wielu mądrych rzeczy, a przede wszystkim zrozumieć, że nie jesteśmy osamotnieni ze swoimi problemami. Co do wyrzucenia narkomana z domu, to jeden z uczestników takiej grupy wsparcia powiedział mi, że on w takiej sytuacji pomógł dziecku (synowi) "upaść w kontrolowany sposób". Wiąże się to min. z "wyrzuceniem z domu". Niezmiernie ważne jest to, że nie powinniśmy sami wyrzucać tej osoby, nakazując jej opuścić dom. Należy uzmysłowić tej osobie, że to jest JEJ wybór: osoba powinna się dostosować do reguł obowiązujących w domu i podjąć leczenie, albo jeżeli na to się nie godzi dokonuje sama wyboru i opuszczenia domu. Niestety, prawdopodobnie osoba taka będzie się przed tym bronić. Jest to poważny problem, ale jak mi powiedział znajomy, lepiej zrobić coś, nawet jeżeli to będzie błąd, bo wtedy zdobywamy nowe doświadczenia. Poza tym aby ktoś odbił się od dna, musi najpierw na to dno spaść. Powodzenia.



#37 Guest_ONA

Guest_ONA
  • Goście

Napisano 18 maj 2015 - 21:33

Witam tez nie wiem co robic przymykalam oczy zbyt dlugo mona siostra 19 lat ktora ma dziecko 10miesieczne uzalezniona od amfy nic do niej nie dociera wyglada jak potwor wszystkich oklamuje podczas ciazy cpala ale nikomu sie do tego nie przyznala wazy jakies 39kg przy wzroscie 170cm prosilam blagalam ale nic nie dociera nawet nic nie odpowie jej chlopak jeszxze gorszy i pozwala na to by tak sie staczala :( szkoda dziecka ktore zaniedbuja pieniedzy ani jeden ani drugi nie maja na zycie on nie pracuje jedynie tyle co mama pożyczy chlopak namowil ja na kredyty ktorych nie ma jak zaplacic wszystko wstawiaja do lombardu co można. Zrobic

#38 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 19 maj 2015 - 12:12

Witam tez nie wiem co robic przymykalam oczy zbyt dlugo mona siostra 19 lat ktora ma dziecko 10miesieczne uzalezniona od amfy nic do niej nie dociera wyglada jak potwor wszystkich oklamuje podczas ciazy cpala ale nikomu sie do tego nie przyznala wazy jakies 39kg przy wzroscie 170cm prosilam blagalam ale nic nie dociera nawet nic nie odpowie jej chlopak jeszxze gorszy i pozwala na to by tak sie staczala sad.png szkoda dziecka ktore zaniedbuja pieniedzy ani jeden ani drugi nie maja na zycie on nie pracuje jedynie tyle co mama pożyczy chlopak namowil ja na kredyty ktorych nie ma jak zaplacic wszystko wstawiaja do lombardu co można. Zrobic

Przede wszystkim poczytaj sobie wszystkie wypowiedzi w tym wątku, jest tu wiele cennych rad, co robić w takiej sytuacji, do kogo zwrócić się o pomoc.



#39 Guest_Gosia

Guest_Gosia
  • Goście

Napisano 19 maj 2015 - 19:32

Nie patrz na to co myślą inni,ratuj siebie,dobrze,że widzisz u siebie problem,to już pierwszy krok do sukcesu.Podejmij koniecznie leczenie,ale w ośrodku,nie stacjonarnie.Wiem,że chwalone są ośrodki (Karan w Elblągu-dla niepełnoletnich,Anielin dla dorosłych i Bogucin).Najważniejsze byś się terapeutyzowała w ośrodku i chciała się wyleczyć).Działaj,nie trać czasu,im dłużej tym gorzej.



#40 Guest_Monika

Guest_Monika
  • Goście

Napisano 20 maj 2015 - 16:23

?



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych