Skocz do zawartości

Kategorie

Forum

Reklamacja kanapy narożnej.


9 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_Meg

Guest_Meg
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 12:40

Witam
Mam ogromny problem. W pazdzierniku 2009r klientka zakupila w naszym sklepie meblowym naroznik pokojowy w promocyjnej cenie. W kwietniu tego roku zostal sporzadzony protokol reklamacyjny i wyslany do producenta. Producent w dosyc szybkim terminie naroznik zabral, naprawil i odwiozl do klienta. Z koncem czerwca Klientka przyszla zglosic druga reklamacje, wiec wystosowalam kolejne pismo. Naroznik po pierwszej naprawie wygladal rzeczywiscie strasznie. Wydzwanialam do producenta z prosba o pozytywne zalatwienie tego problemu. Producent odpowiedzial, ze nie uzna drugiej reklamacji, poniewaz pierwsza zostala wykonana, jego zdaniem, nalezycie i bez zarzutów i druga reklamacje uznaje jako wyludzenie ze strony klienta. Po czym stwierdzil, ze firma zmienila wlasciciela i on nie chce przejmowac reklamacji, ktore zwiazane sa z poprzednia firma. Dodam, że przejal budynek, numer telefonu, pracownikow, zmienil tylko nazwe firmy. Poprosilam wiec, zeby wyjasnil to na pismie i wyslal poczta do klienta co zreszta uczynil. W miedzy czasie przychodzily listy polecone, na nazwisko szefa. Poniewaz nie jestem upowazniona do odbioru takich przesylek, awiza byly oddawane szefowi. Co sie dalej z nimi dzialo, tego nie wiem. W kazdym razie na poczatku listopada zadzwonila do mnie Rzecznika Praw Konsumenta i pogrozila, ze jesli w dalszym ciagu nie bedzie z mojej strony zadnej odpowiedzi na pismo, ktorego nie odbiram, obciaza mnie kosztami w wysokosci 2000zł za uchylenie sie od zalatwienia reklamacji. W takim ukladzie sporzadzilam wyjasnienie i zanioslam osobiscie do rzecznika. Po krotkim czasie przyszla odpowiedz do szefa, ze obciaza jego, za niezalatwienie sprawy. Zadzwonilismy wiec do producenta, ktory zorientowawszy sie o czym mowa, rozlaczyl sie. Ewidentnie unika tematu. Sporzadzilam wiec kolejen pismo z propozycja pokrycia czesci kosztow za naroznik klientki (to znaczy my oddamy nasz zysk, oni kwote zakupu). Niestety, nikt nie chcial odebrac tego pisma, wiec nasz pracownik zostawil mu to pismo na biurku. Nie zapadla jeszcze decyzja z ich strony, jak sie do tego odniosa. W kazdym razie mam pytanie: czy tak naprawde odpowiedzialnosc za uchylenie sie producenta od zalatwienia reklamacji, ponosi sprzedawca??? Do mnie nalezy sporzadzanie protokolow, ktore rzeczywiscie sumiennie pisalam. Natomiast zwrot kosztow nie zalezy ode mnie, tylko od szefa. Czy tak naprawde cos mi za to grozi? Czy moga mnie obciazyc kosztami??? Dodam, ze z koncem listopada przestaje byc pracownikiem tego sklepu meblowego.
Pozdrawiam i porsze o pilna odpowiedz

#2 Guest_MW

Guest_MW
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 13:22

Czy klient występował z roszczeniami reklamacyjnego wobec sklepu w którym Pani pracuje, jako sprzedawcy na podstawie ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej czy kierował je za Państwa pośrednictwem do producenta na podstawie gwarancji?

#3 Guest_Meg

Guest_Meg
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 13:56

Kierował za naszym pośrednictwem, do producenta. Ale teraz padają zarzuty na mnie, jako na sprzedawcę, że nie zalatwilam, podczas gdy naprawde duzo zrobilam w tej sprawie, ale nie mam wplywu na decyzje producenta, jaką jest odmowa naprawy.
Ja bym po prostu oddala pieniadze, rownowartosc kanapy i po sprawie, ale szef nie chce sie zgodzic na poniesienie calosci kosztu. Pojdzie tylko na kompromis, jakim jest pokrycie ceny zakupu przez producenta a pokryciem przez nas wysokosci zysku.

#4 Guest_MW

Guest_MW
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 14:12

Skoro ponad wszelką wątpliwość roszczenia konsumenta były kierowane do gwaranta, a Państwo jako sprzedawca nie jesteście gwarantem, to w ogóle nie jesteście Państwo stroną w tej sprawie. Udział Państwa w tej sprawie ogranicza się jedynie co do pośredniczenia w przepływie korespondencji pomiędzy konsumentem a gwarantem.

#5 Guest_Meg

Guest_Meg
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 15:56

Jestem właśnie po rozmowie z Rzecznikiem Konsumenta. Pani Rzecznik twierdzi, że to ja, jako sprzedwaca, jestem stroną w sprawie i to ja ponoszę odpowiedzialnosc, poniewaz w momencie kupna naroznika przez klientke, jest miedzy nami zawarta umowa. Czyli pomiedzy klientem a sprzedawca. Nie obchodzą jej nasze roszczenia z producentem.

Czy rzeczywiscie to ja bede obciazona kosztami???

#6 Guest_MW

Guest_MW
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 17:37

A jak dokładnie brzmiały żądania reklamacyjne konsumenta i do kogo były one kierowane? Czy ze złożenia reklamacji sporządzany był protokół? Co się w nim znalazło?

#7 Guest_Meg

Guest_Meg
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 18:12

Klientka przyszla zglosic reklamacje do sklepu. Wyslalam kolege z dzialu transportu na ogledziny. Dokladnie kanape obejrzal i slownie przekazal mi co jest nie tak. Musialam sporzadzic protokol reklamacyjny, poniewaz bez tego producent nie uznalby reklamacji. W protokole odbiorca byl producent, nadawca Klientka. Pod protokolem pieczatka sklepu i moj podpis (jako osoby sporzadzajacej). Prosilismy producenta o pilny kontakt z klientem w celu omowienia daty i godziny zabrania naroznika, poniewaz niemozliwa byla naprawa na miejscu. Producent za pierwszym razem oczywiscie zabral kanape i w ciagu trzech dni dostarczyl naprawiona. Jednak po dwoch miesiacach klientka przyszla ponownie zglosic reklamacje i ponownie sporzadzilam protokol. Odbiorca i nadawca nie zmienily sie. Prosba byla ta sama: omowienie daty i godziny zabrania. Jednak tym razem producent odrzucil reklamacje, stwierdzajac, ze klientka chce naciagnac ich na koszty naprawy. Pod koniec wrzesnia klientka przyniosla swoja samodzielna reklamacje na pismie, skierowana do naszej firmy. Wyslalam to rowniez do producenta i odbylam z nim setna rozmowe w tej sprawie, Wtedy producent odpowiedzial, ze firma zmienila nazwe i wlasciciela, przejmujac ludzi, maszyny, budynek i numer telefonu a z poprzednim wlascicielem nie maja kontaktu. Taki dokument na pismie otrzymala klientka poczta oraz ja faksem. Zaczely wiec do nas przychodzic pisma poleconym, adresowane na mojego szefa, wiec normalne jest to, ze listonosz nie moze zostawic mi takiej przesylki, poniewaz nie jestem upowazniona. Szef prawdopodobnie awiz nie odbieral, az w koncu Rzecznika sama osobiscie do mnie zadzwonila na sklep i oskarzyla uchylaniem sie od zalatwienia reklamacji. Napisalam wyjasnienie i zanioslam jej osobiscie. Po kilku dniach polecone zaczely naplywac do szefa. W listach tych bylo napisane, ze musimy sie ustosunkowac w ciagu 7 dni, od daty odebrania. Wiec w ostatni piatek dokonalismy powtornych ogledzin, podczas ktorych okazalo sie, ze kanapa rzeczywiscie nie nadaje sie do uzytku, wiec wystosowalam tego samego dnia pismo, w celu dogadania sie. Chcialam zebysmy my, jako sklep, pokryli czesc kosztu, oraz producent, zeby oddal kwote zakupu, za jaka kupilismy od nich ten naroznik. Odpowiedz miala byc dzisiaj, wiec zadzwonilam do producenta, z pytaniem, jaka decyzja zapadla z ich strony i czy sie zgadzaja na takie roziwazanie. Producent zarzucil mi wtedy, ze w ostatnim pismie ewidentnie jestem stronnicza (ze trzymam strone klientki). Staram sie byc obiektywna, zwazywszy na to, ze od srody nie bede pracownikiem tej firmy i chce zalatwic ta sprawe polubownie, zeby sady nie ciagaly sie za mna w nowej pracy. Producent odpowiedzial mi wtedy, ze do czwartku do popoludnia da mi odpowiedz, czy wysle pieniadze. Zadzwonilam wiec informacyjnie do klientki, ktora poprosila mnie, zebym poinformowala o przebiegu ustalen rzeczniczke. Wiec zadzwonilam. Pani Rzecznik powiedziala, ze to ja jestem odpowiedzialna za naprawe i ze w razie potrzeby powinnam pokryc koszty. Ze to ja jestem strona w tej sprawie a nasze ustalenia i roszczenia z producentem jej nie obchodza. Poniewaz jej zadaniem jest wyegzekwowanie od sprzedawcy pieniedzy. Natomaist jesli chodzi o polecone. Powiedziala, ze to szef w takim ukladzie, powinien odpisac na pismo, jakich ustalen dokonal, nie ja. Zwazywszy na fakt, ze ja nie moge odebrac tego pisma, nie mam wgladu co tam jest napisane. Zadzwonilam wiec do znajomego prawnika, ktory powiedzial, ze jest to absurd, poniewaz, ja jako sprzedawca nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci. Co najwyzej szef ponosi koszt i na ewentualna rozprawe sadowa to szef moze byc strona a nie ja. Jako sprzedawca moge byc co najwyzej swiadkiem.

To kto ma w koncu racje? Bo juz nie wiem, kogo sluchac...

#8 Guest_MW

Guest_MW
  • Goście

Napisano 29 listopad 2010 - 18:31

Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej
Art. 8.
1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wy- miana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
3. Jeżeli sprzedawca, który otrzymał od kupującego żądanie określone w ust. 1, nie ustosunkował się do tego żądania w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione.
4. Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych w ust. 1, nie może żądać naprawy ani wymiany albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy; od umowy nie może odstąpić, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia.
Art. 12.
1. W przypadku zaspokojenia roszczeń wynikających z niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową sprzedawca może dochodzić odszkodowania od któregokolwiek z poprzednich sprzedawców, jeżeli wskutek jego działania lub zaniechania towar był niezgodny z umową sprzedaży konsumenckiej. Do odpowiedzialności odszkodowawczej stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego o skutkach niewykonania zobowiązań.
2. Roszczenie zwrotne przewidziane w ust. 1 przedawnia się z upływem sześciu miesięcy; staje się wymagalne z chwilą zaspokojenia kupującego, nie póĽniej jednak niż w dniu, w którym sprzedawca obowiązany był to uczynić.

Skoro klient skierował reklamację do Państwa jako sprzedawcy to wy jesteście stroną w sprawie. Istotnie tak jak zaznaczył RPK Państwa rozliczenia z producentem/dostawcą towaru nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia przez Państwa reklamacji. To Państwo jesteście zobowiązani udzielić odpowiedzi na reklamację niezależnie od współdziałania ze strony producenta.
Jeżeli w wyniku właściwie rozstrzygniętej reklamacji dokonacie Państwo zwrotu ceny, lub jej obniżenia albo wymiany towaru na nowy wad pozbawiony, to możecie Państwo od producenta/ dostawcy zwrotu Państwa kosztów z tym związanych.

#9 Guest_HANIA

Guest_HANIA
  • Goście

Napisano 11 październik 2013 - 14:37

Witam serdecznie, w marcu tego roku zakupiłam narożnik w BRW (użytkuję go dopiero od 2-3 miesiący ponieważ narożnik był zakupiony do nowego domu). Pani w salonie w Bydgoszczy zapewniała mnie, że na tym materiale który wybraliśmy nie ma możliwości zrobienia się jakichkolwiek kulek bo to "jest lepszy materiał", niestety ku mojemu rozczarowaniu po tygodniu użytkowania na kanapie pojawiły się kulki które strasznie szpecą kanapę, dodam że kanapa jest użytkowana tylko do siedzenia nie do spania....Jestem bardzo rozczarowana zakupioną u Państwa kanapą a przede wszystkim jakością materiału z którego jest wykonana, wiem że ktoś może zarzucić mi ze sama sobie taki materiał wybrałam ale radziłam się ekspedientki w salonie która powinna mieć obeznanie w takich kwestiach.
Po wielokrotnym zgłaszaniu mojej reklamacji dostałam odpowiedz negatywną w uzasadnieniu odmowy jest napisane, że reklamowane przez klienta "kulki na tkaninie" są wynikiem naturalnego procesu migracji mikrowłókien z tkaniny na tkaninę. I że w związku z tym dobrym rozwiązaniem będzie zakup i uzytkowanie golarki do tkanin. Rozbawiła mnie taka odpowiedź ponieważ nikt w salonie nie poinformował mnie że kupując kanapę za 2200 musze dodatkowo dokupic golarkę do tkanin nie zgadza się z taką decyzją gdzie udać sie dalej???? jak napisać odwołanie??? proszę o pomoc

#10 hinduss44

hinduss44

    Nowy użytkownik

  • Członkowie
  • Pip
  • 6 postów

Napisano 01 wrzesień 2016 - 12:43

Dlatego najlepiej kupować narożniki jedynie gdy jest sprawdzony producent. Wtedy mamy pewność że mebel jest dobrej jakości i szybko się nie zniszczy.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Najnowsze tematy