Skocz do zawartości


Na czym polega konfrontacja , jak się zachować ?


11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_-praw-radlin

Gość_-praw-radlin
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 19:05

CYTAT(radlin)Czy jak na takiej konfrontacji powiem coś nie tak w obecności mojego adwokata to może mieć to jakiś negatywny wpływ na śledztwo ? Podobno tak i adwokat już nie będzie mógł tego w razie czego "odkręcić" Czy to prawda ?

Każde zeznania podlega swobodnej ocenie sądu- nawet pomówienie.


CYTATWYROK Z DNIA 12 STYCZNIA 2006 R.
II KK 29/05

Pomówienie, czyli obciążanie w złożonych wyjaśnieniach innej osoby
odpowiedzialnością za przestępstwo jest w ujęciu prawa karnego procesowego
dowodem podlegającym swobodnej ocenie na równi z innymi dowodami
(art. 7 k.p.k.).

Przewodniczący: sędzia SN J. Dołhy.
Sędziowie SN: R. Malarski, E. Strużyna (sprawozdawca).
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Pogorzelski.
Sąd Najwyższy w sprawie Roberta K., skazanego za popełnienie
przestępstwa określonego w art. 148 § 1 k.k. oraz Barbary S. oskarżonej z
art. 18 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na
rozprawie w dniu 12 stycznia 2006 r. kasacji, wniesionej przez Prokuratora
Apelacyjnego w W. i obrońcę skazanego Roberta K. od wyroku Sądu Apelacyjnego
w W. z dnia 27 października 2004 r., utrzymującego w mocy wyrok
Sądu Okręgowego w W. z dnia 8 czerwca 2004 r.,
1. u c h y l i ł zaskarżony wyrok i utrzymany nim w mocy wyrok Sądu
Okręgowego w W. w części dotyczącej Barbary S. i sprawę w tym zakresie
p r z e k a z a ł Sądowi Okręgowemu w W. do ponownego rozpoznania;
2. o d d a l i ł kasację obrońcy skazanego Roberta K. (...).
2
Z u z a s a d n i e n i a :
Sąd Okręgowy w W., wyrokiem z dnia 25 lutego 2002 r. uznał za
winnych i skazał – na podstawie art. 148 § 1 k.k. – Roberta K. na karę 25
lat pozbawienia wolności, ustalając, że może być warunkowo zwolniony z
odbycia reszty kary po odbyciu 20 lat, a Daniela S. na karę 15 lat pozbawienia
wolności, z możliwością zwolnienia po odbyciu 12 lat kary – za popełnienie
zbrodni zabójstwa, polegającej na tym, że w dniu 19 stycznia
2001 r. w W., działając wspólnie i w porozumieniu w bezpośrednim zamiarze
pozbawienia życia 4-letniego Michała S. wrzucili go do Wisły, co spowodowało
jego śmierć przez utonięcie.
Tym samym wyrokiem Sąd Okręgowy uznał za winną i skazał, na
podstawie art. 18 § 1 w zw. z art. 148 § 1 k.k., na karę 25 lat pozbawienia
wolności, z możliwością warunkowego zwolnienia po odbyciu 20 lat kary,
Barbarę S. za to, że poleciła i kierowała wykonaniem przez Roberta K.
zbrodni zabójstwa jej 4-letniego syna Michała.
Sąd Apelacyjny w W., po rozpoznaniu sprawy z powodu apelacji
wniesionych przez obrońców oskarżonych i prokuratora, wyrokiem z dnia
19 września 2002 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego wobec Roberta
K. i Daniela S. w zakresie orzeczenia o karze pozbawienia wolności,
natomiast wobec Barbary S. wyrok ten uchylił i sprawę w tym zakresie
przekazał Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania.
Obrońca skazanego Roberta K. wniósł od wyroku Sądu Apelacyjnego
kasację, zarzucając, że wyrok skazujący tego oskarżonego wydany został
z rażącym naruszeniem prawa.
Sąd Najwyższy kasację wniesioną na korzyść Roberta K. uznał za
zasadną i wyrokiem z dnia 2 września 2003 r. uchylił zaskarżony wyrok
Sądu Apelacyjnego oraz wyrok Sądu Okręgowego w części dotyczącej
3
Roberta K. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Okręgowemu w W.
do ponownego rozpoznania.
Sąd Okręgowy w W., po ponownym łącznym rozpoznaniu sprawy
Barbary S. i Roberta K., wyrokiem z dnia 8 czerwca 2004 r., uznał Roberta
K. ponownie za winnego popełnienia zarzucanej mu zbrodni zabójstwa i na
podstawie art. 148 § 1 k.k. skazał go na karę 25 lat pozbawienia wolności z
możliwością warunkowego zwolnienia z odbycia reszty kary po odbyciu 20
lat, natomiast Barbarę S. uniewinnił od popełnienia zarzucanego jej czynu.
Sąd Apelacyjny w W., po rozpoznaniu sprawy z powodu apelacji
wniesionych przez obrońcę Roberta K. oraz przez prokuratora, który zaskarżył
orzeczenie o uniewinnieniu Barbary S., wyrokiem z dnia 27 października
2004 r., utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.
Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżony został kasacjami wniesionymi
przez Prokuratora Apelacyjnego w W. i przez obrońcę Roberta K.
Prokurator Apelacyjny w W. zaskarżył wyrok Sądu Apelacyjnego w
całości na niekorzyść Barbary S. i zarzucając rażące naruszenie prawa
procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia:
„- art. 2, 4, 7, 366, 389 § 1 i 410 k.p.k. polegające na dowolnej ocenie materiału
dowodowego, bez zachowania zasady obiektywizmu oraz wbrew
obowiązkowi dochodzenia prawdy, nie bacząc aby zostały wyjaśnione
wszystkie istotne okoliczności sprawy, bez oparcia rozstrzygnięcia na całości
materiału dowodowego, z pominięciem części wyjaśnień składanych
przez Roberta K., których ocena ma istotne znaczenie w sprawie,
- art. 442 § 3 , 424 § 1 i 457 § 3 k.p.k. poprzez akceptację rażącego uchybienia
Sądu pierwszej instancji, który wbrew wskazaniom Sądu Apelacyjnego
w W., zawartym w wyroku z dnia 14 kwietnia 2002 r., nie przedstawił
w uzasadnieniu orzeczenia konkretnych zachowań przesłuchującego w
dniu 23 stycznia 2001 r. prokuratora, wypowiedzi które mogły być ocenione
jako wpływające na treść relacji wypowiadanych przez Roberta K., w jakim
4
stopniu forma przesłuchania wpłynęła na treść tych wypowiedzi i nie uzasadnił
dlaczego w części wskazującej na sprawstwo Barbary S. uznał je za
niewiarygodne, a w części która dotyczy samooskarżenia i udziału Daniela
S. uznał za złożone swobodnie”,
wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego w W. i utrzymanego
nim w mocy wyroku Sądu Okręgowego w części dotyczącej Barbary
S. oraz przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi
Okręgowemu w W.
Rozwijając w uzasadnieniu skargi kasacyjnej podniesione zarzuty,
Prokurator Apelacyjny stwierdził, że poza oceną Sądu, w rozumieniu art. 7
k.p.k., pozostały wyjaśnienia Roberta K. złożone w dniu 23 stycznia 2001 r.
w trakcie posiedzenia Sądu Rejonowego w przedmiocie tymczasowego
aresztowania, które powinny być ocenione w kontekście „swobody wypowiedzi”.
Prokurator Apelacyjny stwierdził, że Sąd Apelacyjny, krytycznie odnosząc
się do apelacji prokuratora wniesionej na niekorzyść Barbary S.,
zaaprobował fakt naruszenia przez Sąd Okręgowy przepisu art. 442 § 3
k.p.k., czego wyrazem jest niewskazanie przez ten Sąd, jakie konkretne
pytania prokuratora przesłuchującego Roberta K., dotyczące udziału Barbary
S. w zabójstwie jej syna uznał za sugestywne w stopniu ograniczającym
swobodę wypowiedzi tego oskarżonego. Natomiast, podzielając przekonanie
Sądu Okręgowego, że wpływ na pomówienie Barbary S. o zlecenie
i kierowanie zabójstwem jej syna mógł mieć sposób przesłuchiwania
Roberta K. przez prokuratora, Sąd Apelacyjny „zastąpił” Sąd orzekający
merytorycznie w uzasadnieniu tego stanowiska, co jest równoznaczne z
„wyręczeniem” sądu pierwszej instancji w ocenie dowodów, do której tylko
ten sąd był uprawniony, a ponadto zobowiązany wskazaniami zawartymi w
poprzednim wyroku Sądu Apelacyjnego, a co rażąco narusza przepisy art.
5
442 § 3 k.p.k. i 457 § 3 k.p.k. i mogło mieć istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia.
Zdaniem Prokuratora Apelacyjnego, sąd ponadto nie dążył do wyjaśnienia
kwestii ewentualnej podatności Roberta K. na sugestie, do czego
był zobowiązany w myśl art. 442 § 3 k.p.k. A było to konieczne m.in. ze
względu na scharakteryzowany przez orzekający merytorycznie sąd sposób
składania przez Roberta K. w toku rozprawy wyjaśnień na temat jego
udziału w przestępstwie (...”niesprawnie, nie kończy zdań, posługuje się
skrótami wymagającymi od przesłuchującego sformułowania niekiedy wypowiadanych
przez oskarżonego kwestii”...), skoro z protokołu rozprawy
nie wynika, które kwestie zostały wypowiedziane przez oskarżonego, a które
„sformułowane” przez sąd. Poza oceną sądu zarówno pierwszej jak i
drugiej instancji, i z naruszeniem art. 7 k.p.k., pozostała w tej sytuacji okoliczność,
czy sposób wypowiadania się Roberta K. jest adekwatny do stopnia
jego rozwoju psychofizycznego, czy też jest wynikiem udzielania odpowiedzi
pod wpływem sugerujących te odpowiedzi pytań przesłuchującego.
Prokurator wskazał w kasacji, że zastrzeżenia orzekających Sądów co do
sposobu przesłuchania Roberta K. dotyczą jedynie protokołu z dnia 23
stycznia 2001 r. i tylko wypowiedzi o udziale Barbary S. w zabójstwie a nie
pozostałych relacji, co należy uznać za rażące naruszenie prawa w rozumieniu
art. 366 i art. 7 k.p.k.
Za dowolną, w przekonaniu Prokuratora Apelacyjnego, należy uznać
ocenę przez Sąd Apelacyjny zeznań złożonych w toku ponownego rozpoznania
sprawy przez Daniela S., który wobec prawomocnego skazania go
za udział w zabójstwie, w tym ponownym postępowaniu składał zeznania
jako świadek, i który potwierdził uprzednio złożone wyjaśnienia, że Robert
K. powiedział mu, że „Baśka” (Barbara S.) chciała się pozbyć syna. Podobne
zastrzeżenia Prokuratora Apelacyjnego wywołała ocena przez Sąd Apelacyjny
zeznań świadka Zofii P., dokonana z pominięciem pozytywnie cha6
rakteryzującej ją opinii psychologa i w oderwaniu od całości materiału dowodowego.
Obrońca Barbary S., w odpowiedzi na kasację Prokuratora Apelacyjnego,
wniósł o jej oddalenie.
Obrońca skazanego Roberta K. kasację wniósł „z powodu rażącego
naruszenia przepisów prawa materialnego i procesowego, co miało bezpośredni
wpływ na treść wyroku”, a „rażące naruszenie przepisów prawa procesowego
polegało na:
1. nieustosunkowaniu się do wniosku dowodowego dotyczącego przeprowadzenia
eksperymentu dotyczącego sprawdzenia wersji podanej przez
oskarżonego polegającej na stwierdzeniu, że Michał S. wpadł do wody i
utopił się biegnąc za piłeczką, którą bawił się – zawartego we wniosku
dowodowym z dnia 6 listopada 2003 r., który to eksperyment pozwoliłby
sądowi na właściwą ocenę możliwości zaistnienia skutku śmiertelnego
(art. 167 i 170 § 2 k.p.k.),
2. obraza przepisów prawa procesowego dotyczyła także błędów w logicznej
ocenie dowodów, w sposób sprzeczny z zasadami doświadczenia
życiowego, poprzez uznanie, że w ustalonych okolicznościach sprawy
mogło dojść do pozbawienia życia chłopca przez Roberta K., spełniającego
dla 4-letniego Michałka rolę ojca,
3. obraza przepisów prawa materialnego dotyczyła obrazy przepisu art. 9 §
1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k., poprzez uznanie, że charakter zarzutu
dotyczy błędu w ustaleniach faktycznych, podczas gdy zarówno w apelacji
jak i kasacji obrona zarzuca zaskarżonemu wyrokowi obrazę przepisu
określającego winę oraz typ podstawowy przestępstwa przez
uznanie, że w tej sprawie zachodzi możliwość uznania, że Robert K. jest
sprawcą zabójstwa mimo tego że z elementów winy skonstruowanych w
akcie oskarżenia, a także w wyroku Sądu Okręgowego w W. z dnia 25
lutego 2001 r. odpadły elementy związane z poleceniem i kierowaniem
7
wykonania przestępstwa przez Barbarę S., które to elementy stanowiły
podstawę uwzględnienia kasacji przez Sąd Najwyższy, a jednocześnie
Sąd Apelacyjny (także Sąd Okręgowy) nie wskazał jakie motywy kierowały
Robertem K. skutkujące popełnieniem tak okrutnej zbrodni.
Ograniczenie zarzutu do «błędu w ustaleniach faktycznych» pozbawiło
Sąd Apelacyjny możliwości wniknięcia w warstwę psychiczną decydującą
dla oceny, czy Robert K. jest sprawcą zabójstwa w sprawie opartej na
tak wątpliwym i wąskim materiale dowodowym.
W konkluzji przytoczonych wyżej – w dokładnym brzmieniu – zarzutów,
obrońca Roberta K. wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie
sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu.
W uzasadnieniu kasacji obrońca Roberta K. stwierdził, że najważniejszym
zarzutem kasacji jest zarzut ograniczonej oceny przez Sąd Apelacyjny
motywów i pobudek działania Roberta K. Zdaniem autora kasacji
oba ponownie orzekające w sprawie sądy popełniły dwa błędy. Po pierwsze
– ograniczyły rozważania do stwierdzenia, że brak było motywu działania
Roberta K. Po drugie – pominęły to, że w sprawie nie chodzi o ustalenie
motywu popełnienia zbrodni przez osobę, która do zabójstwa się konsekwentnie
przyznała lub wskazują na to inne bezpośrednie dowody, ale o
to, że ustalenie motywu działania ma zasadnicze znaczenie dla oceny, czy
Robert K. w ogóle dokonał zabójstwa. Zdaniem autora kasacji przeczą temu
wzajemne pozytywne relacje pomiędzy nim a chłopcem. W tym należy,
według obrońcy skazanego upatrywać, jak napisał, „niewłaściwej oceny
wyjaśnień Roberta K. dotyczących odpowiedzialności za to, że w jego
obecności chłopiec stracił życie”.
Podniósł, że naruszenie art. 7 k.p.k. wynika m.in. z wadliwej oceny
przez Sąd Apelacyjny faktu wskazania przez Daniela S. innego miejsca
utonięcia chłopca od miejsca wskazanego przez Roberta K., co przemawia
za tym, że Daniel S. tego miejsca nie znał. Naruszenie przepisu art. 7 k.p.k.
8
wyraża się także w stwierdzeniu Sądu Apelacyjnego, że o winie Roberta K.
decyduje przyznanie się do zabójstwa, gdyż praktyka sądowa zna wiele
przypadków nieprawdziwego samooskarżenia.
Konkludując, obrońca stwierdził, że suma uchybień, a więc - niesprawdzenie
możliwości wpadnięcia chłopca do rzeki w pogoni za piłką,
brak właściwej, uwzględniającej dyrektywy wynikające z treści art. 7 k.p.k.,
oceny wyjaśnień Daniela S. dotyczących wskazania miejsca zdarzenia,
brak ustalonego motywu, zwłaszcza po wyeliminowaniu roli Barbary S.,
brak potwierdzenia rozmów telefonicznych w okolicznościach podanych
przez Roberta K. i jego nieprawdziwe wyjaśnienia co do roli matki chłopca
– podważa ostateczne ustalenia i wnioski sądu i uzasadnia podniesione w
kasacji zarzuty wydania zaskarżonego wyroku z naruszeniem prawa.
W odpowiedzi na kasację obrońcy skazanego Roberta K. Prokurator
Apelacyjny w W. wniósł o jej oddalenie jako bezzasadnej. Prokurator
zwrócił uwagę na to, że Autor kasacji w dalszym ciągu nie odróżnia zarzutu
obrazy prawa materialnego od zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych,
mimo, że różnicę tę wskazał już Sąd Apelacyjny omawiając apelację. Zakwestionował
także zasadność zarzutu dotyczącego zaniechania przeprowadzenia
eksperymentu w przedmiocie możliwości wpadnięcia dziecka do
wody w pogoni za piłką, gdyż ustalenie, że taka możliwość istnieje nie wymaga
eksperymentu. Stwierdził, że wyjaśnienia Roberta K., w których od
pewnego etapu postępowania karnego forsował taką wersję przyczyny
utonięcia '63hłopca zostały przez orzekające w sprawie Sądy słusznie uznane
za nieprawdziwe. Stwierdził ponadto, że kasacja nie może się sprowadzać
do powtarzania zarzutów podniesionych w apelacji, a więc ponownego
przedstawiania tych argumentów, które były przedmiotem kontroli odwoławczej.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
9
Kasacja prokuratora wniesiona na niekorzyść Barbary S. jest zasadna.
Słuszny jest w szczególności zarzut, że Sąd Apelacyjny utrzymując w
mocy orzeczenie Sądu Okręgowego w zakresie dotyczącym Barbary S. nie
sprostał obowiązkowi kontroli prawidłowości ustaleń i oceny dowodów dokonanych
przez sąd pierwszej instancji. Stanowisko Sądu Apelacyjnego,
podzielającego przekonanie sądu pierwszej instancji o niewinności Barbary
S. nie zostało bowiem oparte na wszechstronnej analizie wszystkich zgromadzonych
w sprawie dowodów. Sąd Apelacyjny nie tylko nie dostrzegł, że
orzeczenie sądu pierwszej instancji wydane zostało z rażącym naruszeniem
zasady swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.), głównie w wyniku
powierzchownej i fragmentarycznej ich oceny, ale aprobując zaskarżone
orzeczenie, spowodował „przeniknięcie” tego uchybienia do postępowania
odwoławczego, co mogło mieć istotny wpływ na treść wydanego, w wyniku
wadliwego rozpoznania apelacji prokuratora, wyroku.
Wyrażona w art. 7 k.p.k. zasada swobodnej oceny dowodów oznacza
nakaz dokonywania oceny uwzględniającej kryteria obiektywne (logikę,
wiedzę, doświadczenie życiowe), która podlega kontroli procesowej w trybie
odwoławczym, a sąd w uzasadnieniu podjętej decyzji musi wyjaśnić
motywy jakie nim kierowały w dokonywaniu rozstrzygnięcia. Ustalenia faktyczne
przyjęte za podstawę rozstrzygnięcia zawartego w wyroku zatem
tylko wtedy nie naruszają zasady swobodnej oceny dowodów, gdy dokonane
zostały na podstawie wszechstronnej analizy przeprowadzonych dowodów,
a ocena tych dowodów nie wykazuje błędów natury faktycznej czy
logicznej i jest zgodna ze wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego.
Analiza w postępowaniu kasacyjnym dowodów zgromadzonych w
przedmiotowej sprawie potwierdza zarzut podniesiony w kasacji prokuratora,
że orzeczenie dotyczące Barbary S., zaaprobowane w postępowaniu
odwoławczym, oparte zostało o ustalenia dokonane w wyniku dowolnej,
10
powierzchownej i wybiórczej oceny materiału dowodowego, z naruszeniem
obowiązku dochodzenia prawdy, a nadto bez podjęcia starań w celu wyjaśnienia
wszystkich istotnych okoliczności dokonanego zabójstwa i bez
oparcia rozstrzygnięcia na całości materiału dowodowego.
Zasadny jest zarzut podniesiony w kasacji Prokuratora Apelacyjnego,
że zaskarżone orzeczenie wydane zostało z pominięciem części wyjaśnień
złożonych przez Roberta K., a mianowicie wyjaśnień odnotowanych w protokole
posiedzenia w przedmiocie tymczasowego aresztowania, których
ocena ma istotne znaczenie w sprawie. Oświadczenia złożonego przez
Roberta K., w dniu 23 stycznia 2001 r. na posiedzeniu sądu, który miał
podjąć decyzję o jego ewentualnym aresztowaniu, że podtrzymuje wszystko
to, co wyjaśnił tego dnia w trakcie przesłuchania przez prokuratora, absolutnie
nie można uznać za dowód pozbawiony znaczenia, tak w kwestii
oceny udziału Barbary S. w zabójstwie jej syna, jak i w przedmiocie pozostałych
okoliczności tego czynu. Oświadczenie to Robert K. odniósł do złożonych
tego dnia, w trakcie przesłuchania przez prokuratora wyjaśnień, w
których szczegółowo zrelacjonował inspirującą rolę Barbary S. w zabójstwie
dziecka oraz opisał podjęte przez siebie i Daniela S. czynności. Tymczasem
Sąd Okręgowy wypowiedzi Roberta K. zaprotokołowanej w trakcie
posiedzenia przed Sądem Rejonowym, z naruszeniem art. 389 § 1 i 2
k.p.k., nie odczytał ani nie wezwał oskarżonego do wypowiedzenia się na
temat sprzeczności zachodzących pomiędzy treścią tego oświadczenia a
wyjaśnieniami złożonymi na rozprawie. Ponadto, skoro Sąd orzekający merytorycznie
nie odniósł się do wyjaśnień złożonych przez Roberta K. na posiedzeniu
w przedmiocie tymczasowego aresztowania, w uzasadnieniu wyroku,
za zasadny należy uznać podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut
rażącego naruszenia art. 410 k.p.k. Wymóg wynikający z przytoczonego
przepisu oznacza bowiem także to, że wyrok nie może być oparty tylko na
tej części materiału dowodowego, która została w postępowaniu sądowym
11
ujawniona. Oczywistą zatem obrazę art. 410 k.p.k. stanowi pominięcie
istotnego w sprawie dowodu mogącego mieć znaczenie dla ustalenia okoliczności
niepozostających bez wpływu na rozstrzygnięcie w kwestii sprawstwa
i winy Barbary S.
Kontrola kasacyjna zaskarżonego wyroku i utrzymanego nim w mocy
wyroku Sądu Okręgowego wskazuje ponadto, że orzeczenie o uniewinnieniu
Barbary S. nie zostało poprzedzone pogłębioną analizą wszystkich wyjaśnień
złożonych przez Roberta K. w kwestii inspirującej roli Barbary S. w
zabójstwie jej syna.
Przeciwstawienie przez orzekające w sprawie sądy wyjaśnień Barbary
S., która w toku całego postępowania rzeczywiście konsekwentnie zaprzeczała
wyjaśnieniom Roberta K., że od dawna chciała się pozbyć syna,
ułożyła plan w jaki sposób ma to nastąpić i kierowała jego wykonaniem,
zmienianym kilkakrotnie wersjom wydarzeń podawanym przez Roberta K.,
który w swojej obronie początkowo, na wstępie postępowania przygotowawczego,
a potem w postępowaniu sądowym prezentował całkowicie
niewiarygodne wersje wydarzeń, nie może być uznane za prawidłowe zrealizowanie
w przeprowadzonym postępowaniu sądowym zasady swobodnej
oceny dowodów. Sama bowiem konsekwencja w prezentowaniu pewnego
stanowiska nie przesądza o jego słuszności. Zatem, jedynie konsekwentne
zaprzeczanie przez Barbarę S. obciążającym ją wyjaśnieniom
Roberta K., nie może być bezkrytycznie oceniane za wiarygodne bez
uprzedniej wnikliwej analizy tych wyjaśnień z uwzględnieniem całokształtu
okoliczności sprawy.
Przede wszystkim należy pamiętać, że tylko konsekwentne i stanowcze
zaprzeczanie przez Barbarę S., że to ona ułożyła plan zabójstwa dziecka
i nakłoniła Roberta K. do zrealizowania tego planu, stanowiło w jej
ocenie szansę na uniknięcie przez nią odpowiedzialności karnej za zbrodnię
zabójstwa. Wyjaśnienia osoby postawionej w stan oskarżenia są jednak
12
nie tylko dowodem w postępowaniu, ale także sposobem, środkiem służącym
do obrony – i zaprzeczanie własnemu udziałowi w przestępstwie nie
jest w postępowaniu karnym niczym wyjątkowym. Natomiast fakt, że w nauce
prawa karnego wyjaśnienia oskarżonego, opisujące rolę i udział w zarzucanym
mu przestępstwie także innej osoby, określa się terminem „pomówienie”,
nie oznacza, że określeniu temu należy w postępowaniu karnym
przydawać takie znaczenie z jakim funkcjonuje ono w języku potocznym.
Pomówienie, czyli obciążanie innej osoby odpowiedzialnością za
przestępstwo jest bowiem w ujęciu prawa karnego procesowego dowodem
podlegającym swobodnej ocenie na równi z innymi dowodami, nie może
być więc z góry traktowane z nieufnością, uznawane za dowód „niepełnowartościowy”
i ograniczane do pojęcia fałszywego oskarżenia.
W niniejszej sprawie trudno nie przyznać racji zarzutowi podnoszonemu
przez oskarżyciela publicznego, że orzekające sądy, badając wiarygodność
pomówienia, nie dostrzegły, że motywem złożenia przez Roberta
K. wyjaśnień opisujących nie tylko rolę Barbary S., ale także własną rolę w
dokonaniu zabójstwa dziecka, nie była chęć uniknięcia za tę zbrodnię własnej
odpowiedzialności. Nie podjęły ponadto nawet próby ustalenia jaki
mógł być motyw pomówienia przez Roberta K. o udział w zbrodni zabójstwa
niewinnej osoby, swojej dziewczyny, z którą od wielu miesięcy związany
był uczuciem, a zarazem matki dziecka, które pozbawił życia.
Słusznie Prokurator Apelacyjny zarzucił w kasacji naruszenie przez
orzekające sądy zasady swobodnej oceny dowodów w wyniku ustalenia,
że podany przez Roberta K. „przebieg zdarzenia, w którym wskazał on na
udział w przestępstwie Barbary S., został zawarty w pytaniach przesłuchującego”.
Tego rodzaju stwierdzenie oznacza przekonanie zarówno sądu
pierwszej instancji jak i Sądu Apelacyjnego, że prokurator przesłuchujący w
dniu 23 stycznia 2001 r. Roberta K. spowodował złożenie przez niego nieprawdziwych
wyjaśnień, w celu doprowadzenia do skazania, za zbrodnię
13
zabójstwa jej własnego dziecka, niewinnej kobiety. Konsekwencją sformułowania
tego rodzaju poglądu winno być zatem wystąpienie z doniesieniem
o popełnieniu przez prokuratora przestępstwa.
Kontrola kasacyjna omawianych orzeczeń nie potwierdziła tego
wniosku. W świetle tej kontroli zasadne jest natomiast stwierdzenie, że
przekonanie obu sądów o złożeniu przez Roberta K. wyjaśnień opisujących
rolę Barbary S. w zabójstwie jej syna, rzekomo na skutek sugestii prokuratora,
oparte zostało na całkowicie dowolnej ocenie przebiegu przedmiotowego
przesłuchania. Słusznie zakwestionowaną w kasacji próbę wykazania
przez Sąd Apelacyjny (przez przytoczenie pytań prokuratora i fragmentów
wypowiedzi Roberta K. w trakcie przesłuchania w dniu 23 stycznia
2001 r. na podstawie zapisu w stenogramie), że jest to pogląd słuszny, należy
ocenić jako nieskuteczną. Wskazane w uzasadnieniu wyroku Sądu
Apelacyjnego przykłady rzekomego sugerowania Robertowi K. wypowiedzi
dotyczą bowiem okoliczności nie mających żadnego znaczenia dla oceny
wiarygodności jego wyjaśnień w przedmiocie współdziałania '42arbary S. w
zabójstwie dziecka. W tym miejscu konieczne jest zwrócenie uwagi na niekonsekwencję
w ocenie omawianego dowodu (co zresztą podnosi w kasacji
Prokurator Apelacyjny), gdyż orzekające w sprawie sądy nie miały żadnych
wątpliwości co do wiarygodności wyjaśnień Roberta K., dotyczących
jego własnej roli oraz udziału w zabójstwie Daniela S., złożonych w trakcie
tego samego przesłuchania.
Należy podkreślić, że orzekające sądy nie wskazały żadnych dowodów
mogących świadczyć o nierzetelnym i naruszającym prawo dokonywaniu
czynności w toku prowadzonego w sprawie postępowania przygotowawczego
zarówno przez policjantów jak i prokuratora. Nie podjęły także
próby ustalenia jaki racjonalny powód mógłby skłaniać te osoby do kierowania
podejrzeń wobec matki dziecka i fabrykowania fałszywych dowodów
mających doprowadzić do skazania właśnie jej.
14
Należy ponadto zauważyć, że odtworzenie, w postępowaniu kasacyjnym,
przebiegu przesłuchania zarejestrowanego na kasecie magnetowidowej,
zdecydowanie podważa ustalenia orzekających sądów o sugerowaniu
Robertowi K., przez prokuratora, udziału Barbary S. w przestępstwie.
Zastrzeżenia odnieść można jedynie do techniki przesłuchania zastosowanej
przez prokuratora, polegającej na przerywaniu wypowiedzi Roberta K.
pytaniami i powtarzaniu wypowiadanych przez niego kwestii w trakcie ich
równoczesnego, ręcznego zapisywania w protokole. Zastosowanie takiego
sposobu przesłuchania, mającego zapewne na celu dosłowne zaprotokołowanie
wypowiedzi osoby przesłuchiwanej i umożliwienie jej weryfikowania
na bieżąco zapisywanej treści, w istocie nie pomagało Robertowi K. w
kontynuowanie wyjaśnień. W ocenie Sądu Najwyższego zastosowany
przez prokuratora sposób przesłuchania nie naruszył jednak przepisu art.
171 § 1 k.p.k., gdyż nie ograniczył „swobody wypowiedzi”, w ujęciu tego
przepisu, stanowiącej warunek ważności uzyskanego środka dowodowego.
Każda z zarejestrowanych na kasecie wypowiedzi Roberta K., dotycząca
zarówno jego własnej roli w zabójstwie dziecka, jak i współdziałania Barbary
S., ma charakter jego autentycznej, niczym nie skrępowanej ani nie sugerowanej
wypowiedzi.
W związku z powyższym zarzut kasacji, że w ponownym postępowaniu
sądowym pominięto kwestię ewentualnej podatności Roberta K. na sugestię,
nie ma w sprawie większego znaczenia.
Odtworzenie przebiegu przesłuchania zarejestrowanego na taśmie
magnetowidowej pozwala zgodzić się z uwagą Sądu Okręgowego, że Robert
K., składając wyjaśnienia, nie kończy zdań i posługuje skrótami. Ale
treść jego wypowiedzi jest całkowicie zrozumiała i zawarty w nich sens nie
nasuwa żadnych problemów interpretacyjnych. Sam sposób wypowiadania
się Roberta K., w niczym nie różniący się od tego, jak mówią inni przedstawiciele
jego środowiska, ludzie na podobnym poziomie intelektualnym
15
(co można usłyszeć nie tylko na sali sądowej, ale także w miejscach publicznych),
nie powinien zatem rzutować na ocenę wiarygodności złożonych
przez niego wyjaśnień. Doświadczenie, jakie zdobywa się w praktyce
sądowej wskazuje, że relacje o przebiegu przestępstwa wcale nie przychodzą
ich sprawcom z łatwością. Nie można o tym zapominać interpretując
treść relacji Roberta K. o okolicznościach wstrząsającej zbrodni, czego, jak
wynika z jego wypowiedzi, miał świadomość.
Sąd Apelacyjny ma rację stwierdzając, że „nie ilość pomówień, a ich
jakość, czyli wiarygodność ma znaczenie”. Analiza uzasadnienia zaskarżonego
kasacją wyroku prowadzi jednak do wniosku, że Sąd ten niesłusznie
podzielił przekonanie sądu pierwszej instancji o braku wiarygodności tych
wypowiedzi Roberta K., które dotyczą udziału Barbary S. w zabójstwie jej
syna.
Wyjaśnienia te, zarówno złożone w dniu 23 stycznia 2001 r., jak i w
późniejszych fazach śledztwa, wymagają zatem ponownej, wszechstronnej,
wnikliwej i obiektywnej, uwzględniającej całokształt zgromadzonego w
sprawie materiału dowodowego analizy. Sąd orzekający ponownie winien
zwrócić uwagę na fakt, że Robert K. nigdy .nie odwołał wyjaśnień
pomawiających Barbarę S. Okoliczności, że była inicjatorką utopienia
dziecka i autorką planu, jak należy to wykonać, potwierdził w kolejnych
wyjaśnieniach składanych w czasie śledztwa, w trakcie konfrontacji z Barbarą
S., a także w dniu 22 lutego 2001 r., kiedy to przesłuchiwany przez
innego prokuratora, podjął próbę wywikłania się z zarzutu zabójstwa, twierdząc,
że to Daniel S. niespodziewanie wrzucił dziecko do wody. Natomiast
jest rzeczą zrozumiałą, że osobę Barbary S. pomijał w dalszych
wyjaśnieniach, składanych w postępowaniu sądowym, kiedy to forsował
koncepcję obrony własnej osoby i twierdził, że dziecko wpadło do rzeki w
pogonDi zoak opniłukjąą.c pogłębionej analizy wyjaśnień Roberta K., sąd orzekający
ponownie winien zwrócić uwagę na fakt, że wyjaśnienia te w zakresie doty16
czącym Barbary S. obfitują w liczne szczegóły (np. informację, że w obawie
o życie dziecka podjął próbę odszukania jego ojca, żeby prosić go o zabranie
dziecka „bo ona miała głupie plany, że jej dziecko przeszkadza”), których
ocena może mieć istotne znaczenie dla weryfikacji wiarygodności pomówienia.
Konieczna jest ponowna analiza tego pomówienia przede
wszystkim w świetle zeznań świadka Zofii P., zwłaszcza wobec widocznego
iunctim pomiędzy szczegółami zawartymi w relacjach obu tych osób. W
tym miejscu należy bowiem stwierdzić, że zarzut podniesiony w kasacji,
dotyczący negatywnej oceny przez orzekające sądy zeznań Zofii P., i to
pomimo pozytywnie charakteryzującej ją opinii psychologicznej, jest zasadny.
Ocenę tę dyskwalifikuje ponadto zabieg, zastosowany przez Sąd
Okręgowy w uzasadnieniu wyroku, polegający na przytoczeniu tylko tego
fragmentu opinii psychologicznej, który przystawał do koncepcji o nieprzydatności
zeznań tego świadka.
Orzekający ponownie sąd powinien poświęcić więcej uwagi dowodom
stawiającym Barbarę S. jako matkę, w zdecydowanie negatywnym
świetle, do których w dotychczasowym postępowaniu nie przywiązywano
znaczenia lub, bez pogłębionej ich analizy, uznawano za tendencyjne.
Konieczna jest także ponowna ocena tych fragmentów wyjaśnień
Roberta K., które dotyczą okoliczności kierowania przez Barbarę S. wykonaniem
zabójstwa, poprzez telefoniczne kontaktowanie się z jego sprawcami.
W dotychczasowym postępowaniu sądowym bezkrytycznie odrzucono,
jako nieprawdziwe, twierdzenia Roberta K. o pozostawaniu z Barbarą
S., w czasie realizowania planu zabójstwa dziecka, w telefonicznym kontakcie
– opierając się wyłącznie na wydruku zarejestrowanych połączeń
telefonicznych z numerem telefonu należącego do Roberta K. (zarejestrowanego
na jego nazwisko). Orzekające sądy nie wzięły jednak pod uwagę
możliwości kontaktowania się przez wymienione osoby przy użyciu telefonów
nie zarejestrowanych na ich nazwiska.
17
Nie rozważyły bowiem możliwości łatwego dostępu do komórkowych aparatów
telefonicznych (masowo sprzedawanych na bazarach) i telefonicznego
kontaktowania się przy użyciu kart tzw. prepaidowych, nierejestrowanych
i powszechnie dostępnych w sprzedaży (np. kart tak-tak).
W dotychczasowym postępowaniu niesłusznie zbagatelizowano te
dowody, które świadczyły o posiadaniu telefonów komórkowych przez
wszystkie osoby oskarżone w niniejszej sprawie. Nie poświęcono większej
uwagi temu fragmentowi wyjaśnień Roberta K., w którym stwierdził, że Daniel
S. dysponował telefonem kradzionym, a ponadto taki telefon sprzedał
Barbarze S. Ponadto pominięto także inne dowody mogące mieć w omawianej
kwestii zasadnicze znaczenie. Okoliczność, że Barbara S. dysponowała
w krytycznym czasie telefonem komórkowym, ujawnił w zeznaniach
złożonych przed sądem jej brat, Marcin K. Natomiast o tym, że także Robert
K. dysponował innym telefonem niż zarejestrowany na jego nazwisko,
mogą świadczyć wyjaśnienia samej Barbary S. Wyjaśniła ona bowiem, że
w dniu 19 stycznia 2001 r. około godz. 11-tej, zadzwonił do niej Robert i
powiedział, że „jedzie z kolegą Jarkiem pod Pałac Kultury”. W spisie połączeń
wychodzących z numeru telefonu zarejestrowanego na nazwisko Roberta
K. takiego połączenia jednak nie odnotowano. W spisie tym odnotowano
natomiast połączenie o 1102 z telefonem w mieszkaniu matki Roberta
K. Nie ulega więc wątpliwości, że Robert K. w tym samym czasie telefonował
z miasta, z tym tylko, że do Barbary S. z innego telefonu niż zarejestrowany
na jego nazwisko. Z wyjaśnień Barbary S. wynika ponadto, że
tego samego dnia, około godz. 13-14, zadzwoniła do Roberta K. do domu,
a po usłyszeniu od jego matki, że jeszcze nie wrócił, zadzwoniła do niego
„na komórkę” i dowiedziała się, że jest w tramwaju i jedzie do domu. Tymczasem
z zarejestrowanych połączeń przychodzących do tego numeru nie
wynika, aby Barbara S. łączyła się z telefonem komórkowym o tym numerze.
Natomiast z tym numerem połączyła się, dzwoniąc z telefonu stacjo18
narnego należącego do jej matki, dopiero o godz. 1435, (co wynika zarówno
ze spisu połączeń jak i wyjaśnień Barbary S.), kiedy to Robert K. był już w
domu.
Należy także pamiętać, że dla oceny wiarygodności wyjaśnień
Roberta K. istotne znaczenie ma analiza zachowania się Barbary S. po
stwierdzeniu, że jej syna nie ma w przedszkolu i przekazaniu jej informacji,
że „odebrał go ten pan, co zawsze”.
Uwagę orzekających '73ądów powinien był zwrócić brak odruchowej,
racjonalnej reakcji Barbary S. na informację, że jej syna odebrał z przedszkola
„ten pan, co zawsze”, jakiej można było się spodziewać po matce,
która dowiaduje się, że jej 4-letni syn został zabrany z przedszkola. Otóż
Barbara S., mając świadomość, że mowa o Robercie K., bez wahania wykluczyła
jej prawdziwość i nie podejmując żadnej próby zweryfikowania tej
informacji (choćby przez zapytanie Roberta K. co to oznacza i skonfrontowanie
go z personelem przedszkola), niezwłoczne wystąpiła z podejrzeniem,
że Michała zabrał z przedszkola jego ojciec, Piotr S. Uczyniła tak mając
świadomość, że Piotr S. nie wiedział do którego przedszkola chodzi jego
syn. Okoliczność ta, a ponadto fakt, że ojciec Michała nigdy wcześniej
nie zabierał go z przedszkola wynika z zeznań nie tylko Piotra S., ale
przede wszystkim Małgorzaty K., matki Barbary S. Należy dodać, że zgłoszenie
przez Barbarę S. na policji o zaginięciu syna nie nastąpiło spontanicznie,
ale pod wpływem uwagi wypowiedzianej przez Genowefę M., że
tak należy postąpić, a podejrzenie wobec Piotra S. było forsowane przez
nią, pomimo zwrócenia jej uwagi przez matkę, że przecież jej były mąż nie
wie do którego przedszkola chodzi Michał. Należy dodać, że Barbara S.
wystąpiła z tym podejrzeniem pomimo świadomości, że jej twierdzenie o
uprowadzeniu syna przez ojca w przeszłości, nie polegało na prawdzie, co
oznacza, że zależało jej na uwiarygodnieniu podejrzenia, że Michała odebrał
z przedszkola Piotr S.
19
W dotychczasowym postępowaniu nie podjęto w ogóle próby analizy
zachowania się Barbary S. od momentu, gdy poinformowano ją w przedszkolu,
że jej syna odebrał „ten pan, co zawsze”, co pozwoliłoby ocenić
wiarygodność jej reakcji. Zaniechanie przez orzekające w sprawie sądy
rozważenia kwestii, czy istotnie nie ma w sprawie żadnego znaczenia bezzasadne
kierowanie przez nią podejrzeń na ojca dziecka, który nie wiedział
do którego przedszkola chodzi jego syn, i który pewnie miałby kłopoty z jego
zabraniem, skoro z zeznań osób zatrudnionych w przedszkolu wynika,
że to Roberta K. uważano za ojca chłopca, bez wątpienia rażąco narusza
zasadę swobodnej oceny dowodów i mogło mieć wpływ na treść orzeczenia.
W ponownym postępowaniu Sąd winien także odpowiedzieć na pytanie
cui bono (fuerit), czyli komu miała przynieść korzyść śmierć dziecka.
Orzekający Sąd nie może tracić z pola widzenia żadnego dowodu mogącego
mieć znaczenie dla ustalenia, komu w rzeczywistości istnienie dziecka
komplikowało życie. Powinien więc mieć na uwadze m.in. to, że Robert
K. mieszkał osobno, jego plany co do ewentualnego ułożenia sobie życia w
stałym związku z Barbarą S. nie były skonkretyzowane, spotkania z jej synem
jedynie sporadyczne, a wzajemne, pozytywne relacje charakteryzuje
m.in. treść rozmowy prowadzonej z dzieckiem przez Roberta K. w autobusie,
w drodze nad Wisłę (por. wyjaśnienia Daniela S.). (...)

#2 Gość_-praw-radek07

Gość_-praw-radek07
  • Goście

Napisano 10 luty 2009 - 15:02

CYTAT(radlin)Czy jak na takiej konfrontacji powiem coś nie tak w obecności mojego adwokata to może mieć to jakiś negatywny wpływ na śledztwo ? Podobno tak i adwokat już nie będzie mógł tego w razie czego "odkręcić" Czy to prawda ?
wszytsko co Pan powie będzie zaprotokołowane i w tym sensie będzie miało wpływ na dalszy bieg postępowania-czy pozytywny czy negatywny na to chyba nikt tu Panu teraz nie odpowie

#3 Gość_-praw-radlin

Gość_-praw-radlin
  • Goście

Napisano 10 luty 2009 - 10:06

Czy jak na takiej konfrontacji powiem coś nie tak w obecności mojego adwokata to może mieć to jakiś negatywny wpływ na śledztwo ? Podobno tak i adwokat już nie będzie mógł tego w razie czego "odkręcić" Czy to prawda ?

#4 Gość_-praw-radek07

Gość_-praw-radek07
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 22:22

CYTAT(radlin)A czy pytania zadawane przez przesłuchującego mają dotyczyć tylko już postawionych przez prokuratora zarzutów , czy może również w obecności tego drugiego pytać o inne rzeczy ?Podobno może to być nagrywane , czy muszą o tym wcześniej powiadomić ?
tak, przesłuchujący może nagrywać-także kamerą ale musi o tym uprzedzić

#5 Gość_-praw-radek07

Gość_-praw-radek07
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 22:20

CYTATJan Wojtasik




Konfrontacja jako metoda przesłuchania


Pojęcie konfrontacji

Konfrontacja jest specyficznym, kryminalistyczno – procesowym sposobem odbioru relacji w toku przesłuchania osobowego źródła dowodowego, jakim może być świadek, biegły czy podejrzany. Przepisy kodeksu postępowania karnego z 6 czerwca 1997r. dopuszczające w art. 172 możliwość konfrontowania osób przesłuchiwanych, czynności tej nie definiują, ograniczając się do wskazania jej celu, jakim jest wyjaśnienie sprzeczności w relacjach osób przesłuchiwanych .

Lakoniczność sformułowania ustawowego w sposób naturalny przenosi ciężar rozważań nad istotą konfrontacji, zakresem jej stosowania, warunkami dopuszczalności i sposobem przeprowadzania na doktrynę. Przede wszystkim kryminalistyczną, w mniejszym stopniu procesową. Podkreślić należy też istotne znaczenie, jakie w tej mierze odegrała praktyka sądowa i metody wypracowane w organach ścigania.

Zdaniem Zb. Czeczota i T. Tomaszewskiego, konfrontacja, czyli stawienie do oczu, jest to równoczesne przesłuchanie dwóch osób na tę samą okoliczność, w celu wyjaśnienia sprzeczności w ich poprzednich zeznaniach lub wyjaśnieniach . Według Wł. Gutekunsta, konfrontacja jest swoistym typem przesłuchania, które polega na jednoczesnym przesłuchaniu dwóch osób . Natomiast T. Hanausek zdefiniował konfrontację, jako szczególną formę przesłuchania dwóch osób, którą charakteryzuje jedność czasu, miejsca, przedmiotu i dokumentacji przesłuchania .

Nie podejmują natomiast próby definiowania konfrontacji polscy autorzy innych klasycznych podręczników kryminalistyki, pomimo przedstawienia jej problematyki w różnym zakresie w swoich pracach . Z kolei w komentarzach do kodeksu postępowania karnego nierzadko spotyka się odwołanie do dorobku kryminalistyków . St. Kalinowski przyjmował , że tzw. konfrontacja jest przesłuchaniem osób stawionych sobie „do oczu” i zapytywanych o te same okoliczności . Wg F. Prusaka, konfrontacja to „jednoczesne stawienie przed sądem lub prowadzącym postępowanie dwóch lub więcej świadków, albo świadków i oskarżonego w celu wyświetlenia sprawy, co do której w zeznaniach zachodziły pewne sprzeczności” .

Cele konfrontacji

Prawdopodobnie pierwszym, który w sposób naukowy określił cel konfrontacji był J. Bentham, pisząc: „Gdy natrafi się na zeznania sprzeczne z sobą, zarządza konfrontację i daje stronom możność wzajemnego natarcia na siebie, a z tego zderzenia wykrzesza się prawda” . W takim ujęciu celu konfrontacji dostrzec można jedną z podstawowych zasad współczesnego procesu karnego – zasadę prawdy materialnej, czyli po prostu prawdy. Przepis art. 172 kpk ani jego odpowiednik w kodeksie postępowania z 1969r. takiego celu konfrontacji nie deklarują, ograniczając swoją ratio legis do „wyjaśnienia sprzeczności” w relacjach osób przesłuchiwanych. Zasada prawdy obiektywnej została jednak określona w przepisie § 2 art. 2 kpk, który określa zasadnicze cele postępowania karnego i nie może ulegać wątpliwości, że celom tym podporządkowane jest każde rozwiązanie szczegółowe.

Nie sposób więc nie zgodzić się z T. Grzegorczykiem, który w ślad za Sądem Najwyższym przytacza, iż w postępowaniu przygotowawczym /jak i całym postępowaniu karnym – przyp. mój - J.W./ dążyć należy do wykrycia tego, co naprawdę zaszło i jak w rzeczywistości wyglądają fakty podlegające ocenie prawnej . Dyrektywę tę uznać trzeba za obowiązującą tak daleko, jak tylko jej realizacja nie stanie w sprzeczności z jakąkolwiek inną zasadą procesu karnego . Należy więc – po pierwsze - zdecydowanie i konsekwentnie dążyć do poznania prawdy. Nadrzędność zasady prawdy nad niektórymi formalnymi wymogami procesu w kontekście konfrontacji pośrednio potwierdził Sąd Najwyższy stwierdzając, że art. 172 kpk nie nakłada na sąd obowiązku konfrontacji świadków w każdym przypadku sprzeczności w ich zeznaniach, lecz tylko w sytuacji, gdy może się to przyczynić do prawidłowego ustalenia stanu faktycznego . Po drugie, poznając prawdę, należy mieć permanentnie na uwadze potrzebę realizacji celów postępowania karnego określonych w przepisie art.2 § 1 pkt. 1 kpk, czyli m.in. cel, jakim jest pociągnięcie podejrzanego do odpowiedzialności karnej .

W świetle przytoczonych argumentów cel konfrontacji jawi się więc dwuaspektowo. Aspekt pierwszy: formalno-procesowy, kiedy to konfrontacja służy przede wszystkim niwelowaniu sprzeczności w relacjach i aspekt drugi - quasi materialny, w którym konfrontację traktujemy, jako środek poznawania prawdy. Tylko pozornie cele te są zawsze tożsame. W tym drugim aspekcie konfrontacja jest przede wszystkim metodą przesłuchania podejrzanego, chociaż sama czynność przesłuchania realizowana jest z udziałem innych jeszcze źródeł dowodowych.


Konfrontacja jako metoda przesłuchania.

Metoda to sposób postępowania nadający się do wykorzystania w każdej podobnej sytuacji. W znaczeniu bardziej konkretnym, metoda to „zespół celowych czynności i środków prowadzących do wykonania określonego zadania lub rozwiązania danego problemu” .

Metoda przesłuchania podejrzanego to sposób zachowania się organu procesowego, określony przez przepisy kpk i uwzględniający wiedzę psychologiczną, który po zastosowaniu w konkretnym przypadku daje optymalną szansę realizacji celów tej czynności.

Nieprzypadkowo więc w miejsce terminu „metoda przesłuchania podejrzanego” spotkać możemy określenia zamienne takie, jak: psychologiczne techniki wydobywania wyjaśnień, psychotechnika wydobywania wyjaśnień czy psychologiczne techniki wypytywania. Metoda to kategoria pojęciowa oznaczająca coś więcej niż dopełnienie określonej przez przepisy procedury. W pojęciu tym wyraża się postępowanie odmienne jakościowo, nastawione przede wszystkim na działanie skuteczne, a nie tylko poprawne formalnie.

Jakkolwiek od dawna już przyznanie się sprawcy do zarzucanego mu czynu nie jest królową dowodów, wartości i znaczenia takiego przyznania rzeczywistego sprawcy czynu nie sposób przecenić. Niewymuszone torturami przyznanie, zwłaszcza przed sądem współcześnie doceniane jest we wszystkich krajach cywilizowanych, jakkolwiek dowodem wystarczającym jest tylko w sprawach cywilnych . Także w polskiej literaturze procesowej i kryminalistycznej docenia się wartość wyjaśnień podejrzanego /oskarżonego/, a zwłaszcza wyjaśnień, w których przyznał się on do popełnienia czynu, jakiego faktycznie dokonał. Okoliczności popełnienia wielu przestępstw, zwłaszcza gdy zostały dokonane bez świadków, na szkodę ofiary bezosobowej - instytucji , albo gdy ofiara nie żyje, znane są tylko sprawcy. Bywa, że tylko sprawcy znane są, nie zawsze proste procesy motywacyjne i czynniki determinujące popełnienie przestępstwa. Zdarza się niejednokrotnie, że tylko wyjaśnienia podejrzanego prowadzą do właściwej interpretacji rzeczowego materiału dowodowego . Dodatkowo, szczegółowa relacja podejrzanego o przebiegu zdarzenia, przedstawienie swojej w nim roli, motywów działania z natury rzeczy ułatwia i przyspiesza postępowanie . W znacznej mierze zmniejsza też jego koszty. Przyznanie posiada istotne, bardzo pozytywne znaczenie dla procesu reedukacji. Zgodne z prawem i etyką dążenie organu procesowego do uzyskania przyznania się podejrzanego do faktycznie popełnionego przez siebie czynu pozytywnie ocenił m.in. J. Gurgul . Z kolei, umiejętne przeprowadzenie konfrontacji T. Chrustowski wymienia jako jedną z podstawowych przyczyn przyznania się .

Podejrzani mogą jednak z różnych powodów zaprzeczać dokonaniu przestępstwa. Niektórzy czynią tak z obawy przed karą. Inni konsekwentnie dążą do skorzystania z owoców swojego czynu, a przyznanie niweczy ten zamiar .

Podejmowanie ze strony organu prowadzącego postępowanie starań o wyjednanie przyznania się sprawcy przestępstwa nie tylko nie jest działaniem przez prawo zakazanym, ale z przyczyn wcześniej wskazanych niezwykle pożądanym. Nieprzypadkowo normy prawa procesowe odróżniają rolę prowadzącego czynność, czyli w tym wypadku przesłuchującego od roli protokolanta.

W literaturze przedmiotu słusznie podkreśla się, że doprowadzenie podejrzanego do przyznania się musi dokonywać się metodami zgodnymi z prawem, zasadami etyki zawodowej i regułami taktyki przesłuchania . We właściwie zdefiniowanej sytuacji dowodowej, odpowiednio przygotowana i przeprowadzona konfrontacja w moim przekonaniu spełnia znakomicie te kryteria. W niejednej trudnej dowodowo sprawie może okazać się punktem zwrotnym.

Ryzyko konfrontacji

Konfrontacja należy do najtrudniejszych czynności procesowych. Pogląd ten podzielają wszyscy wypowiadający się na jej temat autorzy . Odwołując się do własnych doświadczeń śledczych, nie sposób się z nimi nie zgodzić.

Jest to przede wszystkim czynność skomplikowana pod względem taktyczno –organizacyjnym i w dużym stopniu obciążona ryzykiem już w momencie podjęcia decyzji o jej przeprowadzeniu. Ryzyko to wynika w pierwszej kolejności z konieczności przedwczesnego ujawnienia podejrzanemu istotnego materiału dowodowego, jakim jest obciążająca go relacja świadka czy innego podejrzanego. Nieuchronność tego ujawnienia nie zmienia faktu, że moment, w którym następuje niekiedy ma istotne znaczenie psychologiczne. Poza tym, na początkowym zwłaszcza etapie postępowania przygotowawczego, znajomość wypowiedzi jednych źródeł dowodowych przez inne osobowe źródła dowodowego co do zasady nie jest pożądana. Zdarza się, że podejrzani w celu zdobycia wiedzy o stanie zebranych przeciwko nim dowodów sami zabiegają o konfrontację z osobami, o których im wiadomo, że były już przesłuchiwane albo spodziewają się, że przesłuchane być powinny.

Po drugie, liczyć należy się zawsze z niebezpieczeństwem uzgodnienia - i to sensie dosłownym - stanowisk stron konfrontacji ze szkodą dla prawdy. Ryzyko takich skutków konfrontacji pojawia się najczęściej, gdy podejrzani przed czynem wspólnie popełnionym nie uzgodnili linii obrony i obecnie zabiegają o umożliwienie im kontaktu pod pozorem czynności procesowej. Wypadnie tylko w tym momencie wspomnieć, że uzgodnienia te niekoniecznie wymagają wypowiedzi werbalnych, a zwłaszcza w toku samej konfrontacji. Mogą być z łatwością dokonane metodami komunikacji pozawerbalnej i wykorzystane taktycznie w innym, lepszym dla skutecznego odparcia zarzutu czasie. W przypadku znajomości ze świadkiem podejrzany może drogą tą przekazać zawoalowaną groźbę, informację adresowaną do osób przebywających na wolności czy kolejnych podejrzanych, którymi świadek ma być konfrontowany w dalszej kolejności. O problemach komunikacji pozawerbalnej będzie jeszcze mowa.

Kolejna postać ryzyka pochopnej czy wadliwej z innych powodów decyzji o przeprowadzeniu konfrontacji wiąże się z psychologicznymi efektami stawienia sobie do oczu osoby władczej, pewnej siebie, z tupetem i osoby o zupełnie przeciwnych właściwościach psychicznych. Podobnie negatywny rezultat może dać konfrontacja dorosłego podejrzanego z dzieckiem, dziecka starszego z dzieckiem młodszym , przełożonego z podwładnym, obiektu miłości z osobą bezkrytycznie kochającą itd. Do tej grupy ryzyka zaliczam też relacje w grupie przestępczej występujące pomiędzy autorytarnym i bezwzględnym szefem grupy, a podporządkowanymi mu członkami.

W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw o liczne rozboje i włamania 19 – letni podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył bardzo szczegółowe, obciążające wspólników wyjaśnienia, wskazał miejsce ukrycia części łupów. Podczas konfrontacji ze starszym o kilka lat hersztem odwołał i swoje przyznanie i relację obciążającą wspólników. Zapytany później o powody takiego zachowania ponownie potwierdził prawdziwość pierwotnej relacji, ale zdecydowanie oświadczył, że ani podczas konfrontacji ani na publicznej rozprawie sądowej jej nie powtórzy. Dodam, że szczerość i prawdziwość pierwotnych wyjaśnień zostały w toku śledztwa sprawdzone. Potwierdzono je w całej rozciągłości innymi dowodami.

Wielorakość postaci ryzyka wiążącego się z konfrontacją i wysoki stopień tego ryzyka nakazuje czynność tę traktować jako subsydiarną w stosunku do innych możliwych sposobów dowodzenia .


Definiowanie sytuacji dowodowej

Dwuaspektowość celów konfrontacji prowadzi do znacznego zróżnicowania oceny konkretnej sytuacji śledczej /dowodowej/ co do potrzeby i możliwości przeprowadzenia konfrontacji. Zróżnicowanie to dostrzegalne jest zarówno w doktrynie procesowej i kryminalistycznej, jak i praktycznej działalności policji, prokuratorów i sądów.

B. Hołyst np. uważa, że metodą przesłuchania konfrontacyjnego możliwe jest wykazanie błędności wypowiedzi osoby przesłuchiwanej i uzyskanie jej sprostowania . J. Gurgul stwierdził, że celem konfrontacji jest rozstrzygnięcie wiarygodności źródeł dowodowych w razie sprzeczności pomiędzy dowodami osobowymi. .

M. Kulicki, przestrzegając, że konfrontacji nie należy traktować jako panaceum na wszelkie sprzeczności ocenia, iż w praktyce czynność ta bardzo często niczego nie wyjaśnia, a jedynym jej efektem jest przekonanie o stanowczości sprzecznych poglądów . Obserwacja bieżącej praktyki w całej rozciągłości potwierdza trafność tej oceny. Z moich wyliczeń wynika, że zmiana postawy jednej z konfrontowanych stron następuje nie częściej niż w 5% przeprowadzonych konfrontacji. Gdyby z tej grupy wyłączyć konfrontacje przeprowadzone na wniosek podejrzanego lub jego obrońcy, odsetek konfrontacji przybliżających ustalenia faktyczne do prawdy byłby zapewne jeszcze mniejszy.

Wydaje się, że zasadniczym powodem tak niskiej efektywności konfrontacji jest utrwalenie się wśród praktyków przekonania, iż konfrontacja to instytucja prawa procesowego, która może być wykorzystywana wyłącznie do formalnego „wyjaśnienia” sprzeczności w relacjach osobowych źródeł dowodowych. Nie bierze się w ogóle pod uwagę psychologiczno-taktycznych uwarunkowań tej czynności, a już zupełnie wyjątkowo postrzega konfrontację jako metodę przesłuchania podejrzanego.

W rezultacie decyzje organów procesowych, szczególnie prokuratorów nadzorujących dochodzenia i sądów podejmowane są mechanicznie, np. wg następującego schematu:
Świadek A zeznaje, że podejrzany B wypowiedział pod jego adresem groźbę pobicia, a następnie uderzył go kilkakrotnie pięścią w twarz. Podejrzany B wyjaśnia, że to on został zaatakowany i zmuszony do obrony. Mimo, że do dyspozycji prowadzącego postępowanie pozostają zeznania jeszcze innych świadków potwierdzających wersję A, a wersja ta dodatkowo znajduje wsparcie w dokumentacji oględzinowej i opinii biegłego, zapada decyzja o konfrontacji B z A i kolejno dwoma innymi świadkami. Świadkowie potwierdzili agresywne zachowanie B, a on sam konsekwentnie temu zaprzeczał. Przy uwzględnieniu, że strony tego postępowania pozostawały od wielu lat w zapiekłym konflikcie na tle nieporozumień rodzinnych taki wynik czynności był z góry do przewidzenia. Jednak w uzasadnieniu wyroku skazującego sąd podkreślał przede wszystkim obciążające oskarżonego wyniki konfrontacji.

Zdarza się, że odstąpienie w porównywalnych sytuacjach od konfrontacji sądy traktują jako istotny brak postępowania dowodowego i podstawę do zwrotu sprawy prokuratorowi w celu uzupełnienia dochodzenia, a zasadność takiego rozumowania podzielają prokuratorzy. Odmienny pogląd, jaki w tej mierze zajął Sąd Apelacyjny w Katowicach nie zmienia tendencji generalnej .

Reasumując przytoczone wcześniej uwagi zgodzić należy się z poglądem wyrażonym kompleksowo przez K. Otłowskiego, a wspartym uwagami innych autorów, że metodą konfrontacji należy usuwać tylko takie sprzeczności w relacjach, które: po pierwsze – mają istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, po drugie – ich źródłem jest kłamstwo jednej ze stron konfrontacji, a po trzecie – sprzeczności tych nie można usunąć w inny sposób, ani też nie można zamknąć sprawy bez przeprowadzenia konfrontacji .

Świadomość tych uwarunkowań i konsekwentne przestrzeganie techniczno-organizacyjnych zasad przeprowadzania konfrontacji posiada istotne znaczenie dla powodzenia tej czynności.


Przygotowanie konfrontacji

Wysoki stopień ryzyka, jaki wiąże się z przeprowadzeniem konfrontacji wymaga odpowiedniego jej przygotowania. W praktyce ten etap jest niemal zupełnie niedoceniany, a niektóre niezbędne warunki i czynności poprzedzające konfrontację dopełniane są tylko wyjątkowo. Słusznie przestrzega J. Widacki, że z przedwczesnej i źle przygotowanej konfrontacji lepszą korzyść mogą odnieść podejrzani niż prowadzący sprawę

W pierwszej kolejności wskazać należy tu na konieczność dysponowania przez prowadzącego postępowanie dokładnymi protokołami przesłuchań osób, które mają być konfrontowane. Nie mogą to dokumenty zawierające ogólnikowe deklaracje, domysły czy odwołujące się do relacji zasłyszanych od osób trzecich. Fragment zeznań czy wyjaśnień podlegający weryfikacji metodą konfrontacji powinien cechować się konkretnym i kategorycznym stwierdzeniem. Większą relatywnie przydatność w konfrontacyjnym przesłuchaniu wykazują takie stwierdzenia świadka czy współpodejrzanego, w których zawarte są stwierdzenia w rodzaju „wtedy na własne oczy widziałem” czy „działo się to cały czas w mojej obecności”, albo „byłem przy tym, gdy ...” itp.

W sytuacji, gdy dokumentacja fragmentu przesłuchania kwalifikowanego do konfrontacji nie jest wystarczająco konkretna i jednoznaczna, a jednocześnie jej analiza wskazuje, że świadek czy podejrzany był uczestnikiem zdarzenia i może opisać jego przebieg czynność przesłuchania powinna zostać w tym zakresie powtórzona. Powtórzenia może wymagać też przesłuchanie złożone przed innym funkcjonariuszem ścigania niż przeprowadzający czynność, zwłaszcza w sprawie poważnej, gdy konfrontacji nie może z jakiegokolwiek powodu przeprowadzić przesłuchujący wcześniej. Pamiętać bowiem należy, że powodzenie konfrontacji nierzadko uwarunkowane jest powierzeniem jej do przeprowadzenia osobie wcześniej przesłuchującej. Przemawia za tym aspekt taktyczny, wynikający z konsekwencji jakie niesie, charakterystyczne zwłaszcza dla skomplikowanych, długotrwających spraw – zjawisko specyficznej więzi emocjonalnej pomiędzy prowadzącym postępowanie, a jego uczestnikami.

Istotnym elementem przygotowania konfrontacji jest wyrobienie sobie przez prowadzącego postępowanie przekonania o prawdomówności osoby, której zeznanie ma posłużyć do zdemaskowania i obalenia kłamstwa osoby relacjonującej fałszywie o istotnych okolicznościach sprawy . Przekonanie to kształtowane jest na podstawie analizy całości zebranych już materiałów dowodowych. Podstawowe znaczenie ma oczywiście merytoryczna strona wypowiedzi osób przesłuchiwanych, ale nie można z pola widzenia tracić takich problemów, jak np. ich rola w sprawie, stosunek do stron, opinia środowiskowa, wcześniejsza karalność czy nawet sposób bronienia się w poprzednich sprawach. Niekiedy konieczne może być też zbadanie roli świadka, jeżeli występował już w tym charakterze w innych, ale podobnych do aktualnie prowadzonej sprawach.

Wnioski wypływające z psychologii zeznań nakazują, żeby jeszcze przed podjęciem decyzji o przeprowadzeniu konfrontacji prowadzący postępowanie wyraźnie dał do zrozumienia mówiącemu prawdę uczestnikowi tej czynności, że wierzy w prawdziwość jego relacji. Deklaracja taka może znakomicie ułatwić uzyskanie od osoby prawdomównej oświadczenia, iż jest gotowa swoją wersję zdarzenia powiedzieć w oczy każdemu, kto jej przeczy. Wytworzenie klimatu, w którym propozycja konfrontacji wypływa od samego świadka czy też mówiącego prawdę podejrzanego znamionuje mistrza w zawodzie i świadczy o doskonałej znajomości ludzkiej psychiki. Przy braku spontanicznej deklaracji należy ją wyjednać posługując się argumentami znanymi i powszechnie aprobowanymi w sztuce perswazji.

Ubocznym skutkiem takiego oddziaływania na prawdomówną stronę przyszłej konfrontacji jest faktyczne uprzedzenie jej o planowanej czynności dowodowej. Z punktu widzenia zasad taktyki kryminalistycznej uprzedzenie takie zwykle nie jest właściwe. W omawianej sytuacji zasada ta ma zastosowanie jednak wyłącznie do kłamiącego podejrzanego czy też świadka. Dla kłamiącego zarówno decyzja o przeprowadzeniu konfrontacji, jak jej termin powinny do końca pozostawać tajemnicą. Inaczej jest w przypadku osoby mówiącej prawdę. Zawczasu powinna być uprzedzona kiedy i z kim oraz na jakie okoliczności będzie konfrontowana.

Plan konfrontacji

Istotą planu czynności procesowo-kryminalistycznej jest jej prawidłowa organizacja . Natomiast pisemna forma planu stanowi tylko techniczną formę planowania, jego uzewnętrzniony wyraz. Stąd też pisemny plan wymagany jest wyłącznie przy przeprowadzaniu czynności bardziej złożonych, skomplikowanych. W moim przekonaniu konfrontacja niemal zawsze jest taką czynnością, Z reguły będzie więc wymagała opracowania planu na piśmie.

Opracowanie zestawu istotnych sprzeczności ułatwi w konsekwencji przygotowanie pytań do osób konfrontowanych. Kolejność pytań także nie może być przypadkowa, a jedna z ważniejszych dyrektyw nakazuje w pierwszej kolejności pytać o sprawy mniej istotne, a następnie stopniowo stawiać pytania dotyczące okoliczności najważniejszych.

W przypadku konieczności przeprowadzenia kilku konfrontacji konieczne staje się właściwe zaplanowanie ich kolejności. Kolejność tę ustalamy kierując się przede wszystkim szansą skutecznego przełamania postawy osoby kłamiącej i pamiętając o subsydiarnym charakterze tej czynności oraz ryzyku wiążącym się z sygnalizowanymi wcześniej skutkami niepożądanymi. Stąd np. zalecenie, żeby w pierwszej kolejności konfrontować podejrzanego z osobami, z którymi nie łączyły go żadne więzi rodzinne, służbowe czy osobiste.

W pisemnym planie konfrontacji konkretnych osób w pierwszej kolejności sporządzamy zestawienie okoliczności sprzecznych, które wymagają wyjaśnienia. Zestawienie to nie powinno być zbyt długie, albowiem przedłużanie się czynności musi z natury rzeczy osłabić jej tempo i żywość, co nie będzie sprzyjać osiągnięciu celu. W razie mnogości relacji sprzecznych konieczna może okazać się selekcja i ograniczenie się do kilku elementów o charakterze węzłowym, np. wybierając takie, na które mamy prawo oczekiwać konkretnej, pobudzającej emocje i łatwiejszej do sprawdzenia wypowiedzi. Z tych samych powodów nie należy dopuszczać do wikłania się uczestników konfrontacji w przewlekłe, spontaniczne relacje. Odwracają one uwagę od kwestii istotnych, a dodatkowo jeszcze – jak zauważył to M. Kulicki – są niedoskonałą metodą odtwarzania spostrzeżeń .

W niektórych sytuacjach śledczych celowe może okazać się posłużenie się w toku konfrontacji metodą poglądową przesłuchania, np. poprzez okazanie dowodu rzeczowego. Konieczność taką także należy w planie uwzględnić i zapewnić sobie zarówno dostarczenie dowodu takiego do dyspozycji, jak też dobrać odpowiedni moment jego zademonstrowania.

W końcu należy zaplanować czas i miejsce czynności, uwzględniając, że potrzebne będzie współdziałanie z co najmniej jednym funkcjonariuszem organu prowadzącego postępowanie i dysponowanie w miarę przestronnym pomieszczeniem służbowym, w którym nie mogą odbywać się równolegle inne czynności, dzwonić telefony, wchodzić interesanci, przełożeni itd. Unikać należy przy tym organizowania konfrontacji w pomieszczeniach innych niż siedziba organu procesowego. Kłamiący uczestnik konfrontacji w miejscu swojego zamieszkania, pracy czy nawet pozbawienia wolności, zwłaszcza jeżeli przebywał tu długo, czuje się zwykłe pewniej i może łatwo zdobyć taktyczną przewagę nie tylko nad stawianym mu do oczu, a nawet zmajoryzować kierującego czynnością .

Rozważenia wymaga celowość użycia do dokumentowania przebiegu konfrontacji magnetowidu, magnetofonu czy innych środków technicznych utrwalających obraz i dźwięk. Środki tego rodzaju z jednej strony bardzo wiernie utrwalają faktyczny przebieg czynności, przestrzeganie procedur czy swobody wypowiedzi konfrontowanych . Z drugiej strony mogą działać deprymująco i powściągająco na osoby przesłuchiwane, usztywniając np. kłamiącego w jego postawie. Nastrój pewnej sztuczności sytuacyjnej czy nawet teatralności udziela się czasem także osobom przeprowadzającym czynności procesowe, co nie pozostaje bez wpływu na ich przebieg i merytoryczne efekty. Dlatego przyjmuję, że podejmując decyzję o utrwaleniu konfrontacji środkami technicznymi zadbać jednocześnie należy, żeby następowało to w sposób szczególnie dyskretny i nie odwracający uwagi. Dobrym sposobem ograniczenia negatywnych efektów ubocznych zastosowania środków audiowizualnych jest ich uruchomienie już na samym początku czynności i rezygnacja z jakiejkolwiek manipulacji przy sprzęcie w czasie jej trwania.

Ostatnim elementem planu konfrontacji jest wyznaczenie kierunków postępowania po jej zakończeniu w zależności od tego, czy czynność ta przyniosła zakładany pozytywny wynik czy też nie. Zwykłe bowiem konieczne jest przeprowadzenie dodatkowego przesłuchania osoby kłamiącej, a czasem nawet obu stron konfrontacji.

Organizacja i taktyka konfrontacji

Odpowiednie zaplanowanie i przygotowanie konfrontacji jakkolwiek jest warunkiem niezbędnym to jednak nie gwarantuje pozytywnego jej wyniku. Szansa uzyskania takiego wyniku zwiększa się wyraźnie w przypadku bardzo skrupulatnego i konsekwentnego przestrzegania taktycznych reguł samej konfrontacji.

Przede wszystkim przypomnieć należy tu zasadę, że do pomieszczenia wyznaczonego do przeprowadzenia konfrontacji wprowadzić należy osobę, której wypowiedzi ocenione zostały jako wiarygodne. Osobę tę trzeba przygotować do spotkania z drugim uczestnikiem czynności. Przygotowanie to jest niewątpliwie łatwiejsze, jeżeli już wcześniej udało się uzyskać jej aprobatę stawienia do oczu kłamiącego adwersarza. Zwykłe w takim przypadku wystarczy odwołać się do raz złożonej już obietnicy i upewnić, że uczestnik konfrontacji nie zmienił zdania.

Po wprowadzeniu do pokoju drugiej konfrontowanej osoby sadzamy ją w bezpiecznej odległości od współkonfrontowanego. Przede wszystkim chodzi o uniemożliwienie fizycznego kontaktu pomiędzy nimi, przekazanie poza kontrola prowadzącego grypsu czy informacji ustnej, w tym także werbalne oraz pozawerbalne zakomunikowanie pogróżek. Optymalne rozwiązanie zakłada, że każda konfrontowana osoba siedzi innym półprofilem do prowadzącego czynność. Pomiędzy kierującym konfrontacją i osobami konfrontowanymi nie powinno być rzeczywistych czy symbolicznych barier w postaci np. dużego biurka, stołu, barierki ochronnej . Nawet trzymany na kolanach i zakrywający nogi płaszcz może mieć znaczenie. Z wyjątkiem wyraźnych wskazań lekarskich, osoby uczestniczące w konfrontacji nie powinny używać w czasie tej czynności ciemnych okularów. Możliwość nieprzerwanej obserwacji konfrontowanych i kontrolowania ich zachowania stanowi absolutne minimum.

Etap kolejny konfrontacji polega na złożeniu przez prowadzącego czynność oficjalnej informacji o istocie i zasadach konfrontacji. Uczestników należy uprzedzić przy tym, że wszelkie ich wypowiedzi czy pytania mogą być artykułowane tylko po uzyskaniu zgody prowadzącego i powinny ograniczać się do treści i kolejności zadawanych pytań. Na tym etapie należy też dopełnić wszelkich wymogów formalno-procesowych, w tym zwłaszcza pouczyć świadków i obowiązku zeznawania prawdy i konsekwencjach zeznania fałszywego. Uczestników uprzedza się też o utrwalaniu czynności środkami audiowizualnymi, jeżeli zapadła decyzja o ich wykorzystaniu. Wskazane jest bieżące protokołowanie tego stadium czynności. Podobnie zresztą i następnych.

Klasyczny algorytm konfrontacji zakłada, że pierwsze spośród stawianych pytań powinno zmierzać do ustalenia, czy konfrontujący się znają, kiedy i w jakich okolicznościach poznali się oraz jakie ewentualnie relacje, zwłaszcza o charakterze trwałym ich łączą. To pytanie, jak zresztą i wszystkie następne kierowane jest w pierwszej kolejności do uczestnika czynności uznanego za prawdomównego. Przy konfrontacji świadka z podejrzanym pierwszy składa zeznania świadek, a przy konfrontacji podejrzanego z podejrzanym pierwszy wyjaśnia ten, którego relacja jest podstawą wykazania kłamstwa drugiemu .

Kolejne jednak pytania z zasady wymagają już poprzedzenia odczytaniem odpowiednio wyselekcjonowanego fragmentu wcześniej złożonej relacji. W protokole z przebiegu czynności fragment ten powinien być albo przytoczony dosłownie, albo wyraźnie oznaczony ze wskazaniem początkowych i końcowych słów oraz daty czynności pierwotnej i numeru karty akt sprawy. Po odczytaniu należy autora wypowiedzi zapytać: czy słyszał, co mu odczytano, czy odczytana wypowiedź polega na prawdzie, a jeżeli tak, czy gotowy jest powiedzieć to w oczy obecnemu tu drugiemu uczestnikowi konfrontacji. Po otrzymaniu odpowiedzi twierdzącej należy pozwolić na wyartykułowanie oczekiwanego oświadczenia.

Pytanie adresowane do drugiego /kłamiącego/ uczestnika konfrontacji ograniczamy do sformułowania: czy słyszał wypowiedź współkonfrontowanego i co chce w związku z nią wyjaśnić. Jeżeli odmówi potwierdzenia dopuścić należy krótkie uzasadnienie tej odmowy. Jeżeli jednak doszło do przełamania negatywistycznej dotychczas postawy i kłamiący potwierdził prawdziwość relacji adwersarza konieczne staje się umożliwienie mu dokładnego wytłumaczenia powodów, dla których wcześniej relacjonował nieprawdę i dlaczego właśnie teraz zmienił zdanie. Przyznanie przyjąć należy w sposób naturalny, bez okazywania emocji pozawerbalnych czy słów ulgi albo tryumfu.

Uzyskanie oczekiwanego rezultatu konfrontacji może oczywiście nastąpić dopiero po zadaniu któregoś pytania z rzędu. Stawiane są one - o czym już wcześniej była mowa – od mniej istotnych na początku, aż po najbardziej ważkie na końcu.

Przestrzegając reguł dosłownego protokołowania pytań i odpowiedzi, równego traktowania stron konfrontacji w zakresie swobody wypowiedzi i innych wymogów procesowych, dopuszcza się jednocześnie wyraźne zademonstrowanie przez prowadzącego konfrontacje, że on sam wie, kto mówi prawdę, a jedynym celem czynności jest danie szansy wypowiedzenia tej prawdy także świadkowi czy podejrzanemu dotychczas kłamiącemu. Taka demonstracja nie uchybia zasadzie obiektywnego prowadzenia procesu. Jest jedynie wyraźnym sygnałem preferowania prawdy, jako istotnego jego celu. I. Wojciechowska słusznie przy tym wskazuje, że taka postawa przesłuchującego osobie wiarygodnej dodaje otuchy w przezwyciężeniu strachu, a kłamiącego pozbawia pewności siebie . Podzielić należy przy tym pogląd M. Kulickiego, kiedy stwierdza, że praworządne przesłuchanie nie może stwarzać najkorzystniejszych warunków do kłamania tym, którzy w takiej postawie znajdują osobisty interes .

Niezwykle ważnym aspektem konfrontacji jest obserwacja i dokumentowanie zewnętrznych reakcji obu osób konfrontowanych nie tylko na stawiane im pytania, ale na wszelkie pojawiające się w czasie czynności bodźce, np. wypowiedź drugiego uczestnika, odczytany fragment wcześniejszej relacji, okazanie dowodu rzeczowego, słowna zaczepka czy nawet unikanie patrzenia w oczy. Już J. Bentham podkreślał, jak dużo możemy dowiedzieć się o stanie umysłu innych ludzi obserwując ich zachowanie się . Gestykulacja lub mimika może uzupełniać wypowiedź ustną, ale niekiedy może być także samoistnym środkiem wyrazu . J. Wójcikiewicz ocenia, że tylko nikły procent komunikatów pomiędzy ludźmi przekazywany jest drogą werbalną, a cała reszta nadawana jest przez ruchy ciała – gesty, wyraz twarzy sposób patrzenia, postawę, ton głosu. W sytuacji natomiast kłamstwa niektóre części ciała sygnalizują wypowiedzi nieszczere . Oczywiście w interpretowaniu przejawów komunikacji pozawerbalnej konieczne jest zachowanie umiaru, a czasem nawet sięgnięcie do opinii specjalisty. Rację ma J. Gurgul stwierdzając, ze rozstrzygnięcie sprzeczności nie może opierać się tylko na deklaracjach konfrontowanych osób, lecz musi uwzględniać całokształt spostrzeżeń poczynionych poczynionych przez organ ścigania podczas czynności .

Zadania pokonfrontacyjne

Typowym zadaniem tego rodzaju jest ponowne przesłuchanie osoby kłamiącej i to niezależnie od tego czy w toku konfrontacji sprostowała ona swoje kłamstwo czy też nie. W przypadku sprostowania konieczne staje się zwykle wyjaśnienie w drodze pytań szczegółowych, czasem udaje się to już w toku relacji spontanicznej, uzyskanie odpowiedzi na wiele istotnych okoliczności sprawy lub kwestii ubocznych. Może to być potrzeba wskazania miejsca ukrycia łupu, zwłok, narzędzi czynu. W innej sytuacji należy np. ustalić okoliczności przekupienia świadka.

Zdarza się niejednokrotnie, że podczas konfrontacji kłamiący świadek czy podejrzany zdał sobie sprawę z bezsensu swojej postawy. Względy ambicjonalne nie pozwoliły mu jednak na jej zmianę w obecności współkonfrontowanego. Należy dać mu szansę uczynienia tego na osobności. Nawet krótki dystans czasowy, jaki upłynął od momentu „stawienia do oczu” oraz emocjonalne następstwa zdemaskowania kłamstwa w toku tej czynności mogą zaważyć na zmianie stanowiska.

Uwagi końcowe

Na koniec podkreślić należy, że zasadnicza część proponowanych w artykule zaleceń co do sposobu przygotowania, planowania i przeprowadzania konfrontacji nie znajdzie zastosowania w praktyce sądowej . Na etapie rozprawy głównej jawność i kontradyktoryjność należą bowiem do szczególnie eksponowanych w katalogu zasad procesu karnego. Z natury rzeczy sąd koncentruje się na weryfikacji materiałów dowodowych już zgromadzonych w toku postępowania przygotowawczego, w mniejszym stopniu zajmując się dokonywaniem nowych ustaleń faktycznych.

Odmienną specyfikę posiada także konfrontacja biegłych, niezależnie od stadium postępowania. T. Tomaszewski słusznie konstatuje, że w swej istocie jest to konfrontacja opinii, a nie samych ekspertów. Stąd wiele reguł taktycznych klasycznej konfrontacji nie da się tu wykorzystać .

#6 Gość_-praw-radlin

Gość_-praw-radlin
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 22:07

A czy pytania zadawane przez przesłuchującego mają dotyczyć tylko już postawionych przez prokuratora zarzutów , czy może również w obecności tego drugiego pytać o inne rzeczy ?Podobno może to być nagrywane , czy muszą o tym wcześniej powiadomić ?

#7 Gość_-praw-pasjonat

Gość_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 19:35

Polega ona na zadawaniu pytań przez przełuchującego. Lepiej aby adwokat był wraz z oskarżonym. Nie może dochodzić do bezpośredniej rozmowy pomiędzy konfrontowanymi. Każdy ma powiedzieć swoje i tego się można trzymać. Nikt oskarżonego ponadto nie może zmuszać do żadnych wyjaśnień itp.

#8 Gość_-praw-radlin

Gość_-praw-radlin
  • Goście

Napisano 08 luty 2009 - 19:05

Witam.Ma zostać przeprowadzona konfrontacja pomiędzy świadkiem koronnym a podejrzanym.Sprawa jest wielowątkowa.Świadek zeznaje ,że wręczył łapówkę.Podejrzany nie przyznaje się do winy.Podejrzany wcześniej utrzymywał kontakty ze świadkiem.Jak w takie konfrontacji należy się zachować ? Czy lepiej żeby adwokat podejrzanego był przy takiej konfrontacji czy też nie ? Jeszcze jedno ...czy można dopuścić do bezposredniej rozmowy pomiędzy konfrontowanymi ?

#9 Gość_Teodor

Gość_Teodor
  • Goście

Napisano 25 październik 2012 - 14:05

Jestem wezwany na konfrontancję w charakerze świadka - dotyczy to sprawy, która miała miejsce 15 lat temu. Wcześniej wykazałem brak zasadności (poprzez odpowiednie dokumenty ) wzywania mnie na świadka ponieważ sprawa nie dotyczy mnie i dodatkowo dawno się przedawniła. Sąd przyznał mi rację i miało być oddalone wzywanie mnie na świadka.Mimo to teraz wzywaja mnie na konfrontacje na najblizszą rozprawę i podobno to ma zakonczyć całą sprawę z mojej strony.
Mam pewne wątpliwości tutaj i stąd pytanie: Czy będąc na takiej kofrontacji nie zostanie odrzucony wniosek o przedawnieniu przedstawiony przeze mnie? Czy udzielając wyjaśnień/ składając zeznania nie wikłam się w niepotrzebne i bezzasadne jeżdżenie do sądu na ewentualne dalsze rozprawy?
Czy jest mozliwość prawna pojechania na konfrontację i odmówienia składania jakichkolwiek zeznań ze względu na przedawnienie i w ten sposób zakończenie niepotrzebnego jeżdżenia 800 km na rozprawy, które mnie w sumie nie dotyczą i nic nowego do rozprawy nie wniosą?

#10 Gość_gość

Gość_gość
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2012 - 20:47

Jestem wezwany na konfrontancję w charakerze świadka - dotyczy to sprawy, która miała miejsce 15 lat temu. Wcześniej wykazałem brak zasadności (poprzez odpowiednie dokumenty ) wzywania mnie na świadka ponieważ sprawa nie dotyczy mnie i dodatkowo dawno się przedawniła. Sąd przyznał mi rację i miało być oddalone wzywanie mnie na świadka.Mimo to teraz wzywaja mnie na konfrontacje na najblizszą rozprawę i podobno to ma zakonczyć całą sprawę z mojej strony.
Mam pewne wątpliwości tutaj i stąd pytanie: Czy będąc na takiej kofrontacji nie zostanie odrzucony wniosek o przedawnieniu przedstawiony przeze mnie? Czy udzielając wyjaśnień/ składając zeznania nie wikłam się w niepotrzebne i bezzasadne jeżdżenie do sądu na ewentualne dalsze rozprawy?
Czy jest mozliwość prawna pojechania na konfrontację i odmówienia składania jakichkolwiek zeznań ze względu na przedawnienie i w ten sposób zakończenie niepotrzebnego jeżdżenia 800 km na rozprawy, które mnie w sumie nie dotyczą i nic nowego do rozprawy nie wniosą?



#11 Gość_bti2006

Gość_bti2006
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2012 - 21:44

Witam jestem wzywana na konfrontację w charakterze świadka jest to mój pirwszy raz nie wiem na czym to polega choć trochę juz na ten temat poczytałam nie wiem jak mam sie zachowac bo na sama myśl o policji robi mi śię ciepło co nie znaczy , że mam coś na sumieniu ,jestem raczej spokojna i nie mam konfliktu z prawem . Chodzi o to że pewien człowiek złożył doniesienie na mojego znajomego , który z kolei podał mnie na świadka ,że widział jak mój znajomy wyjechał ze swojej posesji i zaparkował na ulicy pojazd pod wpływem alkocholu .W rzeczywistości to byłam ja. To ja wyjechałam nim i zaparkowałam na prośbe znajomego ,ale ten człowiek twierdzi , że mnie tam wogóle nie było. Co mam robić jeśli on będzie upierał sie przy swoim ,jak mam bronić swojej prawdy i jak mam udowodnić to że mówie prawdę. Boję się że z nerwów coś pomylę albo pokręce, co może mi w tedy grozić jeśli nie dam rady a zostałam pouczona o odpowiedzialności karnej. Zapomniałam dodac że tylko ja zeznaje na kżyść znajomego a po drugiej stronie jest dwóch świadków . Prosze o poradę i szybką odpowiedz.Pozdrawiam i z góry dziękuję.

#12 Gość_-praw-zibit

Gość_-praw-zibit
  • Goście

Napisano 23 grudzień 2012 - 14:12

... To ja wyjechałam nim i zaparkowałam na prośbe znajomego ,ale ten człowiek twierdzi , że mnie tam wogóle nie było. Co mam robić jeśli on będzie upierał sie przy swoim ,jak mam bronić swojej prawdy i jak mam udowodnić to że mówie prawdę. Boję się że z nerwów coś pomylę albo pokręce, co może mi w tedy grozić jeśli nie dam rady a zostałam pouczona o odpowiedzialności karnej. Zapomniałam dodac że tylko ja zeznaje na kżyść znajomego a po drugiej stronie jest dwóch świadków . Prosze o poradę i szybką odpowiedz.Pozdrawiam i z góry dziękuję.


Napiszę tak, jeżeli Twoja wersja jest tylko linią obrony znajomego i faktycznie to on jechał, to możesz mieć problem ze składaniem fałszywych zeznań. Konfrontacja to prosta rzecz i cała sytuacja nie wygląda skomplikowanie. Więc co tu można pokręcić ? No chyba, że się kłamie to wtedy łatwo się "zakręcić". Czasami się wydaje, że kłamstwo wygląda wiarygodnie, ale to tylko złudzenie. Nie zarzucam Ci kłamstwa, więc jeżeli mówisz prawdę to powiedz swoje i będzie ok.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych