Skocz do zawartości


::Mąż mnie zastrasza i wykańcza psychicznie::


125 odpowiedzi w tym temacie

#41 Guest_amazonka302

Guest_amazonka302
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 04:23

Do LOLKA.........
Co postanowiłam?
Pierwszym moim krokiem jest wizyta u psychologa. Jestem umówiona na przyszłą środę.
Drugim krokiem jest znalezienie stancji i wyprowadzka.
Później zobaczymy jak to się dalej potoczy.
Muszę sobie wszystko poukładać, tak abym spokojnie mogła wyjść z dziećmi na stancję, najpierw ją muszę znaleźć. Mieszkając z nim nic nie zdziałam, on będzie się nade mną znęcał, będzie agresywny a ja nie chcę żeby starsze dziecko to widziało.
W toksycznych związkach jest właśnie tak, że ofiara jest uzależniona od swojego kata i tak też jest u mnie, dlatego porozmawiam z psychologiem mam nadzieję, że on mi jakoś pomoże poukładać sobie życie;(

#42 Guest_aniolek25044

Guest_aniolek25044
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 13:16

powiem ci ze znam ten bol ostatnie slowa mojego meza jakie powiedzial do mnie zanim ucieklam z dzieckiem d rodzicow to ... jestes gorsza od gowna bo gowno chociaz wyplynie a ty zostaniesz zawsze na dnie... masakra nie wiem czy dadac takie rzeczy do pozwu rozwodowego nie mam sily

#43 Guest_Złota1

Guest_Złota1
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 16:04

O matko, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, nie męcz się dłużej. A mężowi może odbiło a może jest chory? Powinien się przebadać, jakoś kojarzy mi się podobne zachowanie...

#44 Guest_man

Guest_man
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 17:45

Amazonko, odpowiadasz dokładnie jak moja żona (jota w jotę). Ja nie zaciągam cię do łóżka twojego męża, ale pomyśl logicznie: czy odpowiada się złem na dobro. Czy jak ty jesteś dla kogoś miła to ten ktoś od razu to wykorzystuje przeciw tobie ??
A może to ty nie chcesz ustąpić? Nie umiesz wykorzystać waszych wrodzonych kobiecych talentów do kierowania nami, tępymi facetami.
Dobry pomysł z tym psychologiem (poleciłbym jeszcze mądrego księdza - niektórzy mnie chyba wyśmieją), ale trzeba szukać ratunku dla związku jeśli są w nim dzieci, a nie wybierać modne dziś wyjście "rozwód".
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

#45 Guest_zniecierpliwiony

Guest_zniecierpliwiony
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 18:05

""""Dobry pomysł z tym psychologiem (poleciłbym jeszcze mądrego księdza - niektórzy mnie chyba wyśmieją), ale trzeba szukać ratunku dla związku jeśli są w nim dzieci, a nie wybierać modne dziś wyjście "rozwód".
Pozdrawiam i życzę powodzenia."""""

Ja może nie nazwałbym tego modą a raczej brakiem wyobraźni i odpowiedzialności.
I oczywiście dalszą kontynuacją pretensji za własne postępowanie. Tylko nie do siebie . A jak jest dziecko ....to ma być ono czołgiem ,które taką mamusie ma chronić.

#46 Guest_-praw-olas

Guest_-praw-olas
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 18:11

Nie bój się. Jak zmieni zamki, wezwij policję, bo nie ma prawa tego zrobić. Policja spowoduje to, że będzie musiał cię wpuścić.w razie interwencji policji żądaj protokołu od policji , bo to ci się w razie czego przyda do rozwodu.Nie wstydz się swojego zachowania, ze wzywasz policję, to on powinien się wstydzić znajomych i sąsiadów. Uparcie i konsekwentnia postępój, tylko wtedy wygrasz w swoim postępowaniu. To wszystko jest trudne, ale wierz mi że warto. Nie daj się zniszczyć, bo jeszcze mniej będziesz mogła, nie będziesz miała odwagi- bo on takim postępowaniem spowoduje ze stracisz wiarę w siebie. On prezentuje zachowania psychopatyczne, poczytaj sobie o psychopatach w internecie. Powodzenia, i do dzieła.

#47 Guest_laik22

Guest_laik22
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 19:51

A ja mam wrażenie,że boisz sie zrobic cokolwiek, proponuje ośrodek interwencji kryzysowej.Instytucja bogata w pomoc psychologiczną jak i prawną :)

#48 Guest_laik22

Guest_laik22
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 19:56

zniecierpliwiony , hmmm, typowo samcze opinie wygłaszasz ...gratulacje...

#49 Guest_Goska

Guest_Goska
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 22:09

Witam!!! Jestem w podobnej sytuacji bylam z mezem ponad 5 lat mam córke w wieku prawie 5 lat. Odeszlam od meza w listopadzie gdy mnie dusil i pobil az wyladowalam na pogotowiu z obrazeniami żeber a to wszystko dzialo sie przy mojej corce. To co przeszlam to byl koszmar!!! Znecal sie nademna i nad dzieckiem kazal mi wypier... i dziecku tez, do corki mowił rozne przykre rzeczy i to było najgorsze nie pozwolilam na to i odeszlam od niego. Przeprowadziłam sie z córka do rodzicow bardzo mi pomagaja i wspieraja mnie. Na poczatku sie wachałam czy dobrze robie, mąż obiecywał przysiegał i zadnej poprawy nie widziałam, było co raz to gorzej. Po przeprowadzce do rodziców brał dziecko do siebie i straszył mnie że jej mi nie odda bo ma takie same prawa balam sie ze odbierze ja z przedszkola bałam sie puscic dziecko na podworko czy na spacer z rodzina. Wnioslam sprawe o alimenty oczywiscie ma przysadzone ale nie placi na dniach ide do komornika. Maz wniosl sprawe o kontakty a ja potem o pobyt staly dziecka przy mnie. Taki byl cwany i pewny ze mi corke odbierze a jak przyszlo co do czego to byl malutki i cichutki. Tak wiec nie ma co sie bac w sadzie prawo jest po naszej stronie nas matek. Mam rade nie godzcie sie na mediacje z mediatorem bo to w niczym nie pomaga a i tak potem musicie sie spotkac w sadzie. Maz przed sama sprawa poszedl do mediatorki myslal ze sie zgodze na mediacje i zrezygnuje ze spraw, oczywiscie poszlam na spotkanie i szybko wyszlam z placzem ta baba obwiniala mnie o wszystko ze maz pije ze sie wyzywal na mnie i na corce normalnie o wszystko. Po tym spotkaniu nawet tak myslalam ale mam siostre psycholoszkę i bardzo mi pomogla, kazała mi zalozyc zeszyt i pisac jak mnie maz traktował co mowil co mi robi i corce, co czulam wszytko zapisywalam kazde zle slow kazda przykra sytuacje i teraz jak tesknie za nim albo jak mam chwile zawachania czy moze sprobowac jeszcze z nim a moze sie zmieni to siadam biore zeszyt i czytam i przypominam sobie jak bylo. Od rozstania minelo juz 5 miesiecy i tesknie i pamietam tylko dobre chwile a te zle gdzies ulecialy mi z glowy i pamieci i zaczynam zalowac ze tak jest ale biore zeszyt czytam i podnosze do gory glowe. Juz sie go nie boje potrafie spojzec mu w oczy i powiedziec mezowi ze go nienawidze ze nie chce z nim byc a wczesniej tylko plakalam wachalam sie zastanawialam. Kazdy tydzien byl inny, w jednym bylam pewna tego ze nie chce z nim byc a w nastepnym spakowala bym sie i poszla do niego i zucila mu w ramiona. Zawsze dziwilam sie takim kobietom jak ja teraz, mezowie bija pija ponizaja a one siedzialy i meczyly sie a dzieci razem z nimi alee uwierzcie ze to bylo ciezko spakowac sie i odejsc trzy razy sie wracalam i jak juz siedzialam w samochodzie i balam pod domem rodzicow to zastanawialam sie czy nie zawrucic. Nadal tak mam ze sie wacham ale zycie jest tylko jedno i nasze dzieci maja tylko jedno dziecinstwo i nie odbierajmy im przez takich ojcow. NIEPEWNA TO JA

#50 Guest_Goska

Guest_Goska
  • Goście

Napisano 21 marzec 2012 - 22:12

Moge służyć dobra rada tak wiec piszczie a odezwie sie

#51 Guest_ceperka

Guest_ceperka
  • Goście

Napisano 22 marzec 2012 - 10:03

Twoja sytuacja bardzo mi przypomina moją. Z tym, że ja, najpierw przeszłam piekło, potem zostałam wyrzucona na bruk (mieszkanie męża kupione przed ślubem), a potem:
- odwiedziłam psychologa,
- zawiadomiłam policję (została sporządzona notatka służbowa, na którą powołuję się w sprawach sądowych),
- wynajęłam mieszkanie i przeprowadziłam się z dziećmi,
- przeprowadziłam sądownie separację (byłam zbyt wykończona psychicznie żeby udowadniać winę i wnosić o rozwód) i otrzymałam wyrok (również o alimentach),
- pownieważ nie płacił, wniosłam do komornika o ściągnięcie alimentów zaległych i bieżących,
- ponieważ ani mąż ani rodzina nie uspokoili się, tylko non stop nękali mnie kolejnymi donosami na mnie do MOPS-u, Sądu Rodzinnego - wnisłam wniosek do Prokuratury o uporczywe nękanie.
Dziś jestem przed sprawą karną przeciwko mężowi, po sprawie o ustalenie kontaktów z dziećmi i zamierzam (po roku) wystąpić o rozwód z jego winy.
W tej sytuacji pomogła mi rodzina, prawnik (taki z gminy za darmo!), psycholog (darmowy) i drobnymi kroczkami układam to życie na nowo. Dziś jestem na tyle silna psychicznie, że już nie boję się niczego i wiem, że dam sobie radę.
A więc głowa do góry. Ja mam trójkę dzieci i brak własnego mieszkania. Poradzisz sobie i Ty. Trzymam kciuki!
pozdrawiam

#52 Guest_kwakwa

Guest_kwakwa
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 14:40

Bo ty poprostu k***ą jesteś i facet cie powinien zostawic w skarpetkach !

#53 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 15:25

Bo ty poprostu k***ą jesteś i facet cie powinien zostawic w skarpetkach !


I właśnie dlatego większość z Was jest samotnymi, rozgoryczonymi facetami , bez życiowego celu, bez przyszłości, bez godności... brak Wam wyczucia taktu, brak honoru... o matce własnych dzieci to albo mówi się dobrze albo nie mówi się wcale... próbując upodlić kobietę stajecie się bezwartościowymi osobnikami i mam tylko nadzieje, że żadna naiwna kobieta już się nie pojawi w Waszym nędznym życiu...
D.

#54 Guest_Ja

Guest_Ja
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 15:42

Żyłam z psychopatą przez 6lat. Jesteśmy /jeszcze/ małżeństwem, mamy 5letniego syna. Zył na mój koszt, miałam na utrzymaniu jego i dziecko, nie pracował, a ja nonstop w pracy i na nocnych dyżurach. W niczym nie pomagał. DŻwigałam zakupy, woziłam dziecko, płaciłam rachunki. Aż mi zaczął podkradać pieniądze i biżuterię. Ukradł kluczyki do auta. Nastawiał dziecko przeciwko mnie. Kazał synkowi na mnie napluć i w jego obecności zepchnął mnie ze schodów. Płacz dziecka "co zrobiłeś z moją mamą" wciąż we mnie tkwi. Powiedziałam dość!. Zrobiłam obdukcję, poszłam na policję i do prokuratury. Zrobiłam zdjęcia obrażeń. Zabrałam dziecko i wyniosłam się z mojego domu /rozdzielność majątkowa/.Próbował mnie szantażować i zastraszać, jeździł za mną, wystawał przed pracą, wydzierał się. Jak tylko mogłam wzywałam policję. On był agresywny, policjanci chętnie wszystko zapisywali. Raz upozorował wypadek-że niby go celowo potrąciłam autem. Na szczęście byli świadkowie, że wlazł pod auto.Zatrudniłam prywatną ochronę. Uniemożliwiłam mu zameldowanie się w moim domu. Odbyła się pierwsza sprawa rozwodowa, zrobił tam z siebie idiotę. Na drugiej się nie pojawił, 3 odbyła się bez niego.Ma 2sprawy w prokuraturze o znęcanie się nade mną i kradzież moich mebli /mam faktury/, 1 o obrazę funkcjonariuszki na służbie. Wciaż ucieka, przemieszcza się po kraju. Nęka mnie telefonami, meilami, smsami. Nie odbieram a wiadomości pisane zbieram i wysyłam do prokuratora. Na podstawie jego nękania dostał prokuratorski zakaz zbliżania się i kontaktu ze mną-niestety niezbyt go respektuje. Nie zagraża mi bezpośrednio a to b dużo.Miał 1 kontakt z synkiem w obecności kuratora, trwało to ko 1/2godz. Został wywalony z domu przez p kurator, z pomocą ochrony. Nie należy się bać psychopaty. Trzeba być konsekwentnym. Zbierać dowody i świadków. Wzywać policję jeśli trzeba. Nie bać się gróźb i szykan. Mnie nie brakowało kasy-koszty wynajmu mieszkania, opiekunki dziecka, ochrony-to sporo kosztuje.Ale wciąż wygrywam.

#55 Guest_-praw-violeta1

Guest_-praw-violeta1
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 16:27

Bo ty poprostu k***ą jesteś i facet cie powinien zostawic w skarpetkach !


o matko....co za słownictwo kwakwa.Ciekawe który samiec byłby taki hardy będąc w takiej sytuacji i z 3 dzieci?????zapewniam że żaden.Każdy podkuliłby ogon i wymiatał.....z taką różnicą że dzieci by ze sobą nie zabrał, jak ceperka!

#56 Guest_Kofeina

Guest_Kofeina
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 18:11

Jeśli jesteś z okolic Katowic to możesz zwrócić się o pomoc do Ligi Kobiet. Tam prawnicy udzielają porad bezpłatnie. Jeśli nie to poszukaj najbliższej instytucji, organizacji wspierającej ofiary przemocy w rodzinie. Ja też mam takiego terrorystę w domu, i właśnie korzystam z takiego wsparcia. I pomału wychodzę na prostą. Potrzebujesz dużo siły w swojej sytuacji a bycie żoną takiej gnidy wysysa z kobiety prawie całą witalność. Wiem to z własnego doświadczenia. Skoro korzystasz z Internetu - to umiesz szukać w nim informacji. Wpiszesz w Google hasło "przemoc w rodzinie" i znajdziesz dla siebie adresy, telefony i maile. Ty potrzebujesz fachowca. My - koleżanki z Internetu możemy Cię wspierać ale to w takiej sytuacji nie wystarczy. Jest to cenne ale to za mało, żeby dać radę takiemu gadowi. To on ma problemy z którymi sobie nie radzi i dlatego wyżywa się na osobie słabszej od siebie. Pozbądź się skrupułów - takiego człowieka nie zmienisz. Jeśli kompetentnej osobie przedstawisz swoją sytuację to ona pomoże Ci wyjść na prostą najprędzej. Twoje dzieciątko ma prawo do matki zdrowej i pogodnej. Ty masz prawo żyć godnie i w szacunku. Czy wierzysz w to, że Twój mąż kiedykolwiek się zmieni i będzie Ciebie i dziecko traktował godnie, z szacunkiem i miłością? Odpowiedź na to pytanie powinna Ci wyznaczyć kierunek działania.
Trzymam kciuki za Ciebie.

#57 Guest_dkiikjni

Guest_dkiikjni
  • Goście

Napisano 25 marzec 2012 - 23:31

Co za idiota z ciebie! Żal mi twojej żony.

#58 Guest_an

Guest_an
  • Goście

Napisano 27 marzec 2012 - 11:33

Kwakwa powinieneś się leczyć!!!Szkoda, że takich psychopatów Ziemia jeszcze nosi....

#59 Guest_amazonka302

Guest_amazonka302
  • Goście

Napisano 27 marzec 2012 - 23:56

Dziękuję za słowa otuchy, jutro spotkanie u psychologa. Trochę się boję... ale muszę to zrobić dla moich dzieciaczków:)

#60 Guest_gość

Guest_gość
  • Goście

Napisano 28 marzec 2012 - 09:06

Popieram Kofeinę i wszystkie inne, korzystające z pomocy odpowiednich instytucji. Też mnie dotyczy problem przemocy ze strony mojego mężczyzny i gdyby nie terapia, to na 100% już by mnie nie było. Piszę dlatego, żeby uprzedzić wszystkie kobiety zaczynające spotkania z psychologiem, że terapia jest trudna ALE WARTO. Potrzebna jest szczerość bo terapeuta musi dobrze poznać osobę i jej problemy. Potem zaczyna się właściwa praca. Ale jest to praca nad własnymi słabościami. Nie czarujmy się, że wszystkiemu jest winny on. Wejście w toksyczny związek jest dowodem na to, że jakieś tam słabe punkty posiadamy i to dzięki nim jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji, często z dziećmi, które w międzyczasie porodziłyśmy. Potem z wielu różnych powodów pomału tracimy kontrolę nad tym co on z nami wyrabia
Życie z tyranem jeszcze kobietę osłabia pod każdym względem. Na początku terapii może być ciężko, ja miałam pieszo 20 min do gabinetu a już po 10 zaczynałam płakać - w drodze na ulicy. ALE WARTO - stale to będę podkreślać. Już samo dostrzeżenie i zrozumienie swoich słabych stron spowoduje wzrost wewnętrznego potencjału. A dużo go potrzeba by wyjść z takiego trującego związku.
Należy też pamiętać o tym, że psycholog to nie BÓG, i zaraz wszystko od ręki uleczy i po miesiącu skończą się nasze problemy. Psycholog to też człowiek i może się zdarzyć, że trafimy na miernotę, która po prostu odwala swoją robotę tylko dla wypłaty. Trzeba mieć tego świadomość. Dlatego jeśli czujemy, że ta terapia to nie to, nie rezygnować z terapii w ogóle tylko koniecznie poszukać sobie innego psychologa. Dzisiaj są różne ośrodki i można w nich znaleźć na prawdę pomoc i wsparcie.
Dużo też mi dały książki - te pisane prostym językiem, nie jakieś naukowe wywody ale też nie wywody psudopsychologiczne w stylu, ze mężczyzna jest głową a kobieta szyją itp. Absolutnie nie, nic z tych durnych porad jak manipulować swoim facetem. Nie mając kasy na zakup ani Internetu czasem podczytywałam po prostu w księgarni. Ale to już jak kto chce, dlatego, że nie podaję recepty tylko opowiadam o swoich doświadczeniach w tej kwestii. I wiem, że każda z nas ma czy też będzie miała zawsze trochę inne.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych