Skocz do zawartości


Chodzenie po torowisku


14 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 00:44

1) Tak;

2) Tak;

3) Tak;

4) Za zwrotnym potwierdzeniem na kserokopii;

5) Tak;

6) Trudno oceniać.

#2 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 00:44

Sprawa wydaje sie tak banalna, że aż śmieszna - stąd mój opis jest nieco przydługi.
12 grudnia ok. 09:15 szedłem na przystanek kolejki SKM Gdynia-Orłowo starą uliczką
(kocie łby) obok dawnego magazynu PKP (obecnie klub tańca). Z powodu błota po cało-
nocnych opadach szedłem na odcinku ok. 30 m wzdłuż toru starej, zardzewiałej,
zarośniętej trawą, od lat nieużywanej bocznicy kolejowej oddalonej o kilkanaście
metrów od torów kolejowych. Po minięciu budynku klubu skręciłem z powrotem
na starą drogę kierując się w stronę schodków na kładkę dla pieszych nad torami.
Tutaj zatrzymał mnie policjant (wysiadł z prywatnego samochodu) i wylegitymował.
Pan Policjant zarzucił mi "chodzenie po torowisku". Gdy stwierdziłem, że przecież
jest to tylko zarośnięta trawą bocznica w dodatku leżąca na terenie PKP a więc
chyba w jurysdykcji Straży Ochrony Kolei stwierdził, że policja ma prawo ścigać
przestępstwa wszędzie. Stwierdził, że za popełnione wykroczenie ukarze mnie
mandatem w wysokości 50,- PLN. Uznałem to za absurd i odmówiłem przyjęcia
mandatu i decydując się na spotkanie w sądzie grodzkim.
Wysokość mandatu i uzasadnienie jednoznacznie wskazują na przywołanie przez niego
Art. 14 pkt. 5 Rozdziału Drugiego (Ruch Pieszych) Działu II (Ruch Drogowy) Prawa
o Ruchu Drogowym (Kodeks Drogowy) : "chodzenie po torowiskach" za co grozi grzywna
w wysokości 50,- PLN.
Zwracam uwagę, że wcześniej pan Policjant przyznał, że znajdujemy się na terenie PKP,
natomiast kwalifikację prawną domniemanego wykroczenia zaczerpnął z Kodeksu Drogowego.
W Dz.U.00.71.838 - Drogi publiczne "torowisko tramwajowe" (bo tylko o takim torowisku mówi
ustawa) definiowane jest jako: "część ulicy między skrajnymi szynami wraz z zewnętrznymi
pasami bezpieczeństwa o szerokości 0,5 m każdy".
Jak mi się wydaje Kodeks Drogowy torowiskami kolejowymi nie zajmuje się.
Gdyby jednak nagiąć ten przepis i przyjąć podobną definicję to należy zwrócić uwagę, iż ścieżka,
która poruszałem się obok toru znajduje się ponad 60 cm od skrajnej szyny. Leży więc poza tak
zdefiniowanym pasem bezpieczeństwa a więc poza torowiskiem.
Przepisy kodeksu drogowego wspominają o torach kolejowych tylko w obrębie ich skrzyżowań
z drogami jezdnymi. Art. 14 pkt.6 przywołanego wyżej Rozdziału 2 Działu II Kodeksu" opisuje
następujące naruszenie przepisów: "wchodzenie na torowisko, gdy zapory lub półzapory są
opuszczone lub rozpoczęto ich opuszczanie" za co grozi grzywna w wys. 80.- PLN.

Następnego dnia po tym incydencie sporządziłem dokładną dokumentację fotograficzną tego
miejsca.
W dniu dzisiejszym zatelefonował do mnie Dzielnicowy informując, że zostanę wezwany
w tej sprawie na komisariat. Dowiedziałem się od niego, że to policja "zbiera dowody"
i przedstawia je sądowi a ja mogę być w ogóle nie wezwany na rozprawę i sądzony "zaocznie".
(Czy "sąd grodzki" i komunistyczne "kolegium do spraw wykroczeń" to to samo?)

1.Czy mam prawo do złożenia oświadczenia na piśmie opisującego moją wersję zdarzenie
i dołączenia mojej dokumentacji fotograficznej?
2.Jeśli nie, to czy mam prawo przedstawić zebrane przeze mnie "dowody" dotyczące miejsca zdarzenia? Czy policja ma obowiązek je przyjąć?
4.Jeśli tak, to w jaki sposób to przyjęcie potwierdzić?
5.Czy mam prawo do zapoznania się z zarzutami policjanta i odpowiedzenia na nie?
6.(Retoryczne) Czy policja naprawdę nie ma się czym zajmować? Trasą, którą szedłem
chodzi głównie młodzież szkolna i to chyba na nią zasadza się pan policjant - widziałem
go tutaj kilka dni później (ten sam samochód) już po zmroku?!

Dołączam fotkę z moją trasą.
Pozdrawiam,
Morion

#3 Guest_-praw-pasjonat

Guest_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 17 styczeń 2009 - 17:58

1) Nie;

CYTATArt. 38. § 1. Do czynności procesowych prowadzonych w postępowaniu w sprawach o wykroczenia stosuje się odpowiednio także przepisy art. 95, 100 § 1 i 6 zdanie pierwsze, art. 105, 107, 108, 116-134, 136-142, 156 § 1-4, art. 157, 158, 160-166, 476 § 2 Kodeksu postępowania karnego, a gdy sąd orzeka jednoosobowo, również przepisy art. 109-114 i 115 § 1, § 2 zdanie pierwsze oraz § 3 Kodeksu postępowania karnego.

CYTATArt. 137. W wypadkach nie cierpiących zwłoki można wzywać lub zawiadamiać osoby telefonicznie albo w inny sposób stosownie do okoliczności, pozostawiając w aktach odpis nadanego komunikatu z podpisem osoby nadającej.

2) Tak;

3) Nie;

#4 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 17 styczeń 2009 - 17:27

Mam jeszcze jeden problem.
Nie otrzymałem na piśmie wezwania na komisariat policji.
Dzwonił do mnie dzielnicowy z mojej dzielnicy, że z innego
komisariatu proszono go o dostarczenie mi wezwania (przesłali
je pocztą i wróciło do nich - żadne awizo do mnie nie dotarło!).
Nie było mnie w domu, więc miał przyjść później ale widać już mu się
nie chciało (było ok. 20.30) więc zaproponował bym przyszedł i sam je
odebrał. Uznałem, że to już chyba przesada. Przez telefon podał mi
termin i nazwę komisariatu. Ponieważ ten termin koliduje z moimi
zobowiązaniami zawodowymi a dowiedziałem się o nim z 4-ro dniowym
wyprzedzeniem, spytałem czy nie można by tego przesunąć o jeden dzień.
Powiedział, że poda mój numer telefonu zainteresowanej osobie, która
się ze mną skontaktuje. Chciałem się dowiedzieć o personalia osoby,
która prowadzi tą sprawę ale nie wiedział albo nie chciał mi tego
powiedzieć. Zaniepokojony brakiem kontaktu i w dalszym ciągu
brakiem pisemnego wezwania (poinformowałem o której wracam z pracy),
próbowałem wczoraj telefonicznie sam dowiedzieć się co się dzieje
ale nie udało mi się go zastać.
Tak więc nieoficjalnie niby znam datę (godziny nie jestem pewien)
ale na piśmie nic nie mam. Nie wiem do kogo mam się zgłosić ani jaki
jest numer sprawy.
1.Czy w tej sytuacji mogę założyć, że brak potwierdzonego przeze mnie
odbioru wezwania zwalnia mnie od stawienia się w tym terminie?
2.Czy raczej powinienem się stawić?
3.Czy mogą mnie dodatkowo oskarżyć o niestawienie się na wezwanie?

#5 Guest_-praw-pasjonat

Guest_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 16 styczeń 2009 - 15:39

Cóż- można jedynie ubolewać na sytuacją.

#6 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 16 styczeń 2009 - 13:05

CYTAT(gruby)CYTATArt. 14 pkt. 5 Rozdziału Drugiego (Ruch Pieszych) Działu II (Ruch Drogowy) Prawa
o Ruchu Drogowym (Kodeks Drogowy) : "chodzenie po torowiskach" za co grozi grzywna
w wysokości 50,- PLN
no tak tylko prawo o ruhu drogowym tam nie obowiązuje bo zakres obowiazyania tej ustawy jest w art 1,ale
CYTATROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY1)z dnia 23 listopada 2004 r.
w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym,
w pociągach i innych pojazdach kolejowych
jak najbardziej slusznie.
pamietaj policjant musi reagowac na najbardziej blache twoim zdaniem wykroczenie
ale z mandatem to lekka przesada
CYTATCzy Pana zdaniem jest w ogóle sens składania wyjaśnień i przedstawiania
swoich racji na komisariacie
wykroczenie jest ewidentne tylko policjanci przyjeli błędna kwalifikacje i moze poprze cie sad a zostanie chociaz satysfakcja

Dziękuję za informację.
Tak na marginesie.
Szkoda tylko, że policja ścigając wykroczenia idzie na łatwiznę.
Może po prostu najłatwiej jest ścigać pieszych użytkowników dróg.
O rzut beretem od tego miejsca wykroczenia popełniane przez kierowców
są codziennością. Ostatnio prawie codziennie chodzę chodnikiem (bardzo
szerokim), na którym za każdym razem (!) spotykam jeżdżące samochody.
Wczoraj widziałem jak jeden zjechał kilkadziesiąt metrów w dół chodnika
po czym po przejechaniu po przejściu dla pieszych, zjechał dalej chodnikiem
do sklepu. Gdyby chciał to zrobić zgodnie z prawem musiałby przejechać
kilkaset metrów - a tak skrót. Najgorsze jest to, że często samochody jeżdżą
tu bardzo szybko a po zmroku często bez świateł. Policję widziałem tu dwa
razy i wtedy było spokojnie - włączonego "koguta" było widać z daleka.
Wspomniałem o tym Policjantowi mówiąc, że tam byłby potrzebniejszy.
Bez reakcji.
Z kolei pieszy ma często do wyboru albo złamać nogę na oblodzonym
chodniku albo złamać prawo idąc skarajem czyściutkiej jezdni.
Mówiąc nawiasem miejsce incydentu trudno nazwać ulicą. To zaniedbana,
ślepa, pozbawiona chodnika odnoga prowadząca do budynku byłego
magazynu PKP. Najczęściej chodzi tędy młodzież do pobliskiego liceum.
Ja natomiast nigdy nie pomyślałbym, że dwie zardzewiałe szyny to to samo
co czynna linia tramwajowa lub kolejowa (chyba że na planie filmu Bareji).

Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie, co prawda, błahym ale dla mnie
ważnym problemem.

Serdecznie pozdrawiam

#7 Guest_-praw-pasjonat

Guest_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 19:18

CYTAT(Morion)3.Jeszcze raz ponawiam bardzo ważne dla mnie pytanie:
Co pana zdaniem jest zasadne uznanie, że"chodzenie po torowisku" czy
karanie mnie za domniemany zamiar przejścia przez tory kolejowe?

Dziękuję z cierpliwość i serdecznie pozdrawiam

Policjant mogł udzielić upomnienia- tegoż nie zrobił i można jednie nad tym ubolewać- teraz sąd musi wymierzyć choćby symboliczną grzywnę.

#8 Guest_-praw-gruby

Guest_-praw-gruby
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 16:48

CYTATArt. 14 pkt. 5 Rozdziału Drugiego (Ruch Pieszych) Działu II (Ruch Drogowy) Prawa
o Ruchu Drogowym (Kodeks Drogowy) : "chodzenie po torowiskach" za co grozi grzywna
w wysokości 50,- PLN
no tak tylko prawo o ruhu drogowym tam nie obowiązuje bo zakres obowiazyania tej ustawy jest w art 1,ale
CYTATROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY1)z dnia 23 listopada 2004 r.
w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym,
w pociągach i innych pojazdach kolejowych
jak najbardziej slusznie.
pamietaj policjant musi reagowac na najbardziej blache twoim zdaniem wykroczenie
ale z mandatem to lekka przesada
CYTATCzy Pana zdaniem jest w ogóle sens składania wyjaśnień i przedstawiania
swoich racji na komisariacie
wykroczenie jest ewidentne tylko policjanci przyjeli błędna kwalifikacje i moze poprze cie sad a zostanie chociaz satysfakcja

#9 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 15:30

Rozumiem, że sprawa jest błaha, ale ja jestem szarym człowiekiem
i mam tylko błahe sprawy. Skoro zgodnie z moim rozumem oraz
poczuciem sensu i zdrowego rozsądku nie przyjąłem mandatu to
teraz muszę to ciągnąć dalej. Nie mogę więc teraz (prawo chyba na to
nie zezwala) poprosić o mandat.
Nie otrzymałem jeszcze pisemnego wezwania na komisariat.

1.Czy Pana zdaniem w ogóle nie powinienem przedstawiać swoich racji,
tylko jak bierny "homo sovieticus" poddać się losowi?

2.Czy Pana zdaniem jest w ogóle sens składania wyjaśnień i przedstawiania
swoich racji na komisariacie?

Tak mówiąc nawiasem jeśli określenie "pieniacz" nadal funkcjonuje
w polskim prawie i rzeczywistości to rzeczywiście "komuna" trwa
i ma sie dobrze.
Kiedyś stosowano chyba także "osoba społecznie nieprzystosowana"
jako słowo wytrych i bicz na każdego kto dochodził swych praw.

Przepraszam za dygresję

3.Jeszcze raz ponawiam bardzo ważne dla mnie pytanie:
Co pana zdaniem jest zasadne uznanie, że"chodzenie po torowisku" czy
karanie mnie za domniemany zamiar przejścia przez tory kolejowe?

Dziękuję z cierpliwość i serdecznie pozdrawiam

#10 Guest_-praw-pasjonat

Guest_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 14:43

Po prostu zbyt błaha sprawa aby walczyć- a można wyjść jedynie na pieniacza.

#11 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 14:35

Rozumiem, że z policja ma zawsze rację, ale są chyba jakieś
granice zdrowego rozsądku. Zardzewiałe, nieużywane szyny
to według mnie nie jest torowisko. Wydaje mi się, że torowisko
to czynna linia kolejowa czy tramwajowa.
W dodatku codziennie chodzą tędy z jednej lub drugiej strony
budynku (w zależności od stanu nawierzchni) dziesiątki a może
i setki ludzi (głównie młodzież szkolna). Wiele razy widziałem
tu patrole policyjne ale nie widziałem aby kogokolwiek zatrzymywały.
Sam także nie byłem dotąd zatrzymywany ani legitymowany.
Nawiasem mówiąc parędziesiąt metrów o tego miejsca mojego zatrzymania
jest dzikie przejście przez co najmniej cztery czynne tory kolejowe.
To tam powinien ktoś pilnować bo to naprawdę niebezpieczne miejsce.

1.Co pana zdaniem jest zasadne: "chodzenie po torowisku" czy
karanie mnie za domniemany zamiar przejścia przez tory kolejowe?

2.To prawie jak "dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie"

3.Rozumiem, że (W świetle Pana opinii) to i tak nie ma żadnego znaczenia.

4.Nie pocieszył mnie Pan bo już myślałem, że zwykły obywatel ma
w tym kraju jakieś prawa ale dobrze wiedzieć, że należy policji
unikać (jak za komuny) i nie dać się zatrzymać.
Tylko po co ta szopka z sądem grodzkim?

Tak czy inaczej dziękuję bardzo za pomoc i otwarcie mi oczu
na ponurą rzeczywistość "państwa prawa".
Pozdrawiam

#12 Guest_-praw-pasjonat

Guest_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 13:28

1) Raczej zasadne;

2) Bez znaczenia czy ta czy inna;

3) Tak;

4) Raczej niewielkie.

#13 Guest_-praw-morion

Guest_-praw-morion
  • Goście

Napisano 15 styczeń 2009 - 13:09

Dziękuję za dotychczasową pomoc.

Przypomniałem sobie, że policjant wspomniał coś o wyglądzie ofiar
przejechanych przez pociąg. Stwierdziłem,że chyba nie na nieczynnej
bocznicy. Policjant rzucił tylko "do widzenia" i wrócił do samochodu.
Ta uwaga o ofiarach skłania mnie do myślenia, że policjant polował
na przechodzących przez czynny tor na peron 2-gi (niegdyś dalekobieżny).
Ze ścieżki, którą szedłem można skręcić w lewo na dzikie przejście
przez jeden tor kolejowy na peron - ja zaś skręciłem w prawo na ulicę.
(Niegdyś było tu nie tylko przejście ale nawet przejazd przez tor
prowadzący do budynku magazynu).
Ponieważ przez tor nie przechodziłem a być może policjant był pewien,
ze chciałem to zrobić (może jasnowidz) to, moim zdaniem, mógł mnie pouczyć
"na przyszłość" a nie karać za czyn niepopełniony.
Myślę, ze z braku faktycznych wykroczeń policjant chciał koniecznie kogoś
ukarać i "padło" na mnie.

Tylko skąd ta kwalifikacja "chodzenie po torowisku"?

Moim zdaniem "podpadałoby" to pod:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY1)z dnia 23 listopada 2004 r.
w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym,
w pociągach i innych pojazdach kolejowych:
§ 2. Na obszarze kolejowym zabrania się ponadto:
3) przechodzenia i przejeżdżania przez tory w miejscach do tego
niewyznaczonych;

1.Co Pan sądzi o zasadności zarzutów policjanta?
2.Co Pan sądzi o kwalifikacji prawnej zarzucanego mi czynu?
Czy pańskim zdaniem właściwie oceniam stan przepisów w tej materii?
3.Czy policja ma obowiązek dołączyć moje oświadczenie do materiału dla sądu
czy tylko je zrelacjonować (zinterpretować )?
4.Czy mam jakieś szanse w sytuacji "słowa przeciwko słowom"?
(W pobliżu nie było żadnych świadków zdarzenia)

Serdecznie pozdrawiam,

#14 Guest_Tomasz

Guest_Tomasz
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 20:18

Konstytucja (Art 42.2) gwarantuje na papierze prawo do obrony w każdym stadium postępowania, co łamią sposoby procedowania pozbawiające tego prawa w postępowaniu sądowym.
W tym państwie bezprawia kogokolwiek nie rusza, że postępowanie nakazowe jest sprzeczne z Konstytucją.



#15 Guest_yyz

Guest_yyz
  • Goście

Napisano 30 styczeń 2020 - 23:03

Ja dostałem mandat, który przyjąłem za przejście przez torowisko w miejscu, gdzie nie było oznaczenia, że przejście jest zabronione, ale też nie było oznaczenia tzw. bezpiecznego przejścia przez tory. Było to 20 zł więc przyjąłem. Zamierzam jednak złożyć zawiadomienie o wykroczeniu o włączonym silniku przez kierowcę radiowozu w terenie zabudowanym przez ponad minutę. Twierdził, że ustawa pozwala mu na uruchomienie silnika, ale moim zdanie nie wykonywał żadnych czynności na drodze, parkował w zatoce parkingowej przy drodze między innymi pojazdami i się ogrzewał. Poza tym mam wątpliwości co do kwalifikacji mandatu i jego zasadności. Wiem - przyjąłem, ale kto się będzie kopał za 20 zł. Policjant przyjął art. 65 Ustawy o transporcie kolejowym. Przestudiowałem prawo o ruchu drogowym, ustawę o transporcie kolejowym, a także rozporządzenie ministra infrastruktury i mam coraz więcej wątpliwości co do zasadności mandatu. Przeczytałem orzeczenia sadu co to obszar kolejowy,  ja zostałem ukarany za wykroczenie popełnione wg zdania policjanta na obszarze kolejowym. Uważam, że to jest bardziej teren kolejowy i wtedy mój mandat nie jest już całkiem legalny. Skontaktowałem się też ze znajomym prawnikiem i jeszcze uderzę do komendy SOK. Jeśli będę pewien swoich racji to rozważę zawiadomienie o przestępstwie dot. nieumyślnego przekroczenia uprawnień prze policjanta i doprowadzenia mnie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Mam trochę czasu i pewnie to 20 zł nie jest warte tego wszystkiego, ale chodzi o zasadę. Poza tym jeżeli moje racje okazałyby się właściwie, to pomyślcie. Policjant karany za przestępstwo musi zostać zwolniony ze służby. Satysfakcja gwarantowana jeżeli by się okazało, że w imię prawa, go nie znał dostatecznie i uparł się mnie ukarać. Nie stworzyłem jakiego niebezpieczeństwa i proponowałem pouczenie. Niestety - statystyki. 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych