Skocz do zawartości


Odpowiadanie w temacie: Przemoc w rodzinie. Pomocy!


Opcje wiadomości

Zarejestruj się na forum!

Dzięki rejestracji nikt nie użyje Twojego nicka.
Rejestracja zajmuje tylko chwilę!

Logowanie » Rejestracja


  • PODAJ SŁOWNIE wynik: 2 + 7 =

    wraz z polskimi znakami jeśli takie występują.
  lub Anuluj


Podsumowanie tematu

Napisano 03 grudzień 2015 - 21:25

Wyluzuj ;-) Po pierwsze napisałam już wcześniej że sama tego nie załatwi, bo musi to zrobić osoba pełnoletnia. Po drugie tam była mowa o usunięciu jedynie brata, bo to on jest niejako zapalnikiem. A po trzecie odpowiedź nie była kierowana do Setchorna, tylko do Gościa który pytał, jak zmusić tego brata do wyprowadzki. Opisałam jedynie jak przebiega ten proces, gdy już maż decyzję sądy w ręce. Pozdrawiam

Matko co ja piszę. Muszę już chyba iśc spać jak takie błędy robię :-)


Napisano 03 grudzień 2015 - 21:22

I to wszystko ma załatwić sama 16-letnia dziewczyna? Bo przecież do żadnych władz nie zwróci się o pomoc, bo ją wezmą do domu dziecka. Ty jesteś dorosłą osobą, więc sobie poradziłaś, jednak dziecko samo nie załatwi spraw dorosłych. Jeśli ani matka, ani ojciec nie zajmują się dzieckiem, dziewczyna już dawno powinna trafić do domu dziecka lub rodziny zastępczej.Poza tym, jak sobie wyobrażasz, że dziewczyna 16-letnia zamieszka sama, gdyby komornik wyrzucił rodzica i brata na bruk?

Wyluzuj ;-) Po pierwsze napisałam już wcześniej że sama tego nie załatwi, bo musi to zrobić osoba pełnoletnia. Po drugie tam była mowa o usunięciu jedynie brata, bo to on jest niejako zapalnikiem. A po trzecie odpowiedź nie była kierowana do Setchorna, tylko do Gościa który pytał, jak zmusić tego brata do wyprowadzki. Opisałam jedynie jak przebiega ten proces, gdy już maż decyzję sądy w ręce. Pozdrawiam


Napisano 03 grudzień 2015 - 21:07

Oj Gościu trochę to przekombinowałeś, bo jakby tak strasznie chciała z nim mieszkać to by zwiała i figę by jej zrobili, tyle że do uzyskania pełnoletności musiałaby się za bardzo nie wychylać. Tzn. tak żeby nigdzie dokumentów nie pokazywać, przefarbować włosy i jakby nikt nie wiedział że chłopaka ma w Niemczech, to by się skichali zanim by ją znaleźli. Tylko w tej sytuacji ani pracy by nie mogła podjąć ani skończyć szkoły przez te 2 lata. Poza tym nie ma absolutnie takiej możliwości żeby usunęła z domu dwie osoby pełnoletnie, a sama niepełnoletnia tam została. Wtedy i tak by ją przenieśli do ośrodka opiekuńczego, rodziny zastępczej albo do mamy.

Poza tym takie oszustwo wyszło by na sprawie sądowej bo za stronami idą dokumenty. Jeżeli były wezwania do domu, to funkcjonariusz widzi przecież kto rozrabia, a z każdej wizyty jest protokół. Do tego dokumentacja medyczna osób stanowiących zagrożenie. Nie mówiąc już o tym, że przeciętny dzielnicowy naprawdę dobrze zna rodziny w swoim rewirze, zwłaszcza te dysfunkcyjne. On nic nie może zrobić bez wezwania, ale nie znaczy że nie zna ludzi, wie kto z kim pije, kto jest komu winny pieniądze, kto na złom kradzione przywozi i takie tam.

Jednak twoja wypowiedź pozwala spojrzeć z innej strony na problem. Czasem rzeczywiście są osoby dla których jedynym stałym elementem jest dom rodzinny i za żadne skarby nie chcą go opuścić nawet pomimo zagrożenie. Wiecie, w myśl zasady że lepsze zło znane niż nieznane. W takiej sytuacji to naprawdę jedyny, kto może choć odrobinę pomóc to tylko psycholog.

Tak czy siak, trzymam kciuki żeby się wszystko dobrze skończyło.


Napisano 03 grudzień 2015 - 20:16

 

Przy okazji odpowiem Gościowi jak się zmusza do przeprowadzki. Komornik przychodzi w asyście policji zabiera naszego delikwenta i odstawia go do mieszkania przyznanego przez gminę a jeżeli takich nie ma to do noclegowni. Zabiera do jakiegoś swojego miejsca rzeczy należące do tej osoby i przekazuje mu je gdy otrzyma jakiś lokalik albo, jeżeli jest taka możliwość zostawia je w domu i przenosi dopiero gdy jest gdzie. Najważniejsze jest to, że jeżeli osoba ta jest sprawcą przemocy domowej, to nikt się z nim za bardzo nie cacka i naprawdę usuwają go błyskawicznie.  Pozdrawiam. 

I to wszystko ma załatwić sama 16-letnia dziewczyna? Bo przecież do żadnych władz nie zwróci się o pomoc, bo ją wezmą do domu dziecka. Ty jesteś dorosłą osobą, więc sobie poradziłaś, jednak dziecko samo nie załatwi spraw dorosłych. Jeśli ani matka, ani ojciec nie zajmują się dzieckiem, dziewczyna już dawno powinna trafić do domu dziecka lub rodziny zastępczej.Poza tym, jak sobie wyobrażasz, że dziewczyna 16-letnia zamieszka sama, gdyby komornik wyrzucił rodzica i brata na bruk?


Sethorn

Napisano 03 grudzień 2015 - 20:12

Spróbuj ją przekonać, a jak się nie uda to mimo wszystko polecam wizytę w najbliższym Centrum Wspierania Rodziny, bo tam dyżurują też psychologowie. Pomogą jej przetrwać te 2 lata bez nerwicy, a nie podejmą żadnych działań odnośnie jej sytuacji jeśli nie będzie chciała, bo obowiązuje ich dyskrecja. Możecie nawet iść razem na takie spotkanie, wtedy też dużo łatwiej rozmawia się o problemie.

 

Chyba będziemy musieli tak zrobić. Będę z nią walczył w tym kierunku :)

Dziękuje bardzo za pomoc. 


Sethorn

Napisano 03 grudzień 2015 - 20:08

Jak znam trochę życie, to najpewniej dziewczyna chciałaby, żeby tatuś i brat wyprowadzili się z domu ( czytaj - zostali usunięci), a ona zamieszkała z chłopakiem.Kij ma zawsze dwa końce, pamiętajmy o tym. Znamy tylko jedną stronę tej sprawy, tak jak to nam tu przedstawił chłopak dziewczyny.

Oj myli się pan/pani co do jej intencji. Najbardziej zależy jej na tym żeby brat się wyniósł, ponieważ ten nie pracuje tak jak obiecał i tylko podburza ojca przeciwko niej przez co codziennie ma nieprzyjemności. Jak sama mi powiedziała, najpierw chce skończyć szkołę więc nie będziemy razem mieszkać nawet jakby chciała. Ona po prostu chce spokoju, a tego mieszkając z nimi dwoma pod jednym dachem miała nie będzie. Mieszkając sama z ojcem kłócili się raz na jakiś czas oboje wiedzieli jakie mają obowiązki i nikt nikomu w drogę nie wchodził. Dopiero po pojawieniu się jej brata wszystko legło w gruzach i jak to on sam powiedział, co słyszałem "Nie wyprowadzę się stąd właśnie ze względu na to żeby uprzykrzać ci życie gnojku". Ona wcale teraz nie jest przekonana do zamieszkania ze mną w tym momencie, to był mój pomysł wyjścia z sytuacji, więc proszę przemyśleć kolejnym razem co chce pan/pani napisać lub nie pisać wcale.


Napisano 03 grudzień 2015 - 19:57

Spróbuj ją przekonać, a jak się nie uda to mimo wszystko polecam wizytę w najbliższym Centrum Wspierania Rodziny, bo tam dyżurują też psychologowie. Pomogą jej przetrwać te 2 lata bez nerwicy, a nie podejmą żadnych działań odnośnie jej sytuacji jeśli nie będzie chciała, bo obowiązuje ich dyskrecja. Możecie nawet iść razem na takie spotkanie, wtedy też dużo łatwiej rozmawia się o problemie.

Przy okazji odpowiem Gościowi jak się zmusza do przeprowadzki. Komornik przychodzi w asyście policji zabiera naszego delikwenta i odstawia go do mieszkania przyznanego przez gminę a jeżeli takich nie ma to do noclegowni. Zabiera do jakiegoś swojego miejsca rzeczy należące do tej osoby i przekazuje mu je gdy otrzyma jakiś lokalik albo, jeżeli jest taka możliwość zostawia je w domu i przenosi dopiero gdy jest gdzie. Najważniejsze jest to, że jeżeli osoba ta jest sprawcą przemocy domowej, to nikt się z nim za bardzo nie cacka i naprawdę usuwają go błyskawicznie.  Pozdrawiam. 


Napisano 03 grudzień 2015 - 19:46

A w ogóle przypomniało mi się,że w mojej miejscowości przy zespole szkół jest internat, ale mieszkały tam dzieciaki też z innych szkół w mieście a nawet mój nauczyciel z liceum. Może takie miejsce jest gdzieś w pobliżu, ja bym to rozważyła nawet za cenę zmiany szkoły. W takiej sytuacji żadna dyrekcja nie powinna robić trudności. Bo wiesz, nie da się załatwić tej sprawy tak żeby ona nic nie poświęciła, musi zdecydować czy chce tej pomocy czy nie, bo szczerze mówiąc ja 100 razy bardziej bym wolała mieszkać z obcymi a normalnymi niż niańczyć świra i pijaka, marznąć i głodować. 

Jak znam trochę życie, to najpewniej dziewczyna chciałaby, żeby tatuś i brat wyprowadzili się z domu ( czytaj - zostali usunięci), a ona zamieszkała z chłopakiem.Kij ma zawsze dwa końce, pamiętajmy o tym. Znamy tylko jedną stronę tej sprawy, tak jak to nam tu przedstawił chłopak dziewczyny.


Sethorn

Napisano 03 grudzień 2015 - 19:45

Ma pani całkowitą racje pani Katarzyno. Tylko jak mógłbym przekonać ją do zgłoszenia się gdziekolwiek o pomoc. Kiedy jej o tym mówię ta automatycznie się złości i nie chce nawet tego słuchać "bo nie chcę trafić do domu dziecka", a sama widzi że z dnia na dzień jest co raz gorzej. Przed świętami przyjeżdżam do niej w odwiedziny, więc może rozmowa w cztery oczy coś pomoże lub ja sam gdzieś to zgłoszę.


Napisano 03 grudzień 2015 - 19:37

A w ogóle przypomniało mi się,że w mojej miejscowości przy zespole szkół jest internat, ale mieszkały tam dzieciaki też z innych szkół w mieście a nawet mój nauczyciel z liceum. Może takie miejsce jest gdzieś w pobliżu, ja bym to rozważyła nawet za cenę zmiany szkoły. W takiej sytuacji żadna dyrekcja nie powinna robić trudności. Bo wiesz, nie da się załatwić tej sprawy tak żeby ona nic nie poświęciła, musi zdecydować czy chce tej pomocy czy nie, bo szczerze mówiąc ja 100 razy bardziej bym wolała mieszkać z obcymi a normalnymi niż niańczyć świra i pijaka, marznąć i głodować. 


Podgląd całego tematu (otwiera nowe okno)