Skocz do zawartości


Artykół 272 kk


3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_-praw-ciesio1

Gość_-praw-ciesio1
  • Goście

Napisano 27 październik 2008 - 21:08

Cóż- mają praw przesłuchać- zeznać ogólnie, że np. nic nie wiadomo Panu na takowe okoliczności i na tym sprawa się zakończy.

#2 Gość_-praw-ciesio1

Gość_-praw-ciesio1
  • Goście

Napisano 27 październik 2008 - 22:20

chciał bym jeszcze się dowiedzieć czy im chodzi o jakieś wyjaśnienia w tej sprawie bo jeszcze wyroku wydanego przez sad nie było tylko te 2 lata na 3 w zawieszeniu to prokurator chce mi dać czy prokuratorowi chodzi o coś jeszcze, jakieś zarzuty w zawiasku z tym mi grozą czy jeśli jeszcze oskarża mnie o coś to pójdę siedzieć czy nadal będę miał zawiasy tylko większe

#3 Gość_-praw-pasjonat

Gość_-praw-pasjonat
  • Goście

Napisano 27 październik 2008 - 21:22

Wynika z tego, że to w związku z tą sprawą. Co do wprowadzenia w błąd to raczek art. 270 kk.


CYTATArt. 272. Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

CYTATUCHWAŁA Z DNIA 17 MARCA 2005 R.
I KZP 2/05

1. Podrobieniem dokumentu w rozumieniu art. 270 § 1 k.k. jest także
potwierdzenie przez uczestnika czynności procesowej fałszywym podpisem
nieprawdziwych danych w protokole utrwalającym tę czynność procesową;
2. Znamię „w celu użycia za autentyczny” (art. 270 § 1 k.k.) zrealizowane
zostaje również wtedy, gdy celem działania sprawcy jest użycie dokumentu
przez inną osobę.

Przewodniczący: sędzia SN D. Rysińska.
Sędziowie SN: J. Sobczak, J. Szewczyk (sprawozdawca).
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.
Sąd Najwyższy w sprawie Ivana G. po rozpoznaniu, przedstawionego
na podstawie art. 441 § 1 k.p.k. przez Sąd Okręgowy w K., postanowieniem
z dnia 26 listopada 2004 r., zagadnienia prawnego wymagającego
zasadniczej wykładni ustawy:
„1. czy potwierdzenie nieprawdziwym podpisem przez uczestnika czynności
procesowych nieprawdziwych danych do protokołu utrwalającego tę
czynność procesową jest podrobieniem dokumentu w rozumieniu art. 270 §
1 k.k.;
2. czy wyczerpuje znamię «użycia za autentyczne» z art. 270 § 1 k.k. zachowanie
podrabiającego dokument – polegające na potwierdzeniu nieprawdziwym
podpisem nieprawdziwych danych złożonych do protokołu
utrwalającego czynność procesową – jeżeli celem jego działania było użycie
takiego dokumentu przez inną osobę?”
2
u c h w a l i ł udzielić odpowiedzi jak wyżej.
U Z A S A D N I E N I E
Przedstawione Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnienie
prawne powstało w następującej sytuacji procesowej.
Sąd Rejonowy w K., postanowieniem z dnia 2 listopada 2004 r., umorzył
postępowanie przeciwko Ivanowi G. oskarżonemu o to, że w dniach od
9 do 11 listopada 2003 r. w K., działając w krótkich odstępach czasu i w
wykonaniu z góry powziętego zamiaru, podając nieprawdziwe dane osobowe
podrabiał podpisy Jana B. na dokumentach związanych z jego zatrzymaniem
i wykonywaniem czynności procesowych z jego udziałem oraz
stosowaniem wobec niego tymczasowego aresztowania, tj. o przestępstwo
z art. 270 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.; a sprawę o zarzucany oskarżonemu
czyn jako wyczerpujący znamiona wykroczenia z art. 65 § 1 pkt 1 k.w.
przekazał do rozpoznania Wydziałowi Grodzkiemu tego Sądu.
Od powyższego postanowienia zażalenie wywiódł Prokurator Rejonowy
w K., zarzucając obrazę przepisów prawa materialnego, a to art. 270
§ 1 k.k. poprzez błędne uznanie, że zarzucany oskarżonemu czyn wyczerpuje
znamiona wykroczenia z art. 65 § 1 k.w., a w konsekwencji niesłuszne
umorzenie postępowania w sprawie.
Sąd Okręgowy w K., rozpoznając zażalenie oskarżyciela publicznego
uznał, że wyłoniło się zagadnienie prawne wymagające zasadniczej wykładni
ustawy, które sformułował w pytaniach przekazanych Sądowi Najwyższemu
na podstawie art. 441 § 1 k.p.k.
Prokurator Prokuratury Krajowej w przedstawionym Sądowi Najwyższemu
wniosku, podzielając ocenę Sądu Okręgowego, że w tej sprawie
przy rozpoznawaniu środka odwoławczego wyłoniło się zagadnienie praw3
ne wymagające zasadniczej wykładni ustawy, a więc spełnione zostały
wymogi art. 441 § 1 k.p.k., wyraził pogląd, iż „uczestnik czynności procesowych,
który w celu użycia za autentyczny potwierdza nieprawdziwym
podpisem protokół utrwalający tę czynność procesową dopuszcza się
przestępstwa podrobienia dokumentu określonego w art. 270 k.k.”.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Na wstępie rozważyć należało czy w sprawie rzeczywiście wyłoniło
się zagadnienie prawne w rozumieniu art. 441 § 1 k.p.k. Wątpliwość w tej
kwestii budzi stwierdzenie Sądu Okręgowego w K. zamieszczone w końcowej
części uzasadnienia postanowienia o przekazaniu Sądowi Najwyższemu
zagadnienia prawnego. Sąd Okręgowy wyjaśnił bowiem, że „stoi na
stanowisku, iż przedmiotowy stan faktyczny sprawy oskarżonego Ivana G.
wyczerpuje znamiona zarówno występku z art. 270 § 1 k.k. jak i wykroczenia
opisanego w art. 65 § 1 k.w. w zbiegu idealnym z art. 10 § 1 k.w.”.
W przedstawionej sytuacji przekazanie pytań Sądowi Najwyższemu
stanowi pewną niekonsekwencję w postępowaniu Sądu Okręgowego, który
stosownie do treści art. 8 § 1 k.p.k. generalnie może samodzielnie rozstrzygać
zagadnienia faktyczne i prawne. Nie zmienia to jednak faktu, że
zagadnienie będące przedmiotem pytania prawnego dotyczy przepisu, który
ostatnio w orzecznictwie, w tym Sądu Najwyższego, był różnie interpretowany,
na co, uzasadniając zagadnienie, wskazał pytający sąd. Działanie
sprawcy polegające na podaniu do protokołu utrwalającego czynność procesową,
sporządzonego przez uprawniony organ, nieprawdziwych danych
co do tożsamości, a następnie podpisanie tego protokołu nieprawdziwym
nazwiskiem kwalifikowano jako przestępstwo wyczerpujące znamiona art.
270 § 1 k.k., lub jako wykroczenie opisane w art. 65 § 1 pkt 1 k.w. Zatem,
istnieje zagadnienie prawne wymagające zasadniczej wykładni ustawy.
Przechodząc do meritum zauważyć należy, że samo pojęcie „podrobiony
dokument” rodzi wątpliwości ze względu na logiczną sprzeczność
4
między terminami „podrobiony” i „dokument”. Podrobiony „dokument” w
rzeczywistości nie jest dokumentem, a jego atrapą. Jednakże z uwagi na
to, że taką terminologią posługują się słowniki języka polskiego i Kodeks
karny, także Sąd Najwyższy nazywa dokumentem falsyfikat dokumentu.
Podstawową metodą interpretacji prawa jest metoda językowa, która
tylko wtedy mogłaby być odrzucona, gdyby jej rezultaty prowadziły do absurdalnych
wniosków. Nie ma podstaw do takiej konstatacji w toku wykładni
językowej przepisu art. 270 § 1 k.k.
Przestępstwo materialnego fałszerstwa dokumentu (art. 270 § 1 k.k.
in princ) może być popełnione albo przez podrobienie albo przerobienie
dokumentu. Pytanie Sądu Okręgowego w K. dotyczy znaczenia pojęcia
„podrabia”. W języku polskim przez podrobienie rozumiemy wykonanie imitacji
jakiejś rzeczy mającej uchodzić za oryginał; sfałszowanie czegoś; wykonanie
drugiego egzemplarza jakiegoś przedmiotu po to żeby się nim nielegalnie
posługiwać (por. M. Szymczak red.: Słownik języka polskiego,
Warszawa 1979, t. II, s. 745). Natomiast sfałszowanie oznacza między innymi
przedstawienie czegoś niezgodnie z prawdą, zniekształcenie (por.
Słownik......., op. cit. t. I, s. 570).
Zaprezentowane znaczenie słowa „podrabia” jest powszechnie przyjęte
w piśmiennictwie. J. Piórkowska-Flieger, w obszernej monografii poświęconej
fałszowi dokumentu, w sposób analityczny wyjaśnia, że „istota
podrobienia dokumentu polega na takim działaniu sprawcy, które powoduje,
że z danym przedmiotem lub innym zapisanym nośnikiem informacji
związane jest określone prawo albo, iż ze względu na zawartą w nim treść
stanowi on dowód prawa, stosunku prawnego bądź okoliczności mającej
znaczenie prawne. Sprawca może sporządzić taki dokument w całości albo
uzupełnić dany przedmiot lub inny nośnik o taki element bądź elementy,
które powodują, że z danym przedmiotem albo innym zapisanym nośnikiem
informacji wiąże się określone prawo lub ich treść ma znaczenie
5
prawne. Wprowadzony przez sprawcę element lub elementy przesądzają o
tym, że konkretnemu przedmiotowi albo innemu zapisanemu nośnikowi informacji
nadawany jest pozór autentycznego dokumentu. Takim elementem
może być określony tekst, podpis, pieczątka. Możliwe jest więc podrobienie
dokumentu np. przez napisanie całego tekstu dokumentu lub przez
uzupełnienie zapisu treści o dodatkowy fragment. Istotne jest, ażeby działanie
sprawcy nadało danemu przedmiotowi lub innemu zapisanemu nośnikowi
informacji pozór autentycznego dokumentu” (J. Piórkowska-Flieger:
Fałsz dokumentu w polskim prawie karnym, Kraków 2004, s. 274). Zdaniem
S. Lelentala podrobieniem dokumentu jest sporządzenie całego dokumentu
albo jego części i tym samym wywołanie wrażenia, że pochodzi
on od osoby lub instytucji, w imieniu której został sporządzony. Podrobienie
ma miejsce wówczas, gdy sprawca podrobi cały tekst pisemny wraz z podpisem,
a także gdy podrobi sam podpis (S. Lelental w: O. Górniok, S. Lelental,
H. Popławski: Prawo karne. Cz. szczególna, Gdańsk 1977, s. 188).
Analogicznie o podrobieniu dokumentu przez podpisanie go cudzym nazwiskiem
piszą J. Bafia w: J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski: Kodeks
karny. Komentarz, Warszawa 1977, s. 696; O. Górniok w: O. Górniok, S.
Hoc, M. Kalitowski, S. M. Przyjemski, Z. Sienkiewicz, J. Szumski, L. Tyszkiewicz,
A. Wąsek: Kodeks Karny. Komentarz, Gdańsk 2002/2003, s. 1149;
W. Makowski: Kodeks Karny. Komentarz, Warszawa 1937, s. 560; A. Marek,
Prawo karne, Warszawa 2000, s. 69; L. Peiper: Komentarz do Kodeksu
karnego. Kraków 1936, s. 395; W. Wróbel w: G. Bogdan, K. Buchała, Z.
Ćwiąkalski, M. Dąbrowska – Kardas, P. Kardas, J. Majewski, M. Radzynkiewicz,
M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll: Kodeks karny. Komentarz, Kraków
1999, t. II, s. 1030.
Równocześnie komentatorzy podkreślają, że jest obojętne, czy osoba,
której podpis podrobiono istnieje w rzeczywistości, czy też nie istnieje
6
(por. O. Górniok, Kodeks...., op. cit., s. 1149, L. Peiper, Komentarz…., op.
cit., s. 395).
Przedstawiona w doktrynie interpretacja znamienia „podrabia” w pełni
koresponduje z przyjętym znaczeniem tego pojęcia w dominującym nurcie
orzecznictwa Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy wywiódł przykładowo: dokument jest podrobiony
wówczas, gdy nie pochodzi od tej osoby, w której imieniu został sporządzony.
Podpisanie innej osoby jej nazwiskiem na dokumencie mającym
znaczenie prawne, nawet za zgodą tej osoby, stanowi przestępstwo z art.
265 – obecnie 270 § 1 k.k. (wyrok z dnia25 października 1979 r., II KR
10/79, OSNPG 1980 nr 11, poz. 127); dokument jest podrobiony wówczas,
gdy nie pochodzi od tej osoby, w imieniu której został sporządzony (wyrok
z dnia 21 listopada 2000 r., III KKN 233/98, LEX nr 51125); dokument może
powstać poprzez wypełnienie przez jedną osobę gotowego druku oraz
potwierdzenie zwartych w nim treści złożeniem podpisu przez drugą osobę
i tylko działania osoby podpisującej dokument mogą doprowadzić do nadania
mu treści niezgodnej z rzeczywistym stanem rzeczy. Nieuznanie tak
powstających dokumentów za podrobione oznaczałoby, że zachowują one
walor pełnowartościowego dowodu prawa, stosunku prawnego lub okoliczności
mającej znaczenie prawne, choć ich treść nie odpowiada temu, co
miały stwierdzić te dokumenty (wyrok z dnia 11 marca 2004 r., III KK
336/03, LEX nr 109458); działanie sprawcy w sposób oczywisty wyczerpuje
znamiona przestępstwa określonego w art. 270 § 1 k.k. w formie podrobienia
dokumentu, a więc nadania pozoru, że zwarta w nim treść o znaczeniu
prawnym, w omawianym wypadku podpis pochodzi od osoby, która rzekomo
go złożyła i poświadczyła, że ona właśnie a nie inna uczestniczyła w
czynnościach procesowych (wyrok z dnia 9 lutego 2004 r., V KK 194/03,
OSNKW 2004, z. 4, poz. 42).
7
W świetle powyższych orzeczeń nie sposób zgodzić się ze stanowiskiem
zaprezentowanym w wyrokach Sądu Najwyższego z dnia 17 września
2002 r., IV KK 240/02, (LEX 74386) i z dnia 14 września 2004 r., IV
KK 137/04 (niepubl.), w których wskazano, że zachowanie oskarżonego
polegające na złożeniu nieprawdziwych oświadczeń co do swej tożsamości
i potwierdzenie tego nieprawdziwym podpisem w protokołach zatrzymania
osoby, przeszukania, zatrzymania rzeczy nie może być zakwalifikowane
jako podrobienie tych dokumentów w rozumieniu art. 270 § 1 k.k., gdyż
protokoły zostały sporządzone przez uprawnione osoby (policjantów), a
sprawca nie sporządzał ich przy zachowaniu pozorów, iż pochodzą od innej
osoby. Zdaniem zwolenników omawianej interpretacji protokoły napisane
w ten sposób są pod względem formy autentycznymi dokumentami sporządzonymi
przez uprawnioną osobę, z tym tylko, że potwierdzają one nieprawdziwe
dane. Nadto przedstawione zachowanie oskarżonego nie może
być ocenione jako działanie w zamiarze posłużenia się tymi dokumentami
jako autentycznymi. Podkreślając, że autor fałszywego podpisu nie sporządził
dokumentu, uznawano, iż sprawca wprowadził władzę w błąd, a więc
popełnił jedynie wykroczenie opisane w art. 65 § 1 k.w. Wykroczenie to dotyczy
bowiem sprawcy, który umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy
lub instytucję uprawnioną z mocy ustawy do legitymowania w zakresie
tożsamości, obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania.
Wprowadzenie w błąd może być osiągnięte za pomocą słowa lub pisma,
może nastąpić również przez zatajenie prawdziwego stanu rzeczy
przez podanie fałszywego nazwiska, imienia, zawodu, miejsca zamieszkania,
a także na skutek takiego zachowania się sprawcy, które może prowadzić
do wyciągnięcia błędnych wniosków przez organ państwowy (por. J.
Bafia, D. Egierska, I. Śmietanka: Kodeks wykroczeń. Komentarz, Warszawa
1974 r., s. 209).
8
Przedstawiona w powyższych wyrokach ocena prawna budzi wątpliwości,
gdyż Sąd Najwyższy nienależycie rozważył, że omawiane protokoły
utrwalające czynności procesowe zostały sporządzone nie tylko przez
funkcjonariuszy, ale również osoby podpisujące dokumenty nieprawdziwym
nazwiskiem. Protokół ma pełną wartość procesową jako dokument dopiero
po złożeniu na nim wymaganych podpisów (por. art. 150 k.p.k.). Podpis
stanowi bardzo istotny element dokumentu w postaci protokołu (por. T.
Grzegorczyk: Kodeks Postępowania Karnego. Komentarz, Kraków 2003, s.
401; zob. też wyrok SN z dnia 13 grudnia 1985 r. IV KR 305/85, OSNPG
1987, nr 2, poz. 24).
Niesłuszny jest także pogląd przywiązujący wagę do okoliczności, że
protokół zawierający nieprawdziwe dane personalne i opatrzony fałszywym
podpisem jest dokumentem autentycznym pod względem formy. Fakt, że
protokół sporządzony jest na druku i wypełniony został przez funkcjonariusza
pozostaje bez znaczenia w świetle tego, iż jego część w postaci podpisu
osoby go podpisującej, jest podrobiona. Nader istotne jest to, że protokół
taki zawiera treść niezgodną z rzeczywistością oraz wolą spisującego
go w dobrej wierze funkcjonariusza, czyli jest nieautentyczny. A. Lutwak
trafnie zdefiniował autentyczność jako wyrażony bądź znaczeniem słów
dokumentu, bądź też '7Amysłowymi oznakami, które uwydatniają się w jego
materialnej postaci – związek ontogeniczny między treścią dokumentu a
wolą jego wystawcy, czyli inicjatora lub twórcy (por. A. Lutwak, Fałsz dokumentu
z fałszywej wykładni art. 187 kod. kar. – w szczególności co do
pism adwokackich – Głos Prawa 1935, nr 3 – 4, s. 198).
W omawianych wyrokach mylnie zinterpretowano też znamię strony
podmiotowej przestępstwa określonego w art. 270 § 1 k.k., obejmujące cel
użycia za autentyczny podrobionego dokumentu, błędnie uznając, że osoba
podpisująca się fałszywym nazwiskiem w protokole z czynności procesowej
nie miała możliwości posłużenia się dokumentem, gdyż nie mogła
9
nim dysponować. Treść przepisu art. 270 § 1 k.k. nie daje podstawy do
przyjęcia, że „cel użycia dokumentu” dotyczy wyłącznie sprawcy podrobienia.
Wręcz odwrotnie, wynik analizy językowej tego sformułowania jednoznacznie
wskazuje, że znamię „w celu użycia za autentyczny” wypełnione
zostaje także wtedy, gdy sprawca działa w celu użycia dokumentu przez
inną osobę. Identycznie orzekł Sąd Najwyższy we wspomnianym wcześniej
wyroku z dnia 9 lutego 2004 r. (V KK 194/03). W doktrynie W. Wolter i S.
Frankowski przeprowadzili podział przestępstw kierunkowych, do których
należy podrobienie dokumentu, na dwie grupy, tj. przestępstwa kierunkowe
jednoaktowe i dwuaktowe. Fałsz materialny dokumentu S. Frankowski zaliczył
do przestępstw celowościowych dwuaktowych, w przypadku których
sprawca podejmuje działanie w celu stworzenia sytuacji dogodnej do
przedsięwzięcia dalszej czynności przez siebie, ewentualnie przez inną
osobę (por. S. Frankowski: Przestępstwa kierunkowe w teorii i praktyce,
Warszawa 1970, s. 101; a także W. Wróbel w: G. Bogdan ..., op. cit., s.
1034).
W końcu wydaje się, że w krytykowanych orzeczeniach Sąd Najwyższy
nie rozważył możliwości zaistnienia tzw. idealnego zbiegu przestępstwa
i wykroczenia (art. 10 § 1 k.w.).
Konkludując, istotą podrobienia dokumentu jest nadanie przez
sprawcę danemu przedmiotowi pozoru, że pochodzi od osoby, w której
imieniu został sporządzony. Przykładowo, podrobieniem dokumentu w rozumieniu
art. 270 § 1 k.k. jest potwierdzenie przez uczestnika czynności
procesowej fałszywym podpisem nieprawdziwych danych w protokole
utrwalającym tę czynność procesową. Znamię „w celu użycia za autentyczny”
(art. 270 § 1 k.k.) zrealizowane zostaje również wtedy, gdy celem działania
sprawcy jest użycie dokumentu przez inną osobę.
W nawiązaniu do okoliczności sprawy warto wspomnieć, że prawo do
obrony, gwarantujące oskarżonemu swobodę wypowiedzi co do zarzuca10
nego mu czynu zabronionego, chroniące przed poniesieniem odpowiedzialności
karnej z powodu ich treści, nie legalizuje innych zachowań
oskarżonego (podejrzanego), o znamionach czynu zabronionego (np. będących
przedmiotem rozpoznawanej sprawy) choćby zmierzały one do
uniknięcia bądź złagodzenia odpowiedzialności za czyn zarzucony (zob.
szerzej cyt. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 lutego 2004 r., V KK
194/03).


CYTATWYROK Z DNIA 6 KWIETNIA 2006 R.
IV KK 467/05

Sprawca wykroczenia, który w postępowaniu mandatowym podaje
funkcjonariuszowi organu mandatowego nieprawdziwe dane co do swojej
tożsamości wpisywane do dokumentu mandatu karnego, a następnie podpisuje
ten dokument potwierdzając przyjęcie mandatu przez osobę wskazaną
w nim, którą nie jest, dopuszcza się przestępstwa, określonego w art.
270 § 1 k.k., a nie tylko wykroczenia określonego w art. 65 § 1 pkt 1 k.w.

Przewodniczący: sędzia SN J. Szewczyk.
Sędziowie SN: J. Grubba, T. Grzegorczyk (sprawozdawca).
Prokurator Prokuratury Krajowej: K. Parchimowicz.
Sąd Najwyższy w sprawie Sylwestra P., oskarżonego z art. 270 § 1
k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 6 kwietnia 2006 r.,
kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na niekorzyść Sylwestra
P., w zakresie ukarania go za wykroczenia z art. 65 § 1 pkt 1 k.w., od wyroku
Sądu Rejonowego w K. z dnia 6 października 2005 r.,
u c h y l i ł wyrok Sądu Rejonowego w K. w zaskarżonej części i p r z e -
k a z a ł sprawę temu sądowi do ponownego rozpoznania.
Z u z a s a d n i e n i a :
Sylwester P. został oskarżony o dwa czyny: o to, że w dniu 9 lipca
2004 r. w K. podrobił podpis Tomasza S. na blankiecie mandatu karnego
kredytowanego wystawionego przez funkcjonariusza Policji, co zakwalifi2
kowano z art. 270 § 1 k.k. oraz o popełnione w dniu 10 lipca 2004 r. w K.,
wspólnie i w porozumieniu z osobami nieletnimi, na szkodę Justyny P.
przestępstwo z art. 279 § 1 k.k. Wyrokiem z dnia 6 października 2005 r.
Sąd Rejonowy w K., zgodnie z wnioskiem oskarżyciela publicznego przedstawionym
w ostatnich głosach stron, uznał oskarżonego winnym przestępstwa
z art. 279 § 1 k.k. i skazał go za to na karę 2 lat pozbawienia wolności
z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 5 lat, natomiast
czyn kwalifikowany w akcie oskarżenia jako przestępstwo z art. 270
§ 1 k.k. uznał za wykroczenie umyślnego wprowadzenia w błąd funkcjonariuszy
policji co do swej tożsamości przez podanie przy wystawianiu mandatu
nazwiska Tomasza S. i na podstawie art.65 § 1 pkt 1 k.k. skazał go za
to na karę 500 zł grzywny. Wyrok ten nie był skarżony przez strony i uprawomocnił
się w dniu 14 października 2005 r. W grudniu 2005 r. kasację od
niego, w oparciu o art. 111 k.p.s.w,, w zakresie skazania za czyn z art. 65 §
1 k.k., wywiódł na niekorzyść Sylwestra P. Prokurator Generalny, wysuwając
zarzut obrazy art. 270 § 1 k.k., przez błędne uznanie, że zachowanie
oskarżonego polegające na podaniu funkcjonariuszom policji przy wystawianiu
mandatu danych innej osoby i podpisanie następnie dokumentu
mandatu cudzym nazwiskiem wyczerpuje jedynie znamiona wykroczenia z
art. 65 k.w., a nie jest podrobieniem dokumentu o jakim mowa w art. 270 1
k.k. Stawiając taki zarzut skarżący wnosił o uchylenie wyroku Sądu Rejonowego
i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania. Na rozprawie
kasacyjnej skargę tę w pełni poparł prokurator Prokuratury Krajowej.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Wykroczenie z art. 65 § 1 k.w. ogranicza się do umyślnego wprowadzenia
w błąd organu uprawnionego z mocy ustawy do legitymowania co
do tożsamości własnej lub cudzej oraz co do swego obywatelstwa, zawodu,
miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, a więc podania takiemu organowi
ustnie lub na piśmie nieprawdziwych danych odnośnie do powyż3
szych okoliczności albo takiego zachowania się sprawcy, które może prowadzić
do wyciągnięcia z niego błędnych wniosków przez ten organ (zob.
wyrok SN z dnia 14 września 2004 r., IV KK 137/04, OSNPiPr. 2005, z. 2,
poz. 9). Z kolei przepis art. 270 § 1 k.k. penalizuje m.in. zachowanie polegające
na podrabianiu lub przerabianiu dokumentu w celu użycia go za autentyczny.
Jak trafnie wskazano w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 17
marca 2005 r. (I KZP 2/05, OSNKW 2005, z. 3, poz. 25), podrobieniem dokumentu
jest tu także potwierdzenie przez uczestnika czynności procesowej
fałszywym podpisem nieprawdziwych danych, jakie on podał, w protokole
utrwalającym tę czynność procesową, jako że protokół taki jest sporządzany
nie tylko przez funkcjonariusza prowadzącego daną czynność,
ale również przez inne osoby podpisujące go, a podpisanie go nieprawdziwym
nazwiskiem oznacza, że dokument ten zawiera treść niezgodną z
rzeczywistością oraz z wolą spisującego go w dobrej wierzy funkcjonariusza,
a przy tym, że znamię „w celu użycia za autentyczny” jest tu spełnione
także wówczas, gdy celem działania sprawcy jest użycie dokumentu przez
inną osobę.
Definicje dokumentu na gruncie prawa karnego (art. 115 § 14 k.k.)
oraz prawa wykroczeń (art. 47 § 8 k.w.) są takie same. Nie można zatem
podzielić – wypowiadanego przez niektórych przedstawicieli doktryny prawa
wykroczeń – poglądu, że działanie sprawcy, który podaje nieprawdziwe
dane osobowe, a następnie podpisuje się nieprawdziwym imieniem i nazwiskiem,
gdy dzieje się to przed tym samem organem w ramach tego samego
postępowania w sprawie o wykroczenie, wyczerpuje jedynie znamiona
wykroczenia określonego w art. 65 k.w. (tak np. M. Bojarski, W. Radecki:
Kodeks wykroczeń. Komentarz, Warszawa 2005, s. 402). Przepis art. 65
§ 1 k.w. ogranicza swą penalizację jedynie do umyślnego wprowadzenia w
błąd organu uprawnionego do legitymowania osób odnośnie wskazanych
tam danych. Nie ma natomiast znaczenia, czy nastąpi to w postępowaniu
4
karnym, w sprawach o wykroczenia, czy w innym jeszcze postępowaniu.
W art. 270 § 1 k.k. przedmiotem przestępnego zachowania staje się podrobienie
dokumentu w celu użycia go za autentyczny. Jeżeli dochodzi do tego
w ramach określonego postępowania, to i tu nie ma znaczenia o jakie
postępowanie chodzi. Dopóki zatem określona osoba podaje jedynie organowi
wskazanemu art. 65 § 1 k.w. nieprawdzie dane co do okoliczności
wskazanych w tym przepisie, dopuszcza się ona tylko czynu tam opisanego,
jeżeli natomiast czyni to w ramach czynności procesowej, w efekcie
której powstaje dokument z owymi danymi, który to dokument osoba ta
podpisuje fałszywym nazwiskiem, aktualizuje się jej odpowiedzialność za
przestępstwo z art. 270 § 1 k.k., i to także wtedy, gdy dzieje się to w ramach
np. postępowania uregulowanego w Kodeksie postępowania w
sprawach o wykroczenia. Podzielając, wyrażony w uchwale Sądu
Najwyższego z dnia 17 marca 2005 r. (I KZP 2/05), pogląd odnośnie
rozumienia znamienia „podrobienia” dokumentu oraz wymogu uczynienia
tego „w celu użycia za autentyczny”, rozważyć jedynie należy, czy można
art. 270 § 1 k.k. odnieść do dokumentu w postaci mandatu karnego.
Na gruncie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia czynności
procesowe mogą być dokonywane nie tylko w ramach postępowania
w wykroczenie w ścisłym tego słowa znaczeniu, które kodeks ogranicza do
postępowania przed sądem, ale też w ramach poprzedzających je tzw.
czynności wyjaśniających, mających tu charakter dowodowych czynności
przedprocesowych (dział VII Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia)
oraz w ramach szczególnego, pozasądowego, postępowania mandatowego
(art. 95 – 102 k.p.s.w.), możliwego także w ramach wspomnianych
czynności wyjaśniających (art. 97 § 1 in fine k.p.s.w.). Mandat karny w
rozumieniu tych przepisów jest pozasądowym rozstrzygnięciem, mocą którego
nakłada się na sprawcę wykroczenia grzywnę, będąc jednocześnie
dokumentem wskazującym na zaistnienie wymogów wskazanych w art. 96
5
– 98 k.p.s.w., tj. m.in. ujęcia określonej osoby jako sprawcy czynu przez
uprawniony organ na gorącym uczynku popełnienia określonego wykroczenia
lub bezpośrednio potem albo w warunkach wskazanych w art. 97 §
1 pkt 2 k.p.s.w., pouczenia go możliwości odmowy przyjęcia mandatu i
zgody sprawcy na jego przyjęcie. Dokumentuje on więc czynności o charakterze
procesowym w rozumieniu przepisów procedury w sprawach o
wykroczenia. Sprawca zaś, który na dokumencie tym czytelnym podpisem
potwierdzić ma przyjęcie mandatu (art. 97 i 96 § 3 k.p.s.w. oraz § 4 ust. 2 i
§ 5 ust. 2 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r.
w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego, Dz. U. Nr 20,
poz. 201 ze zm.), czyniąc to w sytuacji, gdy uprzednio podaje organowi
swoje dane osobowe, wpisywane do tego dokumentu, potwierdza owym
podpisem, że przyjmuje go osoba wskazana w treści mandatu. Mandat jako
dokument sporządzany jest zatem przy czynnym udziale sprawcy wykroczenia,
który w razie podania nieprawdziwych danych co do swojej tożsamości,
podpisując nieswoim nazwiskiem powoduje, że dokument ten jest
podrobiony, nie zawiera bowiem treści zgodnych z rzeczywistością i z wolą
wypełniającego go funkcjonariusza organu mandatowego. Dla organu
mandatowego dokument ten jest dowodem wystawienia mandatu osobie w
nim wskazanej, a w razie nieuiszczenia nałożonej nim, jako tzw. mandatem
kredytowanym (a o taki chodziło w niniejszej sprawie), grzywny, staje się
on podstawą do wszczęcia egzekucji administracyjnej w stosunku do osoby
wymienionej w dokumencie mandatu dla ściągnięcia tej grzywny (art. 100
k.p.s.w.). Dla przyjmującego mandat kredytowany stanowi on zaś podstawę
do uiszczenia grzywny w ciągu 7 dni, a przy jej regulowaniu podaje się,
że grzywnę tę reguluje się z racji ukarania nią osoby wskazanej w treści
mandatu. Tym samym podanie fałszywych danych osobowych organowi
mandatowemu i podpisanie przez sprawcę mandatu fałszywym nazwiskiem
następuje w celu użycia tego dokumentu jako autentycznego, czyli doty6
czącego ukarania grzywną osoby w niej wskazanej, która faktycznie nie
jest sprawcą wykroczenia.
Opisane zachowanie sprawcy wykroczenia wykracza zatem poza
znamiona ujęte w art. 65 § 1 k.w., spełnia natomiast znamiona czynu opisanego
w art. 270 § 1 k.k. W konsekwencji sprawca wykroczenia, który w
postępowaniu mandatowym podaje funkcjonariuszowi organu mandatowego
nieprawdziwe dane odnośnie swojej tożsamości wpisywane do dokumentu
mandatu karnego, a następnie podpisuje ów dokument potwierdzając
przyjęcie mandatu przez osobę w nim wskazaną, którą nie jest, dopuszcza
się przestępstwa, o jakim mowa w art. 270 § 1 k.k., a nie jedynie
wykroczenia określonego w art. 65 § 1 pkt 1 k.w. Rację ma zatem skarżący,
że ukaranie Sylwestra P. za zachowanie opisane w pkt 1 zaskarżonego
wyroku jako za wykroczenie nastąpiło z obrazą art. 270 § 1 k.k. Dlatego
Sąd Najwyższy uchylił ten wyrok w zaskarżonej części i przekazał sprawę
w tym zakresie Sądowi Rejonowemu w K. do ponownego rozpoznania. (...)



CYTAT Wyrok z dnia 1 kwietnia 2008 r., Sąd Najwyższy, V KK 26/08


"Przestępstwo z art. 270 k.k., jako skierowane przeciwko wiarygodności dokumentu, który sprawca przerobił i mające na celu zagwarantowanie pewności obrotu prawnego, nie zostało popełnione z pokrzywdzeniem konkretnej osoby fizycznej, nie istnieje zatem możliwość pojednania się z pokrzywdzonym, jak i naprawienia wyrządzonej mu szkody." Wyrok z dnia 1 kwietnia 2008 r., Sąd Najwyższy, V KK 26/08.

#4 Gość_-praw-ciesio1

Gość_-praw-ciesio1
  • Goście

Napisano 27 październik 2008 - 21:08

:-( jestem kierowca ciezarówki i jakiś czas temu złapała mnie inspekcja transportu drogowego zalesiono u mnie żółte tarczki urlopowe oraz normalne tarczki tacho z ktorych wynikało ze jednak nie miałem dni wolnych tylko prowadziłem samochód sprawa oparła sie o sad jakieś 2 miesiące temu byłem na Komedzie Policji oskarżono mnie tam za fałszowanie godzin pracy dostałem za to 2 lata w zawieszeniu na 3 lata lecz przyszło mi wezwanie w sprawie poświadczenia nie prawdy z artykułu 272 i zastanawiam sie czy ot jest jedna i ta sama sprawa rozchodzi się o to ze pokazując te żółte urlopowi wprowadziłem w błąd inspektora transportu drogowego czy składając zeznania sadza ze ja powiedziałem coś policjantowi co wprowadziło go w błąd



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ostatnio dodane tematy