Skocz do zawartości

Kategorie

Forum

depresja


35 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 06:37

nie zapominaj o nas!Pisz jak poszło i jak sobie radzisz-czekamy!

#2 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 09 luty 2008 - 08:37

WSZYSTKIM BARDZO DZIĘKUJĘ, BARDZO, BARDZO!

#3 Guest_-praw-grazia83

Guest_-praw-grazia83
  • Goście

Napisano 09 luty 2008 - 08:25

blutengel
Gdy czytam Twój post ,to mam ochotę cię przytulić,bo jesteś taka szykowna dziewczyna.Poradziłaś sobie w życiu do tej pory świetnie-poszłaś do liceum,na studia.Mimo,że nie miałaś wsparcia ojca-a to świadczy o tym,że umiesz wziąśc życie za rogi!Załamałaś się chyba tym,że zobaczysz ojca,ale wiesz co potraktuj to spotkanie z nim jak sesje;
CYTATSesja- cykliczny kataklizm przerywający błogą egzystencję.
i
CYTATA sprawiedliwość nadejdzie...
Spójrz na niego z podniesioną głową i pomyśl-Ja i tak sobie poradzę z twoją pomocą -czy bez niej!,ale tato życie szybko leci,kto wie czy- gdy przyjdzie starość i trzeba będzie zmieniać ci pampersy,nie zapukasz do moich drzwi....
Więc skorzystaj z rad przedmówców(doceń ich troskę o ciebie),jesteś zdolna możesz udzielać korepetycji,możesz wszystko!Jestem pewna ,że sobie poradzisz!
Kiedyś otwierając mu te drzwi,powiesz -no i kto tu jest zdechlak!

#4 Guest_-praw-drariusz

Guest_-praw-drariusz
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 21:37

CYTATw depresji człowiek nic nie musi....

To ja poproszę depresję. I coś do popicia. :mrgreen:
Nie daj się blutengel!! Bo Pani (...) nie wolno!
NIE WOLNO PANI (przepraszam za wyrażenie) przepiepszyć swoich zdolności!!
Poniatno???

#5 Guest_-praw-szyszka_56

Guest_-praw-szyszka_56
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 21:24

drariusz to bardzo mądre co napisałeś tylko najgorsze jest to że w depresji człowiek nic nie musi....
Ale dziewczyno przeczytaj parę razy to co drariusz napisał, czytaj tyle razy ile Ci trzeba aby sie zmobilizowac, jestes na polskim prozaku, muszą juz byc jakieś efekty. WEŻ BYKA ZA ROGI!!!! :zastrzele I NIE PODDAWAJ SIE! :zlosc Zycie to nie je bajka! Pokaż ,że nie uciekasz, że masz na tyle siły aby stawić czoła. Wiem ,że to jest trudne ale jak nie spróbujesz nie bedziesz wiedziała na ile cię stac a stać cię napewno na wiele.

#6 Guest_-praw-drariusz

Guest_-praw-drariusz
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 20:58

To nie tak blutengel.
Zdarzało mi się zostać sponiewieranym w sądzie. Byłem oplwany i za plugastwo strony przeciwnej musiałem jeszcze zapłacić. Zawsze tłumaczyłem sobie tak: jesteś gościu dorosły i nikt się nad tobą nie będzie rozczulał. Masz OBOWIąZEK sobie poradzić! A sprawiedliwość nadejdzie...
Jest Pani dorosła. Ma Pani OBOWIąZEK sobie poradzić. A sprawiedliwość do Pani zawita.
Do mnie już puka :mrgreen:

#7 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 20:40

Dzieki za poradę ale boję się prosić o nowego biegłego bo jak mi potem przyjdzie za wszystko płacić... :-| to wtedy juz faktycznie tylko lina mi zostanie...a poza tym w naszym sądzie wszyscy biegli z jednego szpitala...mój psychiatra jest ze stowarzyszenia powołanego dla zdrowia psychicznego to nie ma nic z nimi wspólnego i bardzo się zdenerwował i che żebym go na świadka powołała.
Co do ZON I ZUS....dla zus trzeba miec głowe pod pachą...żeby uznali ,że człowiek " zasługuje " na świadczenie.
Jestem studentką do końca lutego a potem...nie wiem, nie czuje sie siłach iśc do ludzi , z nimi rozmawiać, sami obcy, denerwuje mnie jak ktos sie śmieje, denerwuje mnie widok ludzi...lubię być sama, siedzieć w ciszy albo przy muzyce Vivaldiego. Bardzo dużo czytam, maluję.....mogę juz nigdy nie wyjśc na zewnątrz tak mi dobrze w moim pokoiku.
Może ja faktycznie jestem "nic nie warty zdechlak" i " bękart niedorobiony" jak mawiał mój ojciec?
Dziś postanowiłam...nie idę na żadną sparwę, nie chce go oglądać, niech sie dzieje co chce , wszystko mi jedno...i tak nie mam szans z jego adwokatem, po co mama tam iść, żeby mijając mnie znowu powiedział cos " ciepłego"?
Pozdrwaiam i dziekuje za zainteresowanie.

#8 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 20:40

Dzieki za poradę ale boję się prosić o nowego biegłego bo jak mi potem przyjdzie za wszystko płacić... :-| to wtedy juz faktycznie tylko lina mi zostanie...a poza tym w naszym sądzie wszyscy biegli z jednego szpitala...mój psychiatra jest ze stowarzyszenia powołanego dla zdrowia psychicznego to nie ma nic z nimi wspólnego i bardzo się zdenerwował i che żebym go na świadka powołała.
Co do ZON I ZUS....dla zus trzeba miec głowe pod pachą...żeby uznali ,że człowiek " zasługuje " na świadczenie.
Jestem studentką do końca lutego a potem...nie wiem, nie czuje sie siłach iśc do ludzi , z nimi rozmawiać, sami obcy, denerwuje mnie jak ktos sie śmieje, denerwuje mnie widok ludzi...lubię być sama, siedzieć w ciszy albo przy muzyce Vivaldiego. Bardzo dużo czytam, maluję.....mogę juz nigdy nie wyjśc na zewnątrz tak mi dobrze w moim pokoiku.
Może ja faktycznie jestem "nic nie warty zdechlak" i " bękart niedorobiony" jak mawiał mój ojciec?
Dziś postanowiłam...nie idę na żadną sparwę, nie chce go oglądać, niech sie dzieje co chce , wszystko mi jedno...i tak nie mam szans z jego adwokatem, po co mama tam iść, żeby mijając mnie znowu powiedział cos " ciepłego"?
Pozdrwaiam i dziekuje za zainteresowanie.

#9 Guest_-praw-remedios

Guest_-praw-remedios
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 15:42

biegły nie papież- mozna podważyć jego opinię.
zawnioskuj o badanie u drugiego biegłego, dołącz do pisma uzasadnienie do wyroku rozwodowego - że wyłącznie z winy ojca i znęcanie sie, a póki co jak masz dziekankę- jesteś studentką.
mozesz złożyc wniosek do powiatowego zespołu ds niepełnosprawności o ustalenie stopnia niepełnosprawności ze względu na depresję.
pomyśl o złożeniu wniosku o rentę w ZUS.
walcz,
powodzenia

#10 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 08 luty 2008 - 06:37

Witam....
Mam 22 lata, jestem studentką 2 roku połoznictwa( jeszcze jestem :-( ). Wziełam dziekankę bo w pewnym momencie nie dawałam rady i nie chodzi tu o wyniki- srednia 4,7, wszystko zaliczane w terminach -nagle zycie zaczęło wydawać mi sie beznadziejne, nie wychodziłam z domu, wiecznie spałam, bolała mnie głowa. Tak minął rok...Mimo próśb mamy nie poszłam do psychiatry. Zaczełam mysleć o zmianie kierunku, złożyłam papiery na uniwersytet i dostała sie bez żadnego ale na biologie, bilogie z chemia i chemię ( stara matura ze średnia 5,1). Na moim pierwotnym wydziale wziełam 2 dziekanke i rozpoczełam studia na bilogii z chemią. Po 3 tygodniach moje wszystkie stany wróciły i to bardzo nasilone. Tym razem zgodziłam sie na konsultacje u psychiatry w wyniku czego jestem w leczeniu farmakologicznym i psychoterapii. Biore Andepin. Rozpoznanie - depresja. Pragnę nadmienić ,że już 2 razy w zyciu byłam pod opieką psychologa : w 7 kasie SP oraz w 3 LO. Była wtedy niepełnoletnia i łatwiej było mamie mnie zmusić. teraz wiem , ze bardzo źle zrobiłam przerywajac terapię.
Mój ojciec załozył sparwę o zwolnienie z obowiązku alimentacyjnego, nie widziałm go od 7 lat, rodzice mają rozwód z orzeczoną wyłączną winą ojca za znecanie sie spychiczne , ekonomiczne, całkowite ignorowanie obowiązków małzeńskich. Wycierpiłam od niego wiele co obecnie rzutuje na mój stan zdrowia ( na przykład: chorowałm bardzo dużo - nerki- 3 operacje- kiedys powiedział mi ,że jakby wiedział że bede takim zdechlakiem to by kazal sie matce wyskrobać, innym razem bedąc w 5 klasie żle umyłam garnek to wsadził mi go do łożka , jak nie wytarłam stołu w kuchni do sucha bo nie umiałam wycisnąc do końca gąbki to złapał mnie za rekę i tak mocno ściskał na zlewem aż gąbka była sucha - do dziś mam kłopoty z nadgarstkiem.....)
Wiele , wiele przykładów, nie mam ani jednego miłego wspomnienia, ani jednego :-(
Na pierwszej sprawie sędzia ( kobieta) była bardzo delikatna w stosunku do mnie. nakazała badanie biegłego psychiatry z czego nawet byłam zadowolona bo ja jak moja matka chce aby wszystko było udowodnione żeby nikt nigdy nam nic nie zarzucił.
Badanie trwałao 30 minut, była to rozmowa bardziej o moim ojcu niż o tym jak ja sie czuję, co sie ze mną dzieje.
W wydanej opinii widnieje ,że mogę iśc do pracy ( prostej) nie ma ani słowa czy moge sie uczyć,nie ma rozpoznania , tylko lakoniczne " obecny stan zdrowia". jestem załamana.
Nie chcę iść do pracy po LO, chcę stanąc na nogi i dalej sie uczyć bo nie jestem ograniczona intelektualnie.
Nie wiem co mam robić, wyznaczono następny termin rozprawy na koniec lutego. I co stracę alimenty, pójde sprzątać czy myć gary? I nie chodzi o to ,że sie boję pracy!
Mój ojciec zrabia 4500 zł , alimenty 500 zł. Gdy był z nami nigdy nic dla mnie nie zrobił, nigdy nie okazał ,że mnie kocha ( bo nie kochał) niedgy mi nic nie kupił, nie zadbał, nie zatroszczył sie..jak zdałam do LO to kazał mi iśc na dworzec zarobić na książki jak sie chcę dalej uczyć :-( :-( Nie dawał nawet na swoje utrzymanie, mama żeby dostać na opłaty musiała...nie tego nie napiszę. I teraz co....dzieki opinii biegłego tracę szanse na powrót na studia, nie po to sie leczę aby teraz wrócić do początku drogi.
Co mam robić.....już myslę ,że jakbym nie żyła to bym sie przestała meczyć i przestali by sie męczyć ze mną...
Pomóżcie...

#11 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 11 kwiecień 2008 - 05:05

drariusz
" Lepiej zrozumieć mało niż zrozumieć źle"
POZDRAWIAM

#12 Guest_-praw-drariusz

Guest_-praw-drariusz
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 20:19

Pani Bekza - gdyby była Pani mężczyzną powiedziałbym: SPIEPSZAJ DZIADU!
A tak to nie wiem co powiedzieć....

#13 Guest_-praw-bekza

Guest_-praw-bekza
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 20:03

drariusz...z tym P.S.3 to jakis gorzki zart czy blogoslawienstwo?

#14 Guest_-praw-drariusz

Guest_-praw-drariusz
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 19:42

Jako że z przykrością zauważam iż niestety nie została do końca właściwie zrozumiana* moja wypowiedź wcześniejsza - będę starał się tłumaczyć:

CYTATSąd rodzinny to miejsce, w którym członkowie rodziny mogą domagać się pomocy od innych członków rodziny.
Domagać można się na dwa sposoby (formułując pozew):
Sposób pierwszy: tato. Masz mi dać (!), bo ja potrzebuję.
Sposób drugi: Te! Masz mi dać! Bo zrobiłeś mi draniu krzywdę!! Dawaj!!!

CYTATMamita jest osobą bardzo konkretną , skupi sie w piśmie tylko na relacjach moich z ojcem aby Sąd mógł zrozumieć , skąd u mnie takie stany,

Pani blutengel - Pani Mamita powinna zrozumieć: alimenty nie są odszkodowaniem za domniemane szkody na dziecku!! Nie są też elementem zemsty za owe domniemane szkody!! Są "tylko" noralną powinnością rodzica
CYTATSąd rodzinny to miejsce zemsty, chciwości, kpin i nienawiści. Kłamstwa i wyższości łajdactwa nad przyzwoitością.

Nie sąd kipi zemstą, kpiną i chciwością. Strony kipią...

p.s. Proszę obligować Mamitę na pierwszy sposób pisania pozwu.
ps.2. Pani, blutengel, zrozumiała Pani sporo więcej, niż pozostali interlokurtorzy :mrgreen: .
ps.3. Proszę za wszelką cenę dążyć do uczenia się. Będzie Pani najdalej trzecią studentką na roku. Jestem pewien.

#15 Guest_-praw-viki123

Guest_-praw-viki123
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 10:05

Posłuchaj, jest jeszcze inny ogląd tego wszystkiego. Mam teraz taki przypadek (koleżanki) niby nie podobny, ale podobny. Czytałam też wiele, wiele postów innych ludzi ich historie, doświadczenia. Zdecydowanie zauważyłam pewien trend, no może nie prawidłowość, ale od strony statystycznej - prawie, prawie. Chodzi mi o to jak skandalicznie reagował Sąd na to wszystko. Jak pozwolił cię zgnoić itd. Twój ojciec to jeden problem, masz o nim swoja opinię i przecież niczego dobrego i tak się nie spodziewasz. Rozdział zamknięty. Natomiast, to, co faktycznie ciebie zgnoiło, ten fatyczny powód twojej deprechy, która się wokół spraw Sądowych pogłębiła, to jest fatalna, skandaliczna, lodowata, bez cienia empatii, tudzież innych ludzkich uczyć - reakcja i postawa Sądu. Sądu, który jest przedstawicielem społeczeństwa (porządku prawnego w nim wg umowy społecznej którą jest prawo). To jest ten dół, dół. Lecz...... co bardzo ważne, jest to tak, że Sąd Rodzinny I instancji to jest nazbyt często blaga, fikcja, niuctwo, brak kompetencji i tu wyrażam sie bardzo dyplomatycznie. Kto chce, kto potrzebuje Sądu w swoich sprawach - nie ma tak naprawdę podstaw do tego, żeby liczyć na kompetencje Sądu I instancji. A jesli na to liczy, to jest naiwny, niewiedzący. Bo I instancja, jakby była mądra, doświadczona, kompetentna, to by była II instancją, a nie I-szą. Proste jak drut. Dlatego przykre doświadczenia jakie masz z Sądu Rejonowego nie są żadną rzadkością niestety.
Uczysz się świetnie. Ja też się świetnie uczyłam. Pamiętam jak przy okazji każdego egzaminu studenci przepychali się, kłócili, handlowali, kto zajmie miejsce jak najbliżej mnie. Oczywiście to byli ci studenci co to tylko na 3 jechali, często z ciągnącymi się warunkami, kompletnie nie wiedzieli co w trawie piszczy. Jak byłam łaskawa na egzaminie, to rzuciłam im jakiś ochłap, a jak nie to mieli pecha. I oni również skończyli wreszcie swoje studia, obronili się na te 3 i mają takie samo wykształcenie jak ja. Ten sam tyt. naukowy.
Tacy studenci są wszechobecni. Na prawie też. I stoisz potem przed takim Sędzią, co to całe studia na warunkach przejechał, jakoś och i ach - zdał, jakoś pozaliczał (b. często przez konekcje rodzinne!) wiekie gówno wie o czymkolwiek, ale MA WŁADZĘ.
I co poradzisz? Niewiele możesz poradzić. Możesz tylko liczyć na to, że w II instancji sa Sądziowie, co wiedzą więcej. I tak faktycznie jest. Inna bajka. W drugiej instancji też ponosisz ryzyko, czy trafisz na taki skład, co to będzie im się chciało rzetelnie zająć sprawą(a nie, czy będą umieli) , ale to już jest znacznie, znacznie mniejsze ryzyko.
Więc zorientuj sie na to, że jeśli nie będziesz zadowolona z wyroku I instancji, to masz (koniecznie!) złożyć apelację. Wystąpić o przyznanie adwokata z urzędu (bo obowiązkowy w II inst.) i on ci pomoże zawalczyć o swoje.
Głowa do góry, powodzenia.
I melduj się na forum.

#16 Guest_-praw-ewa dom

Guest_-praw-ewa dom
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 09:25

no cóż nie zaprzeczę w wiekszości przypadków (własne doswiadczenie) ale dodam tylko zę nie tylko rodzinny.pozdrawiam
ps.
to komentarz to wypowiedzi pana Dariusza

#17 Guest_-praw-ewa dom

Guest_-praw-ewa dom
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 09:22

no cóż nie zaprzeczę w wiekszości przypadków (własne doswiadczenie) ale dodam tylko zę nie tylko rodzinny.pozdrawiam

#18 Guest_-praw-grazia83

Guest_-praw-grazia83
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 09:11

Witam cię serdecznie Joasiu i ciesze się ,że się odezwałaś.Przyznam sie ,że nieraz myślałam o Tobie jak ci sie potoczyły te sprawy,przykro mi,ze tak jest,ale bardzo mnie cieszy Twój optymizm.
CYTATPanie drariuszu ! Słyszeć od faceta ,że dobrze robie
bo tak naprawdę to na świecie jest wielu facetów o złotym sercu,kochanych,uczciwych,po prostu porządnych ludzi,nie możesz myśleć ,że wszyscy faceci są tacy jak twój ojciec (muszę Ci przyznać,że okazał się wyjątkowo okrutny),ale myślę,że to taki niechlubny wyjątek!
Fajnie,ze masz wsparcie mamy i wiarę we własne możliwości.
CYTATZrobię wszystko aby tu któregoś dnia napisać Wam: spełniły sie moje marzenia!!!!
Trzymam cię za słowo :-) i życzę Ci tego z całego serca!!!

#19 Guest_-praw-blutengel

Guest_-praw-blutengel
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2008 - 07:04

Witam....
Bardzo Wam dziękuje :!: :!: :!:
Wypowiadając sie na forach zawsze jest ryzyko ,że ktoś wyśmieje, obrazi...TU TO CAŁKIEM INNA SPRAWA :-D
Panie drariuszu ! Słyszeć od faceta ,że dobrze robie....Bardzo dziękuje za wsparcie!
Mamita jest osobą bardzo konkretną , skupi sie w piśmie tylko na relacjach moich z ojcem aby Sąd mógł zrozumieć , skąd u mnie takie stany, historia rodziny jest bardzo ważna...
Teraz po zmianie leków zachciało mi sie chcieć.
Zrobię wszystko aby tu któregoś dnia napisać Wam: spełniły sie moje marzenia!!!!
Z wyrazami szacunku< serce>, Blutengel czyli Joanna.

#20 Guest_-praw-drariusz

Guest_-praw-drariusz
  • Goście

Napisano 09 kwiecień 2008 - 22:36

Sąd rodzinny to miejsce, w którym członkowie rodziny mogą domagać się pomocy od innych członków rodziny.
Lub taką pomoc im oferują (np. sądowy nakaz leczenia).

Takie są szczytne założenia KRiO.

Rzeczywistość skrzeczy.
Sąd rodzinny to miejsce zemsty, chciwości, kpin i nienawiści. Kłamstwa i wyższości łajdactwa nad przyzwoitością.

Kto ma inne zdanie - niech pierwszy zaprzeczy!

A Pani blutengel gratuluję zainteresowania fizyką.
Polecam jeszcze matematykę. Tam ZAWSZE 2+2=4 :mrgreen:

ps. Nie daj się dziewczyno. Ucz się...



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych