Kategorie
Skocz do zawartości

Skradzione tablice rejestracyjne - help!


Gość Kulfon
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś rano zauważyłem, że z auta (Volkswagen Passat) skradziono mi na parkingu przed blokiem obie tablice rejestracyjne! Świat na psy schodzi...Co mam teraz zrobić zadzwoniłem na policję i powiedzieli mi tam, że muszę najlepiej razem z autem stawić się na komendzie i zgłosić całą sprawę. Tylko że nie mam żadnych tablic rejestracyjnych, to jak mam niby tam pojechać? Jeszcze mnie policja zatrzyma.Jak to załatwić? Passata na razie w domu zostawiłem, chce na komendę jechaćA jak już zgłoszę kradzież tablic to co dalej? Dostanę jakiś papier żeby móc jeździć? I jak załatwić nowe? Znajomy mowił, że można dorobić takie same.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość SonyKroket
Gdy zauważyłeś na swoim aucie brak tablicy rejestracyjnej to najlepiej idź na policję i zgłoś kradzież, a nie to że zgubiłeś. Nawet, jak nie jesteś pewny. Ogólnie problem polega na tym, że i tak gdy złodziej ukradnie paliwo na stacji używając Twoich "blach" to będą Cię ciągać na zeznania, na policję.I tutaj nie ma tego jak ominąć. Musisz też zgłosić się do wydziału komunikacji z zaświadczeniem z policji, na którym jest numer sprawy. W wydziale komunikacji wydadzą Ci nowe numery.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

kradzież paliwa da się wyjaśnić bo przecież zawsze możemy zdobyć nagranie z monitoringu stacji benzynowej i wtedy widać, że to np inne auto i inny kierowca. jest też monitoring miejski i fotoradary, które też mogą zrobić zdjęcie złodzieja tablic.a czy zna ktos skuteczny sposób na zabezpieczenie tablic przed kradzieżą?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze: na policję. Według litery prawa samochód należałoby zostawić w domu bo za jazdę bez tablic grozi zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i mandat od 50 do 500 złotych. W praktyce wystarczy na kawałku tektury/papieru napisać numer tablicy i wstawić za tylną szybę. Jeśli zatrzyma nas jakiś policjant to nie powinien robić problemu. Na komendzie osoba przyjmująca zgłoszenie będzie musiała zrobić zdjęcia pustych miejsc po tablicach więc auto się przyda, szybciej załatwimy sprawę. Inaczej trzeba będzie poprosić jakiś patrol żeby nas podwiózł na miejsce.Mały myk: kradzież powinno się zgłaszać na komendzie właściwej do miejsca zameldowania. Potem sprawa jest przekazywana do komendy właściwej dla rewiru gdzie ukradziono nam tablice. Jeśli np. jesteśmy zameldowani w Mielnie a mieszkamy w Warszawie, to nikt nam nie każe dmuchać do Mielna na komendę, więc możemy od razu udać się na komendę terenu gdzie zwinięto nam tablice.Po zrobieniu zdjęć składa się zeznania, trwa to zwykle około godziny. Teraz można to załatwić na dwa sposoby - albo zaczekać na potwierdzenie zgłoszenia drogą pocztową (co pewnie potrwa ze 2 tygodnie) albo od razu wziąć je na miejscu, co jednak będzie kosztowało około 20 złotych. Jeśli auto jest nam potrzebne do jazdy, to będziemy tego świstka potrzebowali, bo jest on podstawą do wyrobienia nowych tablic w naszym wydziale komunikacji (tam gdzie rejestrowaliśmy samochód). Potrzebujemy zaświadczenia z policji, dowód rejestracyjny i około 170-200 złotych na wyrobienie nowej tablicy, czeka się zwykle do 14 dni.Obecnie jest możliwość dorobienia tablic rejestracyjnych TAKICH SAMYCH jakie straciliśmy. Nie polecam jednak takiego manewru w tym wypadku: tablice bowiem figurują w policyjnej bazie jako skradzione i za każdym razem kiedy zatrzyma nas policja do kontroli będziemy musieli się tłumaczyć, że to dorobione.Jeśli ktoś zastanawia się czy jest szansa na to, żeby stare tablice się odnalazły (w wyniku np. działania naszych nieustraszonych policjantów) to muszę rozczarować. Dwie tablice kradnie się po to, żeby zatankować. Dlatego trzeba ich kradzież zgłosić jak najszybciej, zanim na policję wpłynie zawiadomienie o kradzieży paliwa. Niestety tak czy siak czeka nas wizyta na komendzie właściwej dla terenu na którym jest stacja z której skradziono paliwo. To właściwie tylko formalność potrzebna do umorzenia sprawy, bo zamontowane na stacjach benzynowych kamery przemysłowe nie są zbyt dobre, więc jedyne co zwykle udaje się ustalić to wyróżniki tablic rejestracyjnych (surprise...). W praktyce sprawę szybko się umarza, tylko policjanci (zwykle sprawy te dostają dzielnicowi) tracą czas swój i właścicieli/użytkowników aut na wypełnianie papierków.Fun fact: obecnie na jednego dzielnicowego na Targówku przypada około 200 takich spraw. W efekcie policjanci zamiast zrobić coś pożytecznego toną w papierkowej robocie spraw, które są nierozwiązywalne. I umarza się je tego samego dnia kiedy złożone zostają zeznania właściciela pojazdu.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość oldcowboy

kradzież paliwa da się wyjaśnić bo przecież zawsze możemy zdobyć nagranie z monitoringu stacji benzynowej i wtedy widać, że to np inne auto i inny kierowca. jest też monitoring miejski i fotoradary, które też mogą zrobić zdjęcie złodzieja tablic.a czy zna ktos skuteczny sposób na zabezpieczenie tablic przed kradzieżą?

w 100% skutecznego nie ma, bo jak nie dadzą rady ukraść tablic, to ukradną zderzaki razem z tablicami. Ja stosuję technikę średniowieczną: wkręty lub śruby + szybkoschnący klej na ich gwinty. Przewiercam rablice, robię odpowiednie otwory w zderzaku lub w blasze, wkręcam wkręty M5, smarując ich gwinty cyjanopanem, nakręcam nakrętki, też na cyjanopan, z lekkim luzem, żeby się nie przykleiły do samochodu, a następnie wiertarką NISZCZĘ gwiazdki w łbach wkrętów. Tablice ma się przy aucie raz na zawsze, a po sprzedaży auta nowy właściel będzie musiał znaleźć sposób na zdjęcie tablic i zajmie mu to co najmniej godzinę. Złodziej tyle nie będzie się mocował, jak zobaczy że nie da się w ciągu dwóch, trzech minut zdjąć tablic, to pójdzie do innego auta.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość oldcowboy
Prościej, pod warunkiem że będzie to łańcuch od medalika na szyję lub od zegarka, bo grubszy w żadnym samochodzie osobowym nie zmieści się pomiędzy zderzak i karoserię. I co, zdejmować go za każdym uruchomieniem samochodu? A co z czytelnością tablic na postoju? Za zasłonięcie tablic grozi mandat!!! No i jak zabezpieczyć łańcuchem tylną tablicę mocowaną najczęściej do karoserii? Owinąć całe auto łacuchem czy zabrać je razem z tablicami do domu? W przypadku Fiata 126p albo Smarta byłoby to możliwe, ale co zrobić z większymi autami?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Pugilares
Olcowboy, takie średniowieczne sposoby to ty lepiej zostaw faktycznie w średniowieczu!, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tak postępował! Idąc tą drogą, to najlepiej w ogóle nie zakładać tablic... "bo ukradną", heh, no to wtedy na 100% nie ukradną :)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość aldo_rejn
jest kilka takich miejsc na świecie, gdzie nie kradną tablic. miejsca te są zwane garażami:) lub parkingami strzeżonymi. jak ktoś nie chce zapłacić 100 czy 200 zł miesięcznie za miejsce w garażu lub na parkingu to niech płaci za nowe tablice i traci swój czas na załatwianie formalności.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość oldcowboy

Olcowboy, takie średniowieczne sposoby to ty lepiej zostaw faktycznie w średniowieczu!, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tak postępował! Idąc tą drogą, to najlepiej w ogóle nie zakładać tablic... "bo ukradną", heh, no to wtedy na 100% nie ukradną :)

Wiesz co? Oddaj od razu swoje tablice złodziejowi, po co ma sobie brudzić ręce i ryzykować, ze glo ktoś złapie na gorącym uczynku? Nie znam skuteczniejszego zabezpieczenia tablic przed kradzieżą jak przynitowanie ich do karoserii. Każde inne jest dla złodzieja zabawką, z którą sobie poradzi w 10 sekund. Garaż? Owszem znakomity pomysł aldo_rejn! Podpowiedz mi tylko, jak mam go wozić ze sobą gdy np. jadę na zakupy albo do innego miasta. Parking strzeżony? Ile ich masz pod hipermarketami? Pod wieloma nawet nie słyszeli, że takie coś istnieje. W mojej dzielnicy najbliższy parking strzeżony jest 10 km od mojego domu i to w stronę, w którą nigdy nie jeżdżę, bo to wylot poza obszar miasta w kierunku, który mnie nie interesuje z żadnych powodów, czyli w kierunku Karczewa. W drugą stronę, w stronę centrum jest taki parking, ale żeby do niego dojechać muszę się przesiąść z jednego autobusu do innego, albo - wynająć taksówkę. Ile ma to wspólnego z ekonomią i oszczędnością czasu i dlaczego nic?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Kulfonix
Rany nie przesadzajmy, nie mieszkamy w Ugandzie żeby zachowywać się jak banda plemiennych obdartusów z dzidami co wszystko muszą przynitować albo przywiązać żeby nie ukradli. Pewnie że "się zdarza", ale wszędzie się zdarza. A jeśli tylko ktoś będzie rozsądnie parkował i nie zostawiał na dwa miesiące auta na ulicy to szansa że ktoś mu ukradnie tablice jest minimalna.Najlepiej to w ogóle samochodu nie mieć, wtedy ci go nie ukradną. I nie zarabiać, wtedy nie będą "grabić" z podatków.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość oldcowboy
Pzrypomniał mi się stary dowcip z tych związanych z Leninem.Na komisariat przyszedł człowiek, żeby zgłosić kradzież samochodu. Posterunkowy zapytał go, skąd mu skradziono to auto i kiedy?- No, z ulicy, spod bloku dziś w nocy.Posterunkowy pokiwał głową, a potem zaprowadził go do drugiego pokoju i pokazał mu obraz z Leninem przemawiajacym do robotników. Zapytał:- Czy widzi pan co trzyma Lenin w ręku?- Widzę. Czapkę!- A jak ją trzyma?- No... ściska ją, więc chyba mocno.- Ile kosztuje czapka?- Nie wiem. Może 30 może 100 złotych.- A ile kosztował pański samochód? - Prawie 200 000 złotych. - To ucz się pan od Lenina, że nawet czapkę za sto złotych trzeba dobrze trzymać, żeby nie ukradli, a co dopiero samochód wart 2000 razy tyle co czapka! Uczmy się od Lenina!!!
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość oldcowboy

Auta za 200 tysiecy nie da sie wziac do reki jak czapke.

Można je wnieść razem z tablicami do kuchni w M-4 na 10 piętrze. Albo przynajmniej same tablice, choć grozi to zezłomowaniem takiego auta bez tablic przez SM. A może trzeba je po porostu zdejmować i kłaść za szybami, skoro wszystkich tak przeraża nitowanie ich do karoserii? Albo isć na najbliższy bazar i ukradzione odkupić od złodzieja?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...
Gość Leoncio

mój znajomy odkupił kiedyś felgi od złodzieja, który ukradł je tydzień wcześniej.

Mój znajomy miał lepszy numer. Było to dawno, ale nie oznacza, że dziś nie mogłoby się zdarzyć. Swoje skradzione radio, bardzo charakterystyczne bo miało uszkodzoną płytę przednią, zobaczy na straganie na warszwskim Wolumenie. Idiota, zamiast się dogadać z paserem, poszedł na najbliższą komendę policji, która jest dość odległa. I okazało się, że AKURAT nie ma żadnego wolnego policjanta ani żadnego patrolu w dzielnicy, żeby podjechać na Wolumen po to radio. Znajomy wrócił, żeby dogadać się z paserem, ale już go nie zastał, ani przez kilka kolejnych dni. Tak, jakby go ktoś ostrzegł albo wystraszył. Radio przepadło.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...
Gość carolcia
skutecznym zabezpieczeniem przed kradzieżą tablic jest przykręcenie ich na śruby a następnie zniszczenie końcówki śruby (tego łepka), aby złodziej nie mógł odkręcić... wadą jest jednak to ze kolejny właściciel ma również problem z demontażem ;)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 10 miesięcy temu...
  • 1 miesiąc temu...
Ty z tymi parkingami nie bądź taki mądry...Bo to już zakrawa na wyłudzanie.Jakbym zobaczył że ktoś kradnie komukolwiek tablicę w mojej okolicy to zapier.....le łapy i nogi połamie
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...
  • 2 miesiące temu...
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...