Skocz do zawartości


Pomocy! Nie chcę rozwodu!


15 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_smutny

Guest_smutny
  • Goście

Napisano 06 kwiecień 2009 - 22:57

Żona chce rozwodu. Ja natomiast nie chcę bo kocham Ją i wierzę że można jeszcze nasze małżeństwo odbudować. Jesteśmy małżeństwem od siedmiu lat. Mamy sześcioletnią córeczkę. To jest nasz drugi kryzys. W pierwszym kryzysie udało mi się namówić Żonę żeby nie odchodziła. Teraz powiedziała że już nie ma siły tak żyć. Od początku naszego małżeństwa mieliśmy problem ze wspólnym dialogiem. Raniliśmy się nieświadomie nawzajem. Nie umieliśmy okazywać sobie uczuć. Kilka miesięcy temu Żona dowiedziała się że jest DDD ja natomiast DDA. Namawiała mnie żebyśmy poszli na terapię. Ja to ciągle odwlekałem. Żona zapisała się sama na terapię. W tym miesiącu ją kończy. Ja pracuję za granicą. Kiedy wróciłem w połowie marca do Polski Żona powiedziała że mnie już nie kocha, że nie dałem jej wsparcia takiego jakiego oczekiwała. A jak je miałem dać skoro miałem ojca alkoholika? Nie wierzy mi że raniłem Ją nieświadomie. Zauważyłem że od czasu kiedy chodzi na terapię stała się bardziej otwarta, uśmiechnięta. Nie ma problemów z porozumiewaniem się z ludźmi. Kiedy mi powiedziała że chce się rozwieść to chciałem się zabić. Wyszedłem z domu i nie wiedziałem dokąd mam iść. Ale poszedłem do kościoła i się pomodliłem. Przedtem nigdy nie chodziłem do kościoła. Poszedłem do poradni rodzinnej. Zapisałem się na terapię. Próbowałem porozmawiać z Żoną. Proponowałem Jej zapisanie się na terapię dla małżeństw ale Ona twierdzi że to już nic nie da. Teraz codziennie chodzę do kościoła i proszę Boga o pomoc dla nas. Wierzę że da się nas uratować. Czy jest szansa że jednak nie otrzymamy rozwodu?

#2 Guest_smutna

Guest_smutna
  • Goście

Napisano 08 kwiecień 2009 - 23:13

wiesz mam to samo i meza takiego jak ty.
7lat 6 lat syn.
I nie zal mi Ciebie ,jezeli sie zmienisz to pewnie na tydzien.
Tez ide na psychoterapie moze mi ktos pomoze go zostawic!!!

#3 Guest_smutny

Guest_smutny
  • Goście

Napisano 14 kwiecień 2009 - 04:56

Wiesz jeżeli masz takie nastawienie do życia to ta psychoterapia Ci nie pomoże. Życie polega na ciągłym wybaczaniu, podnoszeniu się po upadku. A przede wszystkim na MIŁOŚCI. To jest trudne do pojęcia ale tak właśnie jest. Kobieta i mężczyzna poprzez małżeństwo stają się jednym ciałem. I człowiek tego nigdy nie rozdzieli. Może tylko to zranić, zniszczyć. Dlatego to tak MOCNO boli. KOCHAM swoją Żonę i wiem że Ona też mnie kocha. Mimo tego co się stało. Pozdrawiam Cię!

#4 Guest_rozczarowana

Guest_rozczarowana
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2009 - 10:49

jesli sex jest do d*py to po co ze soba być

#5 Guest_smutny

Guest_smutny
  • Goście

Napisano 18 kwiecień 2009 - 04:26

Witam Cię rozczarowana. Sex to nie wszystko.

#6 Guest_Beata

Guest_Beata
  • Goście

Napisano 27 kwiecień 2009 - 23:13

Po Twojej wypowiedzi, wnioskuję że jesteś dobrym i wartościowym człowiekiem. Nie uważasz że rozwód jest jedynym właściwym rozwiązaniem z sytuacji, tylko starasz sie jakoś inaczej rozwiązać problem, opierając sie na Bogu. Zwracaj sie do Niego z nieustającą modlitwą, to ma sens!!! naprawdę gorąco wierze że wszystko sie ułoży.

#7 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 24 kwiecień 2019 - 18:27

a ja uważam, że dobra psychoterapia może pomóc. Polecam wroclaw-psychoterapia.com.pl



#8 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 09 maj 2020 - 15:16

A czy ktoś z was korzystał z pomocy psychologpraktyka.pl?



#9 zimbol

zimbol

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 779 postów

Napisano 24 maj 2020 - 09:15

Może terapia małżeńska https://cplwowska.pl/terapia-par/wam pomoże, ja wraz z żona chodziłem do tego psychologa w Warszawie i jesteśmy zadowoleni z efektów. Mimo ciężkiej sytuacji jaką mieliśmy między sobą udało nam się uratować nasze małżeństwo.



#10 Guest_Judyta

Guest_Judyta
  • Goście

Napisano 24 maj 2020 - 11:15

Żona chce rozwodu. Ja natomiast nie chcę bo kocham Ją i wierzę że można jeszcze nasze małżeństwo odbudować. Jesteśmy małżeństwem od siedmiu lat. Mamy sześcioletnią córeczkę. To jest nasz drugi kryzys. W pierwszym kryzysie udało mi się namówić Żonę żeby nie odchodziła. Teraz powiedziała że już nie ma siły tak żyć. Od początku naszego małżeństwa mieliśmy problem ze wspólnym dialogiem. Raniliśmy się nieświadomie nawzajem. Nie umieliśmy okazywać sobie uczuć. Kilka miesięcy temu Żona dowiedziała się że jest DDD ja natomiast DDA. Namawiała mnie żebyśmy poszli na terapię. Ja to ciągle odwlekałem. Żona zapisała się sama na terapię. W tym miesiącu ją kończy. Ja pracuję za granicą. Kiedy wróciłem w połowie marca do Polski Żona powiedziała że mnie już nie kocha, że nie dałem jej wsparcia takiego jakiego oczekiwała. A jak je miałem dać skoro miałem ojca alkoholika? Nie wierzy mi że raniłem Ją nieświadomie. Zauważyłem że od czasu kiedy chodzi na terapię stała się bardziej otwarta, uśmiechnięta. Nie ma problemów z porozumiewaniem się z ludźmi. Kiedy mi powiedziała że chce się rozwieść to chciałem się zabić. Wyszedłem z domu i nie wiedziałem dokąd mam iść. Ale poszedłem do kościoła i się pomodliłem. Przedtem nigdy nie chodziłem do kościoła. Poszedłem do poradni rodzinnej. Zapisałem się na terapię. Próbowałem porozmawiać z Żoną. Proponowałem Jej zapisanie się na terapię dla małżeństw ale Ona twierdzi że to już nic nie da. Teraz codziennie chodzę do kościoła i proszę Boga o pomoc dla nas. Wierzę że da się nas uratować. Czy jest szansa że jednak nie otrzymamy rozwodu?



#11 Guest_Gość

Guest_Gość
  • Goście

Napisano 24 maj 2020 - 11:22

Polecam terapię, wyprowadziliśmy małżeństwo z mocnego kryzysu. Dodam że jako żona nie chciałam tej terapi i miałam dość, chciałam rozwodu. W takiej sytuacji warto przedefiniować cel terapii. 

może KROK1 to powinna być terapia w celu ułożenia relacji z uwagi na dziecko. Czyli nawet jeśli do rozwodu dojdzie byście umieli nadal być dobrymi rodzicami dla swojego dziecka. Myślę, że taki cel łatwiej będzie żonie zaakceptować.

 

Podczas terapii może jednak uda się zyskać więcej :-) Nma się udało właśnie dlatego że nie czułam presji że mamy "ratowac małżeństwo" którego ja nie chciałam już ratować



#12 Guest_elia

Guest_elia
  • Goście

Napisano 26 maj 2020 - 12:41

Może warto zasięgnąć prawnego języka. W Kancelarii Cejrowski można liczyć na profesjonalną pomoc prawną. 



#13 wolna

wolna

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 64 postów

Napisano 22 wrzesień 2020 - 10:51

A może terapia par u psychologa by pomogła? Wiele par decyduje się na taki ruch. Na stronie poradni psychologiczno-psychiatrycznej Empatio https://psycholog-ms...alzenstw-i-par/znajdziecie wszystkie informacje na temat tego, jak wygląda taka terapia.



#14 Monkey_Funcky

Monkey_Funcky

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 787 postów

Napisano 07 październik 2020 - 11:13

Jedynym ratunkiem jest terapia, ale w tym wypadku, będzie ona na pewno długotrwała. Macie wiele dziur do załatania i czeka was wiele pracy. Dla mnie wasz związek nosi trochę znamiona toksycznego. Bez obrazy, nie piszę tego, aby cię urazić, ale żeby zwrócić uwagę na poważny problem. Kliknij tutaj i poczytaj więcej na ten temat. Przede wszystkim odpowiedz przed samą sobą na pytanie, czy jest szansa na ratowanie tego związku.



#15 Naster

Naster

    Zaawansowany użytkownik

  • Członkowie
  • PipPipPipPipPip
  • 832 postów

Napisano 02 listopad 2020 - 10:00

Byłem taki sam jeśli chodzi o rozstanie z żoną, ale zdecydowałem się i nie żałuję. Jeśli jesteś odważny, to na pewno kogoś dla siebie znajdziesz. Ja nie mam nikogo, ale mimo to świetnie się bawię, korzystam z portalu https://www.escort.pl/i szukam pań do towarzystwa, z którymi uprawiam później sex. 



#16 Guest_guest

Guest_guest
  • Goście

Napisano 02 listopad 2020 - 10:44

chcę zaznaczyć że napisał tę wiadomość 11 lat temu i nie ma już sensu pisać mu pseudo reklamy.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych