Skocz do zawartości

Kategorie

Forum

Pies pogryziony przez psa.


45 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 08 lipiec 2010 - 23:17

Witam. Mam pytanie, pies mojego chłopaka pittbull red nose pogryzł na spacerze innego psa . Oba psa były bez smyczy i kagańców. Było to na prywatnym terenie (nie podwórko lecz prywatny teren stawów hodowlanych, gdzie znajduje się las oraz stawy, tabliczka z napisem "teren prywatny" wisi przed wejściem na teren). Po tym zdarzeniu zgłosiła się do niego właścicielka pogryzionego psa z wnioskiem aby właściciel pittbulla pokrył koszty leczenia psa gdyż w przeciwnym razie ona będzie dochodziła swoich praw na drodze sądowej. Stąd moje pytanie czy ma do tego prawo i jak duże ma szanse na wygranie tejże sprawy. Czy najlepszym wyjściem będzie zapłacić żądaną kwote??
Dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam serdecznie.

#2 Guest_-praw-_danny_

Guest_-praw-_danny_
  • Goście

Napisano 09 lipiec 2010 - 00:49

Witam,
1. Jeśli "teren prywatny", to czy nie ma tam zakazu wprowadzania psów? (Tak na marginesie)
2. Pies powinien być, w kagańcu i na smyczy (regulacje prawne). W przypadku gdy oba psy były to Twój chłopak oraz właścicielka poszkodowanego psa powinni dostać mandaty. Dalej....Sprawę w sądzie przegra Twój chłopak (rasa niebezpieczna, i to jego pies był sprawcą).
P.S. Swoją drogą gratuluje rozumu!! Z takim psem bez zabezpieczenia..Zawsze uważałem, że rasy niebezpieczne powinny mieć rozsądnych właścicieli.

#3 Guest_-praw-krzysztofowicz

Guest_-praw-krzysztofowicz
  • Goście

Napisano 09 lipiec 2010 - 09:46

Witam,

tak jak wskazał przedmówca sprawa może skończyć się w Sądzie i raczej trudno będzie przyjąć linię obrony.

Chyba, że teren prywatny jest własnością właściciela psa pitbulla, wtedy tym można się bronić, jeżeli nie to będzie ciężko. Ja na miejscu tej kobiety bym nie odpuścił.

Pozdrawiam
Krzysztof

#4 Guest_Łukasz Nysztal

Guest_Łukasz Nysztal
  • Goście

Napisano 09 lipiec 2010 - 16:44

Zaraz zaraz - przyjmujecie z automatu, że Pitbul był sprawcą pogryzienia. A na razie nie ma ku temu dowodu. Nie ma tu odpowiedzialności na zasadzie ryzyka - tylko trzeba udowodnić właścicielowi Pitbula, że ponosi winę za uszkodzenie cudzego psa. Skoro był to teren prywatny to nie można wyprowadzać obowiązku smyczy i kagańca. Istotne więc będą okoliczności - który z psów zaczął tą "awanturę" i jak zachowali się właściciele obu czworonogów.

Równie dobrze może to być następująca sytuacja: siedze sobie grzecznie z psem Pitbulem przy nodze, wpada inny pies i atakuje mojego. Mój zaatakowany zachowuje się instynktownie, a że większy to uszkadza mniejszego - atakującego psa. I co dalej uważacie, że będzie wina właściciela Pitbula?

#5 Guest_-praw-krzysztofowicz

Guest_-praw-krzysztofowicz
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2010 - 00:42

Witam,

a jeżeli ten większy byłby na tym terenie prywatnym nie będącym w jego posiadaniu, a mniejszy byłby na swoim terenie?

Bo tak to fakt, nie można zakładać winy odgórnie, inne psy też gryzą a nie tylko psy o cechach agresywnych.

Pozdrawiam
Krzysztof

#6 Guest_Łukasz Nysztal

Guest_Łukasz Nysztal
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2010 - 10:32

Nie ma znaczenia którego właściciela był to teren - pod warunkiem, że właściciel Pitbula przebywał na tym terenie za zgodą właściciela nieruchomości.

#7 Guest_-praw-lusienna11

Guest_-praw-lusienna11
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2010 - 10:45

Witam:)
Ludzie prawo jest prawem - a życie, życiem
Sama byłam w podobnej sytuacji i uważam że obowiązkiem moralnym właściciela psa jest odpowiadać za szkody przez niego poczynione. Pogryzionego tym bardziej żal bo cierpiał - nie wyobrażam sobie że dla właściciela czworonoga może to być obojętne- jeżeli jest - to współczuję waszemu psu
Ja zapłaciłam i jeszcze szczerze przeprosiłam i psa i sąsiada

#8 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2010 - 13:17

CYTAT(Admin-Łukasz @ 10.07.2010, 9:32) Nie ma znaczenia którego właściciela był to teren - pod warunkiem, że właściciel Pitbula przebywał na tym terenie za zgodą właściciela nieruchomości.

Dziękuje za wszystkie odpowiedzi a co do zacytowanej wypowiedzi to teren nie należy do właściciela Pitbula, lecz faktycznie przebywał on na tym terenie za niepisaną zgodą właściciela nieruchomości. Co jednak nie zmienia faktu, że jest to teren nieogrodzony i mnóstwo ludzi chodzi tam na spacery, gdyż jest to bardzo ładna okolica z rozległym lasem i stawami, w którymi często kąpią się ludzie, większość pewnie nie ma świadomości iż jest to teren prywatny. Moim skromnym zdaniem gdyby właściciel psa uznawanego za groźnego pomyślał o konsekwencjach to tego nieszczęścia można byłoby uniknąć. Wiedząc że ma się psa który nie potrafi przejść obok innego psa bez reagowania agresja na niego to powinien go uwiązać i prowadzić na smyczy bądź też chodzić z nim tam gdzie ma pewność że nie spotka się innych właścicieli czworonogów, którzy spuszczając swoje pupile ze smyczy nie mają pojęcia że rzucić na nich może taka groźna bestia. Bo to że pies nie rzuca się na ludzi nie oznacza wcale że groźny nie jest.

#9 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 11 lipiec 2010 - 18:19

Dzień dobry, nie wiem ,czy tutaj mogę opisać swoją sprawę,ale spróbuję,gdyż również dotyczy pogryzienia psa przez psa bez smyczy.Zdarzenie miało miejsce dwa tygodnie temu,moja mama wyprowadziła zwyczajowo naszą suczkę( mały pies do 10kg,mieszaniec z pinczerem)przed klatkę schodową ,jak zwykle wieczorem przed snem.Obok klatki przed naszym blokiem stał mężczyzna z innego bloku ze swoją suką Terierem-też bez smyczy.Rozmawiał z siedzącymi na ławce innymi ludźmi.Mama szybko zareagowała i zawołała naszego psa za blok,właściwie bez problemu ,bo kilka razy pare lat temu już jego pies pogryzł naszego i od tej pory jest omijany szerokim łukiem(szczególnie przez naszego psa).Podczas powrotu do domu,nasz pies podbiegł do swojej klatki schodowej a tam został zaatakowany przez Teriera,ja usłyszałam straszny jazgot ,pisk i szybko wybiegłam z mieszkania.Moj pies wystraszony dobijał sie do drzwi klatki ,a wlasciciel Teriera szybko zapinał go na smycz i od razu z krzykiem na mnie wyskoczył ,że nic nie moge zrobić ,bo oba psy były bez smyczy,doskonale wiedział więc ,ze coś więcej sie stało,niż tylko bezkrwawe poturbowanie,ja psa naszego na szybko obejrzałam i sądziłam ,ze nic wielkiego się nie stało,ot tylko mocno ma zaślinioną szyję i kark.niestety w domu pies zaczął sie dziwnie zachowywać,dyszeć ,trząść się i zauważyłam na szyi krew,zdezynfekowałam ,wydawać by się mogło małą ranę w skórze i poszliśmy spać.Rano pies dyszał,drżał i dostał drgawek,weterynarza na miejscu nie ma(malutka miejscowosc),zadzwoniłam do męża do pracy i samochodem pojechaliśmy szukać pomocy w pobliskim mieście.Pies zostal poddany narkozie i operacji,stwierdzono pokąsanie przez psa okolic szyi z poszarpaniem głębszych pokładów mięśni,rany opracowano chirurgicznie i umieszczono dreny.Zapłaciłam 230 zł,nie licząc kosztów paliwa ,oczywiście większych,ponieważ musieliśmy z psem jeździć przez kolejne dni na zastrzyki.Zdenerwowałam sie ,bo właściciel teriera nawet nie przyszedł i nie zainteresował się stanem zdrowia mego psa.Zglosiłam rzecz na policję i dostal mandat 200zł,ale tylko za to ,ze pies był bez smyczy,ja dostalam rykoszetem robiac z siebie durnia,bo on mnie tez podał na policję zapłaciwszy mandat i ja tez dwa dni temu dostałam wypisany taki sam mandat.Co mogę w tej sytuacji zrobić?Wszyscy naokoło prywatnie mówia ,ze facet szczuje inne zwierzęta tym psem,parę psów zostalo juz pogryzionych ,ale nikt nigdzie tego nie zgłaszał.On na policji powiedzial ,ze to mój pies uwiesił się na szyi jego psa i on musial interweniować i skopać mojego agresora.Tylko ,że to moj pies został pogryziony przez dwa razy takiego psa i skopany przez dorosłego faceta.Proszę o jakieś sugestie,a może źle zrobiłam ,że przyjęłam mandat?Postanowiłam jeszcze nie płacić,najpierw radząc się Państwa.
Zastanawiam się ,czy mam jakiekolwiek prawo wymagać pokrycia kosztów ,skoro psy były bez smyczy,może i tutaj się okaże ,że nie posiadam żadnych praw.A jeśli jest taka możliwość ,to czego mogę wymagać?Czuję sie zdezorientowana i proszę o pomoc.

#10 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 12 lipiec 2010 - 11:48

Próbowałam znaleźć wzory ,dotyczące zwrotów kosztów w takiej sytuacji jak moja,ale nie wiem jak sformułować takie pismo,czy jako prośbę o pokrycie kosztów leczenia psa ,czy żądanie?Czy powoływać się na jakiś artykuł?Proszę o parę słów.

#11 Guest_Łukasz Nysztal

Guest_Łukasz Nysztal
  • Goście

Napisano 12 lipiec 2010 - 21:29

W mojej ocenie ryzyko dochodzenia naprawienia szkody w postaci zwrotow kosztów leczenia psa jest bardzo duże (duże ryzyko przegrania). Od strony faktów wygląda to tak, że oba psy bez smyczy, brak obiektywnych świadków jak doszło do pogryzienia (kto kogo zaatakował).

#12 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 12 lipiec 2010 - 21:51

Dziękuję Panu za odpowiedź i podpowiedź,pozdrawiam.

#13 Guest_-praw-krzysztofowicz

Guest_-praw-krzysztofowicz
  • Goście

Napisano 12 lipiec 2010 - 23:25

Witam,

czy należy rozumieć, że duże ryzyko przegranej wynika z braku świadków? A tym samym braku teoretycznym ustalenia stanu faktycznego?

W moim przypadku sprawca pogryzienia do końca upierał się, że to nie była jego wina. Nie mieliśmy świadków "neutralnych" tylko siebie (ja i Żona) z drugiej strony był sprawca(opiekun) oraz właściciel psa który dał pod opiekę psa "opiekunowi".
Udało nam się wygrać wszystko.
Fakt u nas nasz psiak był na smyczy, a gryzący nie. Było dwóch świadków ale się wycofali jak sprawa poszłą do Sądu. Także teoretycznie opiekun mógł mówić wszystko.

Wezwać do zapłaty za poniesione koszty zawsze można, w zależności od reakcji trzeba zastanowić się co dalej.

Pozdrawiam
Krzysztof

#14 Guest_

Guest_
  • Goście

Napisano 13 lipiec 2010 - 00:38

To może ja jeszcze dodam jak to było ze świadkami.Świadków było paru,dwóch znam(ja byłam bardzo zdenerwowana,hałas i jazgot kojarzył się z zabijaniem zwierzęcia).Otóż dwóch- ojciec z synem siedzieli na ławce od paru dobrych godzin pijąc alkohol,a reszta kolegów dochodziła ,albo odchodziła.Oni posiadają łagodnego ,młodego psa może dwuletniego ,prawdopodobnie miniaturę spaniela i pies ten biegał na trawniku przed moim blokiem bawiąc się.Okazało się ,że właściciel teriera ,który uszkodził mojego psa puścił tego ze smyczy ,aby spanielowi dotrzymał towarzystwa w zabawie(niejednokrotnie widziano pomiedzy innymi blokami jak te dwa psy były puszczane bez smyczy biegając razem podczas zabawy).Po całym zdarzeniu na trzeci dzień mama moja wyniosła naszą suczkę przed blok,aby ta załatwiła potrzeby fizjologiczne i trafiła na to samo towarzystwo-świadków,sami ją zagadnęli pytając jak się ma piesek i wówczas syn powiedział ,że nic nie widzieli ,absolutnie ,no może tylko tyle ,ze nasz pies uwiesił się na szyi teriera i właściciel musiał interweniować i zaczął naszego psa kopać.Czwartego dnia ja spotkałam ojca-świadka,podszedł do mnie sam i powiedział ,że właściciel teriera przyszedł do niego i powiedział ,że weźmie obu na świadków ,na co ojciec odpowiedział mu ,że nie bedzie świadkiem ,gdyz juz miał tę przyjemność w innej sprawie i powie w razie czego ,że był tak pijany ,iż niczego nie pamięta.Na policji podał ich personalia,ja również.Nie wiem jak odbywają sie tego typu sprawy,jeśli byłaby taka możliwość mogę udowodnic podczas konfrontacji ,ze mój pies tamtej suki nie zaatakuje ,będzie się wycofywać,będzie szczekać jeśli tamta bedzie na smyczy i nic więcej,nie podejdzie do niej .Zdarzyło się tak ,że w parku kiedy zauważyła tę sukę i obie były bez smyczy,biegła w innym kierunku i omijała ja szerokim łukiem-dosłownie.Posiadam zdjęcia po operacji i pomiędzy zmianami opatrunków,oraz dokument z lecznicy z dokładnym opisem uszkodzeń ciała .

Panie Krzysztofie,czy właśnie pismo zatytułować "Wezwanie do zapłaty za poniesione koszty leczenia psa"?
Dziękuję i Panu serdecznie.

#15 Guest_-praw-krzysztofowicz

Guest_-praw-krzysztofowicz
  • Goście

Napisano 13 lipiec 2010 - 09:24

Witam,

w moim przypadku było to "wezwanie do zapłaty" w którym były krótkie uzasadnienie poniesionych kosztów związanych ze zdarzeniem oraz wymienione kwoty z jakiego tytułu te koszty powstały, termin zapłaty był na 30 dni aby sprawca z właścicielem mógł się długo namyślić.
Ponieważ to nic nie dało, sprawa poszła do sądu.

Pozdrawiam
Krzysztof

#16 Guest_-praw-bmradom

Guest_-praw-bmradom
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2010 - 22:58

Witam Państwa..
Znalazłem się w podobnej sytuacji jak moi przedmówcy i bardzo proszę o pomoc, sprawa wygląda następująco. Zamieszkuję osiedle domów jednorodzinnych, moja posesja nie posiada wykończonego ogrodzenia, tzn. postawione są słupki ogrodzeniowe wraz z betonowym fundamentem wysokosci 30 cm. Moja sąsiadka posiada psa, jej teren jest ogrodzony jednak pies z łatwością pokonuje ogrodzenie wstępując na moją posesję, na co sąsiadka nie specjalnie zwracała uwagę pomimo zwracania jej uwagi o wymykaniu sie psa z terenu posesji, posiadałem psa rasy york(suczka), który przebywał na domowym tarasie, który jest umiesczony na wysokości ok1,5m do obroży natomiast miała doczepioną ok3 metrową linkę, żeby nie uciekła...Owy pies sąsiadki poturbował mojega psa na tarasie po czym pomimo interwencji weterynaryjnej i blisko tygodniowym leczeniu pies po kilku dniach zdechł, po samym incydencie poinformowałem sąsiadkę, która w żaden sposób nie zainteresowała się sprawą, po śmierci psa zwróciłem się do sąsiadki z żądaniem zwrotu kosztów leczenia oraz zwrotku kosztów związanych z zakupem psa (pies 1000zł + 300zł) leczenie, sąsiadka nie przejeła się tą sprawą ignorując mnie twierdząc, że skoro nie mam ogrodzenia to moja wina. Co w tej sytuacji powinienem zwrobić, posiadam orzeczenie lekarza, który zajmował się psem określający jego ciężki stan oraz zdjęcia zwierzęcia, które każdego dnia przebywa poza posesją na której przebywają dzieci i kto wie kto będzie jego kolejną ofiarą...z góry serdecznie dziękuję za pomoc

#17 Guest_-praw-krzysztofowicz

Guest_-praw-krzysztofowicz
  • Goście

Napisano 20 lipiec 2010 - 00:20

Witam,

może Pan mimo upływu czasu zawiadomić Policję lub Straż Miejską/Gminną, a ta co najmniej zrobi notatkę ze zdarzenia i pouczy lub ukarze mandatem. To że Pan nie ma ogrodzenia nie jest problemem, Pan miał psa na smyczy. To obcy pies przeskoczył swoje ogrodzenie i wkroczył na Pana prywatny teren bez Pana zgody i wiedzy. Dodatkowo dokonał zniszczeń, które zakończyły się w najgorszym z możliwych wariantów.

Jeżeli chce Pan sprawę dociągnąć do końca nie może się Pan zniechęcić, a tymbardziej dać zbyć.

Zawsze należy przemyśleć czy gra jest warta zabawy, że tak to określę, ale w przypadku śmierci przyjaciela bym nie odpuścił chociażby dla zasady.

Musi Pan wezwanie do zwrotu poniesionych kosztów wysłać listem poleconym najlepiej ze zwrotką, wyznaczyć 14 lub 30 dni. Jak to nic nie da, to wtedy pozostaje droga sądowa. Należy też zastanowić się nad możliwością dochodzenia zadośćuczynienia za cierpienie psychiczne. Myślę, że każdy przeżywa strasznie śmierć "członka rodziny", należy jednak pamiętać że w naszym prawie pies jest rzeczą, więc zadośćuczynienie może być wynikiem stresu o mężą, żonę, dzieci itp.

Proszę śmiało pisać, może coś jeszcze podpowiem i może ta podpowiedź się przyda.

Pozdrawiam
Krzysztof

#18 Guest_-praw-wili86

Guest_-praw-wili86
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2010 - 17:24

Mam do panstwa takie pytnianie poniewaz wczoraj moj tata udal sie do mechanika. W czasie kiedy juz przebywal na jego podworku , zaopytal czy latajacy tam wilczur gryzie kobieta odp ze nie i ine zamknela psa w klatce w tym czasie w samochodzie przybywal moj maly york a poniewaz drzwi byly otwarte od samochodu ten wilczur zatakowal yorka w samochodzie i zagryzl go ze skutkiem smiertelnym;( Czy mam prawo dochodzic odszkodowania? Poniewaz byl to pupil rodziny....

#19 Guest_Łukasz Nysztal

Guest_Łukasz Nysztal
  • Goście

Napisano 24 lipiec 2010 - 10:17

Proszę nie powtarzać tych samych pytań w róznych miejscach forum. Założył Pan osobny temat dla swojej sprawy więc po co wklejać to samo pytanie do innego tematu?

#20 Guest_-praw-wili86

Guest_-praw-wili86
  • Goście

Napisano 27 lipiec 2010 - 00:07

Przepraszam ze zalozylem nowy Temat czy moglby mi pan odpowiedziec....



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych