Skocz do zawartości


Reklamacja aparatu fotograficznego - PILNE!


3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_xfanaberia

Guest_xfanaberia
  • Goście

Napisano 22 sierpień 2012 - 17:32

Witam. Proszę o wyrozumiałość i przeczytanie całego postu, może ktoś mi pomoże.

W maju tego roku kupiłam lustrzankę firmy Pentax K-R. Przez pierwszy miesiąc aparat był idealny, ale w pewnym momencie (nagle) popsuła się migawka. W internecie znalazłam wiele informacji, iż jest to najprawdopodobniej wada produkcyjna, gdyż wiele osób skarżyło się na te same "objawy" i usterki. Nawet na zagranicznych portalach roiło się od "Pentax mirror problems". Posiadam kilka wymiennych obiektywów (oryginalnych), więc zrzuciłam winę na samo BODY, bo niemożliwe by wszystkie obiektywy nagle mi padły.

Zdjęcia mogłam "jakoś" robić, bo czasem się dało, np. gdy zrobiłam fotkę bez obiektywu, a potem ten obiektyw nałożyłam aparat działał normalnie przez jakieś 5-10 zdjęć.

Wysłałam aparat do reklamacji (dobrze przygotowana, wedle wzorca serwisu), po czym po około dwóch, trzech tygodniach otrzymałam go z powrotem wraz z odpowiedzią od polskiego serwisu, iż jakoby "aparat jest jak najbardziej sprawny, co wynika z SZEREGU przeprowadzonych testów". Ucieszyłam się, wzięłam aparat do ręki, a tu BUM, nie działa, jest tak samo jak było. Nie wiem, czy serwis zlekceważył reklamację, czy faktycznie przeprowadzono "szereg testów"...

Ufając im udałam się do pobliskiego sklepu fotograficznego po czym poprosiłam fotografa o pomoc. Ten powiedział, że aparat ewidentnie jest zepsuty, i że nie ma w tym mojej winy i mam wysłać go ponownie do reklamacji.

Tak też zrobiłam. Jednak, żeby nie mieć problemów, przejechałam 150 km, żeby osobiście pokazać serwisowi, że jednak sprzęt nie działa tak jak powinien.

Mężczyzna nawet nie założył obiektywu a aparat i lustro już szalało. Stwierdził, że muszę dać im wszystkie dokumenty, obiektywy, itd. Tak też zrobiłam.

I teraz najważniejsze. Do serwisu udałam się z drugą reklamacją 1 sierpnia 2012r. Poinformowałam pracowników, że aparat muszę mieć na 1 września, ponieważ mam wtedy być fotografem na ślubie i bez sprzętu będzie to niemożliwe. Powiedzieli, że aparat zostanie wysłany do Francji. Zapytałam się więc, czy jeśli robię zdjęcia "kombinatorskie", to nie psuję aparatu? (patrz: akapit 3) a facet stwierdził, że nie szkodę mu, bo to usterka fabryczna, seryjna. Powiedziałam, że skoro sprzęt ma jechać za granicę, może oddam go po 1 września, bo raczej nie wróci w przeciągu miesiąca. Po czym on mówi: "spokojnie, aparat wróci, ma na to 3-4 tygodnie i będzie, a od 1 do 1 jest 30 dni". Zapytałam się, czy jest pewien i potwierdził. Aparat więc zostawiłam i do tej pory na niego czekam.

Feler jest taki, że dzisiaj jest już 22 sierpnia. Dzwoniłam do polskiego serwisu w ten poniedziałek (20.08) z zapytaniem czy wiedzą coś na temat Pentaxa. Powiedział, że nie ma pojęcia, ale skontaktuje się z serwisem we Francji i do środy powinna być odpowiedź. Tak więc dzisiaj, tj. środa, zadzwoniłam do serwisu (cały czas rozmawiam z tym samym Panem, który mnie obsługiwał na miejscu) i nagle okazuje się, że pracownik wysłał jedynie maila z zapytaniem kiedy aparat będzie NAPRAWIANY (a nie tak jak prosiłam o przyśpieszenie spraw, gdyż dobrze wiedzą o moim zajęciu na 1 września). Poprosiłam o skonektowanie się dokładniejsze, bo odpowiedzi serwis nie dostał, np. przez telefon odpowiedź by uzyskali, bo ktoś na miejscu by to sprawdził na bieżąco. Ale już nie o to chodzi. Powiedziałam Panu, że w takim razie skoro teraz jest pewny, że aparat nie dotrze na czas, po co mnie wtedy przekonywał do pozostawienia go w serwisie? A on bezczelnie do mnie: "pewnie się nie dogadaliśmy"! Poprosiłam o sprowadzenie aparatu (co jest niemożliwe za pewne) albo o aparat zastępczy. Facet milczał. Zlekceważył mnie z racji na mój wiek, a to, że mam 18 lat nie oznacza, że nie traktuję tego niepoważnie... Powiedziałam stanowczo, że ma się skontaktować z serwisem francuskim i ma mi dać odpowiedź najpóźniej do tego piątku. I nie ma się pytać, tylko ma powiedzieć stanowczo, bo to już jest jego wina i jego kłopot, bo wprowadził mnie w błąd.

Gdybym wiedziała, że aparat nie dojdzie na czas, nie oddałabym go do reklamacji w sierpniu, tylko po tej ważnej dla mnie dacie... Niby mam pretensje do siebie, najgorsze jest to, że nie mogę teraz nic zrobić.

Czy mogę się więc ubiegać o sprzęt zastępczy? Czy w ogóle mogę coś zrobić w tej sytuacji na swoją korzyść? Może chociaż mogę prosić o zwrot aparatu (nienaprawionego) z Francji?

To jest dla mnie szalenie ważne i błagam, niech ktoś mi pomoże.

P.S. Nie mam również papierów/umowy/karty gwarancyjnej, bo wszystko zostało wysłane, caluśki komplet, cały sprzęt... Nie mam jak sprawdzić umowy i swych praw, dlatego zwracam się do Państwa.

#2 Guest_ObslugaReklamacji.pl

Guest_ObslugaReklamacji.pl
  • Goście

Napisano 24 sierpień 2012 - 16:46

To faktycznie trudna sytuacja. W tej chwili już nic nie można zrobić, tylko trzeba czekać na zwrot aparatu z serwisu, który raczej na pewno nie wróci do końca miesiąca.

Jeżeli aparat był kupiony w Polsce, to proszę przy kolejnych awariach nie korzystać z gwarancji, a jedynie z niezgodności z umową, tj. na podstawie ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.
Zgodnie z ustawą, jeżeli towar nie może być naprawiony w odpowiednim czasie, to kupujący może żądać odstąpienia od umowy tj. zwrotu gotówki - wtedy mogłaby Pani kupić nowy i sprawny aparat.

"Art.8. ust.4 - Jeżeli kupujący nie może żądać naprawy ani wymiany towaru, albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy wymiana lub naprawa narażają kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy."

Jeżeli jednak reklamacja została złożona na podstawie gwarancji, to nie można przerwać jej biegu i zmienić podstawy złożenia reklamacji - trzeba poczekać aż ta reklamacja się zakończy. Jeżeli reklamacja została złożona na podstawie gwarancji, to obowiązują zapisy z karty gwarancyjnej. Jest mało prawdopodobne (a nawet niemożliwe) aby producent w karcie gwarancyjnej zapisał, że na czas naprawy należy się aparat zastępczy. Być może w karcie gwarancyjnej był zapis informujący o tym, ile maksymalnie może trwać naprawa serwisowa, ale tego nie wiemy - proszę ewentualnie poszukać karty gdzieś w sieci. Gdyby znalazł się tam taki zapis, to można by się było na niego ewentualnie powołać i zażądać zwrotu lub wymiany na nowy aparat. No, ale z aparatem pojechały jeszcze obiektywy... straszna wpadka.

W obecnej sytuacji proponuję pożyczyć jakiś aparat od znajomego, a następnym razem odpuścić serwis i składać reklamację tylko na podstawie niezgodności z umową u bezpośredniego sprzedawcy.

#3 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 21 maj 2019 - 12:09

Witajcie. Ja mam trochę inne pytanie, czy ktoś z was wysyłał swój aparat do aleserwis.pl? Jakie opinie?



#4 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 18 luty 2020 - 17:25

ja niedawno dawałam aparat do aleserwis.pl i polecam!





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych