Skocz do zawartości


::Mąż mnie zastrasza i wykańcza psychicznie::


125 odpowiedzi w tym temacie

#81 Guest_-praw-uu

Guest_-praw-uu
  • Goście

Napisano 09 kwiecień 2012 - 16:57

UWAŻAM ZE BARDZO DOBRZE ZROBIŁAŚ WYJEŻDŻAJĄC OD TEGO TYRANA,TERAZ ZACZNIJ MYSLEĆ POZYTYWNIE,SPOKOJNIE ZACZNIJ ZAŁATWIAĆ SPRAWY I ODDYCHAĆ CAŁA PIERSIĄ,MASZ OPARCIE W RODZICACH I NIC NIE MOŻE ZŁEGO CI ZROBIĆ.DOSKONALE WIEM CO CZYJESZ-UWIERZ MI-WMÓWIŁ CI JESTEŚ NIKIM ,ALE TO ON JEST NIKIM!JESTES Z DALA OD NIEGO I JUŻ NIKT NIE BĘDZIE CIĘ PONIŻAŁ.MUSISZ JESZCZE ZNALEŹĆ TROCHĘ SIŁ ŻEBY TO ZAKOŃCZYĆ, ALE TO JUŻ OSTATNIA WALKA I ZWYCIĘSTWO BĘDZIE DLA CIEBIE.GŁOWA DO GÓRY WYGRASZ I NIE MOŻE ZABRAĆ CI DZIECKA.TRZYMAM KCIUKI.POWODZENIA.

#82 Guest_Teina

Guest_Teina
  • Goście

Napisano 11 kwiecień 2012 - 08:57

Halo, Kokosowa! Jak się masz. Dawno Cię nie widać. Nie rezygnuj z blogu. Zawsze się znajdą pouczyciele i pouczycielki w stylu walcz o siebie i uprawiaj małżeński seks, bo to Twój obowiązek. Ja jestem osobą, która sobie poradziła z przemocą psychiczną i ekonomiczną ze strony "ukochanego". Wśród dziesiątek porad do niczego nie przydatnych zawsze się znajdzie coś, co może Ci się przydać. Choćby jedno zdanie, które może pomóc przetrwać trudne chwile i wzmocnić siły.
Pozdrawiam Cię.

#83 Guest_a

Guest_a
  • Goście

Napisano 11 kwiecień 2012 - 11:42

...wiem jedno nie daj się!!!!
na własnej skórze przeżyłam podobną sytuację, mieszkanie też mieliśmy na kredyt ,po rozwodzie mieliśmy drugą sprawę o podział majątku, musieliśmy spłacić hipotekę po połowie i ja miałam spłacic pół wartości mieszkania bylemu mężowi. nie ukrywam,iż pomogła mi rodzina,ale teraz sprzedaję mieszkanie aby wyrównać długi- takie życie...w chwili rozwodu i podziału majątku nie pracowałam.... byłam gnębiona psychicznie przez mojego ex i jego rodzinę, panicznie się bałam,iż odbierze mi dzieci, ale jak się okazało taka możliwość nie wchodziła w grę... od chwili kiedy spłaciłam go nie mam z nim ani jego rodziną żadnego kontaku....chodziło tylko o kasę, jego poczucie ojcostwa sprowadza się tylko do przelania alimentów ... poza tym zero kontaktu z dziećmi...z perspektywy czasu patrząc może to i lepiej.... i taka moja rada,nie daj się wziąć na litość w sądzie ani zastraszanie przed rozprawą... bo takie typy jak moj ex kombinują jak najwięcej zyskać,i nie przejmują się dobrem dzieci- nie ważne jak próbują grać idealnych tatusiów przed światem...,ja dałam się nabrać na "słowo" i poszłam na ustępstwo na roprawie i zostałam z dlugami do spłacenia.... mam nauczkę.Rozwód to bardzo ciężkie przeżycie, psychicznie po 2 latach dopiero wróciłam do równowagi. Wiem,że są na tym świecie wspaniali mężczyźni,nie tylko Ci źli, takiego wspaniałego udało mi się spotkać na mej drodze i szczerze mówiąc cieszę się,że tak potoczyło się moje życie. Moje dzieci mają teraz prawdziwe i szczęśliwe życie- teraz jesteśmy Rodziną. czasem myślę,iż to co przeżyliśmy nie było na darmo i teraz możemy bardziej docenić to czym życie nas obdarzyło. NIE TRAĆ NADZIEII !!!! na siłę szczęścia nie znajdziemy ono samo nas znajduje w najmniej oczekiwanym momencie.pozdrawiam i siły ducha życzę!!!

#84 Guest_hbp111

Guest_hbp111
  • Goście

Napisano 11 kwiecień 2012 - 20:41

Witam,

polecam uwadze artykuł
http://partnerstwo.i...ata-to-mozliwe/

ale w twoim przypadku będzie chyba lepiej jeśli wraz z wnioskiem o rozwód złożysz wniosek o przyznanie adwokata z urzędu.
Z tego co piszesz pośrednio wynika, że mąż może korzystać z pomocy adwokata, więc w sądzie wasze szanse raczej nie będą równe i może to mieć jakiś niekorzystny efekt dla ciebie. W sądzie mąż może choćby kłamać i wtedy nie wytrzymasz tego psychicznie - a jeśli będziesz miała adwokata ...no i najlepiej jakichś świadków to sprawa będzie przebiegać bardziej sprawnie i przewidywalnie.

pozdrawiam

#85 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2012 - 09:56

U mnie było tak: rozwód bez adwokatów, podział dorobku - on miał a ja nie, dopiero na sprawie o alimenty (w międzyczasie zwolnienie grupowe - straciłam pracę) poprosiłam o adwokata z urzędu. Teraz wiem, że mogłam od razu o niego wystąpić. Nie chciałam żadnego przeciągania z orzekaniem o winie itp., bo byłam wykończona psychicznie i dążyłam do jak najszybszego zamknięcia sprawy i uwolnienia się od gada. Dopiero na tej sprawie o alimenty, kiedy sąd mi go przyznał - przekonałam się, że to daje wielkie wsparcie i o wiele łatwiej się przechodzi przez te wszystkie spotkania z byłym w sądzie. Szkoda, z orzeczeniem o swojej winie miałby nasr.. w papierach do końca życia. Natomiast na pewno zadbałam o jedną rzecz w 100 procentach. Mianowicie, kopie jego pism z ewidentnymi kłamstwami pokazałam dorosłym dzieciom. Duuużo stracił w ich oczach, bo one znały prawdziwe okoliczności. Tym samym wpadł do dołka, który sam własnoręcznie wykopał. To ważne, nauczyć dzieci poprawnego stosunku, poprawnego oceniania innych ludzi bez względu na to jakie miejsce zajmują w ich życiu. Dzieci utrzymują z nim kontakt ale on nie ma szans na zdobycie ich zaufania. Ciepłymi słowami, prezentami można omotać każdego. Moje dzieci zdobyły takie doświadczenie: usta człowieka mogą kłamać - ale ręce i nogi - nie. Usta mówiły co innego a jego ręce napisały kłamstwa na papierze i nogi zaniosły to do sądu. Teraz dzieci przykładają ją większą uwagę do tego co on robi a nie co mówi. Ponadto na ogół dzieci zawsze mają wątpliwości co do problemów pomiędzy rodzicami - moje już nie.

#86 Guest_Teina

Guest_Teina
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2012 - 10:22

Sorki, nie wyszło logowanie. Powyższy wpis jest mój.
Przeczytałam też ten polecany artykuł:
" polecam uwadze artykuł"
http://partnerstwo.i...ata-to-mozliwe/
i bardzo, bardzo popieram.
Natomiast do książek, które są pod nim dołożyłabym jeszcze jedną:
Richard J. Stenack
"Przestań mnie kontrolować "
Jak zaczęłam ją czytać to się rozpłakałam i cała byłam roztrzęsiona. Trzy dni trwało zanim zdołałam się do niej zbliżyć, bo to tak jakby była o mnie i o nim napisana. W tej książce zrozumiałam mechanizm: jak to się dzieje, że latami miałam podstawy i chciałam odejść od niego a jednak nie odchodziłam.
Pomogła mi bardzo.

#87 Guest_ żona

Guest_ żona
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2012 - 13:18

jak czytam te wszystkie wypowiedzi - to tak jakby były o moim małżeństwie.
znęcanie psychiczne i jeszcze raz znęcanie psychiczne i ciągłe poniżanie.
jesteśmy małżeństwem od 4 lat, mamy dwójkę dzieci ( 3 lata i 10 m-cy), ciągłe kłótnie, awantury, poniżanie- zaczęły się po zawarciu małżeństwa. Miesiąc przed ukonczeniem roczku przez starsze dziecko, mój mąż zniknął (do swojej mamuśki) na dwa tygodnie- i zero kontaktu było. Gdy "wrócił" po namowie rodziny zgodziłam się na jeszcze jedną szansę. Sytuacja jakby się wyciszyła, ja chciałam drugie dziecko- dla ratowania związku i może wtedy się opamięta że ma rodzinę, ale niestety tak się nie stało. Ma napady złości, wieczne niezadowolenie, wyzwiska....ITD., a do domu przywiózł pana psychiatrę- "bo niby potrzebuje leczenia"
Ja pracuje- jestem niezależna zarówno finansowo jak i mieszkaniowo, ale niestety gdyby doszło do rozwodu nie miałabym wsparcia od swojej rodziny ("sama tego chciałaś"),a moja mamusia niestety nie żyje- może tak to sobie tłumacze. Staramy się nie awanturować przy dzieciach- jak widze dzieci znajomych którzy się rozwiedli (małe dzieci, które potrzebują rodziny- KOCHAJĄCEJ SIĘ RODZINY) to staram się trwać nadal w tym związku- nie wiem jak długo jeszcze dam rady.

#88 Guest_aniasz67

Guest_aniasz67
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2012 - 15:41

WITAJ DOBRZE PODKRESLILAS KOCHAJACEJ SIE RODZINIE ja tkwilam 20 lat w takim zwiazku i bardzo tego zaluje myslalam ze stworze dzieciom rodzine ale z alkocholikiem i tyranem nie da sie

#89 Guest_Wit

Guest_Wit
  • Goście

Napisano 13 kwiecień 2012 - 09:53

Droga "zastraszona" Pani! Dosyć kontrowersyjny, lecz skuteczny w swoich metodach wychowawczych, rosyjski pedagog Makarenko, powiada. cyt.:"Z Człowiekiem trzeba po ludzku, z bydlakiem jak z bydlakiem". Było to w czasach, gdy o humanitarnym traktowaniu zwierząt nikt u nas nie miał jeszcze bladego pojęcia. W związku z tym moja rada jest prosta i mam nadzieję skuteczna. Okaż swoją siłę, bądź stanowcza i konsekwentna. Jeżeli już podejmiesz jakieś kroki prawne, nigdy, ale to NIGDY się z nich nie wycofuj. Nawet jeżeli serce by Ci z bólu wyło. Kochać w takiej sytuacji, nawet gdy nastąpi poprawa (w co głęboko chcę wierzyć)można jedynie miłością TWARDĄ tzn. bezkompromisową dla zła, które próbuje zasiać w Twoim życiu, ten niegdyś kochany człowiek.A jeżeli to nie pomoże to nie staraj się za wszelką cenę utrzymać związku dla "dobra dziecka". Dziecko bardzo źle się czuje w związku toksycznym. Już lepsze są częste, przyjacielskie odwiedziny taty, niż życie w piekle, które ten tata Wam gotuje. Żadnej litości dla drania. I niech on ponosi konsekwencje swojego draństwa. Pozdrawiam

#90 Guest_sam a

Guest_sam a
  • Goście

Napisano 13 kwiecień 2012 - 20:38

Jestem w identycznej sytuacji czuje sie jakbym czytała o swoim zyciu. Z tym zaświadczeniem od psychologa to uważaj zebys sobie nie strzelila w piete, mi adwokat poradził żebym takim dokumentem sie nie posługiwała w sadzie.Moga uznać, że wariatce nie dadzą dziecka.

#91 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 15 kwiecień 2012 - 21:12

Można też postąpić w taki sposób: pobrać takie zaświadczenie i ocenić jego przydatność do sprawy. Wiadomo, że w psychologii też jest różnie. Przypadek każdej z nas choć podobny do wielu to jednak: - każdy jest inny. Najczęściej przemoc psychiczna czy ekonomiczna w rodzinie jest trudno zauważalna dla osób trzecich (ewentualni świadkowie). Psychologowie są ostrożni w wydawaniu opinii o ludziach, których de facto sami nie znają. Mój ancymonek wpadł w sytuacji, kiedy to moja psycholog sama stwierdziła, że to co on robi mi w życiu kwalifikuje się pod paragraf i sama odesłała mnie do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, bo tam lepiej się znają na takich przypadkach, gdyż tylko takimi się zajmują. Wyjście i uwolnienie się od przemocy psychicznej wymaga też samodzielnej woli i decyzji. Utrudnia to lęk: jak ja sobie sama poradzę z tymi i innymi problemami. Jak już raz napisałam, nie żyjemy w kraju, w którym łatwo jest zmienić miejsce zamieszkania i źródło utrzymania - znaleźć pracę a zawłaszcza nam kobietom. Dobiegam już sześćdziesiątki i wierzcie mi drogie Panie: im później, tym trudniej się wydobyć z tego bagna.
Jeśli dzisiaj dziecko ma np. 4 latka a kobieta 24. A tatuś to taki tyran o osobowości rodem ze średniowiecza dla którego akt małżeństwa = akt własności, niedouczony cep nie rozumiejący fizjologii ciała człowieka, domagający się od małżonki "powinności" małżeńskich, poniewierający czy też manipulujący własnym dzieckiem. To jakie szanse na "kochającą rodzinę" w takich warunkach ma to dziecko?. Jakie wzorce z niej wyniesie, kiedy ono samo będzie miało lat 24? Kiedy będzie mu dane poznać i nauczyć się tych właściwych, prawidłowych norm i zachowań, tak aby samo mogło kiedyś założyć szczęśliwą, szanującą się rodzinę. Najprawdopodobniej syn będzie powielał błędy ojca a córka matki. Czy tego chcemy dla naszych dzieci?

#92 Guest_Teina

Guest_Teina
  • Goście

Napisano 15 kwiecień 2012 - 21:14

Powyższy post jest mój, nie wiem czemu nie zawsze pomimo zalogowania wychodzi mój login. Teina

#93 Guest_Hej hej

Guest_Hej hej
  • Goście

Napisano 18 czerwiec 2012 - 10:43

"te sprawy" jak to nazywasz są ważne ale dziecko wazniejsze.To kobieta chodzi w ciąży,rodzi w bólach,ma depresje poporodową,karmi,wstaje w nocy,pierze,przewija itd. A wy mężczyżni tylko w kółko o jednym!!"...możesz już?..."kiedy dasz",...Bez czułości,wsparcia,często na siłę,z wyzwiskami. Tak "te sprawy" mają wyglądać? Facet się "wysika" i idzie spać.Dziękuję za taką "miłość".

#94 Guest_zaneta1985

Guest_zaneta1985
  • Goście

Napisano 18 czerwiec 2012 - 11:34

Czytam i po prostu nie mogę muszę coś powiedzieć:)
Proszę dziewczyny w ogóle nie czytajcie co wypisuje ten ,,zniecierpliwiony''widac,że jemu baba nie daje wlasnie z takich powodow jak ,,ból głowy'':)bo jak by to byl facet na którym by żonka się znecała wyzywajac go itd.inaczej by gadal zaraz by wiadomosci na priva wysylal itd.
Drogi ,,zniecierpliwiony''żeby kobieta chciała seks uprawiac potrzebuje miłości,czułości i ciepła ze strony mężczyzny:)mężczyzna potrzebuje jedynie miejsca:))))I tym się od was różnimy!!!!!!!!!

A tu kilka słów do autorki tego postu:))) bardzo dobrze zrobiłas ja jestem po takim wlasnie małżństwie i tez ucieklam od meża.Nie ma co dawac soba podlogi wycierac nie jestes szmata a niestety niektorzy maezczyźni tak nas wlasnie traktuja masz pelne prawo zyc normalnie!!!!!
pozdrawiam i trzymam kciuki bedzie tylko lepiej w toksycznych zwiazkach jest najgorzej.
pozdrawiam

#95 Guest_sylwia

Guest_sylwia
  • Goście

Napisano 16 wrzesień 2012 - 01:19

ty zniecierpliwiony masz coś nie tak pod sufitem!!! daj spokój tej kobiecie, masz tupet!!!

#96 Guest_sezamowa

Guest_sezamowa
  • Goście

Napisano 24 październik 2012 - 13:46

Po namysle napiszę o swojej sytuacji. Mąż przez kilka lat poniża mnie, straszy, upokarza, wyzywa. Do tego często wychodne, alkohol. Wmawia mi,żeja go prowokuję,lecz w tej chwili juz wiem,że prowokacją nie jest spokojne pytanie: czy mógłbys wyniesc smieci? Duzo takich sytuacji z krzykiem, wyzwiskami,strachem,poniżaniem przeżyłam.Ocknęłam sie dopiero gdy zauwazyłam,ze takie sytuacje widzi starszy synek. Niedawno złozylam pozew o rowód, jednoczesnie zaczełam chodzic na terapię dla rodzin osób stosujących przemoc. Gdyby nie terapia indywidualna i grupowa nie wiem,jak bym funkcjonowała,gdyz mąż całkowicie obniżył moja samoocenę, zdeptał mnie z ziemią,a słowa używane przez niego naprawdę bolą. W tej chwili czekam na sprawe rozwodowa,ma byc niedługo. Pozew złozyłam bez orzekania o winie. Wolę byc biedna i szczesliwa, niz byc w takim toksycznym zwiazku. Mamy dwójkę dzieci (2 i 4), szukam aktywnie pracy. Muszę sobie wszystko ułożyć i jakos poradzic. Wiem, że wszystko dobrze się ułoży, musi! Gdy matka jest spokojna i pewna siebie to dzieci tez będą czuły sie bezpiecznie. pozdrawiam

#97 Guest_obserwator

Guest_obserwator
  • Goście

Napisano 05 listopad 2012 - 23:04

czy ciebie mama nie kocha ?,ze sie tak spinasz,zycze wiecej pokory i innego spojzenia na problemy innych.Moze zmien tematy zainteresowan,pozdrawiam

#98 Guest_obserwator

Guest_obserwator
  • Goście

Napisano 05 listopad 2012 - 23:04

czy ciebie mama nie kocha ?,ze sie tak spinasz,zycze wiecej pokory i innego spojzenia na problemy innych.Moze zmien tematy zainteresowan,pozdrawiam

#99 Guest_obserwator

Guest_obserwator
  • Goście

Napisano 05 listopad 2012 - 23:04

czy ciebie mama nie kocha ?,ze sie tak spinasz,zycze wiecej pokory i innego spojzenia na problemy innych.Moze zmien tematy zainteresowan,pozdrawiam

#100 Guest_obserwator

Guest_obserwator
  • Goście

Napisano 05 listopad 2012 - 23:04

czy ciebie mama nie kocha ?,ze sie tak spinasz,zycze wiecej pokory i innego spojzenia na problemy innych.Moze zmien tematy zainteresowan,pozdrawiam



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych